NBA: Philadelphia 76ers w drugiej rundzie playoffs!

Sixers zostają czternastym zespołem w dziejach NBA playoffs, który wyszedł z deficytu 1-3 i wygrał serię. Celtics po raz pierwszy w 79-letniej historii klubu odpadają z playoffs po objęciu prowadzenia 3-1…
Philadelphia 109 Boston 100 [4-3]
Na wstępie powiem, że nie zobaczyliśmy Jaysona Tatuma. Czy chodziło o stan zapalny kolana, czy problem z łydką, bez znaczenia. Zawodnik nie był zdolny do gry i szacunek dla organizacji, że nie wystawiła swego franchise-playera na szwank.
Mimo wszystko, Celtics byli nieznacznym faworytem bukmacherów przed siódmą grą. Z jednej strony dziwne, przecież Sixers argumentów mieli znacznie więcej. Generowali znacznie lepsze jakościowo pozycje rzutowe, zdominowali dwa poprzednie mecze…
Z drugiej strony, brak Tatuma oznaczał powrót do prawdziwie zespołowej gry, minuty dla kolejnych graczy zadaniowych, powrót do roli partyzantów, którymi Celtics byli przez 3/4 rundy zasadniczej i świetnie się w niej odnajdywali. Niestety trener Joe Mazzulla przegiął, to jest przekombinował. W oficjalnym komunikacie, na dwadzieścia minut przed meczem, w wyjściowym składzie Bostonu widniały nazwiska:
- Derrick White
- Ron Harper Jr (!!)
- Jaylen Brown
- Baylor Scheierman (!)
- Luka Garza (!!!)
Sixers spojrzeli na rozpiskę i się roześmiali. W ich podejściu nie zmieniło się nic. Polowanie na mismatch za pośrednictwem wysokiego pick and rolla rozgrywającego z centrem, otoczonych trójką strzelców dystansowych. Na dodatek wszystko w bezczelnie zwolnionym tempie. Zupełnie jakbyś grał w Mortal Kombat, kumpel znalazł na padzie kombinację, której nie da się zablokować i cały czas jej używał.
Nowi członkowie pierwszej piątki nie ogarnęli, można powiedzieć, że Celtics wpadli w dołek (15:30) na własne życzenie. Jak niby mieli złapać rytm, skoro grali w tym ustawieniu chyba po raz pierwszy w całym sezonie!?
Joel Embiid (34 punkty 12 zbiórek 6 asyst) znów wyglądał świetnie (przepraszam Panie Joelu za to, że w Pana wątpiłem), po zasłonie ustawiał się na szóstym metrze, gdzie spokojnie czekał na podwojenie. Gdy nie nadeszło, rzucał jakby to były rzuty wolne.
Celtics odpowiadali po swojemu, barażem następujących po sobie trójek. Szczęśliwie skuteczność w porę złapał Derrick White (26 punktów) ale im dłużej toczyła się gra, on także zgasł. W sumie trafił 5/16 zza łuku.
Zastanawiam się właśnie, czy oglądamy zmierzch trójkowej ery. Boston przegiął pałę: 53% wszystkich ich prób rzutowych stanowiły trójki. Doszło do tego, że nawet nie szukali się wzrokiem ilekroć kolega zrolował na obręcz. Tutaj proszę przykład, absolutnie kluczowy moment meczu:

Ostatecznie Embiid zbiegł do środka, a podanie poszło do Pritcharda w rogu. Rzut niestety okazał się niecelny, a Boston już nigdy tak blisko z wynikiem nie podszedł.
No dobrze, ale jak to się właściwie stało, że Sixers obrócili serię na swoją korzyść? Najprostszymi słowami:
- przestali udzielać pomocy w obronie od strzelców
- celem była eliminacja akcji catch and shoot
- Joela Embiida przykleili, utrzymali we własnym polu trzech sekund
- oba dynamity (Maxey i Edgecombe) zmieniali się w obronie
- Brown, Pritchard, Tatum, także White byli zachęcani do gry 1-na-1
- Sixers byli pewni swego, w końcu zatrudniają pierwszorzędnych defensorów
Oubre, George, VJ, Grimes jako stoperzy w tej serii wypadli naprawdę doskonale. No i cóż z tego, że Boston jest sprawny w rotacji, potrafi w pre-switche, skoro ani Embiida, ani Maxeya nie dało rady zatrzymać w pojedynkę? Tym niemniej, walka była! Powrót do najmocniejszego ustawienia z Quetą i Pritchardem pozwolił miejscowym złapać względny rytm. Szarża w drugiej kwarcie zrównała wynik. Potem znów były wciry, bo się okazało, że VJ Edgecombe dziurawi siatę z dystansu.
