NBA: Nikola Jokic 61 punktów | Stephen Curry 52 punkty | Russell Westbrook po staremu

Dzień dobry Państwu. Patronami dzisiejszego odcinka są T Serafinowicz, Szymon Krzyżański, Aleksander Gościniak oraz AKaznowski, uprzejme podziękowania i saluty, salwy armatnie. B
Zacznijmy tym razem od przeglądu tabeli, jak sobie pododajemy, to nam wyjdzie, że klubom do końca rundy zasadniczej pozostało 6-7 meczów. To już ostatnia prosta, niewiele się zmieni? Tak myślicie? Miejsca 3-8 na zachodniej mapie naprawdę są do wzięcia, wszystkie. Czysto teoretycznie nawet Houston na miejscu drugim mogłoby się wykoleić i w fazie play-in ocknąć, choć to oczywiście mało prawdopodobne…

Do dziesiątki zapraszam Mavericks oraz Kings, w Słońca teoretycznie można już wbić widelec. Kevin Durant wypadł z kontuzją i mimo gimnastyki trenera Budenholzera, zespół oparty o „artystę półdystansu” Devina Bookera jest boleśnie przewidywalny i niepowtarzalny. Cały sezon niczego wartościowego nie wytworzyli jako drużyna, więc nie zrobią tego teraz, mając dwa mecze straty na dystansie sześciu gier.
W ósemce widzę oczywiście Wolves i Clippers, bo Mavs nie dysponują guard-play, a Kings są szalenie za wolni i bronić się nie potrafią. Inna sprawa jeśli do kotła play-in wpadną Memphis Grizzlies z nowym trenerem i Ja Morantem jako gościem oddającym trzydzieści rzutów, to mogą wypaść na aut prędzej niż się spodziewali.
Zmiana szkoleniowca na tym etapie to był strzał w kolano, rzecz niepoważna, niepotrzebna, żeby nie powiedzieć idiotyczna. Obserwuję tego pana z Finlandii Tuomasa Iisalo, mówi same poprawne rzeczy, ale tu ani charyzmy, ani doświadczenia, ani relacji z graczami nie widać. Grizzlies przegrali cztery kolejne mecze… do nich wrócimy za chwilę.
Napisałbym, że kogokolwiek w pierwszej rundzie trafi OKC (najmocniejszy zespół sezonu zasadniczego od paru lat) przetrąci łeb, ale czy naprawdę? Wyobraźcie sobie spotkanie z Clippers albo Wolves! Hardena nie przyspieszą. Kawhi, Batum, Jones organiczą J-Duba i Holmgrena. Nie będzie wcale łatwo! 4-1 haha. No dobrze, nie wyobrażam sobie aby Zubac czy Gobert mieli wiele do powiedzenia naprzeciw SGA, a do tego ewentualna seria się sprowadza.
Dobra, wiecie co, za dużo gdybania, zostawmy sprawy, niech się rozstrzygają swoim biegiem. Moje luźne przewidywania to:
- (1) OKC vs MEM (8)
- (2) HOU vs LAC (7)
- (3) DEN vs MIN (6)
- (4) LAL vs GSW (5)
Po wschodniej stronie zaś:
- (1) CLE vs CHI (8)
- (2) BOS vs ATL (7)
- (3) NYK vs MIL (6)
- (4) IND vs DET (5)

Blazers 127 Hawks 113
Tymczasem jesteśmy w rundzie zasadniczej, gdzie Chauncey Billups walczy o zachowanie stanowiska. Pomogła chimeryczność Onyeka Okongwu oraz (ponownie) nie będący w stanie niczego zebrać Georges Niang. Dziewiętnaście razy Portland ponawiało akcję. Skuteczność była na niemal identycznym poziomie, rozkład rzutów (w ujęciu ich wartości) też, ale Blazers oddali aż o jedenaście prób więcej.
Deni Avdija największym kozakiem na parkiecie: 32 punkty 15 zbiórek 10 asyst. Izraelczyk gra na przestrzeni ostatnich tygodni najlepszy basket w swojej karierze za oceanem. Atleta obwodowy Shaedon Sharpe (33 punkty 10 zbiórek) również nie do zatrzymania przez Hawks.
