NBA odlatuje w kosmos, krajobraz po dwóch tygodniach sezonu

„Bartek sanki wyłapał. Więcej nie mogę powiedzieć.”
„Dzień dobry, wyjdzie Bartek na dwór?”
„Gruby sie opier%ala, a potem będzie płakał, że nie ma pieniążków.”
„Dzwonię pod 112. Podam im rysopis i że ostatnio był widziany na campie. Niech sprawdzą kasyna.”
No cóż, dziękuję za pełne „troski” komentarze i wiadomości prywatne. Żyję i mam się dobrze. Program treningowy Radka Hyżego wchodzi jak złoto (tylko mu nie mówcie, że dzisiaj jadłem cynamonkę). NBA odlatuje ku niebu* (o tym za moment), a ja w ostatnim tygodniu, zamiast pracy publicystycznej oddałem się typowaniu oraz zajęciom szkolnym i pozaszkolnym syna.
Ciekawostka jest taka, ze grupę typera, po raz pierwszy w historii, musiałem zamknąć dla nowych członków. Gdy się po tygodniu nowego sezonu NBA okazało, że budżet naszych graczy został podwojony, to się ludzie rzucili masowo. Zbyt duża masa, nie sprzyja i to nie tylko na boisku koszykarskim. Bukmacherzy nie chcą przyjmować tego samego zakładu od setki osób, kursy idą w łeb, albo typ potrafi być ekspresowo zdjęty z oferty. Tak więc, jeśli komuś brakuje interakcji ze mną i kibicami NBA, oczywiście zapraszam na nasz serwer na Discordzie (/discord.gg/KSTUtkTBAn) śmiem twierdzić, że na otwartym forum potrafi się całkiem sporo dziać. Dostęp do typów niestety dopiero, gdy się zwolnią miejsca, wybaczcie.
— Bartek Gajewski 🇵🇱 (@gwiazdyB) October 26, 2025
Wykorzystujemy wiedzę i obserwacje. Stawiamy wyłącznie zakłady o kursach gwarantujących trzykrotne czy pięciokrotne powiększenie ryzykowanej stawki. Typujemy nie jedno zdarzenie, ale scenariusz meczowy. Parę zdarzeń w ramach jednego spotkania, często ze sobą skorelowanych i jak dotąd… a nieważne. Jeśli ktoś jest w grupie, ten wie. Pozdrawiam serdecznie Panowie!
Dobrze, może zanim zacznę, jedno ogólne spostrzeżenie. NBA przyspieszyła ofensywnie* do tego stopnia, że można ją przedzielić równo na pół.
Miami Heat, średnia liczba posiadań w meczu: zeszły sezon 96.2 (trzecie miejsce od końca) obecnie 105.7 (miejsce pierwsze). Patrzyłem dziś w nocy jak Jaime Jaquez wielokrotnie sprintem wchodzi w obronę Lakers, atakując obręcz i powiem szczerze: ta napastliwość, prędkość połączone z czułością gwizdków, to jest kosmos. Podobnej intensywności nie dźwignąłby żaden zespół w Europie. Tu może wkrótce paść 170-180 punktów.
Norm Powell i Bam Adebayo wystąpili niedawno w studiu nowego „dostawcy” NBA (Amazon Prime), gdzie tłumaczyli zmiany filozofii ofensywnej Erika Spoelstry. Być może niewiele z tego zrozumiecie, więc prostymi słowy: totalna wymienność pozycji w ataku, spacing, całkowicie otwarta przestrzeń wokół linii rzutów wolnych, synchronizacja, ciąłby ruch, inteligentne reagowanie i uważność. Zobaczcie jeśli macie chęć:
Podobnie rewolucyjne zmiany dotknęły drugi zespół z Florydy. Orlando Magic, w zeszłym sezonie przedostatnie miejsce w liczbie posiadań (96.1) aktualnie miejsce piąte (102.9). W obu przypadkach chodzi o wykorzystanie motoryki zatrudnianych ludzi. Adebayo, Powell, Jovic, Mitchell, Wagner, Banchero, Suggs najlepiej smakują na otwartej przestrzeni.
