NBA: Jimmy Butler zawieszony przez Miami | 40-letni LeBron wyprzedził Air Jordana

Patronami dzisiejszego odcinka są Tommy Tom, Marcin Sako i Woyteck – moje uszanowanie Koledzy.
Za nami potężna, piątkowa kolejka NBA, ale zanim poruszę co widziałem, słowo na temat „sagi” Jimmy’ego Butlera w Miami.
Za rozgrzewkowe rzuty zza łuku z jednej nogi, opieszałość, pasywność w meczach, mowę ciała oraz wypowiedzi niesłużące dobru zespołu, Pat Riley usadził Butlera na siedem meczów bez prawa do wypłaty. W praktyce oznacza to, choć stuprocentowej pewności mieć nie możemy, że Jimmy trykotu Heat już nie przywdzieje.
Jeden z największych walczaków playoffs, nieszablonowa, acz dominująca i uznana postać. Jimmy Butler to zawodnik o średnich kariery 20/5/5. Sześciokrotny All-Star, pięciokrotnie wybierany zarówno do All-NBA oraz All-Defensive Teams. Silny, sprytny, atletyczny, a co najważniejsze z psychiką, która pozwala mu dźwigać gorące momenty i najgorszą presję. Znamy go przecież doskonale. Minusy?
Kolejne pożegnanie z pracodawcą i kolejna awantura (o kasę).
Nie pierwsza to będzie przeprowadzka i nie pierwszy most spalony. Macierzysty klub (Chicago Bulls) kilka lat temu także nie zamierzali oferować mu maksymalnego kontraktu, więc poszedł w transferze do Wolves za młodych graczy (m.in. Zacha LaVine) oraz wybory draftu. Minnesota jak się okazało, także nie oferowała największej możliwej kasy, więc miesiąc po rozpoczęciu sezonu wywołał sławetną awanturę na treningu, czym przeforsował swe przenosiny do Sixers. Sytuacja analogiczna do obecnej można powiedzieć, tyle że wtedy miał 29 lat, a teraz ma 35.
Philadelphia także miała priorytety inne niż maksymalna umowa, ale dogadali się z Miami. W dniu podpisania papierów opiewających na 144 miliony dolarów za cztery sezony, Jimmy był już na South Beach. Wydawało się, że odnalazł swój dom. Dwa lata temu strony podpisały nową umowę, tym razem 146 milionów płatne w trzy lata, z klauzulą rozwiązania, po tym, obecnym sezonie.
Jimmy ma „opcję zawodnika”, może dograć przyszły sezon gwarantując sobie 52 miliony $ zarobku, ale ponieważ jego świetność przemija uznał, że woli już teraz zagwarantować sobie przedłużenie kontraktu i niech to będzie oczywiście… maksymalna opcja, nic poniżej. Pat Riley nie wyraził zgody i mamy powtórkę z rozrywki. Jimmy świetny facet, ale niesmak pozostaje.
Oglądając dwa jego ostatnie występy (w sumie oddał siedem krzywych rzutów) czułem niechęć w kierunku człowieka, który zapomniał czym jest praca, obowiązek, profesjonalizm i duch sportu. Jaja sobie zrobił z pracodawcy, współpracowników oraz kibiców, którzy zapłacili nie mało, by go oglądać.
Jak kończą tego rodzaju ludzie? Na śmietniku historii? Hehe, nie. To nie film wojenny, ale NBA. Pamięć o Jimmym nie przeminie, a jego dalsze losy określi sytuacja, w której znajdzie się po podpisaniu nowej umowy, wielce prawdopodobnie jako free-agent w nadchodzące lato. Internet prześciga się w propozycjach transferowych tu i teraz, z Miami. Dla mnie sprawa jest jasna, Pat Riley pośle Jimmy’ego na prowincję, a nowy klub sprowadzi go wyłącznie z uwagi na możliwość zejścia z obciążeń finansowych po tym sezonie.

Dedukcja prowadzi więc w kierunku klubów najbardziej obciążonych finansowo, które dodatkowo łakną, potrzebują zmiany:
Phoenix: ale, że jak? Jeden do jeden transfer za Bradleya Beala? Finansowo to by się spięło, tylko po co Miami wyliniały już lekko krezus Bradley Beal skoro mają Tylera Herro. Poza tym, byłoby to spełnienie żądań, pójście na rękę Jimmy’emu. Riley prędzej sobie palec odgryzie niż zezwoli na coś takiego.
Minnesota: co mówicie? Że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki? To jest biznes, kierownictwo klubu się zmieniło więc nie wiadomo. Tyle, że nic wokół Juliusa Randle się nie zepnie finansowo, w grę wchodzi co najwyżej paczka oparta o Rudy’ego Goberta. To byłoby ciekawe, Bam Adebayo w roli silnego skrzydła i całe lato spędzone na rzutach za trzy, hehe. W sumie chciałbym to zobaczyć, ale szanse są znikome. Minnesota z Butlerem, Edwardsem i Randlem to byłyby dopiero jaja.
Washington: o tu ciekawe, bo choć wszyscy są świadomi, że Jimmy w Waszyngtonie po sezonie na pewno nie zostanie, to Waszyngton może zechcieć się pozbyć umów Valanciunasa czy Kuzmy, aby prędzej wkroczyć w przebudowę. Riley oczywiście chciałby zabrać ze stolicy Bilala Coulibaly, ale ci nie są chyba tak głupi, co?
Lakers: pewnie, bierz pan Hachimurę, Finneya-Smitha, Vanderbilta i dołożymy, oddamy jeszcze Gabe’a Vincenta z powrotem. Jak szaleć to na całego! Miami pogrąży się w przeciętniactwie, a Lakers grać będą w pięciu. Bez sensu, głupota.
Dallas: dajmy spokój Dallas, oni już mają i liderów spowalniaczy i własną wizję grania o pierścień. Dalsze modyfikacje składu na tym etapie byłyby niekorzystne. Przecież musieliby Kyrie Irvinga oddać! Lively jest nie do ruszenia, a oddanie PJ Washingtona przekreśla plany mistrzowskie.
Sami widzicie, nie jest łatwo. Nowy Orlean, Sacramento, Portland, Toronto – sensowne kierunki, mają zasoby na handel, ale nie wejdą w to. Zbyt duże ryzyko, że się Jimmy na nich wypnie po sezonie. Nie zazdroszczę Rileyowi, przed nim szereg trudnych decyzji. Trzeba myśleć nieszablonowo, chyba przeprowadzić grubszą akcję, obejmującą transfer nie tylko Butlera. Co myślicie?
Co się działo w nocy? Russell Westbrook i Victor Wembanyama czochrali się po głowach!
Russ walczył zaciekle, kilka razy wyjął piłkę wielkiemu rywalowi, ale koniec końców Francuz wypadł najlepiej ze wszystkich: 35 punktów 18 zbiórek 4 asysty 4 trójki 2 bloki przy 14/22 z gry.
Denver już ich mieli, prowadzili pięcioma w końcówce, Wemby biegał po placu uważniej, bo z pięcioma faulami. Wszystko było przygotowane, ale kropki nad „i” postawić nie potrafił Nikola Jokic (41 punktów 18 zbiórek 9 asyst) nie dociągał prostych rzutów, w sumie spudłował aż 21 prób! Może inaczej, choć jednego dnia Joker pokazał słabość. Nikt nie jest robotem.
Wemby przydaje Spurs walor nieprzewidywalności, zmienia grę o tyle, że żaden rim-runner jak np. Christian Braun na obręcz nie leci, ani się pod nią nie ustawia, bo to nie ma sensu. Od trójki też go nie odetniesz, więc wpadną dwie z rzędu i już jest inaczej.
Świetna środkową część meczu zagrał też Devin Vassell, odważnie jechał na obręcz, świetny facet: 18 punktów 6 zbiórek 6 asyst. Przytomność weterana Chrisa Paula też przydała się przy paru okazjach. Imponujące zwycięstwo San Antonio 113:110!
