NBA playoffs: San Antonio Spurs są wielką drużyną

Dzień dobry. W najmocniejszej serii tegorocznych playoffs mamy znów remis 2-2 i jeśli myślicie, że bez siedmiu meczów się nie obejdzie, to pewnie macie rację.
Thunder 82 Spurs 103 [2-2]
Liczyłem faule, najwybitniejszego z role-players Alexa Caruso. Swe czwarte przewinienie (wszystkie bezdyskusyjnie zasłużone) zaliczył zaraz po wejściu na plac w trzeciej kwarcie i szczerze mówiąc, niewiele miał do powiedzenia w tym spotkaniu. On i jeszcze paru innych w obozie OKC i zaraz Wam powiem dlaczego. Dlaczego SAS zdominowali Game 5?
#1
Po pierwsze, kontuzji łydki doznał Ajay Mitchell. Cieszyliśmy się bardzo na jego przebój w tym sezonie. Przebój, który uzupełnił drobne braki Thunder z poprzedniego sezonu. Aby móc w pełni odblokować potencjał strzelecki SGA potrzebny jest drugi ball-handler, z czym trudno dyskutować. Rola niekoniecznie siedzi panu J-Dubowi, on się lepiej sprawdza jako łącznik pierwszej i drugiej linii, zresztą on także jest kontuzjowany (ścięgno udowe), a ponieważ chodzi o tzw. tkanki miękkie to obawiam się, że obaj panowie już do końca sezonu będą mogli nam zaprezentować co najwyżej 50% swych możliwości, jeśli w ogóle.
Brak ball-handlera u boku SGA rodzi wiele problemów, z czego sztab szkoleniowy Spurs doskonale zdaje sobie sprawę. To znaczy przepraszam, jestem nieprecyzyjny. Chodzi o ball-handlera, w sensie kreatora gry na koźle. Gościa zdolnego minąć obrońcę zwodem, wykreować przewagę, ściągnąć na siebie dwóch ludzi, oddać rzut albo zainicjować łańcuch podań w przewadze. Ten sam problem ma na przykład Cade Cunningham w Detroit i dlatego panowie J-Dub i Mitchell są tak ważni w klubie z Oklahomy. Jak nie jeden to drugi.
Cason Wallace, Alex Caruso czy Jared McCain piłkę owszem na połowę ataku przekozłują, ale jak się okazało, nawet McCain niekoniecznie radzi sobie z silną presją na koźle. To jest jednak strzelec, jemu lepiej wyjść do podania, 0n lubi piłkę złapać w ruchu, gdzie ma pół tempa przewagi nad obrońcą. Wczoraj zawiódł mocno, bo grał nie w swojej roli. Spurs nie wiedzieli do końca jak z nim będzie, więc cisnęli gościa nader mocno. Skończyło się na 4 punktach 2 zbiórkach 0 asyst oraz 1/10 z gry.
Thunder bez wsparcia, ekstra kreacji na piłce kurczy się bardzo margines błędu i to jest poważny problem jeśli trzeba wygrać będzie dwa mecze z trzech.
#2
Po drugie, niejako w odpowiedzi na warunki, jakie SAS zastali po stronie obrońców tytułu… Spurs zmienili sposób krycia Shaia Gilgeousa-Alexandra (19 punktów 7 asyst 6/15 z gry). Ten po raz piąty, w ostatnich 45 meczach playoffs nie był w stanie przekroczyć granicy dwudziestu oczek. Mało tego, 82 punkty zdobyte przez OKC to najmniej od grudnia 2024 roku, a więc jakichś 150 spotkań. Toć przecież Bam Adebayo sam zdobywał w tym sezonie 83 punkty! Śmieję się oczywiście, bo playoffs i runda zasadnicza NBA to dwie, zgoła odmienne dyscypliny sportu.
