NBA: formalny debiut Boogie Cousinsa w 3×3 | Chris Paul głośny na obozie Spurs

Witam serdecznie, Brooklyn Nets są moim kandydatem do tytułu najgorszej drużyny NBA w nadchodzącym sezonie. Hiszpański trener Jordi Fernandez otrzymał od swych mocodawców szerokie pole do eksperymentów. Zapytany twierdzi, że jeszcze nie wie kogo naznaczy pierwszym rozgrywającym, Bena Simmonsa czy może Dennisa Schrodera. Jak sam mówi, będzie próbował nieszablonowych ustawień, gdzie wyznacznikiem będzie… wzrost graczy.
Coach wspomina o piątce pod tytułem: Ben Simmons (208 cm / 14% zza łuku w karierze) Nicolas Claxton (211 cm / 15%) Day’ron Sharpe (211 cm / 12 trójek w trzy sezony) Noah Clowney (208 cm / 36%) oraz Trendon Watford (206 cm / 35%). Wzrost i zasięgi mają dać Nets przewagę, a każdy podkoszowy ma w meczu podejmować przynajmniej trzy próby rzutowe zza łuku. Wspomniana piątka ponoć już się zgrywa na treningach oraz oglądają wspólnie nagrania meczowe dla lepszej chemii, o rety!
Reprezentant innego tankowca Jakob Poeltl (Toronto Raptors) z kolei mówi bez ogródek: „umówmy się, że w tym sezonie nie zaatakujemy mistrzowskiego tytułu, więc nie ma sensu byśmy od wejścia wypruwali sobie żyły, niektóre mecze będą eksperymentalne, będziemy ogrywać młodszych zawodników”. Brawo za szczerość, przecież od zawsze tak było, 5-6 zespołów gra o pierścienie, reszta ma inne plany na sezon. Popularnym na przestrzeni najbliższym miesięcy powinno stać się określenie „CAPTURE THE FLAGG”. To oczywiście gra słów, w tym wypadku przejęcie flagi przez dwa „g” oznacza wybranie z pierwszym numerem draftu Coopera Flagga.
Capture the Flagg
Flagg to biały chłopak, który stanowi hybrydę Andreia Kirilenko pomieszanego ze Scottiem Pippenem. Nie dość, że robi na parkiecie dosłownie wszystko, to jeszcze zdradza wielką odporność psychiczną i opanowanie charakterystyczne dla weteranów, albo raczej mistrzów basketu. Mierzy 206 cm wzrostu (może się jeszcze wyciągnąć) a jego rozpiętość ramion przekracza 213 cm! Minionego lata stawał naprzeciw Team USA w ramach przygotowań do turnieju olimpijskiego i wiecie co… nawet nieskorzy do pochlebstw gwiazdorzy amerykańscy robili wielkie oczy.
Dzieciak spokojnie kozłuje naprzeciw Jrue Holidaya, wkleja tróje w ryj oraz bierze na plecy Adebayo, niesamowite. Z twarzy i zachowania cwaniaczek, ale tym razem stoją za tym naprawdę kozackie warunki i umiejętności. Idzie kawał gracza, zdecydowany numer jeden draftu 2025, który nadchodzący sezon spędzi na uczelni Duke. Młodszym fanom polecam pierwszym mixtape, tym bardziej doświadczonym drugi (oba poniżej):
Wczoraj wieczorem myślałem nad kształtem New York Knicks, którzy ostatnio narobili sporo rabanu sprowadzając do siebie Karla Anthony’ego Townsa. Przez wiele lat się naśmiewaliśmy z niekompetencji menedżerów NYK, ale teraz… teraz to jest wręcz błyskotliwie zarządzana organizacja. Pozwólcie, że wyjaśnię, a jeśli Wam za nudno, przewińcie dalej. Może najpierw pełen kształt transferu (ostatecznie zaangażowany został także klub Charlotte Hornets):
- Knicks otrzymują: Towns, James Nnaji
- Knicks oddają: Randle, Divincenzo, Charlie Brown Jr, DaQuan Jeffries, Duane Washington Jr, chroniony pick I rundy draftu (oryginalnie należący do Detroit) oraz dwa picki II rundy draftu
Generalnie rzecz biorąc, jeśli należysz do grona topowych klubów NBA i twoim celem jest faktycznie walka o mistrzowski tytuł (Knicks taki właśnie mają cel) wyzwaniem kadrowym jest nie tylko przyciągnięcie do zespołu odpowiedniego personelu, ale także utrzymanie budżetu płacowego poniżej progu zwanego potocznie Second Apron, czyli najnowszego bicza na ligowych krezusów, mającego wyrównać szanse w lidze.
