NBA: LeBron James wrócił i znów jest w centrum uwagi koszykarskiego świata

No i co ten LeBron znowu nawyczyniał?! Pierwszy numer draftu NBA 2003 roku, minionej nocy rozegrał swój pierwszy mecz w tym sezonie. W połowie lipca zaatakowała go ponoć rwa kulszowa, poskładany był totalnie przez parę tygodni, następnie walczył o przywrócenie mocy i sprawności. W tym wieku (w grudniu James skończy 41 lat) każda przerwa, każda kontuzja to już niestety spory uszczerbek na formie, ciężko się wraca, ciało nie chce współpracować. Mówimy jednak o facecie, który całe życie poświęcił koszykówce, cały swój kunszt, całą ekspresję włożył w przygotowanie ciała, aby go niosło po parkiecie możliwie najdalej i jak widać, żyć bez basketu nie chce albo wręcz nie potrafi.
Dwudziesty trzeci sezon na parkietach najlepszej ligi świata to nowy rekord długowieczności NBA. Nikt przed LeBronem nie dokonał podobnej sztuki. Długo grali przykładowo Robert Parish, Vince Carter, John Stockton, Kareem Abdul-Jabbar, ale żaden nie demonstrował takiego poziomu w wieku 42 lat. Dirk Nowitzki, który barwy Dallas Mavericks prezentował w 1522 meczach sezonu regularnego oraz 27 seriach playoffs (145 meczów), po wszystkim stwierdził, że żałuje. Gdyby odpuścił sobie ostatni rok, byłby zdrowszy, mógłby chodzić bez bólu, grać z dziećmi w piłkę, a tak zdarza mu się mocno cierpieć z uwagi na zwyrodnienia stawów.
Jamesowi jak sądzę, nic podobnego nie doskwiera. Gdybyście tylko widzieli jego entuzjazm, uśmiechy w trakcie wczorajszego meczu! Cieszył się jak dziecko, że znów jest na boisku, że znów robi to, co kocha! Piszę to wszystko z perspektywy neutralnej, doceniam faceta za jego wolę życia. Za radość, którą z nami dzieli, niezależnie od manieryzmów i kaprysów, które czasem przejawia.
Mogę się dopasować do każdego zespołu, nie rozumiem nawet skąd taka wątpliwość. Co jest nie tak z ludźmi? [LeBron James]
Lakers grali w nocy z Utah Jazz. Goście byli znacznie bardziej dynamiczni na starcie, playmaker Keyonte George nie pudłował, Jusuf Nurkic słał kolejne asysty po handoffach, od linii końcowej zaskoczonego Lukę minął rookie Ace Bailey, za chwilę do zabawy dołączył Lauri Markkanen i tak oto Lakers przegrywali 8-10 punktami przez dłuższą część spotkania.
Patrząc na gospodarzy czuć było jednak duży spokój i pewność. Nazwiska jak Doncic, Smart, James, Ayton, Hachimura, Reeves to są uznani, poważni gracze. Otoczenie zadaniowe również niczego sobie: LaRavia, Hayes, Vincent, bardzo ciekawa rotacja o dużej sprawczości i możliwościach. Widać wyraźnie, że panowie znają swoje możliwości, nie podpalają się, opierają na intelekcie, przewagach taktycznych raczej, aniżeli szaleństwu, jakie demonstrują niekiedy zespołu biegające od kosza do kosza.
Każdy z nich potrafi się odnaleźć w ułożonej koszykówce, podczas gdy Jazz, gdy tempo zwalnia, połowa chłopaków traci swe największe walory. Ależ się trafiło DeAndre Aytonowi, takich playmakerów nie ma nikt w lidze. James, Luka i Reaves karmią go pod koszem na wiele różnych sposobów, za czym idą statystyki:
- 20 punktów 16 zbiórek 10/11 z gry vs NOP (W)
- 20 punktów 10 zbiorek 9/13 z gry vs MIL (W)
- 20 punktów 14 zbiórek 10/13 z gry vs UTA (W)
Zaraz powie, że się na All-Star Game wybiera i proszę na niego głosować. W każdym razie, Lakers po nieciekawym defensywnie starcie, trzecią kwartę wygrali różnicą piętnastu oczek i zameldowali na mecie jako pierwsi i to bez forsowania się (140:126).
