fbpx

NBA retro: pierwsza czarna piątka w historii Boston Celtics

23

Był dokładnie 26 grudnia 1964 roku, a Boston Celtics rozgrywali właśnie swój siódmy mistrzowski sezon z rzędu. Mecz z Saint Louis Hawks, przypadający po naszemu drugiego dnia świąt Bożego Narodzenia, był jednym z serii spotkań wyjazdowych, jakie się wówczas Celtom trafiły.

Na przestrzeni piętnastu kolejek tylko trzy razy grali u siebie, a osiem razy u rywala. Pozostałe spotkania toczyły się na gruncie neutralnym, co wówczas wcale nie należało do rzadkości. Nikogo nie dziwiło, że dla przykładu mecz Celtics kontra Detroit rozgrywany jest w Nowym Jorku, a Celtics versus Knicks w Providence. Był to z jednej strony sposób na promocję ligi i dotarcie do nowych rynków, a z drugiej konieczność, bo grano po prostu tam, gdzie było miejsce.

Spotkanie z Hawks odbywało się jednak “po bożemu”, w dobrze znanej Celtom Kiel Auditorium, położonej przy 1401 Avenue w St. Louis. To tutaj przed paroma laty, w czasie 1957 NBA Playoffs, Red Auerbach strzelił po gębie Bena Kernera, właściciela Hawks. Pisałem o tym przy okazji artykułu pt. Hostile Environment czyli firmowa niegościnność NBA.

#Kiel Auditorium

Musisz wiedzieć, Drogi Czytelniku, że Kiel Auditorium była w owym czasie najobrzydliwszym miejscem do gry w całej NBA, zwłaszcza dla czarnoskórych zawodników. Hawks nie bawili się w kurtuazję, całe miasto było wrogie. Czarnoskórzy zawodnicy, chcąc zjeść gdzieś posiłek, musieli zamawiać na wynos, bo nie wolno im było usiąść przy stoliku. Fani rzucali rasistowskie komentarze, a kiedy Celtowie byli tam w czasie sezonu, obrzucono ich jajkami. Przed meczem #3 Bob Cousy i Bill Sharman poinformowali Auerbacha, że kosze nie są na właściwej wysokości. Red od razu zgłosił to oficjelom.

Słysząc o podobnych pretensjach, Ben Kerner, właściciel klubu Hawks niemal nie padł, rażony apopleksją. Był przekonany, że Red odstawia właśnie jedną ze swoich sztuczek. Wszedł na boisko i zaczął wydzierać się na Auerbacha, wykrzykując pod jego adresem różne obelgi i kwestionując uczciwość. Red odwrócił się na pięcie i czerwony ze złości zaczął iść w stronę ławki, ale Kerner nie dawał za wygraną i szedł krok za nim drąc mu się do ucha. W pewnym momencie Auerbach nie wytrzymał, odwrócił się i trzasnął go prosto w szczękę. Kerner padł jak długi, we własnej hali i na oczach swoich kibiców. Auerbach został odsunięty od spotkania za niesportowe zachowanie i obciążony grzywną 300 dolarów…

Tym razem do rękoczynów nie doszło, ale to, co się wydarzyło było jeszcze większym przełomem. Pojawiały się głosy, że Auerbach specjalnie zaplanował to właśnie w St. Louis, ze względu na specyfikę tego miejsca i kibiców, ale on sam tego nie potwierdza. Prostu było to coś, co zdarzyło się, bo kiedyś w końcu zdarzyć się musiało, posłuchajcie.

#Entliczek pentliczek co zrobi Auerbach

Red Auerbach musiał dokonać zmian w składzie, ze względu na kontuzję Toma Heinsohna. Tak oto szansę dostał Willie Naulls. I stała się historia.

Jeszcze przed meczem, Auerbach miał do dyspozycji swoich nominalnych obrońców Sama Jonesa i KC Jonesa, Toma “Satcha” Sandersa na skrzydle i Billa Russella pod koszem. Piątym na boisku mógł być młody Havlicek, który zyskiwał już powoli status gwiazdy, rozgrywając swój trzeci sezon w NBA, lub dużo bardziej od niego doświadczony Willie Naulls.

