NBA: Stephen Curry niweczy rekord punktowy Shai Gilgeousa Alexandra!

Patronami dzisiejszego odcinka są Jan Tattoo oraz Bartek Mierzwicki, dziękuję. b
Pomyślałem sobie, że zamiast głuchych wpłat może chcielibyście w ramach wsparcia GWBA zamówić dobrej jakości bluzę (280g/m2) albo koszulkę? Po ostatniej, konfekcyjnej akcji zostało kilkanaście sztuk, więc wszystko (mam nadzieję dobrze) policzyłem i wystawiłem na sklep. Tym razem żadnych pre-orderów i czekania w nieskończoność, sprzęt mam u siebie i wysyłam na drugi dzień od zamówienia. Oczywiście piąteczka dla każdego, którego zobaczę na mieście ze znaczkiem portalu 🖐🏻
https://gwba-shop/gwba-hoodie-minimal-black/
Za nami potężnych rozmiarów nocna kolejka NBA, a w niej jak zwykle zagadki i niespodzianki. Z Waszą pomocą spróbuję to ogarnąć choć bardzo ziewam i nie wiem czy dociągnę.
Nets 104 Hornets 83
Bez udziału LaMelo, Millera i jednego, pozostałego w kadrze centra Marka Williamsa, szerszenie zdani byli na łaskę weterana Vasy Micica i rzucającego na siłę Milesa Bridgesa. Nie poszło, bo nie było warunków. Jak już się przedarli przez pierwszą linię, „nasz człowiek” Nico Claxton brał i blokował.
Pistons 119 Pacers 133
Podoba mi się napięcie i sportowa złość ilekroć te dwie ekipy stają naprzeciwko siebie. Na wstępie dowiedzieliśmy się, że nie wystąpią Nembhard i Mathurin, bo zwłaszcza ten pierwszy, ogrom zdrowia zostawia ostatnio na parkiecie. To oznaczało, że Cade Cunningham fikał będzie bez najlepszego plastra i fikał owszem: 32 punkty 9 asyst.
Co nie zmienia faktu, że powróciwszy z wojaży paryskich, Pacers prezentowali się mocno i intensywnie. McConnell (14 punktów 3 przechwyty) kradł piłki, Myles Turner (24 punkty 4/6 zza łuku) trafiał dalekie rzuty, Pascal Siakam (37 punktów 15/21 z gry) wygląda ostatnio jak All-Nba Team, a i u Tyrese’a Haliburtona (30 punktów 8 asyst) forma zwyżkuje. Nieprawdopodobną skuteczność osiągnęli: 19/38 zza łuku, więc przy całym szacunku, sympatii i pomimo starań, Pistons pozostawało się wyłącznie ukłonić.
Po drodze krewki Isaiah Stewart posłał łokciem na glebę Thomasa Bryanta i go arbitrzy z placu wygonili. Na wyjściu wskazywał jeszcze rywalom któremu i co zamierza. Niezły ancymon, ale dobrze, tego rodzaju ożywienia trzeba w lidze.
Raptors 106 Wizards 82
Oglądać w akcji tercet egzotyczno-dramatyczny Jordan Poole, Kyle Kuzma i Bilal Coulibaly to koszmar dla ludzi szukających koszykówki dobrej jakości. Przyspieszeni przez atletów Toronto prześcigali się w popełnianiu błędów, oddawaniu rzutów na pałę i generalnie, robieniu na boisku głupot. Żal mi było Jonasa Valanciunasa, który nie nadążał biegać do ataku i z powrotem, bo jeden z wymienionych już był odpalił rakietę i schodził kontratak. Okropność.
Poole podzielił się z reporterami, że rekrutuje wśród graczy NBA właścicieli i miłośników kotów, a %%% go pies. Aż ośmiu Raptorów osiągnęło dwucyfrową zdobyczą punktową, z czego najwięcej punktował Scottie Barnes autor 24 punktów i 4 asyst.
Bulls 100 Celtics 122
Mistrzowie po porażce to zupełnie inny wymiar lania, z drugiej strony mamy brak Zacha LaVine, granie czterema obwodowymi i słoniowatym Vucevicem, więc nie ma dziwów. Dzień konia zaliczył Tingus Pingus, jak żartobliwie do dziś przezywają go kibice nowojorscy: 34 punkty 11 zbiórek 8/14 zza łuku.
