NBA: 94 punkty Wembanymany i Edwardsa | jestem fanem Phoenix Suns!

Witam serdecznie wszystkich fanów pomarańczowej piłeczki spod znaku NBA. Środek zimy, turnus halowy w pełni, mnie też chce się pograć, zwłaszcza gdy widzę te filmiki, drille na internetach. Podoba mi się wiele ćwiczeń, już niekoniecznie sama gra. Ćwiczysz warsztat shooting guarda, gość na szczycie parkietu trzyma piłkę, a ty masz na sobie obrońcę i musisz się uwolnić. W ręce trzymasz woreczek, hehe. Nie, nie z białym proszkiem, taki co był na gimnastyce korekcyjnej, z grochem w środku czy innym obciążeniem.
Spuszczasz ten woreczek na podłogę, a gość który Ciebie kryje ma go podnieść i dopiero potem może za Tobą gonić, idziesz do podania, najlepiej na parkiecie jeszcze coś ustawić, jakieś krzesło albo pachołek, obiegasz to i wychodzisz do rzutu. Możecie się umówić na jeden kozioł, albo bez kozła. Gość od woreczka jest sekundę spóźniony, ale wcale nie jest łatwo z tym rzutem, mówię Wam. Fajna symulacja warunków meczowych, jeśli ktoś umie rzucać z wyskoku. No kurde, dużo tego jest i musimy coś takiego, takie zabawy wprowadzić na GWBA Camp. Ano właśnie, najbliższy termin to 26 lutego – 1 marca. Kto z Państwa się pisze, kto kiedyś myślał o dołączeniu do gry z nami, poznaniu śmietanki towarzyskiej, ten niech się nie waha, tylko od razu do mnie pisze na maila redakcyjnego, czyli [email protected]

Tymczasem opowiem może o NBA, bo ostatnio, w zasadzie to cały czas, się dużo dzieje i po paru dniach ciężko wszystko ogarnąć, ułożyć sobie w głowie. Brat rodzony akurat do Miami poleciał z rodziną (dobrze sobie radzi chłopak w życiu, nie ma to tamto) i pisze, że pod halą jest i że trąbią klaksonami. No i właśnie, dziś w nocy podopieczni Erika Spoelstry wygrali z mistrzami NBA. Jedni i drudzy w mocno osłabionych składach, ale liczy się wynik, prawda? To może od tego zacznijmy.
Thunder 120 Heat 122
Najważniejsze absencje: Davion Mitchell, Tyler Herro, Jaime Jaquez. Zaś po stronie obrońców tytułu: Isaiah Hartenstein. Można tłumaczyć OKC wyprawą na rubieże mapy USA, ciężkie wyjazdowe walki toczone ostatnio, na dodatek w nagromadzeniu, zagęszczeniu grafikowym, ale po co? Dostaliśmy świetny mecz, a że po drodze ścięgno udowe nadszarpnął Jalen Williams (cholera jasna, co z tym gościem, chyba za mocno wszedł w sezon po przerwie) to mówi się trudno. Po to jest w zespole dwunastu ludzi, żeby jeden drugiego zastąpić umiał i to jest właśnie super, zwłaszcza gdy popatrzeć na ekipę Miami.
No kurcze, podobają mi się ci zadaniowcy: Pelle Larsson (Szwecja) Simone Fontecchio (Włochy) Andrew Wiggins (Kanada) Nikola Jovic (Serbia) a najnowsza, najbardziej przebojowa postać to rozgrywający Kasparas Jakucionis (Litwa). Chłopak mierzy 195 centymetrów wzrostu, jest twardy, ma warsztat gry na piłce i tę charakterystyczną dla Litwinów dynamikę. Super chłopak! Przeciwko OKC gra się trudno, ale proszę, dorobek młodego: 3 punkty 5 zbiórek 7 asyst 0 strat w czasie 27 minut, zanim go SGA z kolegami nie wyfaulowali.
Obejrzyjcie choć końcówkę, zobaczcie jaki flow ofensywny, jak wysoką formę prezentuje obecnie pan koszykarz Bam Adebayo (30 punktów 12 zbiórek 4 asysty 6/10 zza łuku!) oraz co się dzieje wokół niego. Miami obecnie to chyba mój ulubiony zespół NBA i mocno trzymam za nich kciuki. Norman Powell to im spadł z nieba, ale największy szacunek dla Spoelstry za przeorganizowanie składu i unowocześnienie playbooka. Wciąż mają przestoje ofensywne, ale zespół to ułożony i gdy jest komu pociągnąć wynik (Powell, Herro, Adebayo, Jaquez) leją się z każdym.