Orlando 106 Toronto 97
Raptors to naprawdę jest tankowiec przemalowany na ligowego średniaka i zastanawiam się jak długo jeszcze będą udawać. Nazwiska zdane, rozpoznawalne, ale bez mistrzowskiej przyszłości. Immanuel Quickley (11 asyst 4/17 z gry) wrócił i ma ten sam walor co powiedzmy Dejounte Murray, naj%bie statystyk, ale zespół meczów wygrywać nie będzie. Nie podoba mi się ten zawodnik. Scottie Barnes niestety nie jest mu chyba pisana rola supergwiazdy. To nie będzie dominator, klub bardzo wierzył, ale się przeliczył. Tutaj potrzebny jest prawdziwy lider, wokół którego oni będą mogli pracować i za kim iść.
Orlando powinni zwolnić ludzi odpowiedzialnych za przygotowanie motoryczne, bo kolejny zawodnik pada na parkiet jak rażony piorunem. Tym razem chodzi o mięśnie pleców Jalena Suggsa, którego zapewne czeka parę tygodni przerwy. Orlando ciągnie ponad możliwości, najbliższy czas zagrają bez pięciu najważniejszych graczy!
Paolo, Franz, Moritz, Suggs, Black. Dobrze, że jest Goguś Bitadze (11 punktów 13 zbiórek 7 asyst) bo bez niego to kiła i mogiła. Największą zaletą Magików jest oczywiście obrona. Dobre nawyki wobec penetracji, trzeźwość, swego płynnie przechodzące w strefę. Jamahl Mosley – kawał solidnej roboty!
Celtics 109 Rockets 85
Boston pojawił się w Teksasie i zagrał swoje. Gospodarze dysponowali jedynie połową baku paliwa, nie mogli skorzystać z Amena Thompsona ani Tariego Easona, swych dwóch króliczków z reklamy baterii. Nie było też Jabari Smitha, nie było energii, na silnym skrzydle wystąpił dziadek Jeff Green. Coś tam próbował szarpnąć atletyczny Jalen Green (27 punktów) ale pary starczyło mu na pierwszą połowę.
Alpie Sengun widział na sobie dwóch rywali, nie było mu łatwo, kilku otwartych pozycji nie wykorzystał Dillon Brooks i poszło. No i właśnie, nawet zadziorny Brooks wyglądał jak dziad czereśniowy. Parę razy wszedł na obręcz i się odbił blokiem, więc stał i udawał że gra. W normalnym warunkach Udoka dawno by go zmienił, ale nie było na kogo.
49% zza łuku Celtów, niesamowite to jest, bo co rozrzucali między sobą, co przechodzili z obrony do ataku, to wpadało do kosza. Wolumen był mniejszy może, bo Rockets słyną z obrony łuku, ale skuteczność zrobiła swoje: White 6, Pritchard 4, Tatum 4, Porzingis 2, Holiday 2 trójki.
Knicks 107 Thunder 117
Która to już? Czternasta chyba wiktoria z rzędu chłopaków! Niesamowite, bo wydawało się, że Knicks spełnili wszelkie warunki by ten mecz wygrać. KAT (17 punktów 22 zbiórki) nie do zatrzymania, czyszczący tablice, piłka rozrzucana przez niego ze środka gdy zbyt duży pressing próbowali stawiać gospodarze. Mikal Bridges (24 punkty) bardzo ruchliwy i skuteczny, za długi dla młodych Thunder. Anunoby przepychający młodszych rywali, Brunson mocno kryty, ale aktywny, zaznaczający się, wymagający uwagi i wysiłków obrony. Co najważniejsze, OKC nie byli w stanie zdusić, nacisnąć Nowojorczyków, którzy grali swoje tempo, swój basket.
Niestety na przestrzeni 48 minut wyszły różnice. Wolne nogi Townsa w obronie, straty podyktowane podwojeniami Brunsona, przewidywalność i krótkie rotacje. Gra była intensywna, a każdy ze starterów Knicks zagrał 42-44 minuty (!!!) stąd mieli prawo się pogubić, stracić czujność. I co najlepsze, tym razem nie chodziło o SGA (33/4/7) Williamsa czy Hartensteina. W czwartej kwarcie najważniejsze akcje przeprowadził i skutecznie wykończył gracz zadaniowy nazwiskiem Aaron Wiggins (19 punktów 7/9 z gry). To najlepszy występ w karierze młodego zawodnika. Po meczu szczekali wszyscy, a on najgłośniej. Who let the dogs out?