Cavaliers 126 Heat 106
Dwaj nierzucający zza łuku wysocy versus kombinowana obrona strefowa Cavs, no cóż, well… Donovan Mitchell (34 punkty 14/23 z gry) mijał wszystkich i punktował. Heat wobec tego udzielali pomocy, aż za mocno momentami, więc pojawiały się dogodne pozycje dla pozostałych. Każdy chłop o jaśniejszych odcieniu skóry był z automatu brany przez Spidę na cel, a ten miał w czym wybierać: Herro, Robinson, Jacquez, Jovic, Larsson…
Największą bolączką Miami jest brak wszechstronności, znakomita większość specjalizuje się / gra wyłącznie po jednej stronie parkietu. Chyba, że akurat mają słabszy dzień, wtedy nie grają po żadnej ze stron jak nie przymierzając Terry Rozier. Gdy mu siedzi rzut wygląda bardzo sprawnie i kompetentnie, gdy nie siedzi, trzeba go ściągać z parkietu, bo to koszykarski terrorysta.
Nuggets 112 Knicks 122
Madison Square Garden wiwatuje, bo gospodarze znów obronili swoje podwórko. Niestety, mimo kilku błyskotliwych zagrań Nikola Jokic tym razem, jak na swoje standardy, wypadł kiepsko. Stał pasywnie na łuku, wyglądał na zmęczonego. Zaskakująco dobrze w obronie radził sobie przeciw niemu Towns, a najlepszy na placu Jalen Brunson (30 punktów 15 asyst) całkowicie rozpracował obronę Denver. W zależności od tego jak Joker zachowywał się w obronie pick and rolla:
- wychodził na wysokość zasłony -> druga linia Nuggets nie nadążała, bo szło podanie do screenera
- cofał się (drop coverage) -> był mijany, padały layupy, rzuty łatwe spod kosza
- szedł nisko pod obręcz (deep drop) -> Brunson słał w górę rzuty z półdystansu, które uwielbia
W obliczu niepowodzeń wychodzą delikatne tarcia o miejsce w pierwszej piątce między Braunem i Westbrookiem, MPJ starał się mocniej chodzić w obronie, więc nie pozbierał sobie chłopak, najlepiej statystycznie wypadł Jamal Murray, ale ten gość nie podaje, czym odbiera kolegom chęci, co z mocnym rywalem zawsze wpędza Denver w kłopoty. Aby nie być gołosłownym, przeciwko elicie NBA, zespół Denver osiąga w tym sezonie bilans 2-8. Przegrali z Bostonem, Houston, dwa razy z Cleveland, dwa razy z Knicks, dwa razy z OKC i dwa razy z Memphis.
Jeśli mnie pytacie o kazus Braun vs Westbrook, to uważam, że Russ jest fajny, ale nie na dłużej niż 25 minut. Tylko tak, rozdzielcie go z Murrayem i dajcie mu ludzi, którzy potrafią grać w ataku pozycyjnym, a nie czterech biegaczy. Poziom energetyczny będzie utrzymany, a i strat jakby mniej, tak sądzę. Porter Junior to w żadnym miejscu nie jest gracz o walorach mistrzowskich. Gdyby tylko było można, słałbym za równiejszą, solidniejszą postać, choćby mniej utalentowaną.
Kings 104 Sixers 117
Guerschon Yabusele dzień po dniu jest najlepszym wysokim na świecie i jak tak dalej pójdzie Sixers nie tylko wejdą do playoffs, ale mogą już do końca sezonu nie przegrać meczu. To tak pół żartem, pół serio. Yabu dodaje chłopakom wszechstronności, gra z dala i z bliska, ciałem albo technicznie. Przestrzeń otwiera, przytomnie się zachowuje, podaje elegancko i waleczny jest odpowiednio.
Gospodarze zawdzięczają zwycięstwo trójce zmienników: Lowry, Jackson i Ricky Council IV zaliczyli w krótki czasie 35 punktów i 10 asyst, zdecydowanie ogrywając ławkę królewską. De’Aaron Fox (19 punktów) w porównaniu z podobnym fizycznie Maxeyem (30 punktów 8 asyst) wyglądał apatycznie. Nie wiem o co tam chodzi. Wygląda jakby stracił motywację, chyba nie podoba mu się Monk i DeRozan jako partnerzy. Gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść?
