NBA: zwycięska kwarta polskich koszykarzy, Ben Simmons straszy rzutem!

38

Witam i zapraszam na doniesienia z koszykarskich aren. Nie milkną głosy oburzenia względem zagrania Carmelo Anthony’ego. No bo jeśli coś wygląda jak “kroki” i całe życie gwizdali mi to jako “kroki” to MUSZĄ być “kroki”. Otóż nie muszą. Wczorajsze orzeczenie międzynarodowego arbitra FIBA czytaliście (i wciąż kwestionujecie). Czasy się zmieniają i choć nie łatwo nam się przestawić, w koszykówce powoli dokonuje się to, co przewidywaliśmy już dawno temu. W 2013 i 2014 roku popełniłem dwa artykuły (kto zainteresowany, ten sobie odnajdzie) których fragmenty cytuję poniżej:

Fibowska koszykówka jest trudna i mało efektowna. Przykro mi. To nie piłka nożna, gdzie każdy przez telewizorem ma poczucie, że może wybiec na murawę i kopnąć piłkę w kierunku bramki. Tu, jeśli nie nigdy nie grałeś, przy samym starcie z piłką popełnisz przewinienie. Uważam, że z przepisami powinniśmy iść w stronę NBA, kropka.

Weźmy szybki start z piłką: w NBA Allen Iverson był ikoną. W Europie by nie pograł. W Europie nie byłoby kontr LeBrona Jamesa, ani manewrów Kobe na piwocie. Byłoby wznowienie z boku po uprzednim podaniu piłki arbitrowi. Bez zmiany zasad na bardziej widowiskowe, czytaj: liberalne względem niesionych, kroków etc. nie ma szans na podniesienie widowiska, upłynnienie gry i promocję efektownych zagrań.

Tradycje koszykarskie upadły, roczniki wychowane na Michaelu Jordanie czy choćby Adamie Wójciku siedzą teraz przed telewizorami w ciepłych bamboszach pijąc piwo, a co bardziej zatwardziali raz na półtora tygodnia naparzają w ligach amatorskich, gdzie kłócą się sędziami. A wiecie o co się kłócą? O kroki, faul, niesione, przekroczenia, wykroczenia, błędy połowy i nadepnięcia stopą na linię końcową przy wybiciu piłki.

Wiecie co zrobiła z koszykówką fibowska jej odmiana? Spowodowała, że większość pasjonatów basketu, których za dzieciaka kręciło dostanie się do ligi NBA, zwody Allena Iversona czy trójki Reggiego Millera szybko stracili zapał do gry jak tylko od środka zobaczyli zorganizowaną jej formę.

Przepisy są dla ludzi

Bo u nas nie przepisy dostosowują się do graczy, ale gracze do przepisów. Weźmy chłopaka wychowanego na ulicy. W swoim naturalnym środowisku, na podwórku rzuci 30 punktów, zapalą mu się oczy, a pasja eksploduje zarażając przy okazji młodziaków umorusanych czekoladą podglądających go z ławki. Na drugi dzień sami przyjdą porzucać. Wierzcie lub nie, ale tak to kiedyś działało. Nie można było dopchać się na wolny kosz, a było ich sześć obok siebie. Każdy był zajęty, a rozegrać mecz 5-na-5 na głównym boisku, dostać do składu? To było dopiero coś.

Nasz streetballowiec trafił do klubu, ale trener go nie cierpi. Co rusz gwiżdżą mu błąd kroków. Zgasł momentalnie, prawie nie wystawiają go na boisko. Nie dlatego, że jest tak wielu lepszych od niego. Pasja się skończyła, dziś woli crossfit niż tę nudną grę, która dziś przypomina raczej szachy niż skoki, kozłowanie i rzuty, które pchnęły go w jej kierunku na samym początku.

Jak bardzo różni się od tego wszystkiego NBA? Nie mówię tylko o poziomie sportowym, które różnicę bezsprzecznie należy zauważyć i docenić. Otóż w Stanach rozumieją, że koszykówka to produkt. Tu na pierwszym miejscu wciąż jest ten dzieciak, który rzuca sobie do kosza przed garażem. Jego ruchy są nieskrępowane przepisami, przymierzając się do rzutu robi 2-3 małe kroczki jak Reggie Miller wskakujący z piłką za linię. Kiedy łapie piłkę w biegu robi 1-2 małe kroczki zanim zakozłuje, bo tak jest naturalnie. Kiedy rusza z piłką z miejsca, robi krok a dopiero później kozioł, dzięki temu jest szybki jak wiatr – to oczywiste. Dzięki temu mija koleżkę z klasy wyżej i ma szansę na layup pomimo 145 cm wzrostu.

To pod tego dzieciaka ostatecznie układa się przepisy. Gra ma odzwierciedlać naturalny ruch, ruchy dziecka, zmierzające do wrzucenia piłki do kosza, a zasady mają być tak ułożone by mógł wykiwać obrońcę, nie inaczej. Pokuszę się o stwierdzenie, że w USA przepisy odzwierciedlają pasję ludzi (i dopiero z tego są pieniądze). Dlatego tak wielu ludzi garnie się do uprawiania basketu, dlatego tak wielu chce go oglądać.

Palę czwórę!