To jest po prostu trend, który opanował światową koszykówkę. Niemcy wygrali Eurobasket, między innymi dlatego, że byli najsprawniejsi, najszybsi przechodząc z obrony do ataku. Indiana Pacers w zeszłym sezonie też na tym wypłynęli, choć przed sezonem nikt ich nie posądzał o wymuszenie siedmiu gier w NBA Finals! Rzecz jasna nie chodzi o ślepą gonitwę do przodu, ale o nastawienie, na nieustanne szukanie tranzycji ofensywnej i pewien „komfort” zawodników (także kondycyjny) w szybkiej grze opartej na „read and react”. Niekiedy obserwuję jak rywale po prostu kapitulują, palą ich płuca, przestają wierzyć w sukces, gdy lawinowo idzie przeciwko nim kolejna tranzycja.
Mistrzowie NBA, zespół Oklahoma City Thunder też są dobrym przykładem, choć tutaj napastliwość objawia się przede wszystkim w obronie. Aktualnie nie grają Chet Holmgren i Jalen Williams, których dopadły drobne urazy, ale nie szkodzi. Obrońcy tytułu nie przegrali jeszcze meczu, zaliczają 7-0 i są jedyną niepokonaną jak dotąd ekipą ligi.

- średnie tempo gry zespołu NBA sezon do sezonu: 98.8 -> 100.8 posiadań (czekamy aż się chłopaki zmęczą)
- średnia liczba oddawanych rzutów wolnych: 21.7 -> 26.0!
Shai Gilgeous Alexander po siedmiu kolejkach: 33.6 punktów 5.1 zbiórek 5.9 asyst 9.6 FTA 20.3 drives per game (pierwsze miejsce w lidze, niezmiennie od pięciu sezonów). Bez drugiej i trzeciej opcji ofensywnej musi w jeszcze większym stopniu pokrywać produkcję oraz brać na siebie przestoje, momenty gdy kolegom nie idzie. Dla mnie gość balansuje na granicy: jest tak dobry, że rozjeżdża 1v1 najlepszych obrońców, takich, których co do zasady nie atakuje nikt. Nie robią mu systemowe podwojenia, bo Thunder zawsze mają na parkiecie trzech ball-handlerów i nauczyli się już go wyswobadzać. Jednoczeście perfidia, z jaką poluje na faule, to prime James Harden mógłby się jedynie uczyć. Co tu się dziwić, ma kocią zwinność, sprawność, więc korzysta.
Dla kontrastu, najgorszy brand koszykówki grają jak dla mnie New Orleans Pelicans (oraz Utah Jazz). Pels w siódmym sezonie, wciąż nie nauczyli się odpowiednio korzystać z przewag, jakie oferuje Zion Williamson i to jest przykre. Piąty rok pracy trenera Williego Greena, na którego nie idzie patrzeć. Doc Rivers to przy nim wirtuoz. Zmarnowane lata kariery Treya Murphy’ego, który jest za dobry, by się w tym fatalnym zespole kisić.
„Kilku graczy NOP wyraziło niechęć i frustrację wobec rotacji składem trenera Greena” – podają anonimowe źródła. Gość powinien zostać zwolniony już parę lat temu.
Jordan Poole wchodzi na parkiet, odpala trzy trójki z rzędu bez jednego choćby podania na połowie przeciwnika. Coach do obrony wysokich picków SGA, deleguje Poole’a oraz najwolniejszego gracza ligi Kevona Looneya! Kurtyna, obrzydlistwo, sabotaż. Zion wbija się cielskiem w ustawioną, tylko czekającą na to obronę. Każą mu grać piłką, ale żadnej zasłony nie dostaje. W dwóch akcjach, gdzie przypadkowo obrońcę podsłania mu Looney, padają łatwe punkty. Serio, aż przykro patrzeć. Mówię o wczorajszym meczu NOP v OKC (106:137)
Nad losem kibiców Pelicans nie będę więcej płakał, jeśli taki sobie klub do kibicowania wybrali. Bardzo, bardzo źle zarządzana organizacja. Poczekajcie jeszcze aż się Dejounte Murray wykuruje, będzie jeszcze śmieszniej. Tragedia!