Gospodarze dali popis, ale najgorsza ze wszystkich była rozrywka w przerwie. Popularna w NBA zabawa w kółko i krzyżyk zakończyła się… zerwaniem ACL przez jednego z uczestników. Drugi nie zważając na agonię rywala dokończył temat i wygrał talon na chipsy w klubowym sklepie… prowadząca też urwana z choinki.
Sixers 91 Knicks 105
Podobało mi się. Quentin Grimes (26 punktów 4 zbiórki 5 asyst -3 wskaźnika plus/minus) zdecydowanie potrafi grać w basket. Zastrzeżony free-agent, bardzo się starał, bo Madison Square Garden to przecież największa ze scen, a on walczy o nowy, najwyższy w swej karierze kontrakt. Mam nadzieję, że go ktoś sensowny weźmie do siebie na shooting-guarda, bo naprawdę nic chłopu nie brakuje.
Kompletny i zawód i brak doświadczenia natomiast po stronie Justina Edwardsa (6 punktów 6 strat). Za mało umie, za mało widzi, nieograny jeszcze. Tymczasem jak się nazywa ten koń z Nowego Jorku… muszę się przespać…. no… OG Anunoby! Gość przechodzi samego siebie, wielkim cielskiem pakuje się pod obręcz i nic mu nie zrobisz. Defensywnie jeszcze większy gigant, sprawny na nogach, silniejszy od niejednego centra, z żelaza wykuty: 27 punktów 5 zbiórek 11/13 FT.
Sixers drapali, a Knicks udawali, że wynik kontrolują. Szczęśliwie w porę wstrzelił się Landry Shamet (6/11 zza łuku) co podlane przewagą fizyczną (Mitchell Robinson 14/14) pozwoliło gospodarzom na oddech.
Suns 123 Bucks 133
Milwaukee bez Lillarda to wciąż o wiele za dużo dla Phoenix. Giannis Antetokounmpo (37 punktów 12/18 z gry) chcąc nie chcąc kolejne piłki pakował do kosza. Trzeba przyznać, że tak wesołej obrony, opartej / polegającej na pojedynczym kryciu, dawno nie widział. Mike Budenholzer niby zna temat, ale chyba źle to jednak zorganizował. Na jego usprawiedliwienie, waflował składem ile mógł, ale bez KD, O’Neale’a i Beala, wielkiego pola manewru nie miał.
Nadzieję kolejnymi trafieniami zza łuku w czwartej kwarcie zrobił PHX „nasz człowiek” Grayson Allen, ale za chwilę odpowiedział Kuzma i jeszcze więcej dostaliśmy Giannisa. Super ważną trójkę zasunął gościom także obwodowy Ryan Rollins, który po kilku meczach w pierwszej piątce już się czuję jak u siebie.
Magic 116 Spurs 105
Było nerwowo, ale Franz i Paolo otrzymali ostatecznie potrzebne wsparcie. Trafienia zza łuku Caldwell-Pope’a oraz Caleba Houstana rozbiły i tak już rozbite San Antonio. Brak Wemby’ego, Sochana, Foxa. Główną postacią/ atrakcją w obozie Spurs był… weteran Harrison Barnes. No niestety. Zespołem zawiaduje w tym momencie rookie Stephon Castle, ale to nie jest w żadnym wypadku pierwsza, a nawet druga opcja zespołu NBA.
Raptors 118 Bulls 137
Chicago powetowało sobie wciry, jakie wczoraj zarobili od OKC. O dwa tempa za szybcy dla Toronto, Jakob Poeltl nie nadążający zmieniać biegów, goście niewyraźni całkowicie, grali w to, co im Bulls zaproponowali. Gonili w piętkę podczas gdy Coby White (28 punktów 6 asyst) i Josh Giddey (17 punktów 7 zbiórek 12 asyst) byli w swoim, biegowym żywiole. Tym samym Chicago przypieczętowało swój udział w play-in.
Raptors grają o pietruszkę, rozumiem, ale Scottie Barnes kolejny raz nie dowozi strzelecko (9 punktów 4/14 z gry) pisałem wczoraj, zaostrzyła się gra, nie ma łatwych gwizdków. Ogólnie uważam, że facet został w tym sezonie zweryfikowany (negatywnie) jako „franchise player” i przyszła super gwiazda NBA. Raptors zbyt wcześnie go wsadzili na stanowisko kierownicze.