W ekipie Thunder, niesamowity progres Ajay Mitchella (15 punktów) bez którego ten zespół miałby problem z kreacją gry na piłce. W każdym razie, Larrson obronił akcję, Powell ściągnął na siebie defensywę, Wiggins wkleił trójkę i wyjęli to mistrzom w końcówce. Też bym trąbił będąc na South Beach, a co!
Warte odnotowania: tylko cztery straty Heat (!) aż dwadzieścia jeden ofensywnych zbiórek (!!) a w rezultacie aż 34 rzuty z gry oddane więcej niż goście (!!!)
O „sadze” pod tytułem Utah Jazz vs Dallas Mavericks nie będę pisał, bo to niekorzystne dla zdrowia psychicznego. Komisariat ligowy dla uatrakcyjnienia rundy zasadniczej, a jednocześnie zmniejszenia kosztów i obciążeń wywołanych podróżami, wprowadził takie właśnie „dwumecze”. Ta sama hala, te same ekipy mierzą się ze sobą dwa razy na przestrzeni trzech dni. Fajny pomysł, ale w tym wypadku oglądamy ligę podwórkową ekstra. Dallas nie ma składu, wszyscy święci są kontuzjowani (Kyrie, Davis, PJ Washington, Cooper Flagg, Lively, Exum, Gafford, Doncic… o przepraszam ten już w Mavs nie gra).
Po drugiej stronie trener Will Hardy robi sobie jaja z kibiców, nie wystawia zdrowych zawodników by celowo przegrywać mecze. Lauriego Markkanena obłożyli plandeką, Nurkica czy Mikhailiuka nie wystawiają, leci młodzież, a wśród nich takie asy jak Isaiah Collier, Cody Williams czy Brice Sensabaugh – koszykówka dla koneserów… masochizmu.
Pośród tego wszystkiego wybija się wiecznie nienachapany rzutów do kosza Klay Thompson. W dwóch meczach nasz wyliniały już „Sprash Bro” montuje rywalom 26 i 23 punkty na łącznej skuteczości 12/24 zza łuku. No i brawo, no i dobrze, że jeszcze się starej gwardii chce i ambicji nie odłożyli. Macie tutaj highlight 36-letniego Klaya i pozdrówmy go wszyscy:
Chciałbym zauważyć jak mocną fundamentalnie koszykówkę grają Boston Celtics. W czwartek pobili Miami, wyraźnie cofnięci ofensywnie byli Payton Pritchard i Derrick White, obaj panowie są przeciążeni i w tym tygodniu prawie nie rzucali do kosza. Heat oskubał więc zmiennik Anfernee Simons (39 punktów 7/16 zza łuku) przy dużym „współudziale” Jaylena Browna (ten trzyma wysoki poziom od początku sezonu) oraz Sama Hausera. „Penny” gdy się wgryzł, nie pudłował, osiemnaście punktów zdobył w czwartej kwarcie!
C’s grają swoje, na spacingu, energii, agresywnym kryciu wszystkiego, co się zbliża do ich pola trzech sekund. Heat ograli przede wszystkim na tablicach, zdjęli im aż osiemnaście piłek w ataku, a w punktach drugiej szansy wygrali 31:7! Przy okazji, to podstawowy problem Heat, drugi podkoszowy. Kel’el Ware miewa swoje momenty, ale jest za miękki, zbyt mało decyzyjny, za wolny, a jego rzut dystansowy zgubił się wraz z ograniczeniem minut. Spoestra woli bardziej kompaktowy, sprawny, przejmujący wszystkie zasłony roster, gdzie każdy, który złapie piłkę, może ją kozłować, penetrować, rzucać. No tyle, że z Bostonem to nie przejdzie.
Celtowie w tej kampanii opierają się na parze podkoszowych Queta / Garza i jestem fanem obu panów. Mówię o zaangażowaniu, walce, coraz większej mądrości boiskowej tego pierwszego oraz coraz sprawniejszym zachowaniu w obronie tego drugiego. Grają prosty, ale zdyscyplinowany basket, oddają masę trójek, które walą przy każdej możliwej okazji.
