NBA: jak wypadł Jeremy Sochan w debiucie dla New York Knicks

Jak wypadł Jeremy Sochan w nowojorskim debiucie? Dzień dobry.
Na początek powiem co innego: Cade Cunningham > Jalen Brunson.
Brunson ma świetny mental, bardzo sprawne biodra, technikę, potrafi grać na kontakcie, ale to spowalniacz gry z ograniczonym przeglądem pola. Pozostaje efektywny strzelecko, nie klęka wobec presji rywala, wyniku, czasu akcji czy stawki meczu. Jednocześnie efekt synergii w drużynie u jego boku zawsze będzie kwestią stricte teoretyczną i stanowi część problemu obecnych Knicks. Mało tego, doceniam zawzięty charakter i ciosy łokciami nie tak znowu rzadko przyjmowane na twarz. Brunson to twardziel, którego należy cenić dopóki mu koła nie odpadną. Jednocześnie jego obrona pick and rolla z racji warunków fizycznych (188 cm / rozpiętość ramion 193 cm) oraz możliwość przejęcia zasłony, zawsze będzie in minus.
Detroit Pistons występując bez dwójki środkowych gnoją Knicks na ich własnym parkiecie, pokonują Nowojorczyków po raz trzeci w tym sezonie: 121-90, 118-80 oraz 126:111 wczoraj. Cade Cunningham zalicza 42 punkty 8 zbiórek 13 asyst 17/34 z gry. Wpędza rywali w niewygody, podwajany podaje, kryty indywidualnie jest nie do zatrzymania. Kolejny raz obśmiewa słabą obronę pick and rolla po stronie NYK.
Dodatkowo, rzućmy okiem na tabelę NBA. Pistons są najlepsi w lidze, po serii kontuzji w Oklahomie wyprzedzili nawet obrońców tytułu, a Cade wyrasta na czołową postać w wyścigu do MVP. Średnie sezonu na poziomie 25.7 punktów 9.7 asyst 5.7 zbiórek oraz „fizyczność”, której brakuje wielu stricte ofensywnym gwiazdom.

To właśnie aby dodać zespołowi „fizyczności” sztab Knicks sprowadził do zespołu Jose Alvarado i Jeremy’ego Sochana. Obaj mają dać iskrę zapalną, energetycznego kopa, postawić się i nie pozwolić, aby to rywale ustawili się w roli parkietowego „agresora” a oni napastowanej ofiary.
Niestety wczorajszy obraz gry nie odzwierciedlał tych dążeń po stronie rezydentów Madison Square Garden. Niewiele po przerwie, przy kilkunastopunktowym prowadzeniu Pistons i kolejnych względnie łatwo zdobytych punktach spod kosza, komentujący spotkanie Stan Van Gundy zapytał zaczepnie: „czy Knicks są odpowiednio twardzi, aby w ogóle nawiązać walkę z Pistons?”
No właśnie. Tyle zebranego talentu, tyle forsy, takie nazwiska, a jednak wyglądają jak zbieranina osiłków pozbawionych kierunku i tożsamości. OG Anunoby zagrał, ale po przerwie wywołanej kontuzją był jedynie cieniem samego siebie. Mikal Bridges jest grzeczną żabą, która na dodatek nie prezentuje stałości ofensywnej, od początku kariery jest chimeryczny strzelecko, kiepskie dni zdarzają mu się regularnie i nigdy nie wiadomo, czego się po nim spodziewać. Obaj byli wczoraj po prostu niewidoczni.
Karl Anthony Towns od lat ma wyraźny problem z napastliwością rywala. Wczoraj w pierwszej połowie znów się usztywnił, był elektryczny i poza rzucaniem cielska po odbite od obręczy piłki, stanowił słaby punkt swojego zespołu. Knicks do przerwy zdobyli ledwie 48 punktów. Płynności ofensywnej nie widziałem. Pistons sprawili, że gra była brudna, dominowały indywidualne popisy Cade’a i Brunsona. W takim kotle Jeremy Sochan wydawał się nieprzydatny, na parkiecie potrzebny był raczej naturalny talent do gry z piłką, umiejętność gry na kontakcie, a do tego na niewielkiej przestrzeni.