Lakers 119 Hawks 102
LeBron (30 punktów 8 asyst 13/20 z gry) po czterdziestce wygląda lepiej niż jakikolwiek inny gracz przed nim, to bez dwóch zdań. Trafia, dominuje fizycznie i to dzień po dniu! Tej nocy został numerem jeden pod względem najwyższej liczby meczów z dorobkiem powyżej 30 punktów, wyprzedził Air Jordana.
ATL są dynamiczni i zapewne nawiązaliby mocniejszą walkę gdyby nie brak dyspozycji DeAndre Huntera (3 punkty 1/12 z gry). Facet przez bity miesiąc trafiał jak z nut, wyglądał jak Sixthman of The Year, ale dziś nie potrafiłby trafić kamieniem do Bałtyku stojąc na końcu molo w Sopocie.
Trae mi się w tym sezonie podoba (nasz człowiek: 33 punkty 9 asyst) takiej łatwości przemieszczania i podań w ruchu nie ma chyba żaden w lidze. Oczywiście irytuje wymuszeniami fauli, ale taki już jego urok, trzeba zaakceptować. Pozostaje żałować, że Lakers nie spuścili D’Angelo Russella wcześniej, bo Austin Reaves (20/7/6) miałby widoki na All-Star Game jako trzeci muszkieter LAL. Serio, niezmordowany jest na piłce, a kluczem do pokonania Lakers w tym momencie jest właśnie wycięcie jego penetracji. Klub wygląda „zdrowiej”, ludzie mają wyraźniej nakreślone role, a no i Dorian Finney Smith zaczyna trafiać rzuty (8 puntków 5 zbiórek +12 wskaźnika plus/minus).
Dobra, kończę bo w końcu weekend, pozdrawiam serdecznie i do przeczytania. Specjalne pozdrowienia dla tych, co pracują w weekend! b










trochę szkoda że Jimmy Butler era musi kończyć się w takich okolicznościach, a nie na koniec sezonu jakimś miłym akcentem podsumowującym te 6 lat, lub po prostu trwać dalej. Dwie strony medalu, bo z jednej wydaje się że Butler wycisnął maksa z tych 5 ostatnich sezonów, nigdy nie doczekał się wystarczającego wsparcia i z tym co miał wokół siebie zrobił dwa finały, był liderem i generalnie odejdzie jako jeden z lepszych w historii organizacji, ale z drugiej strony gość w kolejny sezon wchodziłby już jako 36 latek, a nie jest Lebronem, czy innym Durantem, nie możesz dać komuś takiemu 50 baniek rocznie w przeciągu kolejnych 3 sezonów i budować wokół tego kontraktu zespół, czytaj blokować jakiekolwiek możliwości rozwoju drużyny, bo to prowadzi do nikąd. Jim na pewno jeszcze jest w stanie zmienić stan nie jednej rywalizacji i dla wielu ekip walczących o puchar będzie wartością dodatnia, o ile obniży oczekiwania i pogodzi się z przydatnością dla drużyny, która bez wątpienia będzie stopniowo spadać, ale jeśli chodzi o Miami rozdział jest zamknięty, trzeba iść do przodu i wycisnąć z tego transferu możliwie jak najwięcej żeby budować coś nowego wokół Herro, który wyrasta na lidera drużyny i ma dopiero 25 lat, jeśli przy tym masz 28 letniego Adebayo, kilku młodych zdolnych jak Jovic czy Ware i uda się dołożyć gościa z potencjałem na all stara przed 30stka, to w perspektywie organizacji lepszy widok na przyszłość niż starzejący się Butler z przerośniętym ego i 50 bańkami wypłacanymi do 40tki, których zdecydowanie na tym etapie kariery nie jest po prostu wart i tyle.
myślę, że ten komentarz doskonale podsumowuje całą tą sagę z transferem. Szkoda oczywiście, bo Jimmy dał nam piękne wspomnienia, ale no czuć potrzebę zmian w drużynie, bo ostatnie 2, 3 sezony to mordęga w RS, żeby grać w Play In. Raz udał się piękny run z 8. miejsca do Finałów, ale no niestety, kontrakt i wymagania są za duże, żeby to mogło dłużej tak trwać.