Ten dzieciak zaliczył 23 punkty przy 5/11 zza łuku, dodał 6 zbiórek 4 asysty i kawał solidnej obrony na Pritchardzie, który przestał się udzielać jako opcja ofensywna. Zespół potrzebował iskry, ale PP grzecznie stał w rogach i przed szereg nie występował. Po serii przejść z obrony do ataku Sixers prowadzili już osiemnastoma punktami! Wówczas w obozie C’s została zaordynowana obrona strefowa, a konkretniej matchup zone, której się spodziewałem.
Queta, który znów miał problemy z faulami, w strefie szybko doszusował z liczbą zbiórek i tak oto, mogliśmy się cieszyć z kolejnego wygranego bet-buildera. To czwarty dzień z rzędu, kiedy wpada kurs w okolicach piątki, a wszystko w oparciu o zakładany scenariusz meczu:
+383 ✅
Never give up! Pritchard’s garbage time layup gives us another win.
For the fourth night in a row, cheers to those, who tailed. B https://t.co/2aviuz2egi— Bartek Gajewski 🇵🇱 (@gwiazdyB) May 3, 2026
Dołącz do grupy typera GWBA:
https://discord.gg/KSTUtkTBAn
Strefa pozwoliła Celtom ponownie nabrać wiary w sukces i odrobić straty. Do pracy przystąpił Jaylen Brown (33/9/4) któremu jak mówiłem, umożliwiono pracę w pojedynczym kryciu. Do tego parę razy fajnie zaznaczył się Queta, ważne trafienia zaliczali też Hauser i White.
Kto przełamał impas po stronie gości? Strefę rozmontował Embiid. Na spokoju, najpierw rzutem z „łokcia” (elbow) potem za trzy. Ostatecznie katem Bostonu okazał się Maxey (30 punktów 11/18 z gry) którego szybkości nie udało się miejscowym okiełznać.
Co nie zmienia faktu, iż: Celtics mieli trzy szanse na przełamanie wyniku przy stanie 98:99 i dwóch minutach do końca. Nie udało się. Aktualnie mają nad czym myśleć, to na pewno. O sytuacji finansowej i przyszłości klubu spod znaku Koniczyny, napiszę już wkrótce. Tymczasem za chwilę siódmy mecz pomiędzy Orlando i Detroit. Zacieram ręce. If you don’t like that, you don’t like NBA basketball.
Inne wnioski:
- Sixers zagrali w zasadzie sześcioosobową rotacją, której nie powstydziłby się Tom Thibodeau
- bilans (9-3) zaliczają w tym sezonie Sixers gdy Edgecombe trafia, zdobywa 25+ punktów
- Boston popełnił tylko pięć strat w siódmym meczu i za wyjątkiem fatalnego startu, grał dobrze
- oto cztery szanse, jakie mieli na objęcie prowadzenia w ostatnich minutach:




Dobrego dnia, Patronami odcinka są Woyt, Przemek Stepski oraz Tomasz Kustra, dziękuję i do przeczytania jutro o stałej porze, hahah. B










Kto wie może ta porażka będzie zwycięstwem…tam szybko ogarną co potrzeba. Dobrze że Tatuma na siłę nie wstawiali. 76 zaskoczyli pozytywnie. Ciekawe jak im pójdzie dalej.