Tym niemniej, Polak wszedł na plac w ostatniej minucie pierwszej kwarty. Stały numer, trener nie chce by ktokolwiek z podstawy złapał bezsensowny faul na zmęczeniu. Pozostała jedynie sekwencja defensywna, więc wpuszcza się „gracza zadaniowego od obrony”. Tym właśnie jest (oby był!) Sochan w Nowym Jorku.
Wchodzi ku wyraźnemu zadowoleniu zebranej publiki. Przyklejony jest w obronie do Carisa LeVerta. Gościnnie komentujący spotkanie z Dwyane Wade mówi, że jego czupryna ma kolor Labubu, cokolwiek to znaczy. Haha, znacie te laleczki na punkcie których świat oszalał jakiś czas temu? I tyle, dwadzieścia sześć sekund. Po wznowieniu gry w II kwarcie, jego miejsce zajmuje Mohamed Diawara (co kibice w Polsce kwitują pomrukiem irytacji) Jeremy nie miał nawet sposobności dotknąć piłki!

Cade dominuje wszelkie wydarzenia na parkiecie w drugiej, później w trzeciej kwarcie, a mecz zmierza do tego samego, co zwykle, zwycięstwa Detroit. Paul Reed wyprzedza Townsa, Mitchell Robinson nie nadąża za akcją, trójka cały czas nie siedzi.
I wtedy jest, zryw Nowojorczyków. Towns desperacko przebija się pod kosz ze szczytu parkietu, wywalczyli niecelny rzut, lecą z kontrą, w której Towns trafia z dystansu. Trybuny się budzą, energia na hali wzrasta, więc trener JB Bickerstaff przezornie prosi o przerwę na żądanie.
Po chwili znów jest walka, KAT wykorzystuje przewagę masy, zakręcił się wokół obręczy, dobija niecelny rzut kolegi. Potem jest przechwyt, pracuś Mikal Bridges dobrze czyta podanie, KAT prowadzi kontrę 3 na 1, ale niestety… podpala się, rzuca bez patrzenia lob, którego Anunoby nie jest w stanie sięgnąć. Zbiera Cunningham, szybkie przejście z obrony do ataku i desygnowany strzelec Duncan Robinson z czystej pozycji trafia za trzy. To będzie sekwencja na minus pięć. Brawo panie Towns, takie sekwencje właśnie uwydatniają pana mistrzowskie atrybuty [ironia].
Parę minut później, przy trzynastu punktach straty, na plac znów wchodzi Jeremy Sochan! Czekał długo na zmianę przy linii bocznej, ale nie było „martwej piłki”, więc teraz zostało mu tylko siedem sekund do końca III kwarty. Znów grają w obronie, Polak kryje na całym boisku nieźle już dojechanego, ale wciąż dominującego Cunninghama. Ten się nie waha, pod presją zegara atakuje obręcz, zostaje zablokowany przez Polaka, równo z końcową syreną piłka wypada na aut. Oto symboliczny dowód, że udział Sochana w rotacji Knicks ma sens!
No i co? Jeremy zostaje na placu na starcie czwartej kwarty, ale Knicks boleśnie przegrywają kolejne dwie i pół minuty. Jest energia, są starania, ale jest też błąd. Jeremy idzie na bronioną deskę zostawiając niekrytego Carisa Leverta stojącego na łuku. Piłkę wyłuskuje środkowy Paul Reed, jest ponowienie, odegranie na obwód i czysta trójka. Mike Brown znów bierze czas. Różnica wynosi szesnaście.