Styl w jakim to się kończy trochę boli, ale no cóż, bywa.
cholera, nigdy nie zapomnę tej serii z Bucks, szczególnie domowego game 4, który skończył z 56 punktami, jeden z lepszych indywidualnych występów jakie widziałem od 2009 odkąd oglądam NBA. Dlatego nigdy nie przestanę gościa cenić jako koszykarza, kawał siebie tutaj zostawił, aczkolwiek rozegrał i kończy to w najgorszy możliwy sposób, niesmak pozostanie.
LBJ to Bill Russell i Magic Johnson naszych czasów 🏀
I dodatkowo włączył już tryb drugiej części sezonu w drodze do play off , także więcej będzie takich meczy
Może bluźnię ale OKC powinno puścić Chet.
Dlaczego pytacie??
Ponieważ JB jest patentem na BOS.
A dominacja Spurs to kwestia max trzech sezonów potem Amen.
Ostatnio naszła mnie myśl tylko ciekawe czy byłby możliwy taki transfer. Kumminga do Rockets za Jabariego Smitha. Jak dla mnie transfer ciekawy dla obu stron.
Transfer z Blazers miałby sens. Butler za Granta + Williamsa.
Grant ma długi i przepłacony kontrakt, ale jest to tylko 32-36 mln rocznie przez następne 3 lata, a Williams tylko na przyszły sezon. Obaj są niezłymi obrońcami. Z racji bycia w Portland lub przez kontuzje (Williams) trochę przyblakli, ale w kulturze Heat moim zdaniem odnalezli by się znakomicie, a Spo mógłby przywrócić blask Grantowi. który ma 31 lat i te kilka sezonów może zagrać na wysokim poziomie, który zdarzało mu się prezentować. Jako 3-4 opcja w ataku za Herro i Adebayo. Blazers po tym sezonie tracą Butlera, ale mają elegancko wyczyszczone salary i mogą kontynuować przebudowę, a sam Butler będzie zmuszony zaakceptować dużo mniejszy kontrakt od takich Lakers, którym schodzi 48 mln Lebrona i będą mieć trochę wolnych srodków w lato np 100 mln za 3 lata. (Lebron może podpisać po Butlerze nowy kontrakt na prawach Birda).
Edit: nawet sign&trade po sezonie za schodzace kontrakty Hachimury i Vincenta lub podobny deal z jakimkolwiek innym klubem, walczącym o coś, ale nie za 50 mln tylko za 30. Tak kończą rozszczeniowe, przebrzmiały gwiazdy, Pamiętam jak w podobnej sytuacji znalazł się Wade i wrócił z podkulonym ogonem do Heat. Jednak rysa na relacji została za co dostał karykaturę posągu przed halą 🙂
Jimmy bardzo brzydko się starzeje. Wątpię żeby odpuścił te 52 miliony za przyszły rok, chyba nie jest tak naiwny ze myśli ze wyciągnie coś więcej.
Jimmy do Wizards na resztę sezonu… to brzmi jak zimna zemsta Pat’a.
Jimmy Butler ? No cóż, lekkie rozczarowanie i rysa na wizerunku walczaka. Jeśli szukać zawodników, którzy zgodziliby się na mniejsze pieniądze dla dobra organizacji to Jimmy właśnie wydawał się być takim typem. Zrozumiałe by to było gdyby walczył o pierwszy duży kontrakt w karierze a jak wiadomo zdążył już zarobić naprawdę duży hajs przez te lata. Tym bardziej, że z wolnej agentury i tak żaden inny zespół nie da mu 50 baniek za sezon. Więc skoro w wieku 35 lat i tak już masz zamkniete okno na duży kontrakt to nie lepiej zostać w drużynie, z którą osiągał największe sukcesy ? Jimmy Butler ? No cóż, lekkie rozczarowanie i rysa na wizerunku walczaka. Jeśli szukać zawodników, którzy zgodziliby się na mniejsze pieniądze dla dobra organizacji to Jimmy właśnie wydawał się być takim typem. Zrozumiałe by to było gdyby walczył o pierwszy duży kontrakt w karierze a jak wiadomo zdążył już zarobić naprawdę duży hajs przez te lata. Tym bardziej, że z wolnej agentury i tak żaden inny zespół nie da mu 50 baniek za sezon. Więc skoro w wieku 35 lat i tak już masz zamkniete okno na duży kontrakt to nie lepiej zostać w drużynie, z którą osiągał największe sukcesy ?