Mavericks 137 Pelicans 136
Klay Thompson (20 punktów 6/11 zza łuku) znów złapał pewność siebie i trzyma mocno. Owszem, jest cieniem samego siebie w obronie, ale ofensywnie wciąż daje radę: trójki bez kozła, wbiegi do rogu i umiejscowienie stóp bez patrzenia, w razie czego pump fake, okazjonalnie wejdzie w kozioł jak rywal przegina z naciskiem. Daniel Gafford (22 punkty 12 zbiórek) w roli jedynego centra też świetnie wygląda. Żywiołowy, atletyczny, świetnie biega i wyłuskuje bezpańskie piłki. Nie jest może i nigdy nie będzie tak dominującym obrońcą co (kontuzjowany) Dereck Lively, ale jeszcze raz: oddawanie go w jakimkolwiek transferze będzie dla Mavs strzałem w stopę.
Gospodarze zacięcie walczyli, trudne rzuty trafiał Trey Murphy, swój przydział zaliczyli obwodowi Murray i McCollum, Zion kilkukrotnie upchał się pod obręcz, z nimi rzadko jest problem ofensywny, bo talent zebrali pierwszorzędny.
Clippers 128 Spurs 116
Ivica Zubac (21 punktów 22 zbiórki) w jednym momencie mocniej z bara potraktował Wembanyamę (23/12/4) za co kajał się po meczu i przepraszał. Gdyby coś złotej kurze NBA się stało, on także zmuszony byłby zakończyć karierę, nie pytajcie jak i dlaczego.
Dobrze, że tego szalonego Francuza przytrzymali, bo różnica 30 kilogramów w walce wręcz nigdy nie zwiastuje nic dobrego. No i właśnie, Chorwat przestawiał dziś wszystkich pod obydwiema obręczami, a współpraca Hardena (21 punktów 11 asyst) i Load Leonarda (27/6/7) to miód na moje udręczone z niewyspania serce.
Panowie jak się dogrzeją i dograją to miejmy w opiece rywala w serii siedmiomeczowej, przy czym gwarantuję, że to siedem meczów nie potrwa. Jeremy Sochan z ławki startujący do Hardena, to znaczy kryjący go na piłce. Cztery przytomne asysty, zero zbiórek, rola niewyraźna, ciężko się Polakowi wpasować, bo rywal bardzo trudny. Kawhi trochę buczenia od kibiców San Antonio usłyszał, ale jestem pewien, że każdy jeden docenia jego klasę jako zawodnika.
Wolves 121 Suns 113
Ciężkie walki na zachodniej mapie, trzech ludzi oddaje po dwadzieścia rzutów, trener gości zostaje wyrzucony z hali za urągające stanowisku odzywki w kierunku arbitrów, oglądamy jakieś szalone haki Devina Bookera, ale jednak silniejsze zaplecze ma Anthony Edwards, który wygrywa szósty z rzędu mecz przeciwko Słońcom. Wiecie co sądzę o izolacyjnym stylu tych ostatnich…
Czwarta kwarta kosmos (40:36) obie strony ponad 50% z gry, kluczowa dyspozycja Nickeila Alexandra Walkera zza łuku (miał nie grać ze skręconą kostką, ale NBA to nie polska kasa chorych) chyba z pięć asyst w ćwiartce Juliusa Randle, Jaden McDaniels także wyrzucony za palec na twarzy Bookera oraz wykańczający temat ANT. Szaleństwo warte choć skrótu, polecam:
Thunder 109 Warriors 116
No i proszę, największa niespodzianka na koniec. Na nic rekord kariery (52 punkty 16/29 z gry 18/21) Shai G. Alexandra, na nic 18 zbiórek Isaiah Hartensteina, na nic 26 oczek Jalena Williamsa.
Każdy pojawiający się na placu gry podopieczny Steve’a Kerra, może za wyjątkiem Quintena Posta wniósł coś pożytecznego na parkiet. Ruchliwi, szybcy, grający wedle określonego schematu, żaden nie przytrzymywał piłki, z czego rodziły się super akcje, jak tutaj. Zdrowy Gary Payton II niczego nie traci do takiego np. Alexa Caruso.
Wydawało się, że OKC mimo wszystko rywali dojdą, na dwie minuty przed końcem różnica wynosiła trzy oczka, ale Curry strzelił zza zasłony, gdzieś z dziewiątego metra i nie doszli. Ogromną rolę odegrał też Kevon Looney, który po czwartym bloku otrzymał od kibiców owację na stojąco. To musiał być dla niego piękny moment. Ja byłbym zadowolony, a co!