Dziś w nocy poturbowali ATL Hawks (ci to dopiero mają problem) i tym razem nie Simons i nawet nie Brown, choć robił co chciał (41 punktów 6 zbiorek) ale bohaterem wieczoru był Sam Hauser, który bardzo polował na rekord trójek, ale go nie upolował (10/21 zza łuku!)
Mówiąc ogólniej, tylko OKC traci mniej w polu trzech sekund niż Boston, który traci najmniej punktów w lidze po stratach. Mówię Wam, tu nie ma finezji, jest rozrzut, gra indywidualna, przy podwojeniu swing, swing, aż ktoś jest na wolnej pozycji. Lubią też grać pick and rolla z wysokim, jeśli przeciwnik pozwala. Cała reszta to odebrać łatwe punkty, łatwe punkty zdobyć. Uniwersytecka koszykówka, dobra na rundę zasadniczą, ale gdy nadejdą playoffs, gdy się intensywność z drugiej strony zrównoważy, wówczas bez Tatuma i uprzedniej skali talentu, grać i wygrywać już tak łatwo się nie da. Tym niemniej, Boston i Phoenix to dwa największe, pozytywne zaskoczenia tego sezonu i zdaje się, że już to pisałem.
Wspomniałem zespół z Atlanty. CJ McCollum tam pasuje jak piernik do wiatraka. Pierwszy skład ogranicza motorycznie, w drugim forsuje i leszy byłby ktoś młodszy. Dyson Daniels ma przeciążony układ nerwowy, potrzebuje solidnej przerwy, trójki nie trafił od dobrego miesiąca, nie ma siły bronić na piłce, kozłować, walczyć na atakowanej tablicy, cały czas biegać. Jalen Johnson to samo, tym bardziej, że rywale skupiają na nim większość uwagi.
Onyeka Okongwu fajny, ale nierówny, trzecia opcja. NAW to samo, to nie jest materiał na gwiazdę. Hawks muszą znaleźć lidera. Żaden z obecnych chłopaków na lidera zespołu walczącego w playoffs się nie nadaje. Taki jest zresztą plan, bo przecież McCollum, Porzingis i Kennard kończą kontrakty, uwolnione zostaną 72 miliony dolarów budżetu płacowego. Kto mógłby zasilić Hawks, aby miało to największy sens?
- Jaren Jackson Junior?
Anthony Davis?
Tegoż sensu jest niewiele na rynku, bo to musi być rzucająca postać, nie Jarrett Allen, nie Domantas Sabonis, nawet nie Giannis, bo to wykluczy, wypaczy cały koncept. Nade wszystko, Hawks potrzebują zmiany trenera. Obrona, którą obecnie prezentują przekreśla Quinna Snydera jak szkoleniowca przyszłości. Przede wszystkim brak mi tutaj fundamentów, wyciągania wniosków oraz odpowiedzialności. Żeby nie być gołosłownym, rywale zdobywali już przeciwko ATL w tym sezonie: 138, 135, 132, 134, 134, 142, 133, 152, 140, 134, 141, 132 punkty. Wszystkie te spotkania zakończyły się porażkami.
Przypominam, filigranowego Younga już w zespole nie ma. Każdy w piątce ma warunki i sprawność by gryźć parkiet. Niestety tu zaprowadzono filozofię: tracę, wznawiam i lecę. Póki co ledwie się trzymają w stawce play-in (20-24), a nowy nabytek CJ McCollum w czterech meczach zaliczył 3/23 zza łuku (!) i ma zdaje się świadomość, że jego bytność w mieście to rzecz przejściowa. Szkoda też kolegi Zacharie Risachera, czy ktoś go w ogóle pamięta? Dużego kalibru talent, całkowicie niezrealizowany.
Widzieliście mecz w Berlinie pomiędzy Orlando i Memphis? Co miało być blowoutem, zakończyło się bardzo widowiskowo, emocjonująco i równo. Bohaterem publiki był rodowity Niemiec Franz Wagner, którego specjalnie przywrócono do życia na ten właśnie mecz. Franz najlepsze zachował na koniec, zdobył 18 punktów i 9 zbiórek, w tym 13 punktów i 4 zbiórki w czwartej kwarcie!