NBA to oczywiście gospodarka sztucznie sterowana pełna obostrzeń, limitów, reguł płacowych i wyjątków od nich. Niektórzy działacze tego nie ogarniają, tak samo agenci, a już na pewno trenerzy czy reporterzy, czyli ludzie którym mieliby o tym opowiadać kibicom. Ja także znam raczej podstawy, to jest oddzielna gałąź nauki, specjalny fakultet dla finansistów, hehe.
Zapewne znacie określenie luxury tax, czyli od lat stosowane w NBA podatki od luksusu. W ogromnym uproszczeniu, kto przekracza określony prób płacowy ten już nie może zatrudniać ludzi z wolnej stopy, musi kombinować, transferować, ludźmi handlować. Sęk w tym, że gdy klub z wielkiego rynku pozyska już fajne nazwisko, może zaoferować mu wielkie pieniądze i kończy się zazwyczaj z trzema maksymalnymi kontraktami oraz brygadą nieco mniejszych umów obok.
Bogatym klubom niestraszne kolejne obostrzenia, progi luxury tax, gdzie od każdego dolara powyżej kreski trzeba do ligowej kasy (czyli do podziału na wszystkich) wpłacać dolara albo półtora. Niektórzy naprawdę szaleją, najdroższy zespół mają w tej chwili chyba Phoenix Suns, którzy w nadchodzącym sezonie wypłacą około 226 milionów dolarów zawodnikom oraz kolejne 198 milionów dolarów z tytułu podatku od luksusu. To w sumie dobry przykład, tym samym Suns przekraczają tzw. second apron (wprowadzone niedawno obostrzenie, najsurowsze dotychczas) który odbiera klubom szereg dotychczas przysługujących praw.
Przekraczasz second apron?
- tracisz mid-level exception, czyli żadnego weterana już w wolnej agenturze nie zatrudnisz
- tracisz wszelkie dotychczasowe „trade exceptions”
- w transferach nie możesz już łączyć graczy oraz kontraktów, wymiany tylko 1 do 1
- nie możesz też przyjąć zawodnika na kontrakcie wyższym niż oddajesz
Co więcej, jeśli przekraczasz próg second apron (SA) po raz trzeci w horyzoncie pięcioletnim – twój pick draftu spada na koniec, niezależnie od przysługującego numeru, wybierasz z numerem trzydziestym. Jak więc kombinują kluby? Na maksa opóźnić chcą wejście w próg SA albo gdy już wejdą, być ponad maksymalnie dwa sezony. Z tego samego założenia ewidentnie wyszli Knicks, są aktualnie na styku progu second apron (188.8 mln $) płacą ludziom o trzy tysiące dolarów (!!) mniej niż wynosi limit. W tym roku zatem spokój. W przyszłym (biorąc pod uwagę zakładany 10% wzrost poziomu SA) będą mieli do dyspozycji około 13 milionów dolarów by obsadzić 5-6 miejsc w składzie (skończą się umowy m.in. Jericho Simsa, Achiuwy, Payne’a) więc znów się powinno udać.
Dopiero kolejne dwa sezony (2026-2028) będą problematyczne. Trzeba będzie zapłacić Mikalowi Bridgesowi oraz zdecydować co robić dalej z Mitchellem Robinsonem (o ile wcześniej go nie wymienią). Przy czym no właśnie, wszelkie wymiany muszą być dokonywane z głową. Sprowadzać teraz przykładowo Treya Murphy’ego III z finansowej perspektywy mija się z celem, bo trzeba mu będzie zapłacić w kolejnym sezonie, czyli o rok wcześniej wpadną w SA, co skróci „kadencję” czy też „okienko mistrzowskie” całego zebranego trzonu.
Inaczej, Knicks zebrali pierwszorzędny materiał ludzki i mogą go spokojnie utrzymać / próbować wygrać ligę przez cztery kolejne sezony. Dopiero w 2028 roku prawdopodobnie nastąpi reset, czyli zejście z progu, przebudowa. W lecie 2028 roku skończy się m.in. kontrakt Townsa, a reszta kozaków (m.in. Brunson, Anunoby) będzie dysponowała „player options”. Biorąc powyższe pod uwagę, nie sądzę byśmy zobaczyli kolejny transfer, a jeśli już będzie to Robinson w wymianie za kogoś o podobnych zarobkach, w żadnym razie gość, któremu kończy się kontrakt do 2026 roku. Ma to sens? Doczytałeś? Daj znać, hehe.