Zapytam tylko przewrotnie: do you still Trust the Proccess? 😉
Przekleję Bartek mój komentarz z grupy fanów Bostonu, bo mi się nie chce powtarzać. ,,Nie wiem dlaczego Harper zniknął po 2 przechwytach w pierwszych 4 minutach? Mam wrażenie, że trzeba było go poszukać jeszcze w drugiej połowie w rotacji. To oczywiście szczegół, ale ta seria zweryfikowała chyba po pierwsze system gry i dobór zawodników. Nie da się wygrać w playoff fizycznej serii gdzie trzeba się o każdą piłkę, zasłonę, zbiórkę, każdą wolną pozycje bić jak twoich najmocniejszym fizycznie zawodnikiem jest Brown, który na pewno nie jest nawet 4ką, bo jest za niski. Będę nudny, bo o tym już kiedyś pisałem, ale tu brakuje masy, mięśni i centymetrów. Kiedyś byliśmy jak robiliśmy majstra oversized, teraz jesteśmy undersized. Hauser, Pritchard, Scheiermann, Walsch, wszyscy 3 centrzy są zawsze w indywidualnych matchupach albo do przeskoczenia, albo do przepchnięcia. Pozbyliśmy się w ostatnich latach wielkich, ciężkich chłopów jak Horford, Porzingis, Kornet, Holiday, Smart, Brogdon, Williamsy, a w zamian idziemy w szczypiory. Ok, może w zamian mamy zdrowszy roster, bo kg robią kontuzje, ale można na playoffy odpuszczając zasadniczy jak pokazała Philly mieć bydlaków jak George, Oubre, Embiid na placu w decydujących momentach. Phila grała ostatni mecz właściwie w 6ciu i dali radę. Dlatego Harper by się tu może bardziej przydał niż np. Scheirmann, bo jest na oko dużo od niego silniejszy i jak jest Pritchard i Scheiermann razem na placu nie może to klikać. Dlatego fajnie, że Stevens pozbył się prawie 400 baniek z salary, ale to zaledwie połowa drogi, bo nie podoba mi się jak ten skład jest budowany z zewnątrz. Simmons jak masz Pritcharda? Vucevic za Simmonsa? Księgowo ok, ale sportowo to nie rozwiązuje żadnych problemów. A mamy problem po prostu z fizycznością. Wiem, że my Celci tak mamy, ale za dużo białego chyba też tu pigmentu jest. Przydałby się nam taki zwierzak jak Holiday znowu. Trzeba kogoś na rynku poszukać, albo wysłać Walscha na siłownię, by nabrał z 10kg masy. Pzdr”
Boston potrzebuje zmian w składzie, to pewne, także w kierunku, o którym piszesz, byle mądrych, ale w to mając Stevensa można chyba ufać. Potrzebują też moim zdaniem, o czym pisałem wielokrotnie, zmiany na stanowisku trenera, a tego akurat, znowu nawiązując do Stevensa, nie jestem pewien. Żeby nie było, lubię Mazzullę i szanuję patrząc z zewnątrz, z perspektywy fana tego klubu, ale on po prostu jest idealny w roli, jaką pełnił wcześniej w sztabie. Ma świetny kontakt z chłopakami, wprowadza super atmosferę i nakręca dobry mental, ale jako pierwszy trener ma straszne niedociągnięcia/ograniczenia taktyczne. Wystarczy spojrzeć na niektóre zespoły, jak np. OKC, gdzie jest mnogość różnych wariantów i umiejętność dostosowania do sytuacji meczowych. W Bostonie wygląda to wszystko bardzo ogólnikowo, coś na zasadzie flow. Dobra atmosfera, bojowy mental i nastawienie na zdecydowaną, szybką grę, najczęściej z trójką na koniec, bo matematycznie to się najbardziej opłaca. Tyle, że matematycznie i logicznie, z największym ryzykiem pudła z wszystkich możliwości punktowania, bo linia trójek jest najdalej od kosza. Wszystko to bez konkretnych, zaawansowanych niuansów taktycznych. Analizując mecze Celtics (czyli zespołu, w którego przypadku ponad 50% rzutów z gry to trójki), ich zwycięstwa i porażki, nie trzeba wertować stron ze statystykami i zagłębiać się w arkana. W ogromnej większości, mecze przegrane to było 20-30% za 3, wygrane to ponad 40%, prosty wyznacznik. Tak się kurde nie da. W zasadniczym owszem, ale nie w playoffach, gdzie każdy szuka jakichkolwiek własnych przewag czy luk u rywala w sferze taktyki właśnie. Żaden skład tak mistrzostwa nie zdobędzie, może, tak jak kiedyś pisałem, gdyby byli Allen, Curry i Thompson w swoich najlepszych wersjach, ale rozmawiamy poważnie… Wydawało mi się, że Stevens dostrzeże potrzebę zmiany już rok temu, ale dokoptował do sztabu wsparcie, tyle że kompletnie nie było widać, by efekty przebiły się przez filozofię trenera. Rozumiem, że to trudna decyzja, tym bardziej że Mazzulla sprawia pozytywne wrażenie i zawodnicy są ponoć za nim, no ale przecież nie o sympatie tutaj chodzi. Tak czy inaczej, spoglądając na zachód, komukolwiek ze wschodu przez kilka ładnych lat, niełatwo będzie przełamać hegemonię tej części NBA.
Fajne, wartościowe komentarze. Propsy panowie 🙂
In Process we trust!