Ozdobą spotkania był poster dunk Anthony’ego Blacka, który zdążył już obiec cały świat. Chłopak na pewno powiesi sobie plakat w domu, popatrzcie. Niesamowicie się to ułożyło i jeszcze jaki moment spotkania! Szacunek, takie rzeczy tylko w NBA:
Za chwilę, bo już o osiemnastej, te same drużyny, będą się mierzyć ze sobą ponownie, tym razem w Londynie. Słyszałem gdzieś, że NBA można teraz w TVP oglądać, ale szukam pilotem i nie znajduję, może mi podpowiecie. W każdym razie, myślicie, że to „Global Games” napędzi koniunkturę na NBA w Europie w podobny sposób jak miało to miejsce w 1992 roku, gdy na turniej olimpijski do Barcelony przyjechał Dream Team?
Co tam jeszcze? Parę osób się upominało, więc wspominam Los Angeles Clippers. Są granice kompromitacji jak sądzę. Panowie z bilansu (6-21) wyszli na (18-23) i jak łatwo obliczyć, gonią wściekle. Co takiego się stało?
– na chwilę (4 mecze) wrócił kluczowy obrońca Derrick Jones Junior, ale zaraz potem znów się kontuzjował.
– Kawhi Leonard wszedł w „playoff mode”, notując 32.7 punktów 6.9 zbiórek na 44% zza łuku w trakcie serii 12-2
– do życia po skręceniu kostki wrócił środkowy Ivica Zubac
– klasyczny offense oparty o wysokiego pick and rolla przeplatają ustawieniem „5-Out”
– Zubac i Lopez jako środkowi tak podobni fizycznie, a jednak wprowadzają na plac zupełnie co innego
– podniosła się dynamika, intensywność, zaangażowanie pana Brodatego
– James Harden potrafi bumelować, potrafi być lepszy niż Cade Cunningham, którego pierwowzór stanowi
To tyle, tak to widzę. Jednocześnie będzie im ciężko dobić do 50% bilansu, a następnie go utrzymać. Bolączkę stanowi brak odpowiedniej motoryki oraz niedopasowanie elementów. Z dostępnym DJJ-em byłaby nieco inna rozmowa, ale fajnie, że odbili. W ten projekt zainwestowano (także pod stołem) zbyt wiele środków, by się pałętał w dole tabeli. Oto video migawka z ich niedawnej wizyty w Toronto, wyciągnęli za uszy to zwycięstwo, a za sterami stał właśnie Mr Beard (31 punktów 10 asyst):
Warty odnotowania jest także niedawny wynik Sacramento Kings. Budowla z przypadkowych klocków, zespół cudaków, zwij jak chcesz. Sezonu nie uratują, bilans 12-30 jest nienaprawialny, ale ostatnie cztery mecze wygrali. Co ciekawe, na rozkładzie znaleźli się trzej byli pracodawcy Russella Westbrooka: Rockets, Lakers i Wizards. Russ w tychże spotkaniach notował odpowiednio:
- 15 punktów 6 zbiórek 10 asyst
- 22 punkty 5 zbiorek 7 asyst
- 26 punktów 2 zbiórki 6 asyst
Z tego najbardziej wymowna była czwarta kwarta przeciwko Kevinowi Durantowi, popatrzcie:
Może jeszcze słowo o wojence, jaka dziś w nocy miała miejsce w San Antonio, gdy do miasta przyjechali Wolves. Nie wiem czy wiecie, ale Victor Wembanyama i Keldon Johnson się obciachali na łyso jak mnisi z Shaolin czym się chyba wzajemnie motywują do ciężkiej pracy. Druga kwarta (48:22) to był właśnie popis miejscowych. Victor w dziewięć minut zaliczył 20 punktów trafiając przy tym 3/5 zza łuku. Co zrobisz, jak nic nie zrobisz? Jak powstrzymać od rzutu gościa, który piłkę trzyma na wysokości 280 centymetrów?
Tym niemniej, do końca spotkania, przez całą druga połowę trwała pogoń, dwadzieścia pięć punktów deficytu zamieniło się z powrotem w remis na pięć minut do końca! Lider gości Anthony Edwards miał tego dnia wyjątkowo zawziętą minę, wbił miejscowym 55 punktów.
Skoro mowa o dominujących kwartach, oto czwarta w wykonaniu ANT-a: 26 punktów 5/7 zza łuku, szaleństwo! Nie dali rady, bo po drugiej stronie właśnie Victor, Keldon i kolega De’Aaron Fox zdobywali punkty, ale wymiana ciosów mogła się podobać, zobaczycie poniżej. Spurs było łatwiej o tyle, że środkowy strażnik obręczy Rudy Gobert ma problem z biodrem i nie gra. Wolves się bronią strefowo, ale jak rywal ciśnie tróje na pięćdziesiąt procent, to się strefowo możecie razem pośmiać co najwyżej.