Other NBA news
-> Dobra, zejdźmy z ciężkich tematów, Boogie Cousins (34 lata, 125 kg) formalnie zadebiutował w World Tour 3×3! Jego chiński zespół Wuxi zmierzył się z Partizanem. Po zaciętym spotkaniu, mimo wczesnego prowadzenia Wuxi przegrali końcówkę. Zabrakło doświadczenia, koncentracji oraz chyba kondycji. Tym niemniej, oto zalążek tego, co by się działo, gdyby topowi ludzie NBA wzięli się za 3×3:
-> Z migawek obozowych San Antonio Spurs, a tam najbardziej widoczny i najlepiej słyszalny jest weteran Chris Paul. Cudów nie sprawi, ale cegiełkę do rozwoju Wembanyamy, Sochana czy rookie Castle’a dołoży na pewno, zobaczcie:
CP3 is going to get these young guys right in San Antonio 🔥
(h/t @ClutchPoints ) pic.twitter.com/Fe5qQYbVpB
— NBACentral (@TheDunkCentral) October 1, 2024
-> Ja Morant, lider Memphis Grizzlies, ma nowe uzębienie, brawo! Jak Wam się podoba?

-> Dillon Brooks bije się z maskotką klubu Rockets.
To wszystko na tę chwilę. Jeśli dotąd nie napisałem nic o Twoim ulubionym klubie, powiedz – uzupełnię. Opowiem o szansach, perspektywach i jak widzę najbliższą kampanię w wykonaniu zespołu bądź konkretnych graczy. Tymczasem się żegnam, jutro rozpoczynamy GWBA Camp w Toruniu, jubileuszowa dziesiąta edycja, więc powinno być gorąco, nie tylko na parkiecie koszykarskim. Na pewno zwartą grupą idziemy na mecz otwarcia PLK, czyli Toruń vs Lublin. Z kim się widzę na trybunach? Pozdrawiam serdecznie. Sponsorami odcinka są: Jakub Zoch, T. Serafinowicz, MPlewako oraz A Kaznowski – dziękuję i polecam się na przyszłość. BG










napiszesz co powinni zrobić Phoenix suns?
Doczytałem i wpadnę jeszcze później poczytać komentarze, pozdro!
Dzięki, Bartek! Dla mnie zdecydowanie ciekawsze są wyjaśnienia dotyczące strategii kadrowej NYK niż zęby JA i bitwa na poduszki w Houston 😉
Admin, a jak wyceniasz szanse Denver w przyszłym sezonie? I jak widzisz rolę Westbrooka?
Widziałem spekulacje o nagrodzie „szóstego” dla Russa. W sumie to może być ostatnia szansa na tytuł.
Pozdrawiam
Ciągle nic o Seattle Super Sonics!
Przeczytałem z zainteresowaniem, dzięki. To naprawdę wyższe kombinacje. Dodatkowo mam pytanie:
Jak to możliwe, że wszystkie kluby NBA, nawet te z wielkim podatkiem od luksusu lub seryjnie przegrywające są dochodowe?
Prosta matematyka sprawdzająca się w Europie to: przegrywasz – mniej osób chce to oglądać – dostajesz mniej pieniędzy. A NBA możesz wygrać od wielkiego dzwonu, kilkanaście meczów w sezonie i płacąc miliony zawodnikom być na plusie. Jak?
Sprzedaż biletów, gadżetów, prawa do transmisji no i niektóre marki są kultowe na przestrzeni dziesięcioleci, nawet pomimo braku sukcesów sportowych (Knicks, Bulls) a sprzedają się ciągle najlepiej.
Bilety chyba nie mają dużego znaczenia skoro na mecz Charlotte można było czasem pójść za 1 dolara
Siema Bartek!
Mógłbym prosić o ciekawą analizę składu i perspektyw Miami heat?
Uważam że skład mają ciekawy (terry, jimmy i hero już będą bez kontuzji no i nowy rookas z dużym potencjałem) więc ciekawi mnie czy widzisz ich szanse na top seed na wschodzie?
Knicks, Cavs, Magic, Bucks, 76ers, celtics, Pacers, Heat – top 8 wschodu
Mavs, Okc, Wolves, Nuggets i Grizzlies, Suns – top 6 i dwa ostatnie miejsca zajmie ktoś z tych ekip: Warriors, Lakers, Kings, Clippers.
Kolejność przypadkowa.
Orlando i Indiana…. na to czekam 🙂
Poproszę przynajmniej ze dwa zdania, które wleją trochę nadziei w serca kibiców PTB na najbliższe 2-3 lata i daj znać w którym sektorze będziecie na cukrowych derbach, chętnie przybiję „piątkę” w trakcie przerwy.
Drama z Lillardem jest już skończona. Kontrakt DeAytona niedługo się skończy.
