NBA: kto się boi New York Knicks | Doc Rivers ma plan!

8

Witam się z Państwem bardzo serdecznie, wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Chłopaka i nie dajcie sobie wcisnąć, że go nie ma. Oczekujcie prezentów, a jak Waszej partnerki nie stać na prezent, to powiedzcie po rycersku: „najlepszym prezentem dla mnie jesteś Ty”. Życzę wszystkim udanego wieczoru, hehe. Co słychać w świecie koszykówki? 

Khris Middleton, który w offseason przeszedł artroskopię obu stawów skokowych, nie jest ponoć gotów by rozpocząć z drużyną obóz przygotowawczy. Owszem pracę stacjonarną wykonuje, ale na full-kontakt pięć na pięć, zgody od lekarzy nie ma. Będzie uczestniczył w campie, ale na pół gwizdka. W zeszłym roku Dame, tym razem Khris, tak to już bywa w zespole złożonym niemal wyłącznie z weteranów. Milwaukee rozpoczyna sezon w dobrze znanym składzie: 

  • PG: Damian Lillard / AJ Johnson (R) / Delon Wright
  • SG: Gary Trent Jr / AJ Green / Andre Jackson Jr 
  • SF: (Khris Middleton) / Taurean Prince / Pat Connaughton /MarJon Beauchamp 
  • PF: Giannis Antetokounmpo / Bobby Portis / Tyler Smith (R) / Chris Livingston
  • C: Brook Lopez 

Pięć nowych nabytków w rotacji w tym dwaj rookies. AJ Johnson to przede wszystkim dynamit na koźle, trochę samograj. Delon Wright to nazwijmy to „stoper” na pozycjach 1-2. Gary Trent i Taurean Prince to oczywiście gracze ofensywni, strzelcy jak się patrzy. To samo wysoki rookie Tyler Smith, potrafiący przy 205 cm rzucać z dalszych odległości. Mnie zastanawia obrona. Lillard i Trent plus cofający się na zasłonach Lopez to gwóźdź do trumny w tym elemencie. W zeszłym roku zaserwowali nam 19. rating defensywny, czyli poziom Brooklynu czy Chicago. Doc Rivers oraz wspierający go w roli asystenta Darvin Ham wyszli chyba z założenia, że „najlepszą obroną jest atak”.

Toć to sami strzelcy w otoczeniu Giannisa (!) każdy jeden będzie rzucał zza łuku. Bez kontuzji wycisną z tego pięćdziesiąt zwycięstw, ale doskonale wiemy, że bez kompetencji na własnej połowie, najwyższych laurów w koszykówce nie da się osiągać. Pozostaje też pytanie o pozycję centra, bo za plecami Lopeza stoją co najwyżej gracze na dwustronnych kontraktach, których wybaczcie, ale nie wymieniałem, bo moim zdaniem nie przebiją się do składu. Giannis w roli centra? Życzymy zdrowia!

Jedziemy dalej, pominięty w drafcie, 183 centymetrowy Jose Alvarado podpisał z New Orleans Pelicans przedłużenie umowy opiewające na 9 milionów dolarów za dwa sezony. Piękna historia, Portorykańczyk dostał się do ligi niejako tylnymi drzwiami, poprzez dwustronny kontrakt i grę na zapleczu NBA. Nie jest atletą, nawet w ułamku nie przypomina Allena Iversona, nie jest ten shooterem jak powiedzmy Mike Conley.

Chłopak nadrabia jednak serduchem, upierdliwością, intensywnością i odpornością psychiki. Ciekawostka: w liceum zaliczył quadruple-double (18 punktów 10 zbiórek 10 asyst 10 przechwytów). Skończył studia, w dyplomie ma wpisane takie nazwy jak literatura, medioznawstwo i komunikacja. Ciekawe kierunki, myślałem że Georgia Tech to odpowiednik naszej politechniki, hmmm. Chyba jednak koszykówka była tym, na co stawiał. I dobrze wyszło, gratulujemy, do boju Jose! W meczu nie rzuciłbym przeciwko niemu NIC. Jeden na jeden co najwyżej.

Tutaj ciekawe, bo Indiana Pacers zaprosiła na camp Jahlila Okafora, pamiętacie? Mam nadzieję, że to nie tylko wielkie cielsko mające na treningach imitować postać upychającego się pod obręcz Joela Embiida. Okafor to niegdysiejszy trzeci numer draftu, zawodnik rewelacyjnie grający tyłem do kosza, tyle że bez mobilności i wybitnego koszykarskiego IQ.

