fbpx

NBA: ikona amerykańskiej koszykówki Jerry West nie żyje

10

WTMW. Z wielkim smutkiem przyjąłem informację o śmierci Jerry’ego Westa. Wielka to była postać i nie potrafiłem ograniczyć się wyłącznie do wzmianki czy paru zdań na Facebooku. Jerry West to facet, który kształtował dzieje NBA przez około sześćdziesiąt lat (!) jako gracz, trener, menedżer i doradca. Nikomu z nas nie było dane śledzić jego kariery zawodniczej, która przypadła na lata 1960-1974, a skoro tak to wymieńmy parę jego “zasług”:

  • 14/14: All-Star w każdym rozegranym sezonie
  • król strzelców 1970 roku
  • król asyst 1972 roku
  • mistrz NBA w 1972 roku
  • pięciokrotnie w All-Defensive Team

Wszystkie czternaście sezonów rozegrał w barwach Los Angeles Lakers będąc ikoną klubu, a wkrótce całej ligi. To jego sylwetka widnieje w logo NBA, co samo w sobie stanowi najlepszy dowód jak wielki wpływ wywierał nie tylko na boisku, ale na ludzi wokół. Jako zawodnik był jednym z najbardziej zawziętych, szybkich i skocznych strzelców, jakich amerykańska koszykówka kiedykolwiek widziała zaklętych w białym, 190-centymetrowym ciele. Jego średnia w 932 rozegranych meczach wyniosła 27.0 punktów, zaś w 153 meczach playoffs: 29.1 punktów.

Jerry dziewięć razy meldował Lakers w NBA Finals! Pierwszych sześć serii przegrał z Bostonem (dowodzonymi przez Boba Cousy i Billa Russella) którego nienawidził szczerze i bez skrępowania, patrz powyżej. W 1969 roku przyznano mu nawet statuetkę MVP Finałów (37.9 punktów 7.4 asyst 4.7 zbiórek) ale tytuł znów powędrował do Celtics, którzy Game 7. wygrali 108:106! Wieść gminna niesie, że statuetkę MVP Jerry rozbił o szafkę w szatni, zresztą popatrzcie. W serialu “Lakers – dynastia zwycięzców” w jego rolę wcielił się aktor Jason Clarke, tworząc postać przemyślnego histeryka, a zarazem “mózgu operacji”, jaką stanowili Showtime Lakers za czasów Kareema i Magica Johnsona:

Kolejne trzy finały to potyczki z New York Knicks, dwie przegrane oraz jedno, upragnione zwycięstwo, w 1972 roku. Dwa lata później West zakończył karierę zawodniczą, ale jak mówię, jego wpływ na NBA odczuwalny jest do dzisiaj. Chcecie dowodów? Proszę bardzo.

Jerry na przestrzeni dwudziestu lat pełnił funkcje głównego trenera, skauta oraz generalnego menedżera Lakers. Odpowiadał za kadry gdy Magic i Kareem sięgali po pięć tytułów. Następnie przebudował klub, gdy Johnson wycofał się z gry w 1991 roku ogłaszając światu, że wykryto u niego wirusa HIV. W drugiej rundzie draftu 1993 wybrał Nicka Van Exela, w kolejnym sezonie sięgnął po Eddiego Jonesa, w 1996 roku wyrwał Shaqa z Orlando, a następnie wymienił Vlade Divaca na nastoletniego Kobe Bryanta. Reszta jest historią…

Po trzech wywalczonych pierścieniach w 2002 roku zrezygnował ze stanowiska, zatrudniając się w Memphis Grizzlies jako szef kadr. Zdaje się, że potrzebował nowych wyzwań. W sezonie 2003-2004 Grizzlies poprawili bilans o 22 zwycięstwa (!) i po raz pierwszy w historii awansowali do playoffs. West został uznany Executive of The Year, a świeżo zatrudniony Hubie Brown odbierał statuetkę z napisem Coach of The Year. W 2007 roku Jerry robi sobie przerwę…

Na arenę wraca po czterech latach, w 2011 roku pracuje już jako egzekutywa Golden State Warriors. W drafcie wybiera Klaya Thompsona z jedenastką, a w kolejne lato Draymonda Greena z numerem trzydziestym piątym (!) dwóch snajperów na obwodzie (Curry + Klay) to właśnie jego wizja koszykówki, w tamtym czasie mało popularna. Pamiętny był też fakt, że to właśnie Jerry sprzeciwił się oddaniu m.in. Klaya za Kevina Love. W tamtym roku Dubs wywalczyli mistrzostwo, a zamiast Love’a dostali Kevina Duranta z wolnej stopy, to znaczy jako free-agenta.

Kolejny przystanek stanowili Clippers, już w roli doradczej. Pierwsze co zrobił to transfer Chrisa Paula, następnie podpisanie maksymalnego kontraktu z Blakem Griffinem i także OUT. Co było dalej?

  • pozyskanie w drafcie Shai Gilgeousa Alexandra (znów wymiana z Charlotte)
  • pseudo gwiazda Tobias Harris wymieniony za wybory draftu
  • pozyskanie Kawhi Leonarda
  • pozyskanie Paula George’a za picki i SGA

Podwaliny sukcesu w kolejnymi klubie były / są gotowe. Niestety brakuje zdrowia. Skupmy się jednak na postaci świętej pamięci Westa. Facet miał dobre życie, zmarł z najbliższymi u boku przeżywszy 86 lat. Dla mnie był wzorem: inteligencji, mądrości, przemyślności. Pamiętam jak parę lat wstecz wyjaśnił na wizji JJ Redicka (zapewne przyszłego trenera Lakers, nad czym ubolewam) który publicznie stwierdził, że Bob Cousy i jemu podobni nie osiągnęliby sukcesów w dzisiejszych czasach, a koszykarskie triumfy przyszło im święcić naprzeciw strażaków i hydraulików… posłuchajcie:

Szczery, oddany sprawie, ponad wszystko kochający koszykówkę. Spoczywaj w pokoju The Logo! Bartek Gajewski

Dziś w nocy (znienawidzeni) Celtics znów wygrali z Dallas i prowadzą 3:0, smażę relację, przyglądam się niuansom, jest ich trochę. Zapraszam za chwilę…

10 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Głupio się czuję to pisząc, bo brzmi to jakbym umniejszał Westowi, który był wielką osobistością na parkiecie i poza nim, na dodatek o wielkiej klasie (temu drugiemu dał przykład w wideo powyżej), ale przypisywanie mu zasług w postaci wybraniu Greena i budowie obecnych Clips to przesada – przed Greenem Dubs wybrali Barnesa oraz Ezeliego, zaś transfer George’a (i w konsekwencji Kawhi) został przeforsowany przez Doca

    (0)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Wolał się przekręcić niż zobaczyć jak Celtic znowu wygrywają mistrzostwo…
    A już na poważnie to wiadomo, The Logo i nic więcej dodawać nie trzeba.

    (6)

Komentuj

Gwiazdy Basketu