Niedługo potem nieco roztargnienia po stronie przyjezdnych, Sochan cały czas się stara, cały czas naciska na całym parkiecie. Po zdobytym przez Knicks koszu jest na atakowanej połowie. Wysiłek się opłaca, leniwie wybita piłka zostaje przechwycona, Jeremy wsadem zalicza pierwsze punkty w barwach NYK! Zaraz potem zostaje zmieniony przez Jalena Brunsona. Gospodarze szykują się do ostatniego zrywu.
Niewiele z tego wychodzi, więc parę minut później Jeremy znów jest na placu! Knicks przegrywają szesnastoma, OG pudłuje na potęgę, za to Cade w dalszym ciągu robi, co chce – uskładał już 37 punktów, więc trener chce dać Polakowi szansę, niech zademonstruje co potrafi jako stoper.
I znów jest walka, przechwycona, wybita od tyłu piłka, następnie asysta do wybiegającego sam na sam z koszem kolegi. Jednak za chwilę Cunningham wkleja Polakowi trójkę sprzed nosa, no cóż, jeszcze się taki nie znalazł, który by go 1-na-1 zatrzymał.
Knicks walczą do końca, ale ich fatalna obrona pick and rolla nie pozwala realnie nawiązać walki w tym meczu. Cade jest największą gwiazdą, po tym meczu powiem: „uważam, że jestem najlepszym amerykańskim graczem NBA w tym momencie” a ja twierdzę, że to może być prawda. W tym kontekście, w tym miejscu i czasie, w tej drużynie. Zostawiam pod rozwagę: stawiając dziś na MVP dla Cade’a możecie siedmiokrotnie pomnożyć zaryzykowaną kwotę:
Ten kurs spadnie, obniży się drastycznie na przestrzeni najbliższych paru tygodni. SGA pozostaje kontuzjowany, Jokić po kontuzji wygląda przeciętnie, Luka nie dociągnie Lakers ponad bilans Detroit, nie ma na to szans itd.
Wracając do Jeremy’ego. Dobra wiadomość dla fanów JS#20 jest następująca: Polak był dziś w kończącej mecz piątce, dał drużynie impuls i wydaje się, że ma realną szansę przebić się do rotacji Knicks! Ostateczny dorobek Jeremy’ego to: 2 punkty 1 asysta 1 przechwyt 1 blok przy dziewięciu minutach spędzonych na parkiecie. Brawa!
Other NBA news
-> Kevin Durant wciąż jest mocny, wczoraj był najlepszym graczem na parkiecie w Charlotte: 35 punktów 8 zbiórek.
-> James Harden walczący o kasę to topka NBA! Oto jest czwarte z rzędu, zdecydowane zwycięstwo Cavaliers, w tym 16 punktów i 9 asyst Brodacza.
-> Chicago Bulls są nieprzewidywalni całkowicie. Pięciu obwodowych gra, Jaden Ivey otrzymuje od trenera zero minut. Matas Buzelis zostaje ściągnięty z parkietu na 1:38 minut do końca, przy jednym posiadaniu straty. Kolejny, niezwykle perfidny przykład tankowania. Jechał ich pies. Raptors wygrywają 110:101, graczem spotkania Brandon Ingram 31 punktów 8 zbiórek 6 asyst.
-> Spurs demolują PHX pod nieobecność Dillona Brooksa. Devin Booker schodzi z parkietu z kontuzją biodra. Wembanyama kolejny raz udowadnia, że jego wpływ na grę wymyka się dotychczasowym miernikom, a na pewno ich skali.
-> Celtics kładą na wyjeździe Golden State, pełna kontrola gości, lider składu Jaylen Brown zalicza triple-double (23/15/13).
-> Orlando niszczy tankujące Sacramento 131:94. Dziesięć punktów w czwartej kwarcie, kibice powinni ich na taczkach wywieźć. Domantas Sabonis zdezaktywowany, klub zasłania się koniecznością procedury chirurgicznej na małym palcu.