Warriors 134 Grizzlies 125
Stephen Curry na starość gra coraz najlepiej: 52 punkty 10 zbiórek 8 asyst 5 przechwytów 12/20 zza łuku +17 wskaźnika plus/minus. Czuje chyba zapach playoffs i to go nakręca. To i nie tylko to.
Życzę powodzenia nowemu trenerowi, którzy naprzeciw najwybitniejszego strzelca w dziejach wystawia giganta Zacha Edeya (32 minuty!!) a zaraz obok niewiele szybszego przecież Jarena Jacksona Juniora (31 minut) nawet jeśli ten drugi borykał się z „foul trouble”. Od momentu zwolnienia Taylora Jenkinsa w głównej roli występuje zdecydowanie Ja Morant (23-20-22 rzuty w kolejnych meczach) autor 36 punktów oraz 6 asyst, ale obrona sypie się jak biały proszek w toaletach w Sopocie, po którym wszyscy dziwnie pobudzeni chodzą.
Ja nigdy się nie zmieniaj, lider organizacji pełną gębą. Grizzlies robią błąd umacniając go w roli „franchise playera” oddającego po 25 rzutów, a 32 minuty Edeya w tym konkretnym spotkaniu to dowód na to, że w klubie rządzi polityka, niestety:
Kluczową akcję meczu w moim rozumieniu przeprowadził Brandin Podziemski (8 punktów 5 zbiórek). Dobrze widzieć pewne miejsce w rotacji i kolejne mecze na styku potwierdzające zimną krew chłopaka. Lubię go, lubię gości z charakterem! Lubię jak wymusza szarże, jak potrafi znaleźć się w przestrzeniach bez piłki, ma dobry instynkt. Statystyki często nie oddają pełni jego wkładu:
Dodajmy także linijkę Draymond Greena, bo to przecież triple-double: 13 punktów 10 zbiórek 12 asyst. Kolejny weteran budzący się wraz z nadejściem wiosny i przestawieniem czasu na letni… Dubs to frapująca ekipa, w serii playoffs mają potencjał i doświadczenie, aby wygrać dosłownie z każdym.
Wolves 140 Nuggets 139 [2OT]
Bez udziału Jamala Murraya i Michaela Portera Juniora, którym trener oszczędzić chciał chyba traumy przed playoffs. Wiecie jak Minnesota zwyczajowo traktuje obu strzelców? Co mecz to w łeb, presja na całym boisku.
Nie było Murraya więc nie było wątpliwości, Nikola Jokic zdobywcą 61 punktów 10 zbiórek 10 asyst przy 18/29 z gry. To najwyższa zdobycz punktowa w dziejach NBA okraszona triple-double. Czy wchodzi jeszcze w grę statuetka MVP dla Serba? Z całym szacunkiem, to już rozstrzygnięte. Czekamy jeszcze tylko na siedemdziesiąte zwycięstwo ekipy z Oklahomy, bo są do tego zdolni bez wielkich nakładów energetycznych…
Westbrook daje, Westbrook odbiera
Określenie „jeździec bez głowy” nigdy nie było bardziej aktualne niż w tym momencie. Najpierw przestrzelony layup sam na sam z koszem… a na koniec faul przy rzucie rozpaczy gości…
Przy okazji przyjrzyjcie się jakie klapy na oczach ma Anthony Edwards (34/10/8) nie widzący McDanielsa sam na sam z koszem oraz jak niezorganizowani są Wolves w przedostatniej akcji. W absolutnie kluczowym momencie ANT idzie po piłkę do rogu i tam ją trzyma?! Po co? W oczekiwaniu na podwojenie? Randle mu idzie co? Zasłonę przy podwojeniu stawiać? Rety rety. Tu się nic nie zgadza w tej sekwencji, po obu stronach:
Jeśli natomiast lubicie emocje i skoki adrenaliny to chyba najlepszy mecz tego sezonu. Obie strony zyskały i przeputały znaczące przewagi. Dwie dogrywki. Jokic grający ciągiem przez 40 minut, zdobywający sześćdziesiąt punktów. Kolejni gracze dostarczający kolejnych kluczowych zagrań pod koniec czwartej kwarty, dogrywki pierwszej, no i drugiej, jak widać.