PHX Suns kontynuują tournee po wschodnim wybrzeżu, wczoraj grali w Madison Square Garden, gdzie oprawili (106:99) Nowojorczyków! Co prawda bez Jalena Brunsona, ze słabym decyzyjnie, osobniczo i wydolnościowo Karlem Anthonym Townsem, ale trzeba ich w akcji pooglądać, żeby rzecz właściwie docenić. Takiej walki, takiej współpracy i zaangażowania prawie się w NBA nie spotyka. Tam nie zebrano największych talentów, tam zebrano funkcje i charaktery.
Ciężko pracujący, również w obronie Devin Booker (27 punktów 4 asysty), będący w świetnej formie Grayson Allen (prawdopodobnie OG Anunoby złamał mu nos w tym meczu), zajadły niesamowicie Jordan Goodwin (jeden z najlepiej zbierających guardów w lidze, grający w masce z pękniętą żuchwą), środkowy kondor Mark Williams stabilizujący środek, w ataku wdzięczny adresat podań i dobitek, charakterny Dillon Brooks (choć wczoraj mu nie siedziało, jasnego celu do wyeliminowania nie miał, a fizycznie Anunoby mu nie pozwolił się kokosić), ultra wszechstronny i poprawny Royce O’Neale, do tego młodzi ultra sprawny środkowy Ighodaro oraz Gillespie na piłce, chłopak z podaniem, kozłem i jeszcze lepszym rzutem. Ryana Dunna jeszcze nie wymieniłem, to kolejny zadaniowiec, co gra na trzech pozycjach, a poza składem wciąż znajduje się przecież strzelec Jalen Green.
Panowie w dyskomfort wpędzić potrafią każdy zespół, zresztą bilans 25-17 mówi sam za siebie. Względem zeszłego roku nie tylko poprawa wyników, ale uzdrowienie fan base! Gracze nareszcie współpracują, wspierają jeden drugiego zamiast czekać aż jedna z trzech gwiazd odda rzut i będzie można biec do obrony.
Jeszcze a propos Goodwina, którego z przyjemnością co drugą noc obserwuję. Poprzedni trener traktował go jako point-guarda, co przyniosło kiepskie rezultaty i ledwie się w klubie ostał. Obecny trener Jordan Ott diagnozę gracza ma znacznie trafniejszą, traktuje chłopaka raczej jak power forwarda i to jest strzał w dziesiątkę. Tu jest właśnie ukryty cały sekret sukcesów Suns, oni trafnie określili, umieścili w odpowiednich rolach i maksymalizują mocne strony swoich zawodników!
To samo robią panowie Spoelstra i Mazzulla w swoich ekipach. To plus cała masa zaangażowania i wkładanego w pracę wysiłku. Nie do zdefiniowania jest też wpływ łobuza Brooksa, który pokazał chłopakom, że ligowe konwenanse Suns nie obowiązują, że nie ma gwiazd, które są nietykalne i że bijemy się z każdym, a jakby co, to on weźmie na siebie największego chama albo psa obronnego. Brooks to tak zwany point man. Nie point guard, ale point man. Idzie oddział, a on na szpicy, idzie pierwszy. Kiedy jest pułapka, zasadzka, wilczy dół, on wpada pierwszy, haha.

To chyba będzie wszystko. Jak dobrze, gdy jutro się spotkamy podsumuję bieżącą kolejkę i odpowiem na co sensowniejsze pytania, które się ostatnio pojawiły w komentarzach. Poniżej wstawiam jeszcze bieżącą tabelę NBAoraz zaproszenie do wsparcia Waszego ulubionego serwisu o koszykówce. Kłaniam się! Bartek Gajewski











Heat bez Herro > Heat z Herro
Tu możesz mieć być dużo racji, ale niemal każdy gracz wracający po długiej przerwie ma problem z klimatem, rolą, rytmem i zespół z nim się chwieje. Jestem za rozłączeniem minut Herro i Powella, ale bez jednego z nich Miami nie znajdzie odpowiedniej mocy ataku
Jakby mi ktoś powiedział przed sezonem że będzie mi sprawiać frajdę oglądanie Suns to bym się popukał w głowę. Fakt że Miami, Boston I właśnie Phoenix to najbardziej pozytywne historię tego sezonu. Oczywiście Spurs poszli mocno w górę ale tu progresu się spodziewano. Celtics od wodzą Browna gra naprawdę dobrze, Miami tu oczywiście widać rękę jednego z najlepszych fachowców w lidze, a Suns samo na sobie przetestowało dwa podejścia, czyli zespół oparty na gwizdach bez koncepcji i fundamentów oraz drużyna budowana z sensem, według konceptu i poszukiwania graczy z motywacją oraz charakterem.