-> Denver sensacyjnie (czy na pewno?) przegrywa z Los Angeles Clippers. Jamal Murray pudłuje rzut wolny w końcówce, Jokic prezentuje się bardzo przeciętnie, pudłuje trzynaście rzutów w tym wszystkie sześć zza łuku. Flopuje na połowie parkietu. Próbuje naciągać arbitrów na gwizdki, tak całą noc. Joker jest wielki, ale traci sympatię kibiców. Mylę się?
Ciekawie natomiast zaczynają wyglądać nowi Clippers. Obserwujemy najlepszy mecz w nowej ekipie w wydaniu Bena Mathurina: 38 punktów 12/22 z gry z ławki, musi robić wrażenie. Grupa weteranów wciąż wierzy w sukces w tym sezonie i dopóki pozostaną zdrowi, będą groźni. Trzymam kciuki!
Omawiania pomysłów NBA na zatrzymanie tankowania, sobie i Wam oszczędzę tym razem. Wczoraj Shams Charania posłusznie raportował omawiane na spotkaniu właścicielskim pomysły. Wśród nich podobają mi się dwa kierunki:
-> loteria obejmuje wszystkie zespoły biorące udział w play-in, czyli dwadzieścia zespołów w sumie.
-> Procenty, szanse ekip loteryjnych na wylosowanie 1-3 wyboru w drafcie ulegają wypłaszczeniu.
Co najważniejsze, liga zagięła parol na tankowanie, które urąga standardom, nie mówiąc już o duchu sportowej rywalizacji i cieszę się na te słowa/ działanie. Dobrego dnia ferajna! Patronów odcinka nie ma, szukałem, a szkoda. B











NBA lat 90 to było to. Ten klimat, atmosfera, zapowiedzi gier. Teraz nawet z tym przekazem, dostępem to nudna bieganina bez emocji.
Można bezpłatnie pooglądać sobie dawne mecze NBA, jest tego mnóstwo. Czy faktycznie był to taki miód? Nostalgia trochę zakrzywia obraz, koloryzuje dawne lata. Ale…to co mi się najbardziej rzuciło w oczy na starych „taśmach”, to kibice. Nikt nie siedzi z nosem w telefonie, cała hala żywo reaguje na to co się dzieje, Dj nie musi podrasowywać widowiska dźwiękami z głośników, no i sznyt na widowni, graniaki, koszule, krawaty, Panie w garsonkach, cała hala jakby na wesele przyszli. Ok, pod dachem pewnie jest inny styl, ale tam kamera nie sięgała 😉
A może to ty, TED po prostu zdziadziałeś?
A może to ty, Tedzie, po prostu zdziadziałeś?
(1) = „no cóż, jeszcze się taki nie znalazł, który by go 1-na-1 zatrzymał”
vs
(2) = „Ten się nie waha, pod presją zegara atakuje obręcz, zostaje zablokowany przez Polaka, ”
to chyba
1 =/= 2 ==> czyli znalazł się taki, co by 1-na-1 go zatrzymał
Trochę „znaku zapytania” wyrwałeś to z kontekstu. Może chodziło o „overall” , na przestrzeni całego meczu, a nie o 1 na 10 akcji. Ale fakt, blok Sochana pierwsza klasa.
Swoją drogą konkretnie Cię tu Admin czytają 🙂
Dzięki, miło było Cię poczytać 🙂
Pisałem kilka dni temu..Sochan tam jest na finał z Detroit, cała reszta plusów czy minusów zostanie podsumowana po sezonie. Co do wschodu to Harden w Cavs może zmienić układ sił po tej stronie mapy, podobnie do powrotu Tatuma. Robi się Panowie baaardzo ciekawie. Pozdrawiam.
czyli ma się zgrać, twarde zasłony, przeszkadzać, gadać, przechwyty/bloki, prowokacje + faule (być takim Geenem/Brooksem/Lancem/Rodmanem)? jako zadaniowiec nawet jak wypadnie, to nie ma straty, bo nie będzie punktującym?
Jeszcze jedno..jak Joker nie MV,P to chyba faktycznie Cade!!
