NBA playoffs: po 25 latach Indiana Pacers wracają do NBA Finals!

34

Szósty mecz finałów konferencji, Gainbridge Fieldhouse, Indiana. 

Nowy Jork w ataku, lider gości Jalen Brunson na oczach arbitra, z dala od piłki wskakuje w Andrew Nembharda barkiem, ten zezłoszczony chwyta go za ramię, Brunson tylko na to czeka, rusza do piłki, faul obrońcy! Za chwilę OG Anunoby wchodzi kolanem w Pascala Siakama, ten się zgina wpół jak scyzoryk, ale co, faul obrońcy! Karl Anthony Towns pozycje na „łokciu” zajmuje tej nocy poprzez jeb%ięcie obrońcy z bara, cicho sza, gwizdka nie ma.

Nic to! Gospodarze grają znacząco lepszy, bardziej energiczny, a przede wszystkim skuteczny basket, nadają tempo, ale się Knicks odgryzają raz za razem za sprawą ofensywnych zbiórek i siłowej przewagi. Nembhard znów ma dziś drewniane ręce, wszystko co bierze na siebie w ataku, ląduje w dłoniach rywali, za to fantastyczny jest w obronie, absolutnie genialny przeciwko Brunsonowi (19 punktów 7 asyst). Ten cały sezon nie widział takiego nacisku. Wszystkie jego przyruchy i tendencje zostały przestudiowane. Naprawdę klasa światowa obrony na piłce. 

Indiana słynie z presji na całym parkiecie, ale tak zdyscyplinowani nie byli jeszcze w tym względzie. Grają na 100%, jakby sami mieli dziś skończyć sezon i to się fajnie ogląda. Zgodnie z przypuszczeniami najwięcej swobody ma Pascal Siakam (31 punktów 10/18 z gry!) ale też Haliburton wyrwał się w końcu obrońcom w drugiej kwarcie. 

Knicks trochę nie wyrabiają tempa meczu, popełniają błędy (w całym meczu popełnią 18 strat, które gospodarze zamienią na 34 punkty). Pacers mają za to problemy ze zbiórką (trzynaście razy NYK czyścili atakowaną tablicę). 

Start drugiej połowy, KAT wchodzi kolanem w Mylesa Turnera, ponownie faul obrońcy. Śmiać mi się chce, bo arbitrzy choć znów bardzo się starają, nie uratują dziś Nowojorczyków, o nie! Pacers przechodzą z obrony do ataku jak przystało na najszybszą drużynę ligi. Wpadają dwie trójki (środkowy Thomas Bryant 3/3 w tym względzie!) i choć Turner siedzi na ławie z czterema przewinieniami, przewaga wynosi dwanaście i pęcznieje. 

Towns (22 punkty 14 zbiórek) ma wyraźny problem z grą tyłem do kosza, przypomina to obronę OKC, jest naprawdę szybko i napastliwie. Siakam oraz podwojenia w przypadku próby gry do środka, mocno uprzykrzają życie podkoszowemu gości. Knicks wydają się pogubieni, natarczywość i tempo dają im się we znaki. Kiedy leci tranzycja i gospodarze trafią zza łuku, głowy spadają, Knicks wiedzą, że będzie ciężko odrobić straty. 

Hehe, pospieszyłem się, bo po przerwie na żądanie Toma Thibodeau, dzieją się cuda. Kolejna minuta przynosi błyskawiczne 7:0 gości. Anunoby trója, Bridges przechwyt, spudłowany alley-oop Indiany i kontra NYK w przewadze liczebnej. No, tyle że Rick Carlisle za chwilę znów przywołuje na plac Siakama, podnosi się piekielna presja na piłkę i Pacers odpowiadają własną szarżą 9:0! Zobaczcie sami:

Czwarta kwarta chaotyczna, ale znów ze wskazaniem na gospodarzy, którzy lepiej znoszą trudy meczu. Haliburton (21 punktów 13 asyst 6 zbiórek) wtem niszczy floaterami, bo lepiej mu oddać czwarty metr niż trójkę z wolnej pozycji, prawda? Kolejna strata Nowojorczyków i kolejne zdobycze z szybkiego ataku Indiany. Prowadzą dziewiętnastoma, do końca zostały cztery minuty! Nembhard gra koncert defensywny: 14 punktów 8 asyst 6 przechwytów (!) 1 blok. 