Jak zmęczony musi być Serb? Jak bardzo musiał się powstrzymać by nie zrugać Russa? A wiecie co jest najlepsze? Denver grają także tej nocy, haha. Basketball never stops!
Dziękuję za odwiedziny, podobało Wam się? B










Kibicuję Pistons, żeby…. spadli na 6 miejsce po sezonie zasadniczym i w nagrodę pozamiatali NY albo przynajmniej 6/7 spotkań. Bo w drugiej rundzie bym widział Indianę i Pistons właśnie, plus wiadomą dwójkę.
joker momentami w ataku przymopina hakeema, westbrook to powinien 1. przytrzymać piłką odkozłować, byli +1, i było 12 sek… bo 2pkty i tak nie dawały gwarancji zwycięstwa, byłoby +3 a 2. opcja – power dunk jak umie a nie lauyup z daleka,, no cóż, a faul przy 0.1 no cóż czy był – nie wiem – czy dobrze, że próbował – tak …to już pokłosie poprzednich błędów
Przed TV to każdy mądry. 1.Ciekaw jestem czy byś tak zrobił jak piszesz gdybyś był na jego miejscu. 2. Nawet doświadczeni gracze czasem popełniają błedy to nie znaczy, że trzeba od razu na nim psy wieszać. Pzdr
czy sucha analiza to wieszanie psów? proszę…. każdy popełnia błąd – oczywiście – legendom mniej się pamięta (choćby Kobe czy MJ), tu chodzi o zwykłą strategię, chwała mu, że próbował blokować rzut za 3, jednak błąd jest ciężki względem atakowania kosza przy +1 na 12sek do końca. Stwierdzenie faktu, to nie wypominanie, tylko…. werble…. stwierdzenie faktu. Tu mógł ugrać remis punkty wchodzą, są +3, odpowiedź +3 przy dozie szczęścia kolejne OT. Nerwówka całego zespołu, zmęczenie, itd. ale fakt to fakt i tyle. Russ to dobry zawodnik, stąd dziwi ludzi, że choćby nie zapakował (dalej ma takie akcje w sezonie). To b.dobry zawodnik, wyjadacz, weteran 16 sezonów w ludze, 13 w PO!, 2 lata w collegu (liga uniw), blisko 20 lata w pro baskecie, stąd wiele osób dziwi się takiej akcji (nie spudłowaniu nawet, ale wyborze, tak adrenalina milisekundy na decyzję… tylko on tak musi i umie wybierać prawie 20 lat a 16 w nba).
Dzięki za artykuł, a co do twoich przewidywań to na wschodzie nie wyłączałbym MIAMI, bo oni chyba grają z zaciągniętym hamulcem, żeby złapać sensowny pick. Ale 1 rudna to i tak max dla nich przy tym układzie zespołów z 1 i 2 pozycji.
Zachód to jest totalna rzeźnia gdzie od 1 rundy będzie ostra rywalizacja a miejsca to do ostatniej kolejki będą się
rozstrzygały jak rok temu.
HOU, LAL, GSW , DEN ciężkie mecze a taka MIN ma teoretycznie 5 łatwych meczy i może przeskoczyć LAL jeśli ci wygrają dwa mecze. Przy równej ilości meczy to na dzień dzisiejszy zbyt skomplikowane żeby coś prognozować.
pozdr
na tej stronce są podane mecze które zostały do rozegrania + dużo info o drafcie bo sama nazwa wskazuje co jest głównym tematem.