Według wielu doniesień istniała wówczas niepisana zasada w NBA, żeby każdy klub trzymał na boisku minimum jednego białego przez cały mecz, ale Auerbach miał gdzieś takie konwenanse. Uznał, że Naulls będzie teraz bardziej przydatny, więc mu po prostu oznajmił, że wyjdzie w pierwszej piątce.

Jakiś czas temu inny legendarny zawodnik Bostonu, lecz z czasów późniejszych ( MVP Finałów 1981 roku) przeprowadził rozmowę z Satchem i Jonesem, w której poprosił ich o wspomnienie tamtego dnia. Fragment wywiadu możecie zobaczyć poniżej. Sanders dobre katany na szafie trzyma, hehe:

Red mnie zadziwił, naprawdę myślałem, że wystawi Havliceka. Ale on był jedyny w swoim rodzaju. Pomyślałem sobie “żebyśmy tylko to wygrali!” I tak się stało. Z Naullsem zdobyliśmy trzy mistrzostwa z rzędu. Nie byliśmy wysocy, ale z takim stoperem jak Russell mieliśmy najlepszą obronę ligi [Sam Jones]

#Od zwycięstwa do zwycięstwa

Początek nie był idealny, presja była duża a Boston przegrywał w pierwszej odsłonie meczu nawet różnicą piętnastu punktów, ale szczęśliwie odrobili straty i zakończyli mecz wygrywając 97:84. Z tą piątką wygrali zresztą dwanaście spotkań z rzędu. Na mecie rundy zasadniczej zameldowali się z bilansem 62-18 i, jak wspomniałem we wstępie, sięgnęli po siódmy tytuł.

Red Auerbach tak oto odniósł się kiedyś do tego precedensu:

Nawet nie zdawałem sobie sprawy, dopiero później zrobił się wokół tego szum. Ja, i my wszyscy w Celtics, przez cały czas, przez te wszystkie lata, mieliśmy jeden cel: wystawić do gry tych chłopców, którzy dadzą nam największe szanse na zwycięstwo w danym spotkaniu. To wszystko.

#Przełamywanie barier

Dla Reda Auerbacha to mogło być normalne już wtedy, ale nie dla reszty ligi. Celtics jako organizacja sporo zrobili dla równości w lidze NBA. W 1950 roku wydraftowali Chucka Coopera, jako pierwszego czarnoskórego.

Mam gdzieś, czy jest czarny, w paski, w kratkę czy w cholerne kropki. Boston bierze Charlesa Coopera z numerem 14! [właściciel klubu George Sullivan w wywiadzie dla Times]

Opisywana tu historia zdarzyła się czternaście lat po wyborze Coopera, w 1964 roku. Dwa lata później Bill Russell został pierwszym czarnoskórym trenerem.

#Drużyna białych fanów

Czytając o kamieniach milowych, jakich dokonali Celtowie dla równości w NBA można by odnieść wrażenie, że jako drużyna byli wspierani przez czarną społeczność, ale nie do końca tak było. A przynajmniej nie zawsze. Szerzenie świadomości rasowej odbywało się na wielu frontach i miało wielu bohaterów. Dużo czarnych wspierało ligę ABA, która była im bardziej przychylna. Zasada cytowana wyżej, że Boston dobiera tych, którzy zapewniają zwycięstwa, działała w obie strony. W połowie lat osiemdziesiątych dziesięciu z 14 graczy w składzie było białych. O tym, że Lakersom kibicowali czarni, a Celtom biali można przeczytać w książce “When the game was ours”, gdzie pisał o tym Magic Johnson. W podobnym tonie wypowiadał się również czarnoskóry dziennikarz ESPN, Howard Bryant, wychowany w Bostonie:

Czarne dzieciaki w Bostonie uwielbiały Ervinga i Sixers. To samo w Plymouth, gdzie kibicowano Sixers i Lakers, potem Pistons, ale nigdy Bostonowi. Celtics mieli białych fanów. Ja, wyjątek potwierdzający regułę, miałem te same rozterki co moi koledzy. Do moich ulubionych graczy należeli Parish, Gerald Henderson i Dennis Johnson.