Dobrego dnia wszystkim. Komisarz Adam Silver mówi, że jest fanem pomysłu skrócenia kwart NBA do dziesięciu minut, jak ma to miejsce w FIBA. Wszystko po to by lepiej dostosować produkt do potrzeb telewizji. Mecz miałby się zamykać w ramówce dwugodzinnej. Jesteście za? b











Sportowo-literacko-merytoryczne mięsko smakuje codziennie! 😉
A nie jakieś wpisy z linijkami statystycznymi i co by było gdyby.
Szefie uczulenie masz większe na koty, Poola czy miałką grę ?
Wszystkie trzy
Adam Silver jak tak dalej pojdzie to zrobi z NBA cyrk. Mamy juz gwiazdeczki, czyli klaunow ktorzy graja kiedy chca i robia co chca. Diabelski mlyn i wesola koszykowke z zabawnymi sedziami. Teraz skrocenie meczow i ciagle zapewnienie kibicom reklam co by mogli odpoczac od emocji podczas spotkan. To na pewno zapewni poprawi ogladalnosc NBA i w skrocenie meczy to rozwianie XD
Genialny pomysł moim zdaniem. W zasadzie będzie to blok reklamowy przerywany chwilowo meczem. Super. A jeśli dodatkowo się to finansowo pozytywne okaże, to będzie kolejny dowód, że liga wcalem nie umiera, ma się dobrze, rozwija się etc. Przecież skoro kasa się zgadza to produkt musi być super prawda. To właśnie dlatego burgery z pewnej sieci z wielką literą M w nazwie są najlepsze bo przecież sprzedają się na całym świecie i wszędzie ich restauracje przynoszą zyski. Prawda?
Prawda?
Czy może jednak nie?
Nieeee… To złe porównanie… Liga jest super i idzie w dobrą stronę, a jak komuś się nie podoba to niech nie ogląda. Najwidoczniej się nie zna
lol
„Idiokracja” w pełnej krasie. Tłum to kupi.
A wracając do komentarza sprzed kilku artykułów odnośnie zapisów w umowie, to trzeba by jednak zajrzeć do umowy, „co tam Panie w Polityce”, bo gdybanie, że każda ma, to jedno, ale fakty, to inna para kaloszy.
Trochę nie zgadzam się z ogladem Miami. Brakowało im fizyczności i Bam męczył się na pozycji 5,gdzie jego naturalna pozycja to 4. Ware zapewnia mu przestrzeń do grania na dwóch wysokich, coś jak CAVS. A i argument o dwóch nierzucajaych wysokich mało trafny – Ware jest bodajże drugi wśród rookie pod względem skuteczności, a Adebayo też dodaje do arsenalu rzut za 3 coraz częściej.
Więc po prostu poczekajmy do zakończenia sagi z Jimmym i zobaczymy kogo za niego dostaniemy.
Bartek, rozważałeś może jakiś lifting logo Gwiazd Basketu?
To obecne jakoś tak dziwnie wygląda na bluzie, nie wiem.
Co prawda de gustibus non est disputandum, niemniej taka właśnie naszła mnie myśl….
Adam Silver, to niech lepiej odejdzie na emeryturę, za jego bytności NBA pod kątem emocji zbliża się do WNBA. Za „krzywe spojrzenie” można dostać technika. Zabijają rywalizację, ducha sportu…gdzie te rywalizacje: Bulls – Pistons, Boston – LA? Nie chcę od razu powtórki z bójki z Indiany, ale kiedyś to było, a teraz nieraz zasypiam po 1 kwarcie 😂
Może i tak, ale za to zasłony są obecnie bardziej mobilne niż w latach 90. Znaczy bardziej ruchome. I ilość dozwolonych kroków zwiększyła się o jakieś 62,5%. Więc jakiś postęp jest.
Silver to już zdaje się skrócony napletek ma więc chyba starczy tych skrótów. Pozdrawiam
Ale jeśli zrobią kwarty dziesięciominutowe to od razu wszelkie rekordy i statystyki do kosza?