Philadelphia 76ers i Chicago Bulls ciągną pięknie w oparciu o obwód i motorykę. Tyrese Maxey, rookie VJ Edgecombe, Quentin Grimes, Kelly Oubre Jr, Adem Bona, nawet im występujący okazjonalnie kuternoga Joel Embiid niewiele przeszkadza. To samo w Windy City, dwóch czy trzech ball-handlerów: Tre Jones, Josh Giddey (będzie powołany do All-Star Game w tym sezonie) Matas Buzelis, Kevin Huerter przy udziale gwarantującego spacing Vucevica.
Sezon wczesny, spadną w tabeli, ale entuzjazm i szybkość gry prezentują wspaniałe. Jeśli się zdarzy bardziej „konserwatywny” rywal, który przypadkiem wpadnie w dołek, przestój punktowy – pozamiatane. Tak to wygląda w tym momencie w lidze. Wspomniałem Giddeya, po sześciu meczach jego dokonania to: 22.2 punktów 9.3 zbiórek 8.7 asyst 40.7% zza łuku. No chyba szacunek, nie?
Dziś w nocy grał w Madison Square Garden, zaliczył triple-double (23/12/12) ale Knicks (3-3) wygrali 128:116. Trafili 20/42 zza łuku, gdzieniegdzie przeważali fizycznie, dużą energię wnieśli na parkiet, w innym wypadku byłoby w drugą stronę.
Przy okazji, czy wiecie że oglądalność NBA wzrosła o kilkadziesiąt procent względem zeszłego sezonu? Czy to kwestia nowego rozdania jeśli idzie o prawa do transmisji meczów? Być może. Ciekaw jestem jak się do tego odniesiecie Wy, drodzy Czytelnicy.
Houston Rockets. Po burzliwym starciu w meczu otwarcia, wydaje się jasne, że mimo utraty Freda VanVleeta, ekipa Ime Udoki to potęga ligi. Mówię dosłownie. Kevin Durant wprowadzony został pięknie, zupełnie jak się tego spodziewaliśmy (27.2 punktów pomimo najniższego w karierze „usage rate”, do tego 5.4 zbiórek 55% z gry oraz 41% zza łuku). Alperen Sengun (średnie 22/8/8) wymaga tyle uwagi (MVP zespołu), że zdarzają się rzuty KD z otwartych pozycji (dotąd niepojęte, zdarzało się co najwyżej za kadencji w Golden State).
Do tego Steven Adams zbiera 31% ofensywnych zbiórek spośród wszystkich dostępnych (!) gdy wstępuje na parkiet, a Amen Thompson to lżejsza wersja Ziona Williamsona. Gdy się rozpędzi, przeskakuje obronę, a w defensywie to względem Ziona dokładnie przeciwne spektrum. Reszta chłopaków jak Jabari Smith Jr czy Tari Eason to zacięte walczaki, bardzo niewygodni do krycia oraz przydatni w nakreślonych rolach. Dość powiedzieć, że Rockets w ostatnich trzech meczach zdobywali 137, 139 i 128 punktów.
A jeśli Durant to doceńmy także jego młodszą, nieco mniej udaną kopię Brandona Ingrama, który może Raptors do większych sukcesów nie poprowadzi, ale miło jest oglądać gościa, który 1v1 ograć potrafi każdego w NBA. Niewielu jest takich, przyznacie. Po siedmiu meczach średnie BI wskazują na 22.3 punktów 5.9 zbiórek oraz 39% zza łuku. Jest dedykowanym closerem ekipy i niekiedy bardzo fajnie i płynnie mu te piłki wpadają. Dziś w nocy wygrana z Memphis:
A propos, w ekipie Grizzlies śmietnik totalny. Edey kontuzjowany. JJJ gra z urazem. Ja Morant się obraził na trenera, nakrzyczał i go zawiesili. To jest jednak łeb, gość któremu głowa nie nadąża za ciałem.