Koniec cierpienia przyszedł dla Philly w dobrym momencie sezonu. 🙂
Szacunek dla Bostonu za ten sezon, że nie poszli w ordynarne tankowanie jak Indiana. Nie wiele zabrakło, żeby wygrać tą serię. Philadelphia trafiła z formą i zdrowiem w najlepszym momencie, ich pozycja w tabeli z powodu zdrowia była mocno nie doszacowana. Ja się cieszę z jednego, bo lubię i cenię Nicka Nurse’a za to corobił w Toronto, jak też rozwija młodych w Philly.
Phily trafili idealnie w pierwszej rundzie na BC. Mieli wszystko żeby ich pokonać. Turbo SF Maxey, Ultra SG PG, mega center Embid, super młodziak co ogarnia wszystko i powinien być ROTY – 77 Edgecombe, chłop ma windę 2 x razy jak ja w najlepszym okresie (77 cm tego było 🫣) i jeszcze KOJ co z wieśniaka do przodu stał się defensywną opoką.
Czekam na ich serię NYK bo jak sędziowie tego nie wypaczą i Joel będzie zdrowy to zaprawdę jak powiada pismo bądzcie gotowi na wszystko 👍
Oczywiście powinno być SG Nazwy
I SF PG
Tak to jest jak się pisze po utra w górach i ballentines 😎
Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie.
Bartek a co sadzisz o tym ze Vuc nie wszedl nawet minute, nawet wtedy gry problemy z faulami mial Queta? Naprawde nie pomogl by nic przy Embiidzie i nie uklul trojki?
Vuc to się zwinął w kłębek w tej serii, ani to center do ekipy myślącej poważnie o sukcesach ani…no właśnie nie wiadomo co. Pykanie w cienkim Chicago w sezonie regularnym to inna sprawa i nijak się ma do poważnej koszykówki.
Pozdrawiam
Jest już długo po fakcie, ale muszę gdzieś to zapisać. Z jednej strony, nie wierzyłem w udany sezon Celtics. Nie rozumiałem zachwytów nad przebudową – mam na myśli aspekt sportowy, a nie finansowy, bo ten poszedł zgodnie z planem. Potem Celtics mnie zaskakiwali przez cały sezon. Spodziewałem się, że w którymś momencie się posypią.
A oni dojechali z podniesionym czołem i zrobili 3:1 z 76ers.
I ta chwila mnie ciekawi najbardziej. Jak im to uleciało? To, że Hawks się pogubili, też mnie dziwi, ale trochę mniej.
Nie znalezienie sposobu, w choć jednym meczu na trzy, żeby wysłać Philly do Cancun, to duży grzech Mazulli. Miał cały sezon, żeby znaleźć jakąś alternatywę dla trójek. Miał też Simonsa, który może byłby tym czynnikiem odpalającym powrót do gry. A na pewno bardziej by się przydał od Vucevica. Argument, że za Simonsa dostali też pick 2. rundy mnie nie przekonuje. Podobnie jak okazanie braku wiary w podkoszowych Celtics, którzy tak dobrze pociągnęli sezon. Finansowo wyszło na to samo – spadający kontrakt.
Wychodzi na to, że tak się podjarali możliwością sprawienia niespodzianki, np. wchodząc do finału, i wyprowadzenia w Play-off herosa Tatuma w roli bohatera, który kulom się nie kłania, było ogromnym błędem.
Pojawiły się same wątpliwości: zarówno nazwisk na kolejne sezony, jak i sposobu gry. Bo jeśli chcieliby zachować swój trójkowy wygląd, to musieliby ściągnąć kogoś w taką grę użytecznego. A jeśli dalsza przebudowa to z kim?
Wniosek na koniec.
Stevens jest wychwalany za swoją pracę – i słusznie. Ale trzeba też zadać pytania o to odchudzanie. Holiday, może nie nadaje się już na wyczerpujący sezon (ale jak widać udźwignęli go ludzie drugiego planu), tylko że w Trail Blazers pokazał, że jeszcze nie jest emerytem. Wymienili go za Simonsa, którego też wymienili. A może ten Holiday wystarczyłby na spięcie doświadczonego tyłka na serię z 76ers. Bardziej niż Vucevic, który jest finałem „spieniężenia” Jrue.
Kornet? Chyba za dużo zarabiał… i nie rzucał za trzy. A to mimo wszystko cenne uzupełnienie składu, w perspektywie decyzji o nie odpuszczaniu sezonu.
Czyli zabrakło konsekwencji. Wystarczył Excel na zielono i zapewnienie trenera.
Będą mieli coś do przegadania w najbliższych miesiącach.