To nie ma prawa bytu, Amerykanie kochają statsy, a skrócenie kwarty do 10min z miejsca wykluczyłoby jakiekolwiek możliwości porównywania zawodników do ich poprzedników z przeszłości, wszystkiego byłoby mniej, No może poza 3-pa
A co z turniejem play-in? Albo finałem In sieason Cup? – te statsy też się chyba nigdzie nie liczą, a liga żyje 😉
Jak przy okazji obetną czas na rozegranie akcji do 20 sekund, to domyślna ilość posiadań pozostanie na tym samym poziomie(120). W tej kolejce rozegrano 11 spotkań, oddano 1914 rzutów, co daje 16.56 sekundy na posiadanie. Najwolniej grano w Orlando i Minnesocie z 160-oma rzutami, z tempem rzut co 18 sekund. A w Nowym Orleanie było to 15 sekund na rzut i w tym tempie musieliby grać aby wyrobić się z 160-oma rzutami/mecz z 10-cio minutową kwartą,przy zachowaniu obecnej skuteczności wyniki były by podobne. Oscylujące koło 100. Gwiazdy grając po 33-37 minut wypełniłby mecz w większym procencie niż obecnie, być może uniknie się sytuacji w której następuje odjazd punktowy jednych bo u drugich gra w tym momencie trzeci garnitur. Więcej jakości na parkiecie to może bardziej zacięte mecze. Wątpię aby to rozwiązanie skróciło jednak czas trwania widowiska, z pewnością liga dostałaby 8minut czasu reklamowego ekstra$$$$
Jak zwykle świetna robota! A Shai rekord kariery zaliczył parę dni temu – 54 punkty
Niech tak skrócą jak walkę Gołoty ,żeby w Teleexpressie zobaczyć całość😄
Oj chyba było coś wczoraj 😉 Przepiękny artykuł, uśmiałem się.
Na pewno rekord SGA ? Komentatorzy mówili , ze w zeszłym tyg Utah sprezentował 54
Może niech obetną przerwy na żądanie to przyniesie lepszy efekt. Więcej gry w grze. Wiem, że wtedy kasa z reklam się nie będzie zgadzać ale może oglądalność będzie większa i się wyrówna, nie wiem nie znam się.
Prawda jest taka że mając wykupionego league passa na cały sezon nie oglądam już praktycznie meczów w całości, bo jakoś zaczęło mnie to męczyć. Powodów pewnie jest wiele ale podejrzewam że takich jak ja jest więcej.
Towns już od czasów Minny jest kryptonitem na Jokera a Fox po tych plotkach transferowych wyraźnie stracił pewność siebie.
Westbrook powinien być w Denver ich Joshem Hartem. Nie powinien tyle grać z Porterem, który łapie zbiórki, ale kiepsko zastawia deskę. Dla Nuggets najlepiej jak zbiórkę w obronie złapie Jokić, bo wszystko widzi i pięknie uruchamia biegnących do przodu kolegów, albo Westbrook, bo od razu odpala wrotki i pędzi pod kosz przeciwnika. Jak piłkę łapie MPJ to przejście do ataku nie ma takiego impetu. Mnie w meczu z Nuggets najbardziej uderzyło, jak podobnie w ataku grają KAT i Joker. Nikola ma szybszy procesor, oczy dookoła głowy i floater, który trafia na 60% skuteczności, a Towns jest szybszy i bardziej atletyczny, dzięki czemu lepiej dostaje się pod obręcz, jednak styl gry w ataku, mają bardzo podobny. Odpalą trójkę na wysokiej skuteczności jeśli obrońca jest daleko, albo zrobią pump fake i wejdą w środek, jeśli obrońca jest trochę spóźniony, jak przyjdzie podwojenie to podadzą w tempo do skrzydłowych wchodzących wzdłuż linii no i obaj są świetni w pick and rollu i mają z kim go grać.
Buahahahaha brawo Zubac !!!!
Dzięki za artykuł. Jestem przeciwny skróceniu czasu gry. Już wystarczająco się obijają w sezonie zasadniczym żeby jeszcze coś im ułatwiać.
Skracać kwarrt do 10 minut? Parodia!
Tylko DEBIL może na coś takiego wpaść!!!
Kurczę, gdyby tak zamienić MPJ na Siakama, to Denver z marszu dołącza do grona ścisłych faworytów (wiem, marzenie ściętej głowy – nawet nie sprawdzałem, czy to by się spinało).
Co do skrócenia kwart i 2-godzinnej ramówki. Jak oni obliczyli, że skrócenie meczu o 8 minut skróci czas trwania całego widowiska o jakieś 2 godziny? 😀 Jak chcą iść w stronę FIBA, to niech zabiorą się za kroki, ruchome zasłony, nadmiar fauli na graczu ataku oraz coś zrobią z festiwalem rzutów wolnych w końcówkach – można np. umyślny faul bez próby odzyskania piłki karać osobistym i piłką z boku.