NBA: okienko mistrzowskie Phoenix Suns obliczone jest na dwa lata

18

WTMW. Dziś w oczekiwaniu na przyjazd chłopaków do hotelu (za cztery godziny rozpoczynamy GWBA Camp) postanowiłem, że postaram się odpowiedzieć na Wasze pytania. Pierwsze jakie dojrzałem:

Co powinni zrobić Phoenix Suns? 

Pod względem finansowym są w czarnej jamie ciała, nic już nie zrobią. O 94 mln dolarów przekraczają salary cap, a najbardziej restrykcyjny „second apron” o 31.4 milionów $. Nie jestem w stanie policzyć ile rocznie wynosi ich budżet płacowy, ale z podatkami od luksusu będzie to ponad 400 milionów dolarów. Kto bogatemu zabroni, prawda? 

  • KD pobiera 51 milionów (rocznie!)
  • Bradley Beal 50 milionów
  • Devin Booker 49 milionów 
  • Nurkic 18 milionów
  • Grayson Allen 16 milionów
  • Royce O’Neale 10 milionów
  • Josh Okogie 8 milionów

cała reszta gra za przysłowiowe frytki a fakt, że udało im się za minimum przyciągnąć do zespołu takich ludzi jak… 

  • center Mason Plumlee 2 mln 
  • rozgrywajacy Tyus Jones 2 mln
  • combo guard Monte Morris 2 mln 

… świadczy o tym, że prawdopodobnie obiecano chłopakom grę o najwyższe cele oraz dużą ekspozycję, która za rok (wszystkie umowy zawarto na okres jednego sezonu) ma im przynieść wielkie apanaże. Patrząc na strukturę płacową Słońc stwierdzam, że kadencję obecnego składu albo nazwijmy to „okienko mistrzowskie” obliczono na dwa lata. Na ten i kolejny sezon.

Już teraz mają związane ręce pod względem kadrowym, w offseason 2026 roku będą za wszelką cenę starali się zejść poniżej „second apron” by ich wybory draftu automatycznie nie spadły na 30. miejsce. To póki co największy straszak dla najbogatszych organizacji NBA. Szczęśliwie dla Phoenix, w lecie 2026 roku upływa kontrakt Duranta, Nurkica i Okogie, a Beal posiada prawo odstąpienia od umowy. Za dwa lata KD będzie miał 38 lat, to tak przy okazji, przed nim dwa sezony „all in”. Zobaczymy więc co nam pokaże. 

Jeśli chodzi o perspektywy, na papierze są mocni: 

  • trzej wybitni gracze 1 na 1, do tego doskonale rzucający z dalekich odległości (KD, Book, Beal)
  • efektywny rozgrywający w osobie (Tyusa Jonesa) i całkiem zdolny zmiennik w postaci (Monte Morrisa)
  • dwóch rasowych środkowych o doskonałych warunkach fizycznych (Nurk, Plumlee) 
  • szereg graczy zadaniowych, więcej niż pożytecznych w obronie (Allen, O’Neale, Okogie, rookie Dunn) 

To w sumie jedenastu gości, dokładnie tyle, ile powinna zawierać rotacja zespołu o mistrzowskich aspiracjach w rundzie zasadniczej. Pytanie brzmi, czy mają realne widoki na tytuł? Moim zdaniem nie. 

Rotacja na pozycji centra wygląda bardzo słabo.

Nurkic i Plumlee zdradzają braki mobilności. Co więcej, obaj nie rzucają za trzy, nie nazwiesz ich także rim-protectorami. Nie mają szybkości by latać do kontrataku czy skakać do bloku. Ograniczeni do zajmowania przestrzeni, stawiania zasłon, rolowania i zbiórek. Okej, dodajmy możliwość okazjonalnego puszczenia przez nich gry, są doświadczeni, odpowiednio wyszkoleni technicznie, potrafią wyjść do piłki, podać, ale to za mało! Albo bronisz jak szatan, blokujesz piłki i trzeba na ciebie cały czas uważać w ataku albo rzucasz za trzy, a najlepiej oba. Panowie nie dysponują żadnym. Nowy trener Mike Budenholzer zapewne będzie uparcie grał obronę drop coverage z jednym lub drugim zawodnikiem jak miało to miejsce w Milwaukee w przypadku Brooka Lopeza.  

Gwiazdy wchodzą sobie w drogę. 

