NBA: New York Knicks odkrywają swą prawdziwą moc!

Witam przy piątku, opowiem pokrótce o najciekawszym meczu minionej nocy i rozpocznijmy już ten weekend, albo, jak w przypadku niektórych, przejdźmy do innych zajęć. Nazywam się Bartek Gajewski, dziś przypada 112. rocznica wypłynięcia Titanica w swą pierwszą i ostatnią podróż, oraz piętnaste urodziny niniejszego bloga / portalu gwiazdybasketu.pl
Nie wiem ile lat jesteś z nami, ale skoro to czytasz – szacunek, bo to znaczy, że zaliczasz się do grona ludzi o ponadprzeciętnych: ilorazie, iloczynie i sumie. Wiesz o tym i jak też to wiem, rozumiemy się. Do dziś zbieram zamówienia na pre-order okolicznościowego, jubileuszowego sprzętu. Dalej dostępny nie będzie, a to dlatego między innymi, że żona krzyczy, że nie mam zamawiać na górkę. Ma rację, bo jak rzeczy leżą to kończy się tak, że rozdaję bluzy gościom ilekroć nas odwiedzają, albo na campach po pijaku. Dlatego proszę, jutro zdejmuję rzeczy z witryny:
https://sklep.gwiazdybasketu.pl/
Raptors 128 Heat 114
Miami sypie się w posadach. To ich dziesiąta porażka w ostatnich trzynastu spotkaniach i bardzo prawdopodobnym jest, że nie awansują do playoffs w tym sezonie. Podobny kazus jak w przypadku Phoenix Suns, są mali fizycznie, grają szybko i intensywnie, to się odkłada. Pojedynek z Raptors jest kolejnym dowodem, przykładem deficytu warunków fizycznych.
Poeltl, Barnes, Barrett, Ingram = konie. Weszli w pole trzech sekund jak do siebie, nawet obrona strefowa na niewiele się zdała. Heat byli przesuwani, spychani do defensywy, nie było też pomysłu na zatrzymanie agresywnych Ingrama i Barretta. Nie było też mowy o presji defensywnej po stronie South Beach. Wczoraj wymusili ledwie cztery straty. Scottie Barnes fatalnie wystartował, dwa szybkie faule, ale u niego także: gdy już wsadzili Miami na „bonus” jechał siłowo. Następujący po tym „bunkier podkoszowy” rozbili rzutami ze względnie czystych pozycji.
Ingram (38 punktów 7 zbiórek 7 asyst) karał wszelkie przejęcia zasłony. Mając na plecach przykładowo Daviona Mitchella osiągnął 6/8 z gry, Pelle Larsona 5/7 z gry. Wchodził też w środek strefy, trafiał trudne rzuty. Wigginsa i Adebayo możliwie unikał. Zagrał jak gwiazda NBA, jak Kevin Durant w Golden State.
Knicks 112 Celtics 106
Najciekawszy mecz kolejki. Knicks w przededniu playoffs odkrywają zalety gry przez wychodzącego na szczyt parkietu Karla Anthony’ego Townsa i ja temu przyklaskuję. Lepiej późno niż wcale. Większe zaangażowanie KAT-a w ofensywę rodzi jego wielki entuzjazm i starania także na bronionej stronie parkietu. Wciąż bywa irytujący, dyskutuje z sędziami, teatralnie gestykuluje. Wciąż go Boston atakuje, chyba ze 25 razy w meczu. Zmusza do przejęć krycia, wjeżdża z piłką pod łokieć, próbuje naciągać na faul, błąd, emocjonalną decyzję, poluje na jego wolne nogi, co zwyczajowo rodzi przewagę, zmusza do pomocy, generuje wolną pozycję albo umożliwia oddanie względnie łatwego rzutu.
KAT stara się trzymać fason i emocje na wodzy. Zażarcie pracuje na tablicach, obniża jak może środek ciężkości, to się ceni. Nie może się doczekać przejścia na atakowaną połowę, to jego świat.