berliński mecz był live w tvp sport, londyński live na sport.tvp.pl, retransmisja na tvp sport o 23:00
mają być podobno dwa mecze w tygodniu
A ja Wam Kochani mówię, że OKC to w ataku streetball z cudownym SGA i oni mistrza nie obronią. Na dodatek sędziowie już nie pozwalają SGA tak odpychać. No, to byly jednak faule.
sędziowie to sami nie wiedzą już co gwizdać. teraz dla zasady próbując ukrócić zapędy SGA gwiżdżąc nawet sytuacje bez fauli (jak ta w końcówce meczu z Heat – gdzie tam niby był ofens XD).
Pytania:
1. Ile warci są Lakers teraz i w PO?
2. Ile będą warci blazers w następnym sezonie jak będą w zdrowiu, tzn wróci m.in. Henderson i Lilard ?
W Phoenix metamorfoza, co mnie niezmiernie cieszy. Jeszcze z rok temu marzyłem, żeby odpadł choć jeden z trójki tłustych kontraktów, a tu rewelacyjne ruchy.
Wszyscy rechotali, że nie mają picków na 100 lat w przód, że w składzie szrot. A tu kilka transakcji i nagle robi się nieźle. Nie znam się na taktyce na tyle, żeby podjąć się oceny jego pracy w tym zakresie, ale charakterologicznie nowy trener ładnie i szybko to zbudował. Szacun.
OK, jeszcze przez cztery kolejne sezony Suns będą płacić Bealowi ponad 19mln, żeby u nich go nie było, po sezonie kończą się kontrakty, o ile nie przegapiłem czegoś, Gillespiemu, Goodwinowi, Richardsowi i Williamsowi (tylko ten ostatni ma zastrzeżoną umowę), więc będą musieli raz jeszcze ruszyć głową, jak to rozwiązać.
Knicks, ech, smuci mnie, że niby mają dwóch liderów, ale jak wypada Brunson, to KAT nie dźwiga wyniku. Przedostatni dzwonek na wymianę. Ostatni będzie latem, jak NYK nie wejdą do finału. Ale wtedy też spadnie wartość Townsa przy wymianie.
i znowu wracają pogłoski o wymianie wokół KAT – Giannis… czy korzystne? czy realne? (czyli w jakimś układzie 2-3 zespołów, żeby wszyscy jakoś byli zadowoleni)
Allen to sobie ten nos sam złamał o tył głowy Anynoby’ego kiedy go faulował rzucając się na niego po piłkę, a OG właśnie wstawał z parkietu i Allena nie widział.
Jako fan Phoenix mogę powiedzieć tylko że zgadzam sie z tym co o nas napisałeś xd,pamiętam też że przed sezonem nie skreśliłeś Suns jak większość ekspertów xd dookoła NBA czy to u nas czy za granicą. Ja osobiście uważałem wtedy że powalczymy o miejsce 8 w konferencji i że wygramy 40/42 spotkania ale to jak funkcjonuje ta drużyna i to bez Jalena Greena przerosło moje oczekiwania. Wydaje mi się też że Green może pasować do układanki Suns, przedewszystkim może zapewnić atak obręczy bo oprócz Bookera raczej nie ma w Phoenix zawodników którzy to potrafią (czasami Dunn zaatakuje kosz, ale to tylko jak obrońca jest spóźnimy i może łatwo go minąć).
Phoenix ma często przewagę nad rywalami właśnie uniwersalnością składu, jak przeciwnik chce grać szybko to Suns mówią Ok, odpowiemy szybkimi kontrami i dużą ilością 3 (Gillespie, O’Neal, Allen tylko na to czekają, swoją drogą to jak Allen z stacjonarnego strzelca za 3, ewoluował do zawodnika który potrafi rzucić 3 w każdym momencie i po jakiś dziwnych zagraniach/zawodach jest naprawdę imponujące, i to wciąż na skuteczności około 40 procent), ale kiedy trzeba zagrać spokojniejszą akcji to wtedy też jest wybór bo Booker albo sam wypracuje sobie pozycję na pół dystansie, albo zagra pod kosz do Williama, albo można zagrać na Brooksa który weźmie przeciwnika na plecy i rzuci z odchylenia (zresztą to też jest ciekawe że Brooks tak w ciągu wakacji poprawił taki rzut i jak on pewnym zagraniem się stał (Sochan powinien zapłacić każde pieniądze trenerowi z którym Brooks latem pracował nad rzutem xd)).