Tymczasem LBJ w debiucie zaliczył imponujące double-double: 11 punktów 12 asyst 2/3 zza łuku. Brał rzuty dystansowe, które powinien był wziąć, grał tyłem do kosza, aby stamtąd szukać podań, wbijał w pole trzech sekund, odgrywał, po wysokim pick and rollu słał cross-court czy pocket passy, pięknie mu to szło, choć widać było, że jest ciężki, sztywny i sapie. Jak sam przyznał, czuje się świetnie, mięśniowo jest przygotowany, tylko płuca nie chcą słuchać, prędzej niż dotychczas pojawia się dług tlenowy.
Tym niemniej, na tle Jazzmanów razem z Luką (37 punktów 5 zbiórek 10 asyst) wyglądali jak profesorowie, czyli wszystko po staremu, nic się nie zmieniło. Utah to oczywiście nie jest zespół, który rzuciłby wyzwanie ekipie potrafiącej kontrolować tempo meczu, ale radości kibiców złota i purpura tamować nie zamierzam. Cieszmy się wszyscy, historia NBA pisze się na naszych oczach, a mistrzowski tytuł niech wygrają najlepsi.

Na ciekawy aspekt taktyczny (i to po obu stronach Lakers oraz Jazz) zwrócił uwagę kolega Kowi na Discordzie. Jeśli interesują Was zagrywki, popularnie stosowane nie tylko w NBA, poświęćcie dwie minuty i zobaczcie jakie rozwiązania może przynieść podsłona pleców obrońcy, czyli tzw. back-screen:
O dwóch rzeczach jeszcze może powiem przed spaniem. Po pierwsze, ekipa Detroit Pistons wygrała po raz JEDENASTY z rzędu choć ATL Hawks bardzo im chcieli popsuć zabawę. Cade Cunnigham przywrócony na parkiety: 25 punktów 10 asyst, ale główną atrakcją Motor City jest obrona, napastliwość, przewagi fizyczne, na tablicach i w polu trzech sekund. Bardzo fajnie obok Cade’a wygląda ten drugoroczniak Jenkins, to będzie bardzo pożyteczny sixth-man, w zasadzie to już jest.
W dalszym ciągu wyglądamy powrotu Tobiasa Harrisa oraz Jadena Iveya. Mam nadzieję, że im się nareszcie zespół poukłada. Sprawdziłem, średnio zdobywają 59.3 punktów w polu trzech sekund i to jest zdecydowanie pierwsze miejsce w NBA. Spory w tym udział łatwych punktów po stratach, ale także systemowego grania, bo albo Jalen Duren roluje pod obręcz albo Cade wbija cielskiem mniejszego obrońcę. Przy 198 centymetrach i przeszło stu kilogramach wagi, praktycznie każdy obwodowy gracz odbija się od niego jak piłka od parkietu.
Druga rzecz to „odradzające się” Orlando Magic, którzy tej nocy stawili czoła Golden State Warriors. Franz Wagner, Desmond Bane i kolektywna, defensywna praca wokół. Cieszy mnie bardzo zdrowie Jalen Suggsa, który bije się najmocniej. Wczoraj parokrotnie twarzą w twarz stawał z Jimmym Butlerem oraz Draymondem Greenem, nie dał się przepychać, czym dodał energii całemu zespołowi.
Anthony Black kolejny skuteczny występ, nieobecność kontuzjowanego Paolo Banchero służy także koledze o nazwisku Wendell Carter Junior. Więcej ataku przez niego idzie, ma miejsce w środku, gra short rolle, jest z angażowany w atak i ta energia przenosi się także na własną połowę. Podoba mi się! Magicy pną się w górę tabeli i oby tak dalej.
- zaliczają najlepszą skuteczność w tranzycji spośród wszystkich zespołów NBA
- grają stosunkowo wolne tempo, ale ilekroć uda się wybronić akcję, skupiają się na ataku obręczy
- mają do tego stosowny personel (Wagner, Suggs, Black, Banchero) więc jeżdżą twardo pod kosz
- Franz Wagner jest pewniakiem do All-Star Game 2026, jeśli nie zostanie wybrany, bojkotuję ASW
Trochę staromodną ma fryzuję i trochę dziwnie się czasem zachowują z bratem (zobacz poniżej) ale to jeden z moich ulubionych graczy w NBA:
Różnica poziomów między NBA a WNBA
Tako rzecze Lonzo Ball na temat różnicy poziomów między NBA a WNBA:
Z całym szacunkiem i uznaniem, LaMelo Ball w pierwszej klasie liceum pozamiatałby parkiet w WNBA.