No dobrze, ale co takiego poczyniło San Antonio w tym meczu? Otóż już się tak machinalnie i desperacko nie rzucali we dwóch na Shaia, ale kryli go prawilnie jeden na jeden, a pomocy udzielali wyłącznie w okolicach elbows, czyli na wysokości linii rzutów wolnych, po tym gdy ten już się określił w którą stronę idzie i można było obronę za plecami odpowiednio przesunąć i parkiet zmniejszyć. To w dużej mierze wyłączyło z gry wszystkich stacjonarnych strzelców OKC, a nawet jeśli udało się doprowadzić do otwartej pozycji na łuku, leciały same pudła.
Nieprzenikniona jest zazwyczaj twarz Marka Daigneaulta, ale tym razem czuć było zaniepokojenie. Thunder nie mogli sforsować obrony, nie potrafili zdobywać punktów! Coach przyklękał więc na jedno kolano przy asystentach, nie tracąc z oczu obrazu gry, ale jednocześnie słuchając propozycji. To było coś nowego w obozie obrońców tytułu i gdyby opisać rzecz dwoma prostymi słowami, byłyby to słowa: „k%rwa” i „mać”.
Długo trwały poszukiwania graczy, którzy danego dnia będą w stanie trafiać i złapią jako taki rytm. Daigneault sięgnął łącznie po jedenastu zawodników, z czego każdy rozegrał przynajmniej kwadrans. Dość powiedzieć, że panowie McCain i Wiggins zanotowali 3/21 z gry (sic!) a cała Oklahoma 6/33 zza łuku, czyli 18%!!!
#3
W slangu koszykarskich to się nazywa „sense of urgency”. Po naszemu będzie to stan wyższej konieczności, sytuacja KRYZYSOWA, która powinna budzić wolę walki, wyzwolić ekstra pokłady energetyczne wydobywane ze świadomością, że gdyby Spurs dziś przegrali, byłoby zapewne po sezonie i po marzeniach o mistrzowskim tytule. Ponoć znów w morale ekipy ingerował, palce maczał Gregg Popovich, który odwiedził chłopaków na sali i przemawiał. Dziś w nocy niesamowicie latali po boisku. Grali dokładnie tak, jak spodziewaliśmy się wczoraj od ekipy Cavaliers i za czego brak tak bardzo się Cleveland dostaje.
Kiedy przegraliśmy trzeci mecz, to był pierwszy raz gdy Pop przyszedł do nas do szatni. Mówił coś w stylu „O nie, to jest bycze łajno, to nie jest styl, w jaki gramy w koszykówkę” miał dla nas pełen katalog odpowiedniej wagi, gorszkich słów [De’Aaron Fox]
Odpowiedź zespołu: ciśnienie i presja od pierwszej do ostatniej minuty, pełne skupienie. O tym, jak bardzo chłopakom zależy niech zaświadczy mina rookie Cartera Bryanta, który niemalże płakał po kolejnych, drobnych błędach, jakie popełnił. A ponieważ nie był to pierwszy raz w krótkim okresie czasu, Johnson się zagotował i przesadził z reakcją.
Przyznam się, ja pana Mitcha nazywam trener rybie oczko. Nie chodzi o Sochana. Chodzi o reakcje boiskowe, mowę ciała, decyzje. Nie budzi mojego zaufania, uważam że wiele mu brakuje, ale ma takie wsparcie mądrych ludzi w organizacji, tak wspaniale dobranych zawodników (których należy wyłącznie wzmacniać, budować ich) że zespołowi jego braki nie przeszkadzają. Zobaczcie młodego w objęciach Wembanyamy, jak pięcioletni chłopiec:
Tym niemniej, dobre pomysły taktyczne, osłabienie i niedyspozycja rywala, konsekwencja oraz stałe, wysokie tempo gry po stronie Spurs oznaczać mogły tylko jedno: pewne i potrzebne zwycięstwo. Nie panikowali, nie zmieniali niczego po czterech kolejnych trafieniach kulomiota Isaiah Hartensteina z półdystansu, mieli plan gry i w sposób zdyscyplinowany go realizowali.