To się nie ma prawa udać gościom. 25 punktów stracili z szybkiego ataku, 38 punktów wbili im rezerwowi Indiany. Tom Thibodeau poddaje sezon dwie minuty później. Rozbici całkowicie Knicks mają sporo do przedyskutowania w nadchodzącym off-season. Na trybunach trwa wrzawa, święto. Po 25 latach Pacers wracają do NBA Finals! MVP serii zostaje okrzyknięty Siakam i dobrze. Let’s go! 

Knicks 108 Pacers 125 [2-4]

Dzięki za odwiedziny, mam nadzieję, że relacja nie wjechała za szybko i zdążycie przeczytać, hehe. Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziecka i pamiętajcie koniecznie iść na wybory! B

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Jakby Thibs wcześniej odkrył, że rezerwowi mogą grać i rotacje byłyby lepiej przetestowane i zgrane, a starterzy mniej zajechani to może i inaczej by to wyglądało, a tak to zasadniczo nie grając jakiegoś wielkiego basketu Indiana wykorzystała przestoje i przewidywalność Knicks zajeżdżając ich tempem gry i przeciążając procesory KATa i reszty towarzystwa. Mam nadzieję, że się mylę, bo zespołowa koszykówka Pacers spod znaku Carlisle’a mi się podoba, ale niekoniecznie ufam jej wykonawcom i obawiam się, że finały będą mocno jednostronne, co nie zmienia faktu, że cieszy mnie, że do finałów dotarły dwie drużyny budowane w dużej mierze przez draft bez zmanierowanych gwiazdeczek. Oby Nembhard zagrał serię życia i przykrył Shaia czapką to może uda się Indianie jeden mecz urwać 😀

    (26)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Miło było poczytać taką relację „na gorąco” podczas porannego spacerku. Super robota💪🏀👍Życzę Tobie nieustającej weny twórczej😁 Pozdowienia z Konina🫡

    (26)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    I tak wszyscy będą tu po południu dopiero:) Finał z sumarycznie najmniejszymi miastami od lat 50 tych (SAS + CLE 2007 było trochę większe wg copilota), ciekawe jak się to przełoży na ligowe hajsy

    (6)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Mysle ze jedni i drudzy nie mają szans z OKC (obym się mylił) ale Indiana swoją grą bardziej cieszy oko niż Knicks. Ta zaciętość i przede wszystkim zespołowość została nagrodzona awansem do NBA Finals. I to się sprzeda, to się będzie oglądać. Niech Srebrny się nie martwi o oglądalność bo dla prawdziwych fanów wygrała koszykówka a nie rynek. Ale minus dla Srebrnego za koniec Inside NBA on TNT. Pożegnalne słowa Erniego dzis i umnie uroniły łezkę. Polecam obejrzyjcie na yt. Indiana to chyba idealne miejsce na takie pożegnanie. Dobrej niedzieli, niektórzy muszą iść do pracy 🙂

    (13)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      No ale ekipa inside the NBA się przenosi do innej stacji także spokojnie, to jeszcze nie koniec. Zmieni się nazwa segmentu ale forma podejrzewam pozostanie taka sama. Ernie się wzruszył bo dla niego to był koniec współpracy z TNT gdzie jakieś 30 parę lat pracował

      (4)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Pewnie że mamy ochotę czytać, myślę że nie brakuje tu dinozaurów jak ja bez tik-toka, ale lubiących czytac dobre teksty!
    Pozdrawiam

    (32)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Dzięki za artykuł. Niech każdy hoduje dziecko w sobie, jakąś pasję np. NBA 😁.
    Mecz świetny i zaspany zaraz idę na wybory 🎉
    I cieszę się że finał jest dla mnie obojętny tzn. obydwie drużyny grają najlepszy basket, nie ma gwiazdowania i jest zespołowość.