Fakt, pozwólcie że przypomnę Wam jeden artykuł, który pojawił się na GWBA w 2017 roku, gdy LaMelo nie miał jeszcze skończonych szesnastu lat!
Szesnastoletni LaMelo Ball zdobywa 92 punkty w meczu licealnym
Tym akcentem żegnam się z Wami drodzy Czytelnicy. Patronem odcinka był Piotr Kaleta, którego z tego miejsca serdecznie pozdrawiam.
“Nazywam się Bartek i jestem hazardzistą. Jednak nie takim jak myślisz. Jeśli wyobrażasz sobie, że jestem jakimś mentalnym analfabetą pozbawionym uczuć i małego palca, który mi obcięli za niespłacone w terminie długi albo niepanującym nad instynktami, niepotrafiącym stawiać granic, spłukanym i porzuconym degeneratem, pomyśl raz jeszcze, to nie o tym. To nie do mnie tak, do mnie nie.
Nie mam zamiaru oszukiwać ani stwarzać iluzji, bo dość się już ich naoglądałem przy kasynowych stołach. Na pohybel kłamcom, którzy opowiadają bajki. Na pohybel pseudo-literatom, którym wydaje się, że znają temat hazardu, bo przeprowadzili kilka rozmów. Albo w tym siedzisz, albo zamknij buzię i wracaj do swojego bezpiecznego świata. Jeśli ma być opowieść, to tylko autentyk i tylko z pierwszej ręki, toteż dziełko niniejsze będzie nosić charakter wysoce osobisty.
Zdaję sobie sprawę, że aby zaangażować cię w opowieść muszę sięgnąć po emocjonalne środki wyrazu, spiętrzyć je, uformować w cienkie kreski, abyś mógł je drogi Czytelniku łatwo wchłonąć, wciągnąć do nosa jak kok%inę rozsypaną na blacie stołu, która stamtąd przez błonę śluzową trafi cię prosto w mózg.
Zamierzam zabrać cię na ekscytującą wycieczkę po świecie hazardu. Świecie, w którym od wielu lat jestem narratorem i przewodnikiem. Podejście bywa strome, więc w paru miejscach wyciągam do ciebie rękę, na wypadek gdybyś tego potrzebował. Bo choć nie noszę w sobie ambicji naprawiania świata, to wyrządzać ci krzywdy także nie zamierzam. Primum non nocere: grunt, to nie szkodzić.
Nie znajdziesz tu wywiadów ze straceńcami, którzy w spirali ciężkiego nałogu stracili majątek, godność człowieka i sens życia. Ta książka to zapis autentycznych wydarzeń, zapis osobistych przeżyć w drobnej mierze podlanych tylko literacką fantazją. Tu i ówdzie pojawią się też treści skierowane bezpośrednio do fanów koszykówki spod znaku GWBA, bez których ta książka nie miałaby nigdy szansy się ukazać. Zapewniam jednak, że będą to unikalne materiały, niepublikowane przeze mnie nigdy wcześniej.
Na koniec jeszcze, ostrzegam: „I Love This Game II” przeznaczona jest dla czytelników pełnoletnich z uwagi na zawartą w niej treść. Treść brudną jak sumienie patologicznego kłamcy i grząską jak błoto pod stopami. Bądź uważny, patrz, gdzie stąpasz, a wyjdziemy z tego razem, obiecuję.”











Ja wiem że to tylko słabe Jazz
ale do LAL wrócił
Showtime:)))
Showtime:)))
Showtime:)))
Dzięki, chodzi mnie lepsza gra Orlando, fajny, pracowity personel. Kilka poprzednich sezonów zaczynali od mocnego startu a potem był zjazd, jakoś tak czułem, że po kiepskim starcie w tym sezonie karta się obróci.
LBJ skonczy Nie 42 tylko 41.
Lonzo mówił że to on by pozamiatał WNBA a nie LaMelo.
Powiedział ze w tym wieku sadził już paki a nikt w żeńskiej lidze tego nie robi. Padło to w niedawnym podcast’cie z MPJem.
Ile można słuchać tego pierdolenia.
Ledno LeBron woricl już zabrali piłkę z rąk Revesa, bo Ball Bóg musi stać w miejscu i klepać piłkę. To jest to dopasowanie się do każdego zespołu?
Z całej S5 ten fenomenalny gracz miał najgorszy wskaźnik +/- bo jest zwykłą atrapą w obronie !!!!!!!