Austin Reaves fajny gracz ale z tymi szansami na allstar to trochę się chyba zagalopowałeś. Nawet nie uwzględniając tego, że do allstar trafia się nie tylko za aktualną formę ale też za „całokształt kariery” to serio uważasz, że on już jest w top 12 zawodników na zachodzie? Lub bardzo blisko tego top 12?
Toronto niezłe piz*y, Suggs się wyłożył/zwija się, a Ci grają dalej jakby to game 7 finałów było.
7 sezonów więcej niż Jordan ! O czym mówimy….
Sytuacja z Butlerem może być patowa nawet dla Pata. Chętnie zobaczę, jak to zostanie rozwiązane. Nie wiem, czy zawieszanie zawodnika może się powtarzać, jeśli dotyczy tylko formy.
Ale wracając do meritum, Butler zamiast zostać legendą Heat, decyduje się sprawdzić cierpliwość pracodawcy i opcje na rynku. Nie wiem, czy znajdzie się chętny na sprowadzenie weterana, który ma dopełnić mistrzowski skład, za więcej niż 30mln, bo w tych ekipach już mają pierwsze skrzypce. 150mln za trzy lata, to nie jest również budowanie średniej ekipy, tylko pętla na szyję, a przynajmniej związanie sobie rąk.
A więc podstawową opcją, o której pisał Admin, to przyspieszenie przebudowy tankowców, wraz z zejściem z kosztownych kontraktów.
Ale nie mogę znaleźć żadnego potwierdzonego info, czy opcja gracza pozostaje w kontrakcie. Na logikę – tak. Kontrakty są święte.
A jeśli mam rację, to opcja, że Butler jest wymieniony i zesłany na zadupie, niesie ze sobą ryzyko. Latem Jimmy orientuje się, że jako wolny agent nigdzie nie dostanie lepszego kontraktu, więc bierze opcję gracza i zostaje na zadupiu. Nie wiem, czy team na zadupiu jest gotowy podjąć to ryzyko, że zamiast przyspieszenia przebudowy mają przez półtora roku jednego gościa za 52mln, zamiast dwóch za tyle samo.
Zresztą, jak Heat nie uda się go wypchnąć w wymianie, to ryzykują, że podpisze u nich przedłużenie. I też będą w czarnej.
Patrzę tak na płace i nie widzę tankowca, który poszedłby w wymianę bez konieczności użycia swoich perspektywicznych graczy.
Toronto: (Quickley + Barrett) – ja wiem, że Barrett mógłby być atrakcyjny dla Heat, ale R.J. to człowiek urodzony w Toronto, swój człowiek, grający dobrego kosza w wieku 24lat. Scottie Barnes zarabia 10mln, od kolejnego zbliży się do 40mln i dopiero ewentualnie wtedy będzie im się opylało wymieniać.
Nets musieliby dodać Claxtona, a raczej uwzględniają go w planach, bo ma 25lat przy kontrakcie schodzącym do 20mln w 27/28, więc prawie za darmo.
Bulls: (Vucevic + Williams) i musieliby dorzucić White’a, ale to raczej perspektywa przebudowy dla Chicago, więc nie puszczą.
Pistons: (Harris + Hardaway Jr. + Fontecchio), bo nie wyobrażam siebie, żeby oddawali kogoś poniżej 23 roku życia – młodzież tam się dobrze spisuje.
Pelicans: sam Zion nie wystarczy. Musieliby dorzucić Herberta Jones, ale po co, skoro to niezły gracz jak za 13mln. Ingram i Jones. Ale po co Miami Ingram?
W Jazz nie widzę żadnego gracza, który przydałby się Heat.