    (7)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    – Wiesz Andrzejku, że Brunonek to przede wszystkim twój problem?
    – Wiem.
    – Wiesz co mówią na Manhattanie? Że jak chcesz dać komuś po mordzie, to najlepiej obrońcy Indiana Pacers. Nie odda – bo sie boi.
    – Nie „się boi”, tylko nie może, bo paragrafy nie pozwalają.
    – Właśnie! Od tej pory, Andrzejku, masz mieć w dupie paragrafy!
    – Mogę?
    – Musisz! Bo Brunek poniżej 20 punktów jest nam potrzebny jak sukces! Bo drużyna Pacers musi być szanowana, bo inaczej dupa zbita, Andrzejku!

    Jestem pewien, że dokładnie ta rozmowa odbyła się wczoraj wieczorem przy ulicy Pennsylvania Street 125 S w Indianapolis 🙂

    Banda bezczelnych skurczybyków prowadzona do boju przez władcę przestrzeni. Nie zdziwię się jak kiedyś się pomyli grzebiąc w plecaku i zamiast w pumakach wybiegnie na bojo w baletkach. Pół meczu grali bez Nesmitha i Turnera, a i tak nie stracili pewności siebie. W 3 kwarcie Knicks zawiśli na linach narożniku i już się z niego nie wydostali. Praktycznie każdy rezerwowy Pacers, może oprócz McConnella, wrzucił naręcz chrustu do paleniska pod kotłem, w którym bulgotali New York Knicks.

    Powiem tak: nie chwalmy skóry na niedźwiedziu. Zespołowość Pacers dobrze rezonuje przeciw drużynom bazującym na ball-hogu. Wszystko zależy od tego, czy wymyślą plastra na Gilgusa, bo wtedy wszystko być może. Nembhard w nocy pobił niższego kolegę, pytanie czy będzie taki kozak, jak wyjdzie na wyższego. Poza tym Brunson to borsuk, a Gilgus to ryś. Inna sylwetka, inne ruchy, inna specjalizacja ukierunkowana na zdobywanie pożywienia.
    Ale najważniejsze, że obie drużyny są zdrowe, w formie i mają parę dni odpoczynku przed finałem. Będzie uczta!

    (35)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Tym razem nieco uczciwsze sędziowanie niż w poprzendim meczu (Brunson nie dostawał gwizdków za nic, KATowi odgwizdano w końcu offens …), choć zezwolenie na robienie jajecznicy kolanami to faktycznie przegięcie.
    Super że wygrała zespołowa koszykówka, choć obawiam się że finały mogą być dość krótkie. Nawet jeśli sędziowie staną na wysokości zadania i pozwolą bronić SGA ( w co wątpię), to wysocy Thunder będą czynnikiem który przyniesie tytuł Oklahomie

    (13)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      To prawda, przewaga OKC pod koszem jest niewątpliwa. Zbiórki i obrona swojej obręczy to nie jest mocna strona Pacers. Pozostaje im liczyć na pressing, na przynajmniej częściowe ograniczenie SGA i na własną skuteczność w ataku.

      (4)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Obyś się mylił i Indiana zrobiła kolejny upset w tych PO, zresztą już odpadli zarówno Cavs jak i Boston. Wszystko jest możliwe 😉

      (4)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak dla mnie idealna para finałów. Super, że puchar powędruje do któregoś z tzw. „mniejszych rynków”, do drużyny budowanej mądrze, w oparciu o szeroką kadrę graczy, z których każdy coś wnosi, drużyny walczącej o każdą piłkę, bez rozkapryszonych primadonn, grającą zespołową, efektywną koszykówkę. Pod tym względem obie ekipy są do siebie podobne.
    Zostając jeszcze przy Pacers, to robią fenomenalne wrażenie swoim skillem ofensywnym, ale dziś pokazali też (nie po raz pierwszy zresztą) nieustępliwą obronę. Kuleje im wprawdzie zbiórka, ale nadrabiają to ruchliwym, bliskim kryciem indywidualnym, świetnym czytaniem gry. W pełni zasłużony awans.

    (20)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Pamiętam jak w 2000 byłem gnojem w podstawówce i ustawiałem sobie budzik gdzies koło 3 w nocy, żeby na Wizji Sport oglądac finały z Indiana. Trochę sie zmieniło od tego czasu. Kurde, to było nawet jeszcze przed 9/11.
    A w tym roku finały mogą być mega ciekawe albo mega nudne i przewidywalne.

