NBA playoffs: Jimmy Butler na ratunek Warriors | Miami Heat poniżone

Witam serdecznie w świecie koszykówki amerykańskiej z domieszką literackiej dezynwoltury. Patronami dzisiejszego odcinka są Bartek Mierzwicki oraz Woyteck, ja nazywam się Bartek Gajewski, obumierający naskórek / komórki skóry są głównym składnikiem kurzu w domu, a to są GWBA, czyli gwiazdybasketu.
Cavs 138 Heat 83 [4-0]
Tyler Herro przepowiadał, że do zera nie będzie, ale wiele poradzić na kolejne lanie nie mógł. Dwa mecze playoffs przed własną publicznością i dwie przegrane łączną różnicą… 92 punktów!
Od pierwszego gwizdka, pierwszej akcji meczu, zawody ustawił Jarrett Allen przechwytując piłkę i mknąć z nią pod kosz Miami. Kolejny raz aktywność wysokich obrońców Cavs sprawiła, że gospodarze dosłownie stracili ochotę do gry.
Temat jest jeden, a mianowicie: zespół z bilansem (37-45) nie powinien w ogóle dostąpić gry w playoffs, bo to świadczy o wyjątkowo słabej konferencji. Turniej play-in miał dodać emocji, dać szanse zespołom, które przykładowo borykają się z kontuzjami, ale w wypadku Miami mówimy raczej o schyłku pewnej ery. Jimmy Butler przeniósł swe talenty do San Francisco i faktycznie walczy o tytuł (o nim wkrótce). Miami zostali z dziurami w składzie, przestrzelonymi kontraktami oraz kierownictwem, którego ideały chyba przebrzmiały.
Smutny, zmęczony człowiek
Patrząc wczoraj na Pata Rileya i jego nieodłącznego „ochroniarza” Alonzo Mourninga, widziałem człowieka zmęczonego. Tylko tyle i aż tyle.
Przyjrzyjmy się księgom klubu na przyszły sezon. Bam Adebayo, Tyler Herro, Andrew Wiggins, cieniutki Duncan Robinson, przejrzały Kyle Anderson oraz (całkowicie już niegrywalny) Terry Rozier zarobią łącznie… uwaga: 152 miliony dolarów.
Kolejni gracze: defensywny Haywood Highsmith, środkowy Kel’el WAre, weteran Kevin Love, niebroniący Jaime Jaquez, Nikola Jovic (po którym zbyt wiele sobie obiecują) oraz Pelle Larsson to kolejne 22.3 miliony dolarów w gaży zapisanej i gwarantowanej. Łącznie 174 miliony przy regulaminowym budżecie płacowym (salary cap) na poziomie 154 milionów.
Wolnym strzelcem jest kluczowy Davion Mitchell (bez którego nie wygraliby żadnego meczu w play-in) którego powinni chcieć utrzymać. Próbuję powiedzieć, że nie tylko nie dysponują środkami, ale zatrudniani ludzie są w ogromnej większości przepłaceni i nie mają żadnej wartości rynkowej lub minimalną.
Rozier i Robinson to całkowicie zbędny balast, który obwisa Rileyowi na blisko 50 milionów dolarów rocznie, ale nawet magiczne wymazanie obu z ksiąg nie naprawiłoby sytuacji budżetowej. Trzon w osobach Bam, Herro i Wiggins ma potencjał mistrzowski, ale w lidze niemieckiej czy włoskiej, ale nie w NBA.
Riley od lat prezentuje dość nieszablonowe podejście do budowy zespołu. Jak w wojsku, nagradza ludzi za wolę do wykonywania rozkazów, za profesjonalizm, etykę pracy, ceni inteligencję koszykarską, tępi zaś przejawy gwiazdorstwa. Co za tym idzie, rokrocznie zespół przepełniony jest graczami o jasnym odcieniu skóry, poukładanych i skorych do pracy, ale którym brakuje jednakowoż dynamiki, pazura, swoistego elementu „wariactwa” pod presją.
Herro, Robinson, Larsson, Jaquez, Love, Jovic, Anderson – siedmiu białych w rotacji. Nie jestem rasistą, ale to naprawdę nie ma prawa się udać. Potrzebny jest zderzak, taran za którym ci ludzie pójdą pod naporem ognia po stronie rywala. Kimś takim do pewnego stopnia był Butler, kimś takim nie jest Bam czy Wiggins, więc o czym my w ogóle dyskutujemy.
Cavs za sprawą Allena (14 punktów 12 zbiórek 6 przechwytów) Mobleya (Defensive Player of The Year) Mitchella (22 punkty 5 asyst) Huntera (19 punktów) obskoczyli ich z każdej strony. Koszykarskie IQ i solidność białych: Maxa Strusa, Ty Jerome’a, Sama Merrilla czy Deana Wade’a tu owszem się zaznacza, ale to jest dodatek, a nie jak w przypadku Miami „główny składnik potrawy” którą przez cały sezon, od października do kwietnia serwuje się kibicom na South Beach, kasując przy tym dużą kapuchę za wjazd.
15-4 w przechwytach, 22/47 zza łuku i przewaga w kulminacyjnym momencie wynosząca 60 punktów. Cavs bezproblemowo stopowali wszelką grę dwójkową, bezkarnie podwajali, tłumem szli na stronę piłki. Nikt, może za wyjątkiem Daviona Mitchella, nie potrafił wkręcić się kozłem w strefę podkoszową. Herro (4 punkty 1/10 z gry) cierpiał katusze. Czy to jest franchise-player, pierwsza opcja zespołu w playoffs, oceńcie sami.
Nie wiem jaki los czeka Miami, zakładam że wiele się nie zmieni w najbliższych dwóch latach. Pojawią się nowi gracze, nowi wierni żołnierze Rileya, zapewne gdzieś z międzynarodowej sceny: Szwed, Meksykanin, Serb albo Hiszpan, choć ci mają zbyt gorącą krew jak dla Pata i zbyt niepokorni są, hehe.
Tymczasem Cavaliers w drugiej rundzie czeka na Indianę, z którymi o dziwo (!) przegrywali 1-3 w rundzie zasadniczej. Ja sądzę, że Pacers nie dadzą rady. Podobnie jak Miami, za słabi są jeden na jeden, a do tego sprowadzi się ta seria. Do zera nie przegrają, doświadczenie i spacing pod wezwaniem Mylesa Turnera zrobią swoje, ale ciężko myśleć o wygraniu serii, zgadzacie się?
Rockets 106 Warriors 109 [1-3]
Butler wrócił, w pierwszej piątce nieoczekiwanie zobaczyliśmy Buddy’ego Hielda. Steve Kerr poszedł więc w mobilność oraz offense. Jak im poszło? Nieprawdopodobna walkę toczyli od samego startu, walkę powiedziałbym godną NBA Finals! Rockets słyną z fizyczności, zadziorności, wchodzenia rywalom pod skórę, ale Dubs za sprawą charakteru i doświadczenia choćby dwójki skrzydłowych (Green, Butler) potrafili się temu przeciwstawić, wejść na potrzebny poziom intensywności i sportowej złości.
Sędziowie pozwolili na wiele, ale gracze im nie ułatwiali zadania. Co chwila utarczki, starcia, dyskusje twarzą w twarz, próby wymuszenia faulu, prowokacje.
Momentem przełomowym był na pewno faul techniczny dla Draymonda, kompletnie nieuzasadniony jeśli mnie pytacie, ale zagrała jak mniemam zła sława. Chwilę później starcie z Tari Easonem, buty na twarz, ciągnięcie za koszulkę, haczek i noga podniesiona w okolice krocza rywala. Niesamowite szczęście miał, że nie wyleciał. Skończyło się faulem niesportowym, a to oznaczało kolejne przewinienie i konieczność zejścia z placu. W połowie III kwarty Dray miał na koncie pięć fauli i nie pozostawało mu nic innego, jak tylko zebrać siły na końcówkę.
Dwa równorzędne zespoły, posiadające swoje przewagi. Bez Draya na boisku, więc w drugiej połowie odpalił się Alperen Sengun, którego Dubs w większości trzymali w pojedynczym kryciu. Bardzo skuteczne zawody grał Fred VanVleet (jego „odwrócony” pick and roll z Turkiem narobił nie lada zamieszania) wysiłki defensywnie Rockets skupili natomiast na zatrzymaniu Stepha Curry’ego, którego przekazywali sobie z rąk do rąk.
No i tu całe piękno Wojowników, bo Curry chcąc nie chcąc musiał przystać na bycie wabikiem dla obrońców. Prawdziwą krzywdę robili im w tym czasie Brandin Podziemski, Jimmy Butler i Buddy Hield. Ci trzej ciągnęli pięknie, zwłaszcza Podz, na którego koncie zapiszemy teraz 26 punktów i 5 asyst przy 6/11 zza łuku!
Defense rules!
W absolutnie kluczowej akcji meczu Warriors uniemożliwili rywalom rozegrać akcji, którą ci mordowali ich przez cały wieczór. Mam na myśli odwróconego pick and rolla, czyli mały (VanVleet) stawiający zasłonę będącemu przy piłce wysokiemu (Sengun). Zobaczcie jak Gary Payton II nie pozwolił Fredowi postawić zasłony, jak go fizycznością przytrzymał w blokach, na sekundę dwie, po których Rockets odeszli od początkowego pomysłu….
![]()
Fizyczność, motoryka, dynamika panie Pat Riley! Sengun zaatakował jeden na jeden Draymonda, a ten ustał na nogach i wybronił akcję.
![]()
Kluczową piłkę w tłoku podkoszowym zebrał Butler i było po herbacie. Co prawda po dwóch trafieniach z linii rzutów wolnych FVV miał jeszcze próbę na remis, ale piłka nie doleciała do obręczy. Koniec! Niniejszym ekipa Warriors przejęła serię, prowadzą 3-1, a akcja przenosi się z powrotem do Houston.
Mecz obfitował w emocje oraz fale dobrej gry po jednej i po drugiej stronie. Wspomnę tylko 13:0 gospodarzy w I kwarcie, 8:o Rockets dominujących do przerwy. Następnie serię 18-2 Dubs w III odsłonie oraz 10:2 Rockets wyrównujących zawody w czwartej części.
Luźne obserwacje:
-> Intensywna obrona Buddy’ego Hielda na Jalenie Greenie! Jeśli dalej tak będzie pracował, w wyjściowym składzie winien mieć etat u Kerra.
-> Jimmy Butler: mało aktywny, niewidoczny w pierwszej połowie, w drugiej połowie monster. Czternaście oczek w IV kwarcie oraz mądre ustawianie. Mowa o gościu, który potrafi rozkładać siły i nie klęka pod presją. Imponujące, życzę mu pierścienia: 27 punktów 5 zbiórek 6 asyst. Kerr powiedział, że gdyby był to sezon regularny, ze stłuczoną kością ogonową pauzowałby jeszcze z dwa tygodnie.
-> Brandin Podziemski: gigant! Brał na siebie offense gdy kolegom nie szło, korzystał z uwagi poświęcanej przez rywali Stephenowi, odważnie manewrował. Świetny pod presją!
A co Wy widzieliście? Dobrego dnia gwiazdy! B










Pozdrawiam. Playoffy jak zwykle super! Aż się przykro robi, że już niedługo przerwa od NBA i GB. Jeszcze raz pozdrawiam wszystkich!!!
Dubs vs Wolves to będzie seria… dla Anta papierek lakmusowy na przejęcie schedy po starych, odchodzących z mistrzowskiej gry, mistrzach.
Kurde Green prawie położył im mecz, a później go wybronił. Butler to jest game changer, myślałem że on tam wgl nie będzie pasowal, a robi robote niesamowitą. Dzis wybierają MVP ciekawe czy znów okradną Jokicia.
Z czego okradną Jokica? Mvp dostanie najlepszy zawodnik z druzyny z najlepszym bilansem po sezonie regularnym. W dodatku juz Oklahoma jest w kolejnej rundzie playoff, a Denver jest na remis w serii z LAC. Okradli Jokica kilka lat temu jak dali Emidowi. A w tym roku doataje Shai i koniec.
Pamiętam jak Rusell Westbrook dostał MVP za „historyczny” sezon ze średnimi na poziomie triple double grając w OKC-wcześniej chyba już Oscar Robertson wykręcił takie staty . Dostali się wtedy do playoff, ale w pierwszej rundzie gładko odpadli. Także to tyle jeżeli chodzi o gracza „najlepszej” drużyny.
PS. Jokic jest chyba jedynym w historii w top 3 sezonu w najważniejszych kategoriach.
PS. Jestem pewien, że gdyby GM OKC zaproponował wymianę 1:1 Shai na Jokera to Denver by w to nie poszło, w drugą stronę Shai pakowałby trampki w godzinkę i leciał do Denver😉
Green juz raz polozyl im mistrzostwo w sexonie 73 -9
Zawsze mowilem ze to jest malpa
Liga nie chce nudy. Wyobraźcie sobie lige gdzie 7 lat mvp dostaje Kobe, potem 7 lat LeBron, potem 7 lat Jokic.
Nagroda jest dla najbardziej wartościowego gracza sezonu, a nie najlepszego koszykarza świata.
Choć oczywiście uważam, że Jokic jest MVP, ale wiadomo – biznes 😀
Brandin świetny występ, gigantyczna energia i psychika! Znakomicie się to oglądało.
To był prawdziwy mecz godny playoffs.
Kiedyś to było………….. 🙂
Właśnie robiłem porządki w garażu i znalazłem „białego kruka”. Takim maniakiem byłem w swoim prime, w erze telegazety, Przeglądu Sportowego (chyba) i Magic Basketball (u schyłku). Mam nadzieję że admin mnie nie zbanuje i puści to w eter, poniżej linki (ale na temat).
Pozdrawiam życząc super play-offów.
https://zapodaj.net/plik-Feyyw2kOSs
https://zapodaj.net/plik-LCGOKoYXbM
https://zapodaj.net/plik-qFuu0V2mBN
https://zapodaj.net/plik-WyiZVHpF8o
https://zapodaj.net/plik-mTVXLDbHem
https://zapodaj.net/plik-T54Y7CdzVV
https://zapodaj.net/plik-KDnxS4SF0e
https://zapodaj.net/plik-P150cYImmE
https://zapodaj.net/plik-4nqlsniy2a
https://zapodaj.net/plik-LfZOmwI0Gs
https://zapodaj.net/plik-ZR23hsrNbU
https://zapodaj.net/plik-K6eVIv5gz1
Złoto!
Rozier jeszcze gra?myślałem że jest już krupierem w Las Vegas 😆 ksywka przy stole „scarry Terry”
Green z Rockets trochę zawodzi. Oby te playoffs były dla niego impulsem do równej formy w następnych latach bo punktować potrafi co pokazał i w tym i w poprzednim sezonie. GSW no myślałem że nie przejdą młodych a tu niespodzianka. ANT już odprawił jedną legendę koszykówki w nastepnej serii czas na drugą?
Tylko mnie wkur… irytuje zachowanie Draymonda? Ruchome zasłony i ciągłe prowokacje. Do tego jego małp… zwierzęca aparycja, z rozdziawioną japą i machaniem przydługawych rąk. Przesadzam i mam uprzedzenia, czy coś w tym jest?
Why not both?
Nie tylko Ciebie. Nie mam nic przeciwko kolejnemu pierścionkowi na dłoni Currego czy pierwszego na dłoni Buttlera ale ze względu na tego osła Greena cała ta drużyna jest mi całkowicie obojętna. Nie potrafię tego wytłumaczyć inaczej, typ jest mega irytujący, czasami przyłapuję się na tym że w myślach chcę żeby ktoś mu podczas meczu rozwalił szczękę. Tyle i aż tyle.
Miami… proroctwa Herro… hehe gość jest niezły w ataku ale w obronie robią z nim co chcą. O czym my gadamy. Ja nie wiem czy tam nie trzeba dobrego pługa żeby zaorać fest… czyli nawet Erica i Pata… Floryda to chyba powinna nie mieć problemu z powiewem świeżej morskiej bryzy a zdaje się że tam już wali jakąś kiszonką.
Pozdrawiam
Momentem przełomowym był trashtalking pomiędzy Butlerem, a tym cymbałem Brooksem. To Brooks odpalił Jimiego, bo po tym czasie Brooks zdobył 0 punktów, a Butler ze 20. Świetna seria. W Currym trzeba docenić to, że jak ma gorszy dzień, to nie ciapie na przełamanie tylko gra dla zespołu. W końcu to best teammate.