Durant, Beal i Booker (szacunek za wyjście z roli w ramach Team USA) to jak wspomniałem: gracze izolacyjni. Wszyscy trzej lubią atakować z podobnych klepek i niestety w tym elemencie nie zakładam, że cokolwiek się zmieni. Można sprawniej rotować minutami, umiejętnie zmniejszać obciążenie chłopaków, za każdym razem trzymać na placu minimum dwóch gwiazdorów, ale oni nadal będą raczej zamieniać się kolejnością ataku niż współpracować. 

Czy coach Bud zamierza oddać piłkę w ręce Tyusa Jonesa? Zapewne, gdyby było inaczej ten bardzo solidny playmaker nigdy nie związałby się z klubem z Arizony. Jones winien sprawdzić się w ataku pozycyjnym, nastawionym na grę half-court, bez wielkiego biegania, do którego Suns raczej nie mają warunków. Główną bolączka w zeszłym sezonie były straty. Jones słynie z pieczołowitości w operowaniu piłką. Tylko co się będzie w obronie działo? Wyobraźcie sobie Brooka Lopeza, który nie ma za plecami Giannisa Antetokounmpo, a zamiast Jrue Holidaya w pierwszej linii gra dość filigranowy jednak Jones. On ma świetny floater, nienaganną technikę i praktycznie nie popełnia błędów, ale no… nie jest obrońcą, podobnie jak reszta chłopaków.

Trudno mi sobie wyobrazić PHX idące przez kolejne rundy playoffs. Nie przypadkowo dostali 0-4 od Timberwolves osiągając przeciętnie 32 zbiórki w meczu przy 46 po stronie Minnesoty. Center wywleczony poza pole trzech sekund okazywał się dosłownie kulą u nogi. Dlatego jak sądzę Budenholzer będzie grał systemowy „drop coverage”. Na tę wieść Luka, SGA, Edwards, Murray czy nawet Harden uśmiechają się pod nosem. Także niestety, ale to się nie uda. 

No i nie dokończę, pierwsi uczestnicy GWBA Camp zaczynają się zjeżdżać, muszę lecieć! Patronami odcinka są: Janusz Nagalewski i Woyteck – dziękuję i polecam się na przyszłość. 

GWBA Skills Camp.

Przepiszę to, co pisałem ostatnim razem: zostało parę miejsc – zapraszam do kontaktu! Termin to 22-24 listopada we Włocławku. Po campie w Łodzi, gdzie był z nami Czarek Trybański, ostatnie cztery edycje GWBA Campów poszły w stronę profesjonalizmu gry i rosnącego poziomu sportowego. Wprowadziliśmy drugiego trenera, draft i rywalizację. Przyjeżdżają chłopcy z przeszłością w zorganizowanej koszykówce, przechodzą przez nabór, dość intensywne treningi drużynowe, a zwieńczeniem całości jest mecz z pełną oprawą, czyli sędziami, tablicą wyników, krzykiem trenerów i przerwami na żądanie. Niestety, dla chłopaków, którzy całe życie grali w koszykówkę jedynie na podwórku, taka formuła to często stres i problemy z odnalezieniem się na parkiecie. Czują, że nie są sobą albo, że brakuje im umiejętności by wnosić boiskową wartość do ekipy.

Z myślą właśnie o takich ludziach, chłopakach którzy lubią po prostu grać, ale niekoniecznie są w formie i nie lubią mocno biegać, jest ta propozycja: pierwszy GWBA Skill Camp. Proponujemy trzy, zamiast czterech dni, czyli piątek – sobota – niedziela. Będziemy ćwiczyć umiejętności indywidualne pod okiem 2-3 trenerów, a następnie grać w basket na jeden kosz. Myślę, o 2-3 luźnych sesjach dziennie, do wyboru. Nauczymy się poprawnie zmieniać kierunki (gwarantuję, że Wam zostanie) trener zaproponuje każdemu jego bazowy manewr ataku, dostosowany do możliwości fizycznych, który będziecie luźno szkolić, a do niego jedną kontrę, gdy przeciwnik już wie co robić. Na koniec, w niedzielę zagramy sobie turniej 3×3 w tych samych grupach, w których trenowaliśmy, czyli pięć czy sześć ekip. Na luzie, ale rywalizacja być musi i będzie. Oczywiście walor integracyjny zachowamy, pod tym względem nic się przecież nie zmienia, prawda? Haha.