W Honets musiałby być wmieszany Miles Bridges, ale przecież to jasna postać na przyszłość jeszcze przed swoim prime, z malejącym kontraktem.
Z Portland mógłby się pożegnać Grant, ale musieliby dać jeszcze dwóch młodszych zawodników z niższymi kontaktami. Znów bez sensu.
Wizards: Kuzma, Valanciunas i ponownie ktoś młody.
I tak moim zdaniem te wszystkie kombinacje przy użyciu trzech graczy kontrahenta są mocno naciągane, bo Heat nie będą mieć tyle miejsc.
Tym bardziej jestem ciekaw, jak to się potoczy 🙂
Portland nie musi oddawać młodych, może oddac Williamsa. Moim zdaniem Butler nie jest warty więcej, sportowo może i tak, ale nie jego kontrakt i perspektywa. Powinni brać co dają i nie kierować się teoretyczną wartością. Ta sprawa i tak jest przegrana i z konsekwencjami na kilka lat. Powinni byli wytransferować go latem.
Ale Butler zarabia 49mln a Grant 30mln. Co proponujesz, żeby transfer się skleił?
Za dużo pieniążków maja czarni bracia, później w dupach się przewraca i pracować się nie chce, dziwić się czemu ratingi oglądalności spadają…
Jak wszyscy wyżej. Dokładnie, żenada z JB. A był/jest takim wojownikiem, ale w dupce się kompletnie przewróciło. Trudno w takiej sytuacji nie odczuwać pogardy wobec zawodników nba -> normalny śmiertelnik za takie zachowanie wobec organizacji, z którą ma podpisaną ważną umową dostałby dyscyplinarkę i wyrzucenie na zbity pysk jeszcze tego samego dnia. Nba powinna wziąć się chyba za dyscyplinowanie zawodników, którzy mają ważne umowy i przy takim zachowaniu powinno być minimum automatyczne zawieszenie i ban na wypłacanie zarobków za ten okres pracy. Dla mnie to jest naruszenie podobnego kalibru, co obstawianie zakładów na własną grę. Taki poziom naruszenia etyki pracy.
Co do JB – jak mu się nie chce już grać w kosza, no to niech już po prostu więcej nie gra. Jest jeszcze trochę graczy wartych do obserwowania w nba. Mam wrażenie, że JB jeśli mu się zachce dalej grać, będzie zaliczał dosyć szybki zjazd do bazy, więc kontrakt z nim dłuższy niż dwa sezony, podpisze ktoś zupełnie głupi i na szkodę swojej drużyny. Jego schyłek kariery może być nawet gorszy niż Paula George’a. Prawie do żadnej drużyny nie będzie pasował swoim stylem gry, a ego nie pozwala mu na mniejszą rolę. I tak od w wielu lat nie gra więcej niż 50-60 meczy w rs. W związku z tym, czy dla kontenderów, czy budujących się drużyn może być jedynie obciążeniem. Jego pociąg zdaje się odjechał.
Jaka inna postawa pod koniec kariery takiego Wetbrooka. Schował ego do kieszeni i zapierdala za minimum weterena. I jeszcze może jakiś finał konferencji zaliczy. Kto wie.
„…nie wchodzi się 2 razy do tej samej rzeki ?” Ano nie , Bartku. Powiedzenie , którym chciałeś się posłużyć brzmi : nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki.
I od razu odpowiadam. To nie to samo.
Pzdr
Jaja sobie zrobił z pracodawcy, współpracowników oraz kibiców, którzy zapłacili nie mało, by go oglądać…taki numer to już wyciął parę lat temu w ASG kiedy zażądał rano w dniu meczu od trenera Wschodu by ANI NA MINUTĘ nie wystawiać go na parkiet bo chce sobie odpocząć przed resztą sezonu. Od tego czasu mam na złamasa bardzo z górki (wyobraźmy sobie – dzieciak odkłąda cały rok na bilet żeby go zobaczyć a ten wycina taki numer…ponoć zdrowo poszli w tango w sobotę i w niedzielę kac gigant, a coś trzeba było wymyślić apropo niegrania), a kosykarscy bogowie też się wk,,,yli i mu zafundowali wkrótce kontyuzję kolana…