Nie przegramy 0:4…
Jestem obecnie na zesłaniu w lasach na Pomorzu. Leśniczówka bez zasięgu i internetu . Żeby poczytać GWBA muszę wyjść na taki malutki, ciemny, duszny i brudny stryszek. Cholewka, przecież jest kwiecień, zaczęło się prawdziwe granie w kosza. Panie Bartłomieju. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Za te artykuły. Tylko to mnie teraz trzyma na powierzchni. You the Man. Jak tylko wrócę do KRK kupię koszulkę Draymonda Greena. Niech mnie szlag trafi jeśli kłamię.
WAARRRIIIIOOOORRS!!!
Bartosz, Pan Bartosz.
Wielkie umysły myślą tak samo. Analiza kolorystyczna jak najbardziej. Koszykówka to dyscyplina stworzona dla wysokich, sprawnych Murzynów (tak prawidłowo pisze się to słowo wg Słownika Języka Polskiego). A bycie kibicem NBA oraz rasistą – to są przecież biegunowo odległe zbiory rozłączne.
W polskiej lidze bagaż nadmiaru białego pigmentu dźwiga drużyna Dzików Warszawa. Masz tam reprezentanta Estonii, Szwecji, Polski, białego centra z USA, Serba na rozgrywaku, paczkę polskich weteranów i do niedawna jednego czarnego Amerykanina. Ostatnio ściągnęli drugiego – ciekawy grajek Alijah Comithier – ale, co z tego, jak przyjeżdza jakikolwiek ligowy średniak, gdzie ze dwóch średnich Polaków w rotacji, za to z liczną paczką czarnych nołnejmów, no i ci czarni bracia chwilę popatrzą na tę mądrą, ustawianą, białą koszykówkę, po czym leją te biedne Dziki w ich własnej hali skacząc im po głowach…
Steve Kerr wielkim trenerem jest.
On też ma dwa gigantyczne kontrakty zasysające prawie 60% budżetu płac, a z Draymondem we trzech zżerają 72%. Tyle, że Kerr z pozostałych robi maszynę ofensywno-defensywną, bo GSW ma 3:1 z Houston dzięki organizacji defensywy oraz indywidualnej postawie graczy obronie. Weźmy takiego Quentina Posta. Rookie, wyciągnięty gdzieś z krzaków jako 52 pick drugiej rundy draftu, Holender, 25 lat, sztywny jak tyczka chmielowa, do tego aparycja studenta politologii przyozdobiona daremnym wąsikiem – patrzysz i myślisz: sportowy szrot. Co robi z tego badyla Steve Kerr? Robi startera na play-offy ze średnią 21 minut na mecz, kosztem człowieka-instytucji w GSW, czyli Looneya! I ten świeżak betonuje trumnę jakby nie było 3 sekund w obronie, zastawia, zbiera, haruje na zagonie wysłuchując tyrad dziadków, stawia zasłony, pokazuje się do trójki. Nie jest to koszykówka, że rozgorzeją ci wypieki na twarzy, ale za to precyzyjnie ukierunkowana na wynik sportowy. Jimmy i Dray mówili o tym na konfie po meczu:
– Jimmy, przez 3 kwarty ledwo się ruszałeś, a w 4 zagrałeś świetnie. Co się stało?
– Pomyślałem sobie: hej, czas iść po zwycięstwo – i ruszyłem zadem.
– Co sądziesz o GSW?
– Podoba mi się, że mają jedną obsesję. Żeby każdy w każdym momencie na boisku robił właściwą rzecz.
– Dray, wygląda na to, że po dojściu Jimmiego ty i Steph macie szansę znów to zrobić.
– Po to żyjesz. Kiedy wspiąłeś się na sam szczyt, trudno żeby cokolwiek jeszcze cię ekscytowało. Z wyjątkiem ponownego zdobycia szczytu.
– Draymond, złapałeś 5 fauli, dostałeś technicznego, jak bardzo byłeś tym przejęty wychodząc na końcówkę?
– W ogóle. Nie da się dobrze grać w kosza jak czymś tam się martwisz. Jakbym miał taki zmartwiony wyjść na plac, to dla drużyny lepiej już, żebym usiadł na ławę. Ja jestem kotwicą obronną i potrafię bronić bez faulowania.
I love this game!
Dobry komentarz!
Doncič,Flagg,Wagner,Holmgren,Jokič +
Caruso,Herro,Reaves,Braun,Markkanen,Sabonis,
Porzingis,Kessler.
Ja tam myślę że taka zbieranina zrobiła by mistrza nawet bez M%rzyna.