Powiem tak, przed sezonem o takich rzeczach nawet bym nie pomyślał ale oglądając Phoenix na przestrzeni ostatnich 2 miesięcy to uważam że i w Play Offach mogą stać się kimś na wzór zeszłorocznych Pacers i mogą być groźni dla każdego na Zachodzie, bo nikt nie lubi grać z tak wybieganymi, grającymi długimi rotacjami, agresywnie broniącymi drużynami, a przecież rzuty i skill też w tej drużynie są (osobiście uważam że jedynym problemem Suns jest brak wysokiej silnej 4, która zagwarantuje chociaż po 7/8 zbiórek w meczu, przejrzałem sobie nawet ostatnio rynek i za bardzo nie ma kogo wziaść, ja bym spróbował jakoś ściągnąć Portisa z Bucks, bo może nie jest to idealny zawodnik ale solidnie broniący, zbiera lepiej niż kazdy z skrzydłowych Phoenix i do tego gwarantuje elitarny spacing a przecież na nim głównie opiera się gra Suns)
Jesteś graczem Phoenix, że piszesz o tej drużynie pierwszej osobie liczby mnogiej? Xd
To ja podpowiadam o NBA w TVP:
W programie TV też nie mogę znaleźć, ale mecze ORL-MEM z Berlina i Londynu były transmitowane na stronie sport.tvp.pl. Można je sobie teraz obejrzeć bo są dostępne na stronie Wideo. Na stronie Transmisji widzę że są planowane transmisje MIL-OKC i DAL-LAL, też chyba tylko na stronie bo w programie nie ma…
W zeszłym sezonie/sezonach była teza, że Booker to zepsuty gwiazdor na maksymalnym kontrakcie i niemal rak drużyny. A ten sezon chyba ostatecznie pokazał, że to nie Booker był problemem tego zespołu. Obiektywnie patrząc, to pracuje on na miano największej legendy w historii organizacji. Przebił już Barkleya i Nash`a?Bo takich graczy jak Tom Chambers czy Kevin Johnson to już dawno. Finał powtórzyć będzie bardzo ciężko, to też trzeba zauważyć
Jeśli masz w miarę świeży tv to bez problemu włączysz na przeglądarce tv mecz z ich strony na żywo. Ja tak ten londyński oglądałem.
Panie Bartku, a istnieje szansa aby podał Pan swoje drabinki (powiedzmy, top 5) dla każdej z indywidualnych nagród na ten moment sezonu? czyli MVP, DPOY, ROTY, 6th man, MIP, coach of the year z krótkim uzasadnieniem?
Dzięki – i pozdrowienia!
Westbrook dalej pokazuje, ile znaczy serce do gry. Moim zdaniem faktycznie dużą szansę na mistrza ten zawodnik miał tylko jak dostali od GSW, wcześniejsze finały z Miami (James, Wade i Bosh to było ponad ich siły) czy potem twory z George’m, w Houston czy LA to były teamy bez szans na końcowy sukces. Panie Adminie, puszczając wodze fantazji, w którym momencie i do której drużyny/trenera transfer Russa mógł dać mu pierścień (oczywiście z jego ograniczeniami)? P.s. w końcu był czas na książkę , czekamy na 3-peat!
TVP Sport na swojej stronie napisało, że będą transmitować wszystkie mecze finałowe
Czyli coś, czego nie ma Eurosport/HBO
Nie znoszę w NBA tego, co można było zobaczyć Little Caesars Arena!!! Co to k… ma być?? Paskudne jest to tankowanie Pacers po kontuzji Haliburtona. Beznadzieja… Przecież bilety na mecze NBA nie są tanie i ogólnie oglądanie tego w TV też. Więc jak można tak w **** lecieć?????