I choć tradycje mają dłuższe i w sensie biznesowym do stracenia także więcej, w USA nikt nie mówi: nie wprowadzimy w grze najmniejszej zmiany, bo przecież przepisy! Basket ma się podobać ludziom. Amerykanie leją na nasze dumne zasady! Wiecie co ostatnio wymyślili? Wprowadzenie linii za cztery punkty! Nie żartuję. W nosie mają historię, tu kibice mają przychodzić i płacić za bilety, a młodzi ludzie realizować marzenia. Tutaj koszykówka to biznes. Linia za cztery to nowy wymiar widowiska. Nowi bohaterowie, nowe plakaty na ścianach. Mówię serio, włodarze NBA (Rod Thorn i Kiki Vandeweghe) rozważali tego rodzaju zmianę.

Wyobrażacie sobie Stephena Curry, Kevina Duranta albo Jamala Crawforda palących “czwórę” na zakończenie meczu? I wiecie co ich powstrzymało? Pieniądze. Tego rodzaju zmiany pociągałyby za sobą konieczność przemodelowania hal, renowacje, nowe rozmiary boisk…  A teraz nie mówcie mi, że FIBA nie może zmienić zasad gry na bardziej liberalne. Głęboko wierzę, że to wystarczy by przywrócić basket na niegdysiejszy poziom popularności.

To było 5-6 lat temu, teraz powróćmy do czasów teraźniejszych. FIBA konsekwentnie wprowadza zmiany w przepisach nazywając to “ujednoliceniem zasad”. Mamy mniej lub bardziej enigmatyczny “krok zero” i choć oczy palą koszykarskich ortodoksów, to zagranie Melo dziś naprawdę jest LEGALNE.

Tak wiem i rozumiem, nie o taką koszykówkę “walczyliśmy”. Pozostaje nam tylko żałować, że tego rodzaju rzeczy nie były możliwe gdy byliśmy młodzi, piękni i skoczni. Wtedy byśmy dopiero pozamiatali na zawodach szkolnych czy gdzie tam graliście! A propos, strach pomyśleć co będzie na kolejnej sali w środę. Kłótniom nie będzie końca. Proponuję zapisać ten link: /sprawa-carmelo-wyjasnienie-sedziego-klasy-miedzynarodowej/ i cytować pana Liszkę, niech nam dobrze sędziuje w Chinach!


Polska wygrywa

Byłoby głupio znów przegrać. Eksperymenty ze składem pora kończyć, czas nabrać pewności siebie przed turniejem. Pokonujemy reprezentację Holandii (77:71) w Lublinie. Skład Polaków imponuje w trzeciej kwarcie (22:10) gdzie dominujemy obroną, grą z kontry i pewnością siebie. Zwycięskiego składu się nie ocenia więc przemilczę niedociągnięcia. Oczywistości: Mateusz Ponitka (13 punktów 5/9 z gry 5 zbiórek 3 asysty 3 przechwyty) to nasz największy atleta, na otwartej przestrzeni czuje się jak ryba w wodzie i mam nadzieję, że w Chinach nie straci pazura. AJ Slaughter (13 punktów 2/3 zza łuku 4 asysty) to nasz zdecydowanie najlepszy gracz 1-na-1 stąd jego skuteczność rzutowa oraz wychodzenie obronną ręką z podwojeń będą na wagę złota. Wczoraj było nieźle. Na uwagę zasługuje także 9/13 rzutów wolnych naszego środkowego Damiana Kuliga (11 punktów 10 zbiórek 4 bloki).

Co dalej? Jak pisałem wcześniej, panowie lecą do Azji. Już na miejscu zmierzą się z Iranem, Nigerią i Czarnogórą. Trzymamy kciuki.


D-Book wyjaśnia Arenasa

Kolejny powód dla którego “nie dam złego słowa powiedzieć na Devina Bookera”. Chodzi wciąż o rzekomy płacz na podwojenia podczas letniej gry z kolegami z NBA. Zachowanie obrońcy Phoenix powszechnie odczytano jako gwiazdorstwo. Próbowałem Wam wczoraj udowodnić, że za Bookerem stoją liczby, ale skoro rad udzielają mu nawet weterani ligi, młody musiał odpowiedzieć. I bardzo dobrze!

Jeśli chcesz być All-Starem, wtedy twoje narzekania są uzasadnione, ale jeśli masz zostać SUPERGWIAZDĄ, nie tylko akceptujesz podwajanie podczas sparingu… OCZEKUJESZ i DOMAGASZ SIĘ podwojeń podczas sparingu. Jesteś wręcz obrażony jeśli tego nie robią. Jeśli w NBA cię kryją we dwóch, jaki tupet muszą mieć chłopcy na sali, że w ten sposób nie respektują twoich umiejętności? Popytaj na sali, byłem w liceum i nie ważne czy gracze uczelniani czy zawodowcy mnie podwajali podczas sparingów na sali UCLA, piłka i tak leciała w stronę kosza.

Trenowałem zbyt ciężko by pozwolić jednemu obrońcy na zniewagę wynikającą z pojedynczego krycia. Nie miało znaczenia kim on był. Kiedykolwiek wychodzi na parkiet, masz czuć się jak podczas prawdziwej gry. Drugie wspomnