NBA: Tyrese Haliburton król Indianapolis, przechodzi do historii

35

Knicks 121 Pacers 130 [1-3]

32 punkty 12 zbiórek 15 asyst 0 strat Tyrese’a Haliburtona. Cokolwiek planowali w tej serii Nowojorczycy, będą to musieli odłożyć na przyszły sezon.  Ich konto wynosi 17 asyst oraz 17 strat. Czujecie wielkość tego wiecznie uśmiechniętego, entuzjastycznego szczuplaczka z numerem zero na piersi? 

Tworzymy tu w Indianie coś wyjątkowego, a przy tym nieźle się bawimy – Hali

Nie śledziłem na żywo prime Magica Johnsona, ale domyślam się, że walor mieli podobny. Wiecie jak to jest, rozgrywający może podawać piłkę na ulubione klepki kolegów, wielu ludzi w NBA ma świetny timing, przegląd pola i technikę, ale Haliburton wnosi coś więcej. 

Z nieco świeższych porównań, Hali jest radosny i swobodny jak prime Vince Carter wsadzający piłkę do kosza. Obaj wyglądają / wyglądali jakby im muzyka grała między uszami. Ciało rozluźnione, brak napięć, instynkt predatora zabójcy objawiający się w gestiach sportowych nigdy poprzez agresję. Czysty entuzjazm. Haliburton jest jak Gladiator w reżyserii Ridleya Scotta idący przez zboża, gdy podaje piłkę, to ona niesie z sobą dodatni ładunek elektryczny, przyjemnie pieści ciało strzelca, oddziaływuje na mózg, który podpowiada, szepcze do ucha: „trafisz”

Tak więc Knicks wyobraźcie sobie, chcieli zagrać w jego grę, przed jego własną publicznością. Od pierwszego gwizdka Pacers podawali rytm i chociaż wydawało się, że im goście dotrzymują kroku, przełom drugiej i trzeciej kwarty (0:13) pokazał wszystkim, czyje będzie na wierzchu. 

Cóż odkrywczego mogę napisać. Tom Thibodeau zrozumiał, że aby jego zawodnicy wytrzymali tempo gry, musi szerzej pójść z rotacją. Zagrało dziesięciu graczy (!) nawet Precious Achiuwa załapał się na dwie minuty. Po stronie Pacers klasycznie, dziesiątka ludzi spędziła na parkiecie minimum kwartę. Szeroka rotacja, zadaniowość, motoryka, to charakterystyczne elementy składu Indiany. 

Gainbridge Fieldhouse wiwatowała, dwadzieścia tysięcy kibiców w żółtych, specjalnie rozdanych na tę okazję koszulkach, oklaskiwała swoich ulubieńców. NBA Finals zagoszczą w Indianapolis po raz pierwszy od 2000 roku, gdy w zespole biegał jeszcze Reggie Miller, a Shaq z Kobem szli po swój pierwszy pierścień. 

Kobe Bryanta już z nami dawno nie ma, komentujący mecze z ramienia ESPN Reggie to dziadziuś, w sierpniu skończy 60 lat. No, to wszystko było ćwierć wieku temu, twój ulubiony raper… nie było go jeszcze w planach ojca, matki. 

Nie będę się rozpisywał, Knicks przypuszczą zapewne prymitywny szturm w Madison Square Garden w piątym meczu, być może uda im się jeden jeszcze mecz wyrwać Pacers z gardeł, ale ich sezon jest skończony, a pan trener Tom Thibodeau jest do pożegnania koniecznie, takie moje zdanie. Knicks mają zerowy flow w ataku.

Jalen Brunson trudzi się bardzo nadziewając na pomoc, jego pick and roll z Townsem reklamowany był jako broń masowego rażenia, a stanowi żart, chichot, pośmiewisko. Banda graczy wstępujących w swój prime, doświadczony trener, a koniec końców grają jak głąby, brakuje im pomysłu, rozwiązań taktycznych. Dominują na tablicach, ale grają pod dyktando Pacers, wkrótce braknie im tchu, na zmęczeniu popełniają błędy i są bardzo niezdyscyplinowani w obronie. 

To, co grają Pacers to naprawdę kosmos, przy nich gierka Knicks to jeb%ne rzemiosło. Wydawało się, że ręce będą mieli za krótkie, zwłaszcza w serii Cavaliers, ale oni naprawdę coś fajnego zbudowali i weszli na obroty, złapali formę w najlepszym możliwym etapie sezonu. 

  • nie ma tu nadętej gwiazdy, która w co drugiej akcji krzywi się do sędziów 
  • nikt nie naciąga na przewinienia, przepisów nie nagina w złą stronę 
  • nie grają izolacyjnej męki, od której chcesz sobie wykłuć oczy o czwartej nad ranem
  • nie ma leniwej obrony, powłóczenia nogami, jest czysta energia po obu stronach 
  • zabójcze tempo gry narzucane rywalowi

Dwadzieścia dwa punkty z kontrataku zdobyli w tym meczu Pacers, wszystkie po stratach rywali. Knicks ledwie dziewięć oczek. 

Pacers są wizytówką tego, jak się powinno grać w zorganizowaną koszykówkę. Każdy wie, z jakim zadaniem wchodzi na parkiet i serdecznie gratuluję Panowie:

  1. Haliburton
  2. Turner
  3. Siakam
  4. Nesmith
  5. Nembhard
  6. McConnell
  7. Mathurin
  8. Toppin
  9. Sheppard
  10. Bradley

Patronami dzisiejszego odcinka są… nie ma! Dziękuję wszystkim za odwiedziny! B 

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Fajnie, że drużynie z koszykarskiego zadupia uda się dotrzec do finału NBA. Wszyscy jednak wiemy, że ich marzenia o pierścieniu rozbija się na OKC (drużynie z jeszcze większego zadupia:D)

    (-7)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Taaa Indiana to koszykarskie zadupie, to ciekawe który stan jest jej domem.
      Ciekawe co to Hoosiers, albo kto to Larry Bird i skąd pochodzi. To że nie są wielkimi rynkami nie znaczy że są koszykarskim zadupiem. Poza tym uważam że w tym roku będzie dodatkowy pierścień mistrzowski dla PG13 ;).

      (10)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Praktyczna każda ekipa może pochwalić się jakaś gwiazda w swojej historii. Kiedy ostatnio Indiana lub OKC zameldowała się w finałach konferencji?

        (-2)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Naucz się czytać ze zrozumieniem albo chociaż naucz swoje dzieci bo dla Ciebie może być juz za późno.

        (-8)
  2. Array ( )
    Haliburton Przereklamowany 28 maja, 2025 at 17:33
    Odpowiedz

    Pochwa zdrowej kobiety może rozciągnąć się średnio o 200% swojej spoczynkowej długości, zanim wystąpią oznaki uszkodzenia.

    (4)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Ucieszyłam się, że Indiana pykła Clevland – myślę moim ukochanym Knicksom będzie łatwiej… no i mnie pokarało 🙁 Ale chyba gorzej pokaralo decydentów w Sacramento, którzy woleli Foxa od Halliego

    (21)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Jako kibic Pacers od lat 90 wreszcie mogę się cieszyć piękną grą drużyny. Artykuł w tym momencie sezonu czyta się wspaniale. Seria nie jest jeszcze skończona, dlatego nie napiszę nic o finale. To co zrobili Pacers w tym sezonie już jest wyśmienite. Miałem okazję być na jednym meczu Pacers-Spurs w Paryżu i…jak na złość trafiłem na jeden z najgorszych w tym sezonie. Ten pierwszy przegrany bardzo wysoko. Mam nadzieję, że ta DRUŻYNA przejdzie do historii z największym sukcesem organizacji. Świetnie się to czyta i miło, że ktoś potrafi docenić ten zespół, bo nawet po osiągnięciu finału konferencji wielu „ekspertów” nie traktowało ich poważnie.

    (20)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Co mam powiedzieć, jak kibicuję Knicks… Nic, szacunek dla Indiany, grają widocznie lepiej i jeśli skończy się co prawdopodobne 4-2, to zasłużenie i kibicuję w finale!

    (12)
  6. Array ( )
    Tiny Archibald 28 maja, 2025 at 19:00
    Odpowiedz

    Dobra dobra lepiej zapodaj matchup Indiana-OKC.

    Baby Diddy Ant Man zweryfikowany negatywnie. Rondel pozostanie rondlem. Wszedł w buty starego Brody. Jeden mecz super kolejny padaka.
    Ślusarze z NY tak samo. Finał na słabym wschodzie to już za wysokie progi.

    (7)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Komentarz bardzo emocjonalny i złośliwy w stosunku do NJK. To są finały konferencji. Gdby nie kosmiczne szczęście Indiany w pierwszym meczu byłoby 2:2. Więcej kultury i szacunku.