Czterdzieści milionów dolarów kasuje za sezon, ale jego mowa ciała jest po prostu paskudna. Na ten moment wydaje mi się, że Ja chce doprowadzić do zwolnienia coacha Tuomasa Lisalo. Powiem tak: różnice kulturowe oraz percepcyjne wydają się nie do zasypania. Jeden albo drugi będzie musiał odejść. Morant to beznadziejny obrońca (ginie na zasłonach, nie utrzyma post-upu, jego obrona z pomocy ogranicza się do akrobatycznego bloku albo ryzykownej próby pójścia po przechwyt) a do tego bardzo przeciętny shooter. W sześciu grach jak dotąd trafił 5 z 32 rzutów zza łuku. Auć. Reszta to dokazywanie, leniwe podania, karykaturalne stanie na prostych nogach w obronie, brak zaangażowania w grę.
Victor Wembanyama. Dość powiedzieć, że VW to w tej chwili lider bukmacherów jeśli chodzi o wyścig do nagrody MVP, Most Improved oraz Defensive Player of The Year! Stoi, macha łapami, ludzi straszy choć Haloween już dawno za nami. Średnie sześciu meczów: 26.7 punktów 13.7 zbiórek 4.7 bloków 53% z gry, z czego Spurs wygrali pięć. Uwielbiam też wszechstronność Stephona Castle’a dedykowanego stopera SAS. Bardzo podoba mi się naturalny talent i łatwość Dylana Harpera do gry na kosz. W pełnym składzie Spurs naprawdę mogą namieszać. Kolejny przykład na to, jak zmieniła się liga NBA na przestrzeni kolejnych dekad:
Wemby po pierwszych 120 meczach w lidze NBA ma:
- więcej zbiórek niż Karl Malone (1301 vs 1091)
- więcej punktów niż LeBron James (2738 vs 2680)
- więcej trafień zza łuku niż Steph Curry (274 vs 242)
- więcej bloków niż Hakeem Olajuwon (448 vs 337)
Francuz jest tak duży, że w programie Kevina Harta musiał dostać większą balię z lodem, hehe.
Co nie zmienia faktu, że Wemby w zderzeniu z powiedzmy OKC, nadal nie będzie miał wiele do powiedzenia. Dziś w nocy był przez Phoenix Suns (130:118) podwajany zaraz po pierwszym koźle. Zasadą było dwóch ekstra obrońców poniżej linii, w której ustawiał się na post up czy na elbow. Ogólnie rzecz biorąc: Victor wciąż jest za słaby fizycznie, zbyt wolny decyzyjnie, zbyt surowy technicznie, środek ciężkości ma za wysoko (tego akurat nie poprawi), a zespół wokół niego wydaje się jeszcze słabo zsynchronizowany. Co najgorsze, Wemby wyraźny dyskomfort przejawia, kapituluje im bardziej agresywną obronę przeciwko sobie widzi. To zły znak.
ATL się sypie, ponieważ kontuzji doznał Trae Young. Dobry tydzień temu kolega wpadł mu pod nogi i skrzywił kolano. Nie wiadomo ile potrwa pauza. Mówi się o uszkodzeniu MCL oraz przynajmniej czterech tygodniach bez aktywności sportowych. Hawks prowadzeni przez Jalena Johnsona, Dysona Danielsa, albo co gorsza Nickeila Alexandra Walkera a.k.a. „Klapy na Oczach”, stracili cały blask. Biegają, wkładają energię, ale to nie to samo. Wyzwaniem będzie utrzymać się w ósemce do czasu powrotu lidera.
Utah Jazz. Obok ekipy Pelicans to najbardziej irytująca organizacja NBA. Dziś w nocy grali z Charlotte pozbawionym LaMelo Balla i Brandona Millera. Z nieznanych mi powodów trener Will Hardy uznał, że baraż trójek Szerszeni zatrzymać może lineup pod tytułem: Jusuf Nurkic, Kevin Love (debiut), Lauri Markkanen, Svi Mikhailiuk, którym do pomocy dokładał jeszcze Slo Mo Kyle’a Andersona. Wydaje mi się, że Jazz celowo, od początku rundy zasadniczej, ustawiają się w roli tankowca. Nie znajduję innego wytłumaczenia. Jak można z Charlotte przegrać trzydziestoma punktami? Wyłącznie na własne życzenie. Urąga to inteligencji kibiców, ja osobiście czuję obrzydzenie.
