NBA playoffs 2025: Timberwolves zdali test | Anthony Edwards świeci księżycowym blaskiem

Dzień dobry w dzień wolny. Patronami dzisiejszego, niedzielnego odcinka są Michał Machała, Numer50 oraz Tomek Kanikuła, moje uszanowanie Panowie! Ja nazywam się Bartek Gajewski, kanikuła to staropolskie określenie letnich upałów, potocznie tak się też mówi o wakacjach, a to są GWBA, czyli gwiazdy basketu. Dzięki, że jesteście! Od czternastu lat razem, koszykarska familia.
Kurcze, tak mi się podobało na ostatnim campie, że nie mogę się doczekać lipcowego (3-6 VII). Skład już niemal kompletny, cieszą nowe twarze, będzie nowa energia i znajomości. Teraz tylko trzeba się przygotować. Odpaliłem rower, biegam z piłką po boisku i tylko te pojedyczne mecze w nocy trochę mnie jeszcze stopują. Będzie dobrze, lubię bardzo tę przedwakacyjną porę roku, a Wy?
Niewiele odkrywczego mogę powiedzieć o trzecim meczu zachodnich finałów konferencji. Wynik pewnie już znacie:
Thunder 101 Wolves 143 [1-2]
Nie ujmując niczego gospodarzom, którzy podstawieni pod ścianą zagrali niemalże perfekcyjny mecz, Thunder wyglądali jakby im zapłacono pod stołem. Wszystko, co robili dotąd nie pykło. Straty, niedokładność, brak energii, jakby w nich Jaś Fasola wstąpił. W szczególności Jalen Williams wyglądał jakby miał ręce wysmarowane mydłem, nic nie kleił w koźle.
Shai Gilgeous Alexander także w jednym momencie stracił całą magię, ledwie 1/4 z gry w pierwszej kwarcie, do tego jakieś podania w nogi oraz piłka wyjęta z rąk przez… Rudy’ego Goberta! Dopiero w późniejszej fazie spotkania sobie przypomniał jak się gra, ale wynik już dawno odjechał OKC, a miejscowi kibice bezlitośnie skandowali: „free throw merchant”. Merchant to z angielskiego handlarz, kupiec choć tutaj bardziej pasuje określenie rynkowy cwaniaczek albo dosadniej: naciągacz. Rozumiecie, o co chodzi.
Kiedy słyszysz takie hasło z gardeł dwudziestu tysięcy ludzi, to bez reakcji pozostać trudno. To się wszystko na psychice odbija, zostawia ślad:
Koniec końców SGA zaliczył najmniej w sezonie 14 punktów (!) choć w czwartej kwarcie rzecz jasna nie grał, a jego skuteczność wyniosła marne 4/13 z gry przy wskaźniku plus/minus wynoszącym bolesne -32.
Thunder tak słabo otworzyli zawody (14 punktów 6/21 z gry 5 strat 4 asysty) że nie było czego zbierać. Na dokładkę gospodarze siali jak z nut (6/13 zza łuku) więc nie było z czego pobiegać i się mecz zakończył zanim na dobre rozpoczął. Anthony Edwards napadł z pełną mocą, kradł piłki, a przy rzutach wychodził w górę tak wysoko, że górował nad wszystkimi.
Ścigali go we dwóch, we trzech, ale wczoraj to nie miało żadnego znaczenia. ANT (30 punktów 9 zbiórek 6 asyst 12/17 z gry) poczuł rzadkie flow, on obrony wczoraj nawet nie widział. Wiem jak to jest, sam tak kiedyś miałem, wiele lat temu, hahaha.
Anthony Edwards shooting over 3 OKC Thunder players pic.twitter.com/jNTIAPQtUT
— Ahmed/The Ears/IG: BigBizTheGod 🇸🇴 (@big_business_) May 25, 2025
Teraz ciekawa rzecz, bo choć koszykówka się zmieniła, wielkie dysproporcje i przewagi z meczu na mecz się zdarzają, powroty i zwroty akcji przestają dziwić, to jednak jeszcze nigdy w historii playoffs, przyszły mistrz NBA nie przegrał meczu czterdziestoma punktami. Nikt się z tego psychicznie nie podniósł.
Kłóci się to z tym, co ja uważam, wciąż traktując Thunder jako zdecydowanego faworyta w tej serii, ale na pewno Wolves będą się starali w kolejnym meczu zreplikować, powtórzyć dzisiejszy występ i niby dlaczego miałoby im się nie udać? Głowa została podniesiona, wiara wlana w serca i niech ta seria jeszcze nie umiera, niech trwa jak najdłużej, proszę.
Julius Randle pięknie się podniósł po ostatniej wpadce w meczu drugim, wykorzystywał przewagę fizyczną, manewrował, trafiał na zawołanie: 24 punkty 9/15 z gry w 30 minut. We home now – krzyczał parokrotnie, dając przykład elokwencji i panowania nad językiem ojczystym. Gdybyś Ty tak napisał na egzaminie oblał byś angielski.