Od trzech meczów Knicks lecą więc akcje dribble-handoffs, super wysokie pick and rolle z jego udziałem, wistują rywalom grę poprzez short-roll. Sami powiedzcie, skoro Moussa Diabate potrafi wyjść przeciwko Celtics na łuk i uwolnić LaMelo spod presji, to KAT z jego możliwościami strzeleckimi, rzutu za trzy, powinien to robić absolutnie cały mecz. Grać jak nie przymierzając, Nikola Jokic. To wiele ułatwi wszystkim.
No i właśnie, Boston choć bez Jaylena Browna (to sporo zmienia, opowiem innym razem) wydawał się zaniepokojony takim stanem rzeczy. Pięknie trafiali panowe Pritchard, Scheierman, Vucevic, a jednak KAT na szczycie parkietu sprawił im problem. Problem, którego nie sposób łatwo rozwiązać! Przyrzekam, że w pewnym momencie widziałem szczery niepokój na twarzy Joe Mazzulli.
KAT w ostatnich trzech meczach: 11, 6, 4 asysty przy 14, 10 i 10 potencjalnych asystach, czyli najwięcej w karierze. Średnia to trzy asysty przy 4.5 potencjalnych. I to jest dobre słowo: potencjał. Potencjał z Townsem grającym na szczycie parkietu jest bardzo duży i bardzo niewygodny dla rywali.
Najlepsza akcja meczu, w moim odczuciu. Już tłumaczę o co chodzi. Boston gra w szachy, na Townsa stawiają Jaysona Tatuma, zachęcają, aby KAT grał w ataku niżej, poniżej linii rzutów wolnych, takie spowolnione coś łatwo im kryć, jak dobitnie pokazuje historia. Boją się jego wysokiego pick and rolla z Brunsonem, boją się Townsa na szczycie parkietu.
Neemias Queta kryje Josha Harta, którego w przypadku gry dwójkowej zostawią na obwodzie, niech rzuca. Hart będzie trafiał w tym meczu (5/7 zza łuku) i jest to kluczowy element Knicks w playoffs. Hart musi się zaznaczyć strzelecko, tak samo jak powiedzmy… Christian Braun w Denver. Pisałem ostatnio jak go Spurs „olewali”, pamiętacie?
No ale dobrze, co się dzieje. Zamiast zasłony od Harta, Brunson asertywnie woła, aby Hart leciał do Townsa postawił zasłonę dla faktycznego screenera, to się w nomenklaturze koszykówki nazywa RAM screen, czyli dedykowany screener (Towns) dostaje uprzednio zasłonę bez piłki. To doprowadza do sytuacji, w której krycie Townsa zmuszony jest przejąć Queta, czyli Knicks osiągają to, czego chcieli od początku.
Piękna dywersja, świadcząca o dużym zrozumieniu chłopaków. Jednak najlepszy przychodzi dalej. Tatum intuicyjnie wraca do krycia Townsa, Hart to dostrzega, ścina na wolną pozycję. Brunson zwieńcza akcję pięknym podaniem, są punkty.
To najbardziej wyrafinowana opcja poradzenia sobie z centrem kryjącym Harta. Były też inne, bardziej intuicyjne. Hart w roli rolującego spisał się naprawdę nieźle. Świetnie grał, jest absolutnie niezbędny po obu stronach parkietu Madison Square Garden. Towns kryty przez Quetę to z kolei pocket pass i wsad po wjeździe środkiem albo akcja pick and pop (o rzucającego centra muszą się wystarać Hornets, albo niech Diabate zacznie na poważnie trenować tróje).
Pick and roll dwóch gwiazd Nowego Jorku, coś pięknego! Tylko dlaczego tak rzadko i dlaczego dopiero teraz? Zauważcie poniżej, że wszystko to kluczowe momenty meczu!