#4
Sędziowanie. Panowie arbitrzy byli dziś bardzo skrupulatni na starcie spotkania, a ponieważ Spurs konsekwentnie grali pod kosz (Victor Wembanyama 33 punkty 8 zbiórek 5 asyst 2 przechwyty 3 bloki 3/7 zza łuku) fauli było więcej niż zazwyczaj. Ciaśniejszy gwizdek premiuje atak pozycyjny Spurs ponad agresywny styl koszykówki Thunder, który polega na presji, podwojeniach, generowaniu strat. Oni żyją z generowania chaosu, który panowie Scott Foster z kolegami dziś stanowczo ukrócili.
Zresztą, ponieważ nie mogli nic w koszu zmieścić, gospodarze atakowali z biegu, a to poddaje każdą defensywę mocnej i niepotrzebnej presji. Jak to mówią, najlepszą obroną jest atak i to jest w 100% prawda. Trafiaj rzuty, a zdążysz wrócić na swoją połowę ustawić się w szyku i grać swoje. Latając cały czas na wstecznym, po zbiórce rywala, nie jest łatwo, chęci też zaczyna brakować im mniej sukcesów osiągasz rzucając piłkę do kosza.
Mecz nieformalnie zakończył się w trzeciej kwarcie, gdy Thunder popełnili parę strat oraz pozwolili sobie zebrać parę piłek w ataku. Daigneault wziął nie jedną, ale dwie przerwy na żądanie. Próbowali pobudzić chłopaków, szukali piątki, która złapałaby rytm, ale nie udało się. Jaylin Williams, ten sam który ostatnio wpakował Spurs cztery czy pięć trójek, tym razem nie był nawet blisko: 1/7 zza łuku. Ledwie trafiał w tablicę, farbę z obręczy zdzierał, a raz chyba do kosza nie dorzucił. No i macie, wyjątkowo kiepski był to wieczór dla mistrzów.
Piłka po ich stronie, patrzę z niepokojem na zdrowie dwójki ball-handlerów, wolałbym aby ta seria nie została określona przez kontuzje, wiadomo. A co Wy myślicie?
- 50:36 w polu trzech sekund dla SAS
- 18:7 w punktach z szybkiego ataku dla SAS
- 25:13 w punktach po stracie piłki rywala dla SAS
- dwadzieścia strat OKC (w poprzednich dwóch meczach popełnili 10 i 11 strat)
Okej, siadam do Q&A, które opublikowane zostanie w odrębnym poście. Dziękuję za odwiedziny, Patronami odcinka zostali MKałużniak oraz Marcin 1125, dziękuję i do (bardzo późnego) wieczora. B










Ja tam myślę, że jest szansa, że się obecna i była Sochana spotkają w finale… ciekawe ile takich łebków było przed nim.
Chyba Varejao był w podobnej sytuacji.
Ja do Mitcha miałem sporo rezerwy w sezonie regularnym, trochę mnie denerwował jego brak specyficznych zagrywek pod Victora, taka stagnacja. No ale w PO mnie kupił. Problem ma duży, bo poprzednik coś tam ogarniał i coś wygrał więc porównywania nie uniknie.
Ja odnośnie Mitcha nic nie napiszę bo będę uznany za rasistę (którym nota bene jestem), ale wam ta łatka przysłoni obiektywne fakty.
Oglądałem i się zastanawiałem czy to OKC grają czy może Wizards. Wyglądało jak celowy sabotaż i jeszcze ten luz i uśmiechy na ławce. Jakby od początku było wiadomo jak się potoczy ten mecz i zagramy normalnie w następnym meczu. Bardzo dziwne widowisko. Ja żadnego niepokoju u Marka nie widziałem, czasem może nawet jakieś rozbawienie tymi kuriozalnymi pudłami, ale może zbyt wielką ufność w nim pokładam po zeszłym sezonie w którym wychodzili z poważnym tarapatów zarówno z Pacers jak i z Nuggets. Wciąż to Thunder muszą a Spurs tylko mogą. Nawet bez Mitchella i J-Duba. Thunder Up!