Innymi słowy, ktokolwiek tam trafia, traci motywację, przepada. Ace Bailey? Zapomnijcie. Nie da się tego oglądać. Keyonte George gra sam. Każdy tam gra sam, za wyjątkiem weterana Love’a, którego nie wiadomo po co w ogóle zatrudnili.
Los Angeles Lakers pod rządami Austina Reavesa i Luki Doncica zaliczają 5-2. Wyróżniki:
- duży ciąg na obręcz (piąte miejsce w lidze pod względem średnich zdobyczy z pola trzech sekund)
- co za tym idzie, wysoka skuteczność rzutów idąca w parze z wysokim shot quality
- wysoki odsetek rzutów wolnych (Luka i Reaves średnio 13 i 10 rzutów wolnych w meczu)
- brak walki na atakowanej desce, preferują powrót do obrony
Zobaczcie na tę prędkość akcji z obu stron, migawki z dzisiejszej nocy Lakers vs Miami (130:120) dobrze, że Doncic nad sobą popracował, wygląda smuklej, młodziej i jeszcze lepiej niż dotychczas. Waszej uwadze polecam też alley-oop Austina do Bronny’ego Jamesa, musi być w poniższym video:
No dobrze, to chyba tyle na dzisiaj. Ze swej strony obiecuję powrót do regularnego, codziennego pisania, jak tylko mi się uspokoi w życiu prywatnym. Patronami dzisiejszego odcinka są: Radosław Dawidiuk, Piotr Muszyński oraz Hubert Piotrowski. Dziękuję za nieustające wsparcie oraz docenienie mych publicystycznych starań.
Jednocześnie nieśmiało przypominam o możliwości zakupienia I Love This Game 2. Nie mam wydawcy, ale marzy mi się organizacja spotkań autorskich w różnych miastach. Nawet jak przyjdzie 5-10 osób, można będzie fajnie pogadać. Męskich tematów na pewno nie zabraknie. Dobrego dnia! B











Szkoda,że LeBron blokuję swoim kontraktem rozwój Luki,Austina i całej drużyny.
Może by się coś w Lakers ruszyło
Obecnie jedynie co im daje za taką kasę to zwrot z marketingu. Gdyby brał mniej kasy to może by znalazło się w budżecie coś na kogoś lepszego? Tylko kogo by mogli zatrudnić jakby było 20 milionów np. więcej do wydania?
Wynagrodzenie Lebrona blokuje rozwój – to prawda. Z drugiej strony, żeby myśleć o tytule, to trzeba go zastąpić inną gwiazdą. Na razie możliwości są ograniczone, więc duża strata to nie jest (rekompensuje marketing). Będą niebawem polować na jakąś „grubą rybę”, obstawiam Giannisa albo Jokicia.
Jokic? No way, ma dobry skład, zostanie w Nuggets, poza po co Lakers mającym Doncica kolejny niebroniący zawodnik, który najbardziej produktywny jest z piłką w rękach? Giannis to całkiem inny case, on by świetnie pasował do Doncica.
Kupię książke jak przeprosisz graczy Lakers w artykule 🙂
I am sorry guys. Czekam!
W artykule prosimy! Po meczu z Blazers nalezą im się! Zwłaszcza Aytonowi 🙂
Dzięki za podsumowanie – dobrze się czytało!
Ps. Czy ktoś wie czy będą skróty meczów (takie 3minutowe) dostępne powszechnie (typu YouTube), jak to było w poprzednich latach?
Są dostępne powszechnie na nba.com – musisz wejść w zakładkę games i po prawej stronie masz dostępne 2-3 minutowe recapy każdego meczu.
30 lat temu to był sezon.
A osiemdziesiąt lat temu? Wtedy to było. Trzydzieści lat temu się kryje.
niestety ale w 80tych nie miałem przyjemności oglądać raz ze względu na wiek a dwa z powodu braku przekazu. Pewnie bym chwalił walke Magica z Birdem, gniew młodego Jordana, Badboysów z Detroit. Bez złośliwości.
Dzięki Bartku twoje spostrzeżenia lepiej się czyta niż niejedną poezję czy tam inną noblistkę… pisz nam długo i szczęśliwie…
Dzięki, brakowało mi tego.
mi też brakowało, bez pisania tekstów czuję dyskomfort, to dla mnie rutyna, terapia, uwolnienie od złych myśli
tylko czasem mam wrażenie, że piszę sam dla siebie
Nie kokietuj. Wiesz że czytamy.