Zdaniem akredytowanego przy drużynie dziennikarza, Boba Ryana, największą wrzawę na trybunach dało się słyszeć gdy Kevin McHale blokował jakiegoś uznanego czarnoskórego zawodnika.

Być może z dzisiejszej, polskiej perspektywy ciężko wczuć się w klimat tamtych uprzedzeń, mimo wszystko życzę jednak wszystkim naszym Czytelnikom, by o ich boiskowych sympatiach i antypatiach decydowała sportowa złość, ślepa na kolory, a nie uprzedzenia z poprzedniej epoki.

Peace 😉

[BLC]

Ostatnie Wpisy

23 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Ciekawa (choć już mi znana) historia:) Przypomniało mi się jak kilka lat temu Minnesotę oskarżano o rasizm, bo przez pewien czas mieli w s5 samych białych. Ten komentarz nic w sumie nie wnosi, ale Bartek nie lubi, jak pod artykułami retro mało kto komentuje. Miłego wieczoru wszystkim, białym, czarnym, w paski, w kratkę, w kropki itd.;)

    (27)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Tak jest! Bialy, czarny, zielony czy w paski – ale i tak najzajefajniejszy niebiesko – rozowy… O tak, nowe rozowe stroje Miami rzadza w tym roku ;P

    (11)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Retro BLC? Nawet nie zdawałem sobie sprawy jak mi tego brakowało!
    A podejście Celtics jest najbliższe ideałowi do którego powinniśmy dążyć – niech każdy ma takie same szanse a potem wybieramy najlepszych – białych, czarnych, zielonych czy w prążki.

    (10)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    “Mam gdzieś, czy jest czarny, w paski, w kratkę czy w cholerne kropki. ”
    Szkoda, że dziś rzadkie są takie oczywiste mądrości.

    (10)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Mnie od zawsze irytuje rasizm. Nasz gatunek pochodzi z Afryki i pierwsi ludzie byli naturalnie czarni. Po co to całe traktowanie ludzi o innym kolorze skóry jako gorszych?

    Swoją drogą, to można śmiało powiedzieć, że gdyby czarni nie zostali dopuszczeni do NBA, to koszykówka byłaby na żenującym poziomie. W tamtych latach, to All-Starami byli gracze ze skutecznością poniżej 30%. 99,9% tamtych graczy, to nie dostałaby się pewnie nawet do Ligi Letniej, a co dopiero do NBA..

    (0)
    • Array ( )

      Nie neguję pochodzenia człowieka, ale wytłumacz mi lub wskaż źródło w którym opisane jest jak czarny stał się biały, żółty i inne kolorki. Poza tym, że ludzie wywodzą się z jednego źródła, a był baaaardzo długi okres czasu, gdzie nie mieli ze sobą kontaktu.

      (-1)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Oj chętnie bym posłuchał opinii Reda o dzisiejszych czasach i obyczajach. Kogoś bezkompromisowego nie ulegającego trendom i fałszywej poprawności.

    (4)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    przyłączam się do podziękowań za retro art.
    to się czyta od deski do deski, a nie jak opisy meczów po łebkach…

    (5)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    dzięki, dobrze czasem odskoczyć od teraźniejszości i liznąć historii 🙂

    na tvp sport jakiś czas temu leciał dokument o rywalizacji LA vs Boston w dawnych czasach.
    pokrojony jest na kilka części, bardzo polecam!

    (7)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    “Mam gdzieś, czy jest czarny, w paski, w kratkę czy w cholerne kropki.”
    “jeden cel: wystawić do gry tych chłopców, którzy dadzą nam największe szanse na zwycięstwo w danym spotkaniu. To wszystko.”

    Tak powinien działać świat.

    (7)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    najciekawsze są takie własnie artykuły.Cała historia koszykówki to kopalnia takich tematów-mam taka propozycję-troche takich tematów wygrzebac z naszej koszykówki-też są niesamowite historie-rekord pkt w naszej lidze,najciekawsze postacie,sukcesy itp .pzdr

    (4)

Komentuj

Gwiazdy Basketu