Wiadomo kto sędziował, więc może stąd takie podejście 😉
Nie lubię OKC ale trenera mają świetnego. Co się dziś stało? Nie trafili tych 5- 6 trójek co zawsze trafiają czyli z 6 ,mieli by 12 trójek i to już ile punktów? Po za tym dziś SAS musieli wygrać więc wygrali, sędziowanie było powiedzmy normalne ze wskazaniem na Spurs oprócz jednej sytuacji dla Shaia – kabaretowej wręcz. No i nie grało dwóch z czterech najważniejszych graczy..to tak jak by w Spurs nie grali Vassel — Williams i Fox — Mitchell.
W temacie foxa – to był faul na 100%. Widać z pionowego ujęcia kamery.
Shooter musi mieć przestrzec by wylądować tam skąd skakał, a Fox to miejsce częściowo zajął.
Na siłę tak…takie mikro faule w play off? Akcję później Castle był faulowany i nic. Bo to play off powiedzą.
Gratulacje dla sędziów za opamiętanie się i przywrócenie w tej serii…..po prostu przepisów.
Z drugiej strony wygląda to trochę na „drukowanie” serii pod potrzeby ślicznie zarabiającej ligi na tym finale konferencji….przecież to najlepiej oglądana seria w historii NBA, śr ponad 9 mln. na mecz….
Spurs nie znosi ostrej gry, więc 2 i 3 mecz sędziowie puścili ostre faule. Ale przecież trzeba wyrównać serię bo 3:1 to byłoby zbyt ryzykowne, no to przywracamy przepisy i o! niespodzianka! Spurs wygrywa 20-toma!
To co na mecz 5….?
Myślę że warto jeszcze raz puścić Spurs a potem, by młodych nie rozpieszczać, puścić dwa „ostre” mecze dla OKC….
Obym się mylił…
Ja obstawiam scenariusz, że jeśli w game 5 nie zagrająJ-Will i Ajay Mitchell lub po prostu nie będzie szło OKC to w problem z faulami sędziowie wpędzą Spurs, a najpewniej Castla, któremu sporo płazem uchodziło w game 4, a normalnie by złapał z 3 faule i tak by nie kozaczył.
Mała korekta: po prostu zrobili tak by każdy wygrał u siebie.
Dziś, w game 6, wystarczy porównać ilość rzutów wolnych: 25:12 dla Spurs.
Będzie gamę 7!
Miliony przed wszelkiego rodzaju ekranami.
Reklamy, reklamy, reklamy…
Ilość zjedzonych kurczaków, pizzy, stripsów, frytek…. Tony!!!….
Czy to naprawdę tak działa???…sam już nie wiem…
Q&A jeżeli jeszcze można w temacie Cavaliers: Jak to się odbywa, czy to trener Cavaliers sugeruje „kupcie mi Hardena”, czy raczej to manager drużyny go uszczęśliwia takim prezentem? Czy trener może zaprotestować przeciwko takiemu „prezentowi”?
Atkinson miał już chyba taką sytuację, jak dobrze pamiętam, w Brooklinie, zbudował fajną ekipę z niczego to mu ściągnęli Garnetta i Pierce i wszystko się rozlazło.
W filmie „Moneyball” teoretycznie znalazł(a)byś fabularyzowaną odpowiedź na pytanie o relację GM vs. Coach na przykładzie baseballu. W ogóle polecam ten film, jak ktoś przegląda Netflixa i nie wie co wybrać na wieczór, a nie oglądał wcześniej to koniecznie. 🙂
tak samo dobry jest Draft Day z Costnerem na bazie nfl…. też spoko
@admin Jeśli masz jeszcze czas przejrzeć, to pytanko czy Koa Peat nie nadałby się do San Antonio, do wyciągnięcia w drafcie z ich pickiem według ostatnich predykcji, oglądałem ostatnio parę breakdownów jego gry i na prawdę mi się podoba jak gra
Chyba game 4. Admin, ogarnij się.
Ten sezon jest ostatnim mistrzowskim okienkiem dla OKC. W nowym sezonie będą musieli zapłacić dodatkowo łącznie 63 mln dla Holmgrena i J-Duba. Skończy się głębia składu. Nie utrzymają reszty super zadaniowców. Będą groźni ale nie już tak mega mocni jak teraz.