Człowiek może wyjdzie z ghetta, ale ghetto z człowieka nie: apropo Moranta, beka bo on chyba z całkiem dobrego domu, chrześcijańskiej szkoły bodajże z tego co pamietam, jeszcze jako rookie wydawało się, że całkiem ułożony. kasa mu zniszczyła banie, oby sie ogarnął , bo szkoda talentu.
właśnie to powiedzenie tu nie działa.. bo on nie z patologii a z rodziny spokojnej, ułożonej, pełnej, bez rozwodu, ojciec nawet porzucił karierę w kosza w Europie, żeby nie opuszczać rodziny, bo żona nie chciała wyjechać, ma tylko 1 siostrę, więc 2+2+pies, taka klasa średnia lub powyżej, dom, samochody, edukacja…. ale wchodzi towarzystwo, inny system wartości, inspiracja przestępcami, wątpliwymi „muzykami” (w sumie ice cube to samo, tylko na starość poszedł do filmu i sportu)… odliczanie do następnej akcji JaMoranta… oby nie, oby jakoś się nawrócił, odnalazł, coś…
Jedyna nadzieja, że wyrżnie banią o tablice albo obręcz. Szansa 50 %, że mu to pomoże.
tylko on z żadnego ghetta nie pochodzi, to chłopek z pełnej rodziny, z 1 siorką z klasy średniej, raczej gangsterzy mu imponowali i znalazł takie inspiracje (coś jak ice cube), tak jak teraz masz dzieciaki bogaczy w Pl co się biorą za gangsterkę (naoglądali się filmów, klipów muzycznych itd)
Jak będzie z tymi zębami w czasie burzy wracał to jeszcze go piorun pie…😄i przywita się z Elvisem
Świetny artykuł o finansach NYK – super ciekawa analiza. Poprosimy więcej!
Super wyjaśnienie zawiłej ligowej księgowości
Czyli z obecności D Rose’a w Memphis raczej Ja niewiele skorzystał sugerując się, w jaką stronę poszedł z uzębieniem. Palma… smh
Rose w Chiraq też się bujał z gangusami, także tego 😀
Nie wiem nie byłem tam. Wiem że jego bracia ponoć. Między innymi po to żeby Rose miał spokój i mógł grać. Natomiast Ja wychowany w dobrym domu, w dobrej dzielnicy. Troszkę inny start. Gówniak gangsta wannabe raczej moim zdaniem. Zero porównania. Także ten…
JaMochłon to uzębienie ma jak ruskie za komuny. Cyrk obwoźny.
Gustu nie kupisz i tyle.
Cleveland Cavaliers!!!
Bawcie się dobrze na campie 👍👍
Poproszę pare słów o Pogoni Ruda Śląska
Weź człowieku się nie błaźnij!
To jest NBA, a nie jakieś gówniane ligi!!!
Dlatego NBA jest od dziesiątek lat dobrze zarządzana finansowo kto by nie siedział za sterami i konkurencja jest na zadowalającym poziomie . O to chodzi żeby w końcu każdy dobrze zarządzany zespół w końcu dostał swoją szansę .
HOUSTON ROCKETS !!!
Cześć wszystkim,
Mnie bardzo ciekawi co sądzisz o PTB. Czy z tej na wskroś ofensywnej młodzieży na obwodzie coś będzie? Czy 2 dobrych centrów + rookie jest im potrzebnych? I co z nimi zrobią?
Czy tam w ogóle jest jakiś pomysł?
Druga druzyna to pelicans. Jarałem się Zionem przed wejściem do NBA, ale Pan nie potraktował tej gry poważnie. Ingram jak dla mnie miękka faja, a potencjał miał niesamowity. Zespół złożony z czterech drugich/trzecich opcji, które nigdy nie zaczną ze sobą grać – brak rasowego PG, chociaż może murray to zmieni.
Po co oni kontynuują ten projekt zamiast rozgonić towarzystwo i zacząć budowę jednak z Zionem jako pierwszą opcją?
Na papierze mają 4 świetnych zawodników + fajnych zadaniowców, ale jako całokształt to nie funkcjonuje:(
Bawcie się dobrze na Campie!
A ja miałem nadzieję, że Morant sie ogarnie, w końcu zacznie się zachowywać jak prawdziwy lider i się stworzy sensowna ekipa w Memphis… eh…
Słodki jezu, Morant jest głupszy niż myślałem. A myślałem, że jest bardzo głupi.
Nawiń temat o OKC.
To jest chyba najciekawsza obecnie ekipa do rozkminy 😉
Pozdrów.
Ten cały Ja M. przypomina mi pseudoziomka z osiedla co udawał gangsterka a co do czego przyszło to rozpruł za pierwszym razem jak babcine majty.