świat się zmienia stary, nikt już niczego nie czyta (niestety) ale zawsze na koniec zostają najwierniejsi 😛
ludzie przeżyją te reklamy, co zasłaniają na telefonie (do momentu), byle nie pop upy … ale będą czytać czy skrolować, jeśli artykuły powstaną.. często, np. krócej a codziennie czy co 2gi dzień dla próby z reklam może więcej się wróci niż z czekania na sponosrów? poszukać partnera i kod zniżkowy (sfd, kfd, olimp, catering, meble, komputronik, x kom pl, i inne)? a czasem czyste art porkoju 5 linikek pod każdym filmem, 2-3 filmy i reklama promki w sklepie sportowym. itp jeśli to ma pomóc w $$ (tylko nie drogą pudelka-probaskt gdzie reklamy w ogóle blokują ekran i ludzie opuścili platformę)
Ja czytam każdy tekst i dziennie wbijam na forum żeby sprawdzić czy coś nowego wrzuciłeś. W sumie dziwi mnie, że w komentarzach tak mało osób się udziela skoro tyle osób czyta.
Wrażenie jest jakie jest bo pewnie mało kto zostawia na końcu meldunek o przeczytaniu arta. Tak jak ja, choć mimo tego od 10 lat rutynowo do posiłku odpalam gwba w nadziei, że coś nowego tam zastanę 🙌
Mnie cieszy dobra dyspozycja Smarta. Zawsze lubiłem gościa i dobrze, że nie przepadł w czeluściach jakiegoś Washingtonu czy Charlotte.
Hej. Czyta czyta Bartek spokojnie;)
Dzieki za artykul;) Trzymam za,slowo z ta regularnoscia;)
Pozdro z Wronba z Wrocka 😉
Welcome back BG! Stęskniłem się za codziennymi opisami minionej kolejki. Pozdro z sąsiedniego Malborka.
Gdzie ty tu widzisz codzienne opisy??? 🤣
Ja też czytam.
I ja czytam. Moje wiersze to pikuś w stosunku do Twojej prozy, Bartku.
I ja czytam, od 2013 :))
I piszę właśnie mój pierwszy komentarz, po 2 latach wiernego czytania… a wróć⏳
P.S. kilka lat temu, gdy funkcjonowała apka GB to… a nieważne w sumie, była zajebista na tamte czasy :)) pozdro
Pretensjonalny grubas
A ja Pana Bartosza szanuję. Na sklepie zakupy robię 🙂 Napisać o Nim „grupy” to mnie akurat uderza… co innego oznacza to określenie jak się ma 20 lat a co innego jak się ma 40 lat. Sam wiem… U Barta forma i siła. Wyrazy uznania.
Miami nie gra filozofii Spoelstry. To filozofia asystenta zwolnionego przez Moranta z M-s. Gra bez pnr, uptempo, generowanie przewag w oparciu o tempo i wymienność pozycji, brak klasycznego rozgrywającego. Pracowali z nim całe lato. Koniec końców, musisz mieć skład OKC, lub Indiany, aby orać cały sezon takim sprintem. Nagroda jest spora, można mieć lepszy lub gorszy dzień w procentach, ale jest duże prawdopodobieństwo, że przeciwnik w końcu spuchnie. Spoelstra to inteligentny trener, wyłapał trend, wdrożył system. Musi jeszcze zmienić wojsko na lżejszą i szybszą jazdę.
Czytam! Codziennie zaglądam. Wypatruje.
Ja tam sie ciesze, ze artykul wpadl po tak dlugim czasie. Dom, spokoj i zdrowie najwaznjejsze. Pozdro
Przecież Bartek doskonale wie ile osób czyta 😆 podpuszcza nas.
Blazers zagrali tak słaby mecz że to ich kibicom należą się przeprosimy.
LaRavia , Smith Jr. ?
Who the hell are those guys? Where did they come from?
XD
Mind blown.
Lets go Lakers!!!
mr Anderson, welcome back ;]
dzięki za artykuł!