Możliwe to, i możliwie że taka drużyna odprowadzała by miliard $$ podatku 😋
Gdyby nie Poziemski nie byłoby tego zwycięstwa i jednocześnie jestm ciekaw czy podzielacie moje odczucia względem niego:
-ma psyche i nie siada w ważnych momentach, nie boi się gra izolację kiedy JB i SC stoją obok i indywidualnie jest super graczem, w obronie również niczego sobie
-jednocześnie mam wrażenie z jego koszykarskie IQ nie dorównuje reszcie, nie tam się ustawi gdzie trzeba poda w miejsce gdzie lepiej nie podawać itp
Więc pytanie czy też macie wrażenie że jego ogarnięcie boiskowe jednak trochę odstaje w porównaniu do umiejętności indywidualnych?
Odstaje bo jest młodym zawodnikiem. Jeszcze musi się wiele nauczyć, ale na ten moment jest świetnym zadaniowcem.
Chyba największym typowym kilerem w lidze jest Jimmy. Są inni ale on dostaje piłkę i zdobywa punkty.
Niby każdy wie co zrobi a i tak go nie powstrzymasz. To jak zagrał w 4 kwarcie z obolałym dupskiem na pewno dla wielu graczy jest nie do przeskoczenia, prawda panie KAT 🤣
Pozdro i dzisiaj mecz Denver!!!
Trochę taka odwrotność LeBaleriny. Gra na drużynę, dla drużyny i z drużyną o to i po to żeby wygrać. Mimo posiadania cojones del torro nie musi się pompować przesadnie i pokazywać ich wszędzie i każdemu oraz robić durnych „too small” do gości niższych o głowę lub dwie, a dodatkowo gdy wymaga tego sytuacja to bierze na siebie odpowiedzialność i w najważniejszych momentach nie chowa się od piłki tylko bierze w łapy i jeszcze ładuje akcję „and 1”. Kocur.
A to wszystko bez flopów, z kontuzją przy której niejeden w ogóle by już podziękował za grę w tym sezonie.
Ale że jak to było tutaj u niektórych? Jimmy się skończył, za duże ma wymagania, nie zasługuje na takie pieniądze… lmao
Jalen Green zawiódł na całej linii. Zweryfikowany negatywnie. Do wylotu. Trzy mecze z jednocyfrową liczbą punktów. Chyba, że jest chory albo kontuzja.
Durant zamiast niego zrobiłby robotę. Nawet mając 45 lat.
Czyżby Murray się odrodził na playoffy? 🙂
Jimmy udowadnia że jednak zasługuje na tego maxa
Fajnie napisane. Osobiscie czasami nie zgadzam sie z tym co piszesz ale dar pisania masz na pewno. Jesli chodzi o Miami i ilosc bialych zawodnikow mam inne zdanie – ostatnie mistrzostwa swiata czy olimpiada pokazaly, ze bialasy z Europy (Niemcy, Litwa, Serbia) sa w stanie pokonac USA, gdzie biegaja glownie ciemnoskorzy zawodnicy. Tu bardziej chodzi o dopasowanie zawodnikow ale zgadzam sie, ze w roznorodnosci sila. W Miami w obecnym skladzie po prostu brakuje obecnie talentu a przeplacani zawodnicy sa problemem wiekszosci ekip z NBA i nie zanosi sie abo to sie zmienilo w najblizszych latach.
Co do Golden State, ciekaw jestem ich postawy z Minnesota ale to i tak bez znaczenia bo OKC w tym roku na zachodzie jest poza konkurencja.
Ciekaw jestem twojej opini na chlodno a propo wymiany Doncic / Davis. Pomimo tego, ze Doncic jest niewatpliwie bardziej wartosciowym zawodnikiem i dlugotermimowo Lakers na tym na pewno skorzystaja, wydaje mi sie, ze w tych play-off Lakers by dalej zaszli z Davisem w skladzie. Mistrzostwo sie wygrywa obrona jak to ktos powiedzial 😉
olimpiada to czas między igrzyskami a nie same zawody (igrzyska olimpijskie) – jak już się to wie to razi popełnianie tego błędu na każdym kroku 🙂
Kolejny raz świetny tekst dzięki Bartku za twoją pracę. Doceniam wielce.
Jakoś obawiam się, że Dubs nie przejdą Houston :/