    (5)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Chyba aż tyle FT więcej nie było żebym można było mówić o przepychaniu NYK do G7. Jako fan NYK mówiłem że Indiana ogarnie ich w game 6, bo są po prostu lepsi choć kibicowskie nadzieje miałem na game 7. Jak już mówiłem lepiej dla finału, zobaczymy co pokaże Indiana jak już chyba z 4 gra od startu PO idzie jako underdog.

    Knicks stawili opór no i fajnie, zmienić trenera i za rok NBA Finals (chciałbym), bo walczaki są to niezłe, drużyna ma graczy z charakterem.

    BTW
    >Kibice dziś:
    >Kiedyś to były mecze, lata ’90, fizyczność. Mad props. Teraz miękkie faje, przekombinowane to wszystko.
    >Również kibice dziś:
    >Z tym Knicks dej Pan spokój… wpychanie się pod kosz, free throws, za prosta żeby nie powiedzieć prostacka koszykówka, za dużo fizyczności, jakby nie takie ustawione gwizdanie to by się drużyna wyfaulowała przed Q3.

    (5)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Ten nieudany challenge Indiany dla mnie to jak kryminał. Typ skacze prosto do góry. Dostaje kolano w jaja , zgina się i uderza kopiącego . Sędziowie po obejrzeniu powtórki „to był normalny ruch rzucającego”. Doprawdy nie wiem co o tym sądzić, to jest mocno nie w porządku. Skoro to normalne , to czemu wszyscy tak nie robią ?

    (3)
    • Array ( [0] => administrator )
      Odpowiedz

      no dlatego właśnie pojawia się zła krew gdy się ogląda sędziów wspierających drużynę zagrożoną eliminacją, niezależnie od sympatii czy obstawień, haha, na takie rzeczy zwraca się uwagę.

      (1)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Bartek, jak myślisz z czego wynika to ze teraz tak ciężko zbudować dynastie i w ostatnich latach co roku jest nowy mistrz? Serio pytam, ciekawią mnie Twoje przemyślenia w tym temacie. Czy to kwestia tego że cytując legendarne powiedzenie z piłkarskich boisk „nie ma już słabych drużyn”, czy to że gwiazdom ciężko się zmobilizować po zdobyciu jednego tytułu, czy moze ciężej utrzymac dobry zespół z powodu salary cup? Czy wszystko po trochu czy jeszcze wchodzą jakieś inne aspekty?

    (3)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Głównie salary cap. Kiedyś „wychowankowie” się do niego nie wliczali (np. Jordan), jak właściciel miał głębokie kieszenie to w zasadzie nie istniał, a teraz ten 2nd apron bardzo mocno ogranicza możliwości transferowe i każdy wygasający w drużynie mistrzowskiej kontrakt roleplayera to w praktyce konieczność oddania gracza i próba pozyskania weterana/gracza w drafcie, a jak jeszcze ktoś z mistrzowskiego trzonu obniży loty to już w ogóle kaplica i tworzą się takie potworki jak w Denver z Porterem i Murrayem, którzy w dwójkę są warci tyle co kontrakty każdego z osobna i kompletnie nie ma kto grać z ławki…

      (4)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Dzięki Bartek, że wciąż po tylu latach wciąż chce się pisać i dzielić obserwacjami. Interesuje się koszykówka spod znaku NBA od lat 90, kiedy zaczęli ją puszczać w polskiej TV. To co serwuje nam obecna liga jest w większości ciężkie do oglądania, więc w zasadzie patrzę tylko czasem na skróty.

    I zrezygnowałem z czytania czegokolwiek oprócz GWBA. Bardzo lubię Twoje analizy zarówno przed, jak i pomeczowe. Wchodzę tutaj, żeby zobaczyć jakie jest Twoje spojrzenie na mecze, zawodników, matchupy, sposób prowadzenia drużyny przez trenera.

    Jeszcze raz dzięki i nie przestawaj pisać, bo bez tych Twoich tekstów moje (i pewnie nie tylko moje) zainteresowanie NBA zgaśnie jak pet wrzucony do słoika.

    (7)

Komentuj

Gwiazdy Basketu