Takie życie. Jak jesteś kibicem tankującej drużyny, to doskonale zdajesz sobie sprawę o co chodzi, jeżeli nie jesteś, to raczej nie napalasz się na ich spotkania.
szczere pytanie – co do wymian – dlaczego znów posucha i cisza? są nadal jakieś pogłoski, ploty w espn, na kanałach specjalistów i „specjalistów” ale wieje nudą? jak myślicie – czy z wielkiej chmury mały deszcz tej zimy i dopiero coś latem? czy czekają na 1-2 duże ruchy i wtedy będzie jakaś lawina wymian? (ruchy dotyczące albo drużyn co chcą się odkuć/wzmocnić – lakers, warriors, knicks, cavs, hornets lub medialnych nazwisk Morant, Giannis, KAT (zaczął być wymieniany)… na koniec co z Rodzynkiem? (espn wieszczyło jeszcze w weekend wymiany i nic)…
Co do Miami czy Bostonu bo widze poswieciles im duzo analizy dzisiaj to ja obie ekipy bardzo szanuje. Ilez to juz osob pisalo ze teraz to juz musza isc w przebudowe czy bardziej tankowanie. Bo tutaj nie ma Tatuma i pensje zredukowane by nie byc ponad progiem, bo w Miami nie ma wielkiej gwiazdy i oni juz nic nie wymysla.
A tu prosze. Oni sie w takie gierki nie bawia. Jest kultura organizacji i tankowanie nie przystoi. I bardzo dobrze.
Ja oglądałem ten z Berlina na żywo na TVP SPORT. Ten z Londynu na żywo leciał w aplikacji TVP Sport a powtórka chyba o 23ej już normalnie w tv na kanale. Bartek, dzięki za Twoje artykuły i niezastąpione niebanalne niepowtarzalne analizy meczów. Kibicuje dla PHX, po 2-3 sezonach rozpaczy i zawodu niespełnionych obietnic ten sezon bez oczekiwań dla mnie jako kibica jest poprostu piękny, nawet jak przegrywają to jednym dwoma posiadaniami, no i sędziowie im nie sprzyjają w tych końcówkach na styku. Na pewno przy dobrym sedziowaniu byli by ze 4 mecze wyżej, no ale jak by to wyglądało na tle ligi, chłopcy do bicia walczą o przewagę parkietu w pierwszej fazie playoff
Nie mam nic a nic żalu do Utah, że tankuje. I tak za dużo spotkań wygrali. Przecież jeśli będą mieli zbyt dobry bilans to tracą pick na rzecz OKC. Niech tankują żeby tym razem szczęście się uśmiechnęło i dostali wyższy pick.
Co do Townsa – jego wartość jest zerowa na rynku. Nie brałbym go do żadnej drużyny. Leniwy, nieprzydatny w obronie i coraz bardziej przeciętny w ataku. Cień zawodnika sprzed roku, gdzie i tak był dziurą w obronie. 60 baniek zaraz będzie brał. Nowy Jork jest ugotowany na lata tak jak Philadelphia się ugotowała z Georgem i Embiidem..
czy kontuzja Jimmego coś ruszy względem wymian w warriors i całej lidze (tak pozostały ponad 3 tyg chyba)….
topka pensji w nba na ten moment: 1-10 steph, joel, nikola, durant, KAT, giannis, doncic, butler, AD, tatum, 11-12 (53-46mln) beal, booker, j brown, LBJ, PG13, kawhi, lavine, trae young, markkanen, cade cuningham, 21-32 (46-39mln)murray, e mobley, donovan, antman, haliburton, siakam, sabonis, og anouby, ja morant, darius garland, zion, harden….potem 37-38 mln, barnes, wagner, SGA, porter jr, ingram, lamello, t maxey, d fox… w przyszłym w górę, a właściciele i gmowie widzą, że zwłaszcza w topce, wielu przepłaconych i sportowo i marketingowo (nie są ani magnesami sprzedaży, ani sponsorów ani przychodów, jednak trudno przytemperować wielkie kontrakty blokujące klub, bo… zawsze się ktoś znajdzie, zaryzykuje)….
warriors po kontuzji Dżima, nadal jest kilka niewygodnych wysokich dłuższych kontraktów w lidze, u tankujących także… i taki kontrakt Butlera skraca nimbo/mekę tychże zespołów, tylko długofalowo – czy ma to sens dla warriors – patrz AD (może wrócić za kilka tyg), lavine, PG, lamello (jeśli przebudowa hornets), morant, zion,… może ktoś z dołu tabeli za 2-3 zawodników, taki Butler może zapewnić tankowanie i szybkie zwolnienie budżetu…