Sam Presti lubi to
Może puszcza J-Duba, chyba sporo teraz nie grał i radzą sobie ok (z tego co śledziłem RS, ja się mylę to poprawcie).
Myślę, że mocno na wyrost jest Twoja analiza. Presti inteligencją i czuciem ludzi zjada na śniadanie 80% kadrowców NBA, a Thunder wiedzą dokładnie kogo chcą i obyśmy się nie zdziwili widząc w nowym sezonie kolejne nazwiska i to takie, o których nie słyszałeś. Zmieniają się warunki, teraz zespoły będą szukać m.in. kontry dla Wembanyamy. Runda zasadnicza ma mniejsze znaczenie, chodzi o konkretne matchupy. A wszystko i tak określa, jak widzisz, zdrowie, bez udziału drugiego ball-handlera Thunder się chwieją. McCain musi zagrać mecz życia, przynajmniej raz, żeby OKC przeszło Spurs. Nie wierzę w cudowne powrót J-Duba, sam miałem kiedyś problem z dwójką i ograniczenia ruchowa są zbyt wielkie, noga kłuje i „boisz się” grać. O ile w ogóle mu pozwolą wrócić. J-Dub wymaga paromiesięcznej rekonwalescencji aby to gówno nie wracało, bo jak masz skłonność do przesilania tylnej taśmy to to będzie wracać zawsze przy dużej intensywności, jaką są playoffs. PAtrz np. Chris Paul. Na koniec sezonu w głębokich playoffs zawsze przez to wypadał.
Ładnie to wygląda! Oby chłopaki zdrowi byli a sędziowie trzymali się zasad i zdrowego rozsądku to będzie uczciwie g7. Kroi się nam zacięta rywalizacja (oby) na lata, a to jak pamiętamy z historii zawsze budowało ligę. Tu mamy wyrazistą rywalizację a na wschodzie charakterny NY. Szykuje się pyszny czerwiec!
Są emocje, doooobrze. Oglądamy cały czerwiec. Dzięki za artykuł B.
To co Knicks szybki sweep i… kto z zachodu wjedzie?
OKC do Teksasu jechało po minimum jedno zwycięstwo, oczywiście gdyby nadarzyła się okazja, spróbowaliby wyrwać dwa, ale chodziło głównie o odzyskanie przewagi parkietu. Udało się już w pierwszym meczu, w dodatku bez Williamsa, co mocno ich uspokoiło i nawet podświadomie nie mieli już w sobie takiej determinacji jak w game 3, a naprzeciwko z kolei podwójnie zmotywowanego i zdeterminowanego rywala. Było to aż nadto widać po obu stronach parkietu, a zdobycz punktowa i procent za 3, mówią wiele. Choć oczywiście brak JW i Mitchella, może przechylić szalę na korzyść SAS. Bardzo wiele powie mecz nr 5, który jak cała końcówka serii, zapowiada się kozacko.
Świetna rywalizacja może być niczym
BOS vs LAL. w latach 80
wystarczy mądry ruch przy rozszerzeniu i przeniesienie
Minesoty wraz z OKC na wschód
Ogarnij swoją matematykę chłopie. Przy rozszerzeniu ligi o Seattle i Vegas, na Wschód przenosi się tylko jedna ekipa z Zachodu.
OKC miewa takie wpadki z rzutami
za 3 to właśnie przyczyna dla której w pucharze dotychczas odpadali.
Jednak teraz zostały jeszcze trzy mecze więc margines błędu pozostaje bardziej zaskakuje mała ilość przechwytów w tym meczu
to ich znak rozpoznawczy.
Tylko gwizdki miały na to wpływ czy może to że Fox więcej stanowił na rozegraniu?
Jak Nowy Jork i San Antonio będą w finale to Sochan ma zapewniony pierścień ?
Pewnie mu zaoferują, ale z szacunku do siebie i drużyny powinien odmówić. Wkład w sukces drużyny niestety żaden.
czyli Robert Parish z bulls nie powinien brać? czy Salley , Simpkins i inni z bulls?