Ciekawym zwrotem akcji było pojawienie się w drugiej kwarcie na placu Terrence’a Shannona Juniora. Pierwszoroczniak dał pokaz zdolności ofensywnych, którego doprowadziły go do NBA i mogę śmiało napisać, że był to jego najlepszy dzień życiu: 15 punktów 5/8 z gry, odważne jazdy z piłką i atak obręczy. Skończył studia na kierunku socjologii, jego ojciec grał zawodowo w kosza jeżdżąc po świecie przez 20 sezonów. Młody na uczelni Illinois pobił wszelkie rekordy strzeleckie, mierzy jordanowskie 198 centymetrów wzrostu i jak widzicie, odwagi mu nie brakuje. Kurde, zdobył więcej niż ktokolwiek w zespole Thunder!
No widzicie, jak nie mogli się otworzyć i trafić z dystansu, tak dzisiaj wszyscy gracze zadaniowi Wolves zagrali ponad normę: Reid 2/3 zza łuku, McDaniels 2/4, Conley 2/6, DiVincenzo 2/2, Nickeil Alexander-Walker 2/4. Thunder nie pozostało nic tylko się ukłonić i czekać na kolejną szansę.
Na pewno do przemyślenia jest układ z dwoma wysokimi OKC, który trochę w tej konkretnej serii nie działa. Zespół wygląda lepiej, sprawniej z Caruso bądź Wallacem w miejsce Hartensteina / Holmgrena. Szkoda, że nie mieli zbyt wiele czasu by ograć odpowiednio dwóch wysokich w rundzie zasadniczej. Pamiętajmy, że Chet opuścił 50 meczów a IHart 25. To jest świetnie zbilansowany zespół i życzę im jak najlepiej. Dziś jednak musieli uznać wyższość, przewagę energetyczną gospodarzy, którym na dodatek niesamowicie siadły rzuty.
Na koniec jeszcze, jak fantastyczną genetykę musi posiadać Anthony Edwards? Tutaj nagranie gdy w wieku siedemnastu lat, przy wąskim chwycie i jego długich rękach, dźwiga 275 funtów, czyli po naszemu 124 kilogramy. Ok, trener mu trochę pomógł, ale i tak… Gość rusza się jak tygrys, przy starcie z piłką jego piszczele są niemal równoległe z parkietem, coś niesamowitego.
Anthony Edwards came to School in June and did 155 five times the first week. This past week he got 275. He was still 17. Today he turned 18. The future is unlimited! #GoDawgs pic.twitter.com/w0pliZ8OCo
— Tom Crean (@TomCrean) August 5, 2019
Dobrego dnia wszystkim! B










„Gdybyś Ty tak napisał na egzaminie oblał byś angielski.”
Jak już tak dbamy o poprawność językową to „oblałbyś” pisze się łącznie. Pozdrawiam 🙂
A mamusia polonistka – wstyd przez wielkie W!
Sweep by sie nie zgadzal finansowo czego tu nie rozumiec? Sedziowie to wiedza, wiedzial i Shai wiec sie nie spinal w ogole.
Polecam obejrzeć sobie ten mecz przed komentowaniem głupot
Przyszły mistrz nie zaliczył 40punktowej wpadki w PO ? Ciekawe.. oby nie zmieniło się to w tym sezonie 🙂
Wojownicy przegrali z Memphis 39 punktami 3 lata temu w drugiej rundzie PO ,więc było blisko i potem zdobyli pierścień .
Kolejne 50 procent za trzy w przyszłym sezonie w tej serii już im tak nie pyknie. Seria powinna się skończyć honorowym 4:1
Kolejne 30 fauli dla OKC w przyszłym sezonie. Ta seria powinna się skończyć Wolves in 6.
Shai Dildos Alexander ewidentnie przesadzil z impreza po otrzymaniu MVP i dzisiaj widzielismy tego efekty. W kolejnym meczu wszystko wroci do normalnosci.
Jak NYK zblaznili się w pierwszym meczu, tak dzisiaj dokładnie to samo zrobiła Indiana 😅
Parodia co oni odstawiają w tych PO!!!
NYK w tegorocznych play-offs jak nie dostają w połowie 20 punktów w papę, to kiepsko im idzie z wygrywaniem.
Oni czytają GWBA. Wczoraj było o odblokowaniu potencjału KAT’a i chłopaka w końcu uruchomili. Co prawda dopiero w 4Q ale wystarczyło. Ale i tak nie wierzę, że to trwała przemiana.
17 lat… 124kg to żaden wyczyn…
Pomagałem Dziadkowi od małego… jak miałem 16 lat to dźwigałem 90 kg kilkanaście razy 🙂 bez asekuracji,, szkoda ze nikt wtedy nie sprawdził ile dałbym na maxa
Pozdr.
Nawrotzky bierze 215 kg na klatę to jest siła a do tego niesamowicie skromny człowiek.
jak tam bartus korki z polaka bierzesz u mamusi po tak wielu wpadkach językowo-stylistycznych? xDxDxDxD
Na dodatek lepiej napisać jakiś dziki wytwór typu „Aye” (!) i udawać że się jest fajnym takim młodzieżowym „poliglotą” zapominając o fundamentach języka polskiego. Upadek bloga postępuje w zatrważającym tempie! Przynajmniej w kwestii językowej. Nie wspominając już o „zrobiliście mi dzień” – a popełniliśmy ci też dzień? Można mnożyć przykłady mili państwo!