Ciekawe kiedy zacznie się ryj, że zespół za słaby jak po powrocie rezerwowego za 50 baniek, zaczną pojawiać się porażki po świetnym starcie sezonu
Dokladnie. Zaraz mu sie jeszcze przypomni, ze musi wiecej rzucać bo mu statystyki spadną.
Lebron James zdobył w ostatnim meczu 11 punktów i dzięki tej zdobyczy jego aktualny dorobek w sezonach regularnych wynosi 42195 punktów… Dokładnie tyle, ile metrów ma nowożytny dystans maratoński.
Przypadek? 🙂
Po następnym meczu będzie miał trochę więcej punktów niż maraton ma metrów, przypadek?
No a LBJ dalej gra z synem w … piłkę
Sprawdziłem sobie bio/statsy Lauri Markkanena i z niejakim zdziwieniem przyznam przeczytałem, że chłop ma już 28 lat!
No kiedy to zleciało…
Do ligi NBA trafił w wieku lat 20-tu, ale przez całą swoją już dość jednak długą karierę nie zagrał w ani jednym meczu playoffowym
Ani minuty nie powąchał parkietu po sezonie regularnym
Niech jak najszybciej się ewakuuje z tej dziury, bo zmarnuje do reszty swoją karierę. W Utah nie ma sportowych widoków na cokolwiek w dającej się przewidzieć przyszłości
*W grudniu skończy 41 lat
Zabawnie czyta się artykuły i komentarze z 2017 roku. Ludzie śmieją się z Currego, jarają braćmi Ball itp. Może warto powrócić do jakiś staroci o porównać oczekiwania odnośnie graczy z ich późniejszą karierą?
jarał się głównie ich Ojciec, to wiadome, jednak 2 weszło i jakoś gra… z bogatej rodziny, nierozbitej, ustawieni byli przed, teraz przynajmniej 2 synów też ustawiona finansowo, jeśli mądrze zainwestuje, tylko dziwna ta fascynacja gangsterką będąc tak uprzywileowanymi (ale i sporo takich ludzi wśród młodszych pokoleń)
LBJ jesli odda lejce Luce i Reavsovi bedzie dobrze. Bedac ze swoim koszykarskim IQ trzeca opcja zapewni balans w obronie i ataku calej druzynie. Jeziorowcy tez beda musieli uwazac, aby nie zarznac Luki i Reavsa, bo ci graja bardzo duzo. W tym sezonie powinni byc na lajcie w top 6 zachodu. GSW bez Stepha nie istnieje, a Suns graja nadspodziewanie dobrze i watpie, ze w dluzszej perspektywie tak beda wygladali. Szkoda Jalena Greena, bo z nim moglby walczyc o top 6
Wiem, ze LAL dwa razy ograly Wilki, ale wiemy jak Edwards i spolka to moc w drugiej czesci sezonu. Jeiorowcy jakby nie patrzec musza walczyc o top 4, aby uniknac w pierwszej rundzie OKC, Denver, Houston choc z nimi akurat potrafili grac, ale Rakiety z Durantem, Sengunem, Thompsonem to na moje zupelnie inna moc niz sezon lub dwa temu
Podsumowujac LAL w tym roku moga powalczyc o cos wiecej choc nic odkrywczego nie napisze, ze OKC i Denver to poziom wyzej niz Jeziorowcy, ale kto wie 😉 A teraz smiem juz napisac, ze Ayton w PO nie bedzie taki rewelacyjny jak teraz i wyjda jego najwieksze wady niestety szczegolnie te w obronie, a jesli zostanie odciety od Luki to juz w ogole wole nie mowic
Słusznie wymieniłeś 4 topowe zespoły na Zachodzie, jeżeli na siebie nie trafią wcześniej, to takie będą pary półfinałowe w playoffs
LeBron nie skończył jeszcze 41 lat
No tak król samozwańczy wrócił na parkiety to i gruby częściej zgina grube palce na klawiaturze xD xD
Franz ma staromodną fryzurę? Przecież chłopak wygląda jak człowiek. A jaka jest nowomodna? Wygolony na zero do skroni łeb i grzyb na szczycie?
Admin ma nowomodną hehe
Leflop nie ma 42 lat.
Akurat Lasrello jest do wylotu z Cats.
Ty to jesteś As, nie dość, że nie wiesz który brat Ball jest który, to nawet nazwy drużyny z której powinien według Ciebie wylecieć nie potrafisz napisać xd