Wiemy z historii, że nie trzeba się super szybko ruszać, żeby stanowić o sile obrony z pozycji centra. Pamiętajmy takich ludzi jak Marc Gasol czy starzejący się Tim Duncan. Trzeba jednak myśleć: czytać i reagować. Także ten, nie wiem jak Okafor wpisuje się w bieganą koszykówkę Pacers, ale fakt: gdy gra zwalnia albo pojawia się impas/ przestój warto wpuścić w środek gościa, który po prostu zdobędzie punkty, zobaczcie: 

Nie milkną echa wielkiego transferu z udziałem Juliusa Randle i Karla Anthony’ego Townsa. Tych, którzy martwią się o pasek mocy Knicks, uspokajam: Mikal Bridges i OG Anunoby to najlepsi z możliwych obrońcy na skrzydle, a także najskuteczniejsi skrzydłowi pod względem trafień z rogów boiska w minionym sezonie (40.5 oraz 47.5%) Co za tym idzie: spacing, który będzie miał do dyspozycji Jalen Brunson jest wprost niebywały. Towns w roli wysokiego stawiającego zasłony, a następnie wychodzącego do rzutu za trzy (pick and pop) to będzie absolutny cheat-code.

Obojętnie kogo wrzucą na „dwójkę” czy to będzie McBride czy rookie Dadiet czy może raczej Josh Hart, ten zespół jest zbudowany kozacko. I więcej, za kontuzjowanego Mitchella Robinsona kadrowcy NYK ponoć szukają wymiany. Gość jest nazwijmy to… trochę niedojrzały, co nie licuje z aspiracjami Knicks w tym i kolejnych sezonach. Ogromna szkoda Hartensteina, gdyby jakimś cudem byli go w stanie utrzymać… nawet Celtics mogliby narobić w gacie, a tak… no cóż o koronę wschodniej konferencji bić się będzie parę zespołów. 

Taka ciekawostka jeszcze: pamiętacie co się działo gdy ostatnim razem Timberwolves transferowali swą podkoszową gwiazdę? Mam na myśli:

  • Kevina Garnetta (22.4 punkty 12.8 zbiórek 4.1 asyst 1.7 bloków w poprzedzającym sezonie)
  • Kevina Love (26.1 punktów 12.5 zbiórek 4.4 asyst) 

KG zdobył tytuł już w następnym sezonie w Bostonie, zaś Love dwa lata po transferze do Cleveland. Just saying… hehe. Jak wyglądały zeszłoroczne statystyki Karla Anthony’ego Townsa? Już mówię: 21.8 punktów 8.3 zbiórek 3.0 asyst 41.6% zza łuku. Czy historia zatoczy koło? Wy mi powiedzcie, doskonale wiemy, że o wynikach serii playoffs często gęsto decyduje status zdrowotny najważniejszych ludzi…

A skoro już jesteśmy przy wielkich centrach. Przypomnijmy postać wracającego po kontuzji Stevena Adamsa, aktualnie zatrudniony w Houston Rockets. Ach, jestem fanem zarówno Nowozelandczyka co rozwijającego się w błyskawicznym tempie Alperena Senguna i powiem Wam, że trener Ime Udoka ma naprawdę wiele na talerzu. Skład przepełniony talentem, trochę niekompatybilnym, ale bardzo błyskotliwym: 

  • Van Vleet / Green / Sheppard – wszyscy trzej startują biegiem do piłki, a zarazem są kiepscy bez 
  • Brooks / Thompson – dedykowani do obrony obwodowej, pierwszy forsuje, drugi nie umie rzucać
  • Jabari Smith – wciąż zbyt nieśmiały, za plecami wuja Jeff Green
  • Tate, Eason – biegacze, atleci tylko bez głowy i powtarzalności strzeleckiej
  • Whitmore – tutaj szalony strzelec, niestety jednowymiarowy
  • Sengun / Adams / Landale na centrze, ach gdyby można ich ze sobą złączyć

Zmontować z tego działający zespół, w tak przepełnionej testosteronem szatni ustalić hierarchię, może tylko prawdziwy fachowiec. Liczymy na pana panie Udoka, tymczasem Adams:

Na koniec chciałbym jeszcze dodać, że dziś ostatni dzień promo na grupę typera, szczegóły znajdziecie pod tym linkiem, zapraszam:

https://discord.gg/KSTUtkTBAn

Pozdrawiam serdecznie i dzięki za odwiedziny, a jeśli nurtują Was pytania dotyczące bukmacherki, piszcie na Discordzie, do rozpoczęcia sezonu 22 dni, wyjaśnię jak to działa. Polecam też mój stary podcast, na którym z nalaną buzią opowiadam mniej więcej jak to działa. Pozdro! B

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Bartek, taka rozkmina mnie naszła – od dłuższego czasu widać po artykułach, że jesteś zadowolony z życia, bardzo mnie to cieszy, trzymaj się tych rzeczy, które do tego prowadzą, pozdrowienia z sąsiedniego miasta 😉

    (34)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Ahaha, faktycznie. Po artykułach można poznać aktualne nastroje piszącego admina. O wakacjach jest dobrze. Przyjdzie jesienna szarowa i nastrój siądzie.
      Póki co, cieszmy się 🙂

      (-1)

Komentuj

Gwiazdy Basketu