Koń z Hornets uczynił z nich ekipę na poważnie pierwszy raz od ..kurde kiedy???Zdecydownie najlepszy debiutant roku. Porównania do KT mnie bawią, bo to dużo większy talent, gość tam robi grę. KT to był jednak inny typ, super dodatek i nie najważniejsza opcja. Łączy ich trójka i tyle. Zadziwia mnie to że pierwszy raz od lat widzę że Ball gra by wygrywać,a nie na Insta!i umie grać nawet – SZOK.
Niby tak, ale gość w ostatnim meczu oddał 15 rzutów za 3… Nie on jedyny tak robi, jeden zawodnik w pojedynkę pali 15-18 razy zza łuku w jednym meczu… Naprawdę podziwiam ludzi którzy siedzą po nocach i oglądają takie coś hehe
Ja to uważam Clippers za czarnego konia jeśli Kawhi i ekipa pozostaną zdrowi. Brak innej gwiazdy która będzie wchodzić w paradę Leonardowi, on chyba musi być w gazie cały czas żeby trzymać formę. Banda defensywnych najemników jak Dunn czy Jones Jr. Collinsowi warunków też odmówić nie można. Dodaj do tego Mathurina jako strzelca z ławki i doświadczenie Batuma. Szkoda tylko, że się z CP3 nie dogadali bo właśnie na rozegraniu trochę dziura.
Tankowanie jest beeee. Jak Steve próbował naciągnąć zasady zatrudniając Lenarda to też źle. Normalnie komuna panie. Biznes przecież tak nie działa, a ze sportem ma to coraz mniej wspólnego. Ciekawe jak oni to spróbują ogarnąć. I czy muszą skoro karawana jak zawsze jedzie dalej. Ile to oni miliardów od TV dostaną w aktualnym kontrakcie 😁????
no nareszcie ktos napisał pare ciepłych słów i wyrwał się z tego ogólnego biadolenia 🙂
mamy swojego chłopaka w lidze i zawsze się na to fajniej patrzy, on nie musi być mistrzem świata
zaciekawiło mnie co to znaczy „bardzo sprawne biodra” i jak to się przekłada na konkretne zagrania?
Zakład na Mvp sezonu był na stronie ale już go nie ma 😱😂
Czy tylko wg mnie ten cunningham ma dziwne rysy głowy / twarzy?
No taki 'zaspany’ trochę. Może podobna dieta co Ingram xD
Generalnie ładny chłopak. No i fajnie gra w kosza. Odczep się pan od typa xd
Miód na serce, jak czyta się takie długie i dopieszczone artykuły o Pistons…
A jak się je miło ogląda dzięki TVP… Ooooo!!!
Brudna gra? No cóż, taka jest już tradycja mocnych Tłoków. I za to ich kochamy!
(czy to niwa dynastia Bad Boys? Bad Boys III?)
PS: I też dziwnie czytało mi się słowa, że jeszcze się taki nie narodził, który by zatrzymał Cade’a 1 na 1…… ;P
Pozdrawiam wszystkich dziadkofanów Pistons ;)))))
TEN rzut JOKERA niby flop to nie flop, ręcę opuszczone obrońcy szybka reakcja Jokicia aby nabić na faul co jest nie zrozumiałe? flopy to wiadomo kto jest mistrzem…
I co nie ma takiej dominacji Zachodu nad Wschodem jaka miał być?
Aktualnie po 2/3 sezonu bilans Zachód-Wschód 145-142.
Prawda, że więcej prawdziwych contenderów na Zachodzie, ale nieoczekiwanie więcej drużyn z potencjalnym upsidem na Wschodzie – Hornets, czy Celtics, Pacers w pełni sił. Za to więcej drużyn tuż przed rozbiórką na Zachodzie: Clippers, Warriors, na Wschodzie tylko Bucks.
ale pacers w pełni sił nie są, to jak pisać warriors w pełni sił 😉