    (-10)
  8. Array ( )
    PoirytowanyMiller 28 maja, 2025 at 19:58
    Odpowiedz

    Pacers są lepsi i zasługują na finał. Knicks nie grają jak Knicks. Chyba Boston to był ich max w tym sezonie. Tu nie ma zmiłuj. Jedni grają a drudzy tylko patrzą jak Ci pierwsi grają. Taka prawda
    Ale porównywać ich do głąbów? przy tym artykuł z przekleństwami (kto to wypuścił ? ) to bardzo, bardzo słabe. I płytkie. Autor chyba jeszcze nie wytrzeźwiał..

    (5)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Z Brunsona taki PG jak z Iversona z 2001. Tyle że AI z taką drużyną jak Jalen mógłby pozbawić Lakers tytułu lub dwóch.

    (11)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Gdyby koledzy nie trafiali to nie miał by asytst.
    Gdyby przeciwnicy lepiej bronili to miał by parę strat.
    Gdyby częściej przeciwnicy zbierali to nie było by tylu zbiórek.
    Gdyby rzut mu nie siedział to by nie zdobył tylu punktów.

    Ogólnie strasznie przereklamowany typ.

    (27)
  11. Array ( )
    Soundinus Podbipięta 28 maja, 2025 at 21:14
    Odpowiedz

    Nie mogę zrozumieć jak to jest, że NBA ocieka bogactwem, a komentatorzy skrótów nagrywają się w jakiś fatalny jakościowo sposób. Słuchać hadko… Nie trzeba kokosów, żeby kupić przyzwoity mikrofon i sprzęt czy interfejs do nagrywania, i nie trzeba być geniuszem, żeby obsługiwać to w podstawowym zakresie jakim jest nagranie komentarza. A w NBA nieustająca tragedia w stosunku do jakości gry.

    (3)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    A Kings, frajerzy, wymienili takiego gościa za Sabonisa😁 bo po co im taki gracz? Donic też nie potrzebny. Lepiej Derozana z Lavinem na mega kontraktach ściągnąć.

    (4)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Wtedy się to opłacało. Bardzo fajnie po czasie nazywać Kings frajerami bo teraz Indianie dobrze idzie. Jak Haliburton przez ponad pół sezonu grał piachu to grzecznie siedziałeś.

      (7)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Jesteś trenerem NYK. Biorąc pod uwagę aktualny stan kadrowy zespołu jaka jedną zagrywkę w ataku przygotowujesz i ćwiczysz chłopakami na treningach aż do wyrzygania? Tylko jedną bo nie masz za dużo czasu, ale to musi być samograj i gamechanger.

    (0)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Zapomnieliście dodać, że oprócz świetnej gry Indiany, „świetnie” też spisują się sędziowie w tej serii. Gdzie 3 z 4 meczów to tak naprawdę oni wygrali dla Indiany. NBA is rigged!

      (-3)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Taki artykuł o Pacers to nie jest laurka. To jest laudacja na cześć. Zasłużenie i należnie.
    Postawili mi Aronka na nogi i pięknie to żeglowało.
    Ustawia tę bandę 65-letni Rick Carlisle. Zapewne aby wzbudzić posłuch u dzieciarni, dziadek pokazuje im co jakiś czas swój pierścień. Drugi przynosi na treningi Pascal.
    Noż kurde, oni są w takim gazie, że nawet dwa knypki z daremnym wąsikiem dorzucają tam swoją cegiełkę.
    Ależ to będą finały! Zamawiam artykuł o maczapach.

    (10)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Ale rzeźnia w Oklahomie. Niby targi bydła tam robią a tak naprawdę wilki wystrzelali.
    Edwards to jest parówa – jakakolwiek próba porównywania go do Jordana ośmiesza tylko autora takiej próby.

    (7)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Porownania wynikaja glownie z motoryki jaka prezentuje Ant, te same kocie ruchy co MJ.

      Podaj mi prosze osiagniecia druzynowe MJ’a w wieku 23 lat – rozumiem ze w 86 MJ to byla zwykla parowa?

      (10)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Po awansie OKC do finałów w świetnym stylu, to ten „nerwowy uśmieszek” SGA w jednym z meczów z Denver trzeba będzie przemienić na „jordanowski uśmieszek”, o ile oczywiście wygrają mistrzostwo:)

    (4)

Komentuj

Gwiazdy Basketu