https://www.tankathon.com/remaining_schedule_strength
Mega ciekawe będą te 2 tygodnie na zachodzie. Tam jest jeszcze tyle meczy pomiędzy drużynami z top 8, że się dużo może pozmieniać. Warriors z Lakers, Nuggets, Rockets i Clippers. Houston z warriors, clippers, lakers, nuggets. Podobnie reszta
Meczów
Koza meczy
chicago – lal byl lepszym meczem
Bucks odpadające z Indiana i NYK odpadające z Detroit tak na wschodzie bym to widział. Zachód: OKC vs Mephis, Rockets vs Warriors, Denver vs Minnesota, LAL vs LAC. Piękne serię byłby na zachodzie w takim układzie
Jeśli Westbrook skończy karierę bez mistrzowskiego pierścienia, to będzie go żal, trochę niesprawiedliwe, przecież tak walczył, tak mu zależało, gadki tego typu, ale ostatecznie chyba tylko na własne życzenie. Nie można mu odmówić, że bumeluje i zajmuje się wszystkim innym tylko nie koszykówką jak Paul George. Nie można mu odmówić końskiego zdrowia, bezgranicznego poświęcania dla sportu, topowego zaangażowania w przeciwieństwie do Joela Embiida. Ale ta akcja z Wolves…
Russ ma 36 lat, ponad 120 meczów w play-off (pal licho, że przy bilansie 58-64, dla porównania Jokić ma: 80 meczów przy 44-36), jakieś 10 sezonów na poziomie All-Star, ale wciąż, tak jak całą karierę, bazuje przede wszystkim na niezmordowanej energii. Nie na mądrości, doświadczeniu, ograniu, intuicji, czuciu parkietu i rywali, tylko właśnie na energii. No i wychodzi z tego akcja, w której na 10 sekund przed końcem meczu, przy zwycięskim wyniku 139 do 138, przejmuje piłkę, pędzi w stronę kosza rywali i przestrzela layup na de facto niepilnowany kosz. Przecież ktoś kunktatorski, dajmy na to Rajon Rondo czy Chris Paul, żeby byli to chłopcy z jego pokolenia, zaliczył taki steal, to w pierwszej kolejności myślałby, żeby urwać czas, pobiec do rogu, dać się sfaulować. Trafia dwa wolne, mają trzy punkty przewagi, Wolves w najlepszym razie 5, może 6 sekund na ostatnią akcję i rzut za trzy. Ale Russ, to Russ, gracz napompowany emocjami, totalnie to w jego styl. Super dla NBA, że dostaliśmy taką końcówkę. Malone też go nie krzyżował, ale… no chyba wszyscy w Denver czują, że choć na sezon zasadniczy mnóstwo Westbrook im dał, odciążył liderów, dorzucił kupę punktów, asyst i energii z ławki czy pierwszego składu, to jest to zawodnik więcej niż niepewny w kontekście play-off.
Najpierw przestrzelony layup sam na sam z koszem… nie sam na sam, bo był przed nim Conley, a Westy layupa nie dociągnął (był za lekki). Kontra była 2 na 2 a do Brauna nie mógł oddawać bo lecący z tyłu gość z Minny zrobiłby przechwyt. Kiedyś owszem wbiłby Conleya dunkiem w ziemię, ale to kiedyś… zresztą osobistego (1 z 2) przestrzelił nie tylko on ale i Joker. Jakby obydwaj trafili 2 na 2 to przed layupem Westy’ego byłoby 141-138 i Westy by ustalił wynik meczu…jakby trafił. Choć patrząc na ostatnią końcówkę Lakers – Bulls odrobienie 5 pkt (138-143)w 10 sekund byłoby jak najbardziej do zrobienia 😀
Minnesota na dobrym farcie jest w stanie powalczyć z OKC.
Ze co?
Ugraliby 1 spotkanie w serii
Russ mie jest najgorszy! Przypomnijcie sobie J.R. Smitha w finale w GSW.
jednak to smutny ranking (zwłaszcza będąc w drużynie contenderów i ongiś cavs i obecni nuggets, nawet jak małe szanse, ale jakieś mają)
Już z 10 lat temu wiedziałem, że Russell się nie zmieni 🙂 A Jokić kolejny dzień na robocie.
Ale popełniłeś tekst Bartek, dzięki
Popełnić to można co najwyżej przestępstwo
No wiesz, ja bym jednak z tobą polemizował
I popełniasz błąd 😉
Oj Miodek,wez poczytaj trochę książek, może coś lekkiego, np Chmielewska, a zrozumiesz o co chodzi! 😃
wg SJP-PWN
popełnić — popełniać
1. «zrobić coś złego»
2. żart. «napisać lub skomponować jakiś utwór»
Podobało. Dzięki!:)
Ten z konkursu w czerwonej czapce to Dame 😆dorabia na chorobowym w Altancie
Mvp niestety rozstrzygnięte bo to media głosują… Jokic > shai