Jeszcze inna odpowiedź po stronie Mike’a Browna to dwaj środkowi. Czasem nie ma sensu się szarpać, czasu akcji tracić na pre-switche itd. Wystawiamy dwóch największych dziadów. Podwójna zasłona, jeden idzie na łuk, drugi mocno w dół. Vucevic mógł na drodze stawać Brunsonowi (wówczas widzieliśmy lob) albo trzymetrowemu Robinsonowi, wówczas punktów szukał Brunson, bo to świetny, najlepszy chyba mały scoring-guard w polu trzech sekund w całej lidze.
Sporo się działo, po obu stronach. Perspektywę ekipy gości zostawiam, bo była niepełna. Cieszę się, że Knicks odkrywają swą prawdziwą moc. W dalszym ciągu uważam, że nie są wystarczająco sprawni taktycznie, aby wygrać ligę, bardzo wiele będzie zależeć od jakości skupienia Townsa, dyspozycji Harta i zdrowia Brunsona. Boston nie cisnął ich wczoraj nazbyt mocno (tylko siedem strat NYK)! Gra w switche i pre-switche jest fajna jeśli masz na nią czas. Takie na przykład OKC odebrałoby Nowojorczykom możliwość zastanawiania się nad tym. Do dzieła przystępowaliby nie z dwudziestoma, ale dwunastoma sekundami na budziku, na dodatek z palącymi coraz bardziej płucami.
Tym niemniej, jest moc w Nowym Jorku i cieszę się bardzo na taki, usprawniony jakościowo produkt. KAT jest jak dzieciak, zaangażuj go, a odpowie super energią. Trzymam kciuki za tego dzieciaka! Dobrego dnia, BG











100 lat i żeby Ci się chciało pisać przez następne 15 🙂
114 rocznica, pozdrawiam
Super art! Dzięki
Nie wiem, ile czasu jestem, gdzieś tam pi razy oko od pierwszego pierścionka GSW.
Ale Ty masz pewnie jakieś statystyki na stronie, więc mógłbyś znaleźć 😊
Jprdl co za mecz!!!!!
Mecze NYK ery Brunson/Hart to są zawsze emocje, walka walka walka i jeszcze. Super drużyna. Przez takich jak oni ludzie na całym świecie zakochują się w koszykówce.
Nowy Jork….. i tak nie ma szans z Bostonem ze zdrowym Brownem. Choć sędziowsko może być wyrównanym meczem..Finał wschodu!! -marketing raz, dwa,trzy.Finał Denver – Boston
Wszystkiego najlepszego z okazji okrągłej 15 rocznicy. Obysmy wspólnie mogli świętować 30.
Pozdrawiam serdecznie
Rok 2016 pamiętam dobrze na łamach GWBA, bo wtedy ze stanu 1-3 wrócił LeBron w finałach z Dubs. A czytam pewnie z 2-3 lata wcześniej. Żyj w zdrowiu i pisz dalej przyjacielu zza klawiatury.
Bartku! Wszyscy z niecierpliwością czekamy aż przestaniesz pisać!
Wszystkiego Najlepszego!
Zgoda, że Towns jest kluczem dla Knicks do walki o pierścienie. Problem z jego niskim koszykarskim IQ.
A czemu tak późno z KAT-em na szczycie parkietu? Bo ratują sezon. Przestrzelili się z Yabusele, jako realną pomocą. McBride może wróci jeszcze z jakimś wkładem w sporadycznych przypadkach, ale po kontuzji niewiele wnosi. Shamet też miał (ma?) spore problemy ze zdrowiem. Wrócił więc w łaski Clarkson.
Z rotacji wypadł Alvarado (nie ma doniesień o problemach ze zdrowiem, a ostatni raz zagrał tydzień temu).
No i tu zaczynają się schody. Zawsze w tym sezonie jak patrzę na skład NYK, to wydaje mi się, że kogoś brakuje. Ale teraz nikogo nie brakuje, tylko deficyt jest w realnym wsparciu z ławki. Te 25 pkt z ławki (w sumie) w poprzednim sezonie dawali McBride z Shametem, ale jak teraz nie dają, to są łatwymi celami w obronie. I jeżeli każdy z podstawowych zawodników nie zrobi minimum 15 pkt (a żaden nie ma dnia konia na 30 pkt), to Knicks biją się do końca o wygraną – może dogonią wynik, a może nie. A w ten sposób nie wejdą do wielkiego finału.
Tak czy siak… Go Knicks!! Bo nieustepliwość fajnie mi się ogląda.
bardzo słusznie, zgadzam się z większością tego, o czym piszesz
Jak to jest z Tobiasem Harrisem? Opinie, że kontrakt przepłacony a z nim w składzie Philadelphia była wysoko. Teraz w Detroit, nawet bez Cunninghama sobie radzą. Czy nie ma istotnego wpływu na grę zespołu, w którym aktualnie gra?
Ogólnie przepłacony. Pistonsom nie weszły jeszcze wszystkie maksy na listę płac, więc mogli sobie pozwolić na tłusty kontrakt dla weterana. Umowa kończy się po tym sezonie i czuję, że zostanie jeszcze w Deltoid za mniej wiecej 20/2.
Ciekawie jest po nocnej kolejce….
….jest opcja na „szachy” przed playoff…
OKC marzy by Denver pozostało na 3 miejscu….bo wtedy w półfinałach trafi na Spurs.
Gdyby Denver spadło na 4 miejsce to na Spurs trafi OKC….które w sezonie zasadniczym ma z nimi bilans….0:4.
Tymczasem: wystarczy że w ostatniej kolejce Denver przegra ze Spurs, a Lakers wygra z Jazz i….to LAL wskakuje na 3 msc!
Ciekawe czy Denver się podłoży w ostatnim meczu….
Mała poprawka przyjacielu, Spurs w regularnym wygrali z OKC 4:1, co oczywiście niczego nie zmienia. Natomiast Thunder z San Antonio tak czy inaczej mogą zagrać dopiero w finale konf. Dzisiejszy mecz zapowiada się na poważnie, bo Spurs jeśli wygrają, to w przypadku wygranej Lakers spychają na 4 Nuggets i w 1/2 grają z LA/Wolves, a OKC z DEN, czyli mogą upiec dwie pieczenie na jednym ogniu…
15 lecie, 10000 wpisów czy ile miałeś, urodziny, no gratulacje i miłego świętowania, bo się naskładało
Super, ze wsrod faworytow (powiedzmy OKC, DEN,, BOS, SAS, NYK, DET) nie ma praktycznie druzyn zbudowanych wokol jakichs podkupionych gwiazd z fochem i ego z kosmosu. No od biedy SGA i gra pod faul albo wlasnie NYK z Townsem, ale jak widac z artykulu „to zalezy”. W kazdym razie nie jest to kaliber HOU z Hardenem czy LAC/LAL z ostatnich lat. Raczej spokojnie, dlugofalowo budowane zespoly z mozliwie wyrownanym, glebokim skladem. W zasadzie (jesli nie bedzie jakichs dramatycznych kontuzji, wypaczajacych wynik) to zwyciestwo ktorejkolwiek z tych ekip bedzie spoko. Fajnie, ze mozna sie skupic na koszykowce zamiast na „gwiazdorskiej” otoczce.
piękna parafiada szkoda, że bez Sochana (znowu), oby ktoś go przygarnął, bo nie dają mu złapać żadnego rytmu a w PO trudno powiedzieć czy dostanie choć 1minutę, czy będzie elementem treningów… chyba faktycznie albo niech ktoś go przygarnie kto ma pomysł i na 100% a nie gadka albo do dolnej części tabeli (jest 8-9 drużyn ale Hornets już chyba za wysoko wyszli, żeby się interesować testami)
Może to by był jedyny sposób na odbudowanie kariery, ale….. niestety wątpię.
Uważnie śledzę sezon Carrera Bryanta, który, mówiąc kolokwialnie, wygryzł Sochana ze Spurs.
Z całym szacunkiem, Bryant jako debiutant zdradza zadatki na wartosciowszego zawodnika niż Sochan po kilku sezonach. Oczywiście robi jeszcze błędy dziecinne, podpala się czasem, ale to kwestia czasu i ogrania.
Niemniej jego rzut, ułożenie rąk, zasięg, wydaje się dla Sochan nieosiągalny….smutne…
A w obronie jest szybki, zawzięty i ma też odpowiednią masę. Dla Sochan kończy się miejsce we współczesnej NBA.
Może czas wracać do Europy?
wrócę z tematem (czysto gdybając) czy Jeremjaszowi pomoże długi run Knicksów (finały zachodu a może ligi) czy nie ma to znaczenia (nie chodzi mi o magiczny występ czy kolejne spoko 8 w 8min, ale 0 minut, albo takie resztki ze dwa razy 4-5min). szczerze nie wiem jak patrzą skaucie, gmowie/trenerzy (np. biorąc pod uwagę zbyt szumną konferencję i zapowiedzi sztabu knicks – po co aż tak było ? a ile i jak nim grają, kurczę brali gościa do skłądu 14-15 osobowego z rotacją 7-10 osobową, więc po co te zapowiedzi, jak nie brali startera)…
Moim zdaniem, Sochana wzięli, bo jest uniwersalny – może zagrać kilka pozycji przez parę akcji/minut. A że go chwalili, a nie budowali? Wydaje mi się, że chodzi o automatyzmy. Dlatego wciąż wyżej są wśród niskich Shamet z McBridem, a nie Clarkson z Alvarado – pomimo ich problemów. A czy wyobrażam sobie, że właśnie Clarkson lub Diawara wygrywają im mecz w Play-off? Albo Sochan z Alvarado nie dają odskoczyć przeciwnikowi, uprzykrzając im grę? To całkiem możliwe. Ale w NYK od wielu lat powtarza się temat niewykorzystywania rezerwowych poprzez angażowanie ich w schemat, a nie uwypuklanie ich zalet. Sims radzi sobie całkiem okej w Bucks, Achiuwa w Kings, Payne w 76ers, Toppin w Indianie, Quickley i Barrett w Toronto (Randle’a, Hartensteina i DiVincenzo nie traktuję jako graczy drugiego planu w czasie gry w Knicks z oczywistych faktów) – wiem, pomieszałem kilka sezonów, ale po to, żeby pokazać, że tam są pewne uwarunkowania, które nie pozwalają się wybić komuś z miejsc 8-15 w rotacji.
Szkoda, że z okazji jubileuszu żadnego wpisu nie popełnił Wielmożny Pan P 😉 Bartek, czy ty ogarniając komentarze czy wejścia na stronkę jesteś w stanie stwierdzić, że odwiedzaja ją osoby z początku istnienia portalu?
oczywiście, że odwiedzają
mkvladimir13 po raz pierwszy pojawił się w końcówce 2017 roku
przy okazji jubileuszu przychodzą mi do głowy dwa pomysły:
1. największy farmazon tygodnia (z komentarzy, z twittera, sam wybieram albo podsyłacie)
2. przywrócenie NPAW w niedziele
O NPAW to ja się juz od dawna pytam w komentarzach w niedzielę. Własnie, dlaczego dzisiaj nie ma jeszcze?
A farmazony z twoich przemyśleń też się liczą ? Bo byłoby kilka solidnych kandydatów ;))
No pewnie, jak ktoś będzie na tyle odważny żeby świecić ryjem i stać za tym co powiedział, a nie anonimowo rzucać błoto 🙂
BARTEK ZROB TYPY I PROGNOZY NA SERIE PLAY OFF / PLAY IN
Kurcze, wychodzi na to że wchodzę tu praktycznie od początku. Postawiłem zdecydowanie za mało kaw 😉 ale się staram! Oby tak dalej, bo drugiego takiego gościa nie ma