Chętnych zapraszam do kontaktu. Wystarczy, że wrzucicie mi numer telefonu na adres redakcyjny: [email protected] i pamiętajcie. Lata lecą, trzeba się ruszyć i nigdy nie jest za późno by zacząć grać w koszykówkę / poznać ludzi o podobnej pasji. Sam zacząłem organizować campy, bo siedząc non stop z komputerem zaczęło mi brakować nowych relacji, kolegów z pracy. Dziś (za tydzień) jubileuszowa dziesiąta edycja, a ja mam stu nowych, zaje%istych kolegów w całej Polsce. Polecam to doświadczenie, wierzcie mi na słowo. Campy to highlight kwartału, rzecz na którą się czeka, motywacja by trzymać formę, by się coś ciekawego w tym życiu działo!

https://www.google.com/gwba-camp

 

1 komentarz

    • Array ( )
      Odpowiedz

      Najbliższe 3-4 lata należą do zespołów zbudowanych mądrze, odpowiednio na dzisiejszy styl koszykówki. Obecnie w lidze są 3 takie zespoły, Boston, Oklahoma oraz Knicks i to między nimi będą rozdawane miśki. Pozdrawiam

      (19)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      „między nimi będą rozdawane miśki”
      Na papierze pewnie tak, ale co roku się gada to samo, a finalnie to jedynym zespołem, który przez ostatnie 10 lat zdobył więcej niż 1 mistrzostwo i faktycznie zdominował ligę, to GSW.

      (11)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Wolves będą jeszcze mocniejsi po trejdzie, wciąż groźni są Nuggets i Mavs, wcale nie jestem taki pewny, że OKC są największym kandydatem zachodu do finałów.

      (6)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Nic z tego nie będzie, ekipa Słońc raczej będzie mocno lana z powodów tych dwóch mało ruchliwych centrów. KD już dziad stary nawet nie wiem kiedy to zleciało, nawet Booker wydaje się już być dziadem :). Ta cała gwiazdorska trójka jest dość szklana i przewiduje że cała trójka nie pograją długo. i jeszcze trener, tu potrzeba kogoś szybkiego w decyzjach i tu kolejny wolny element. Jakieś tam playin chyba dadzą radę, ale to wszystko.

    (10)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    W przypadku Suns mówienie o „oknie mistrzowskim” to jest naprawdę gruby eufemizm. To nawet nie jest okienko-serduszko w drzwiach sławojki.

    (10)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Jakos tego nie widzę. Oni – każdy z osobna – coś by tam i chcieli, po to sie zebrali, ale to sie nie skleja w mistrzowską drużynę. Poza tym 2/3 z realnymi skłonnościami do kontuzji. Trzej amigos, a kazdy z nich chcialby byc liderem i zapiąc 30 na gazetę. Moze trener to jakos poukłada i ostudzi komuś głowy dla dobra zespołu. BB w ogóle do mnie nie przemiawia.

    (6)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Phoenix mistrza nie zdobędzie, ponieważ:
    1. Durant lepszy nie będzie, a defensywnie to już nie nadąża i idzie w dół po bronionej stronie,
    2. Beal nawet w połowie nie gra na takim pułapie, na którym jest jego kontrakt.
    3. Booker musiałby zacząć grać jak Kobe Bryant w swoim primie, co sie nie wydarzy.
    Innych atutów z racji kolosalnych kontraktów ja nie widzę, bo przecież Grayson Allen im mistrza nie wygra.

    (10)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Jako wieloletni fan Phoenix krzyczałem „NIEEE!”gdy zatrudniali Beala, ale nikt mnie w tej Arizonie nie słuchał hehe… Chociaż gdy rozwalali finałowy skład dla pozyskania Duranta to byłem podjarany, ale to było zwykłe zaślepienie 🤣

    (8)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Pewnie w okolicach stycznia/lutego KD wejdzie do klubu „30 tysięcy punktów” w karierze i okaże się to największym wydarzeniem sezonu w Phoenix.

    (14)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Kibic Suns (a do nich się zaliczam, bo… sezon 1992/93:) może znów liczyć na to, że przetasowania w zadaniowcach coś mogą zmienić. Ale nie zmienią. Nie jestem w stanie ich oglądać, bo tam nie ma chemii, tylko trzech świetnych, bądź kiedyś świetnych zawodników, rzuca sobie z półdystansu na zmianę. A potem człowieka boli od patrzenia jak wracają do obrony po niecelnym rzucie.
    Ale widzę same pozytywy. Budowanie na trzech gwiazdach znów zostanie negatywnie zweryfikowane. Gorzej niż w poprzednim sezonie grać nie mogą. A jak ugrają jakąś rundę w Play Off to tylko na plus.
    Go Knicks!!! (bo 91/92 i 93/94:)

    (13)

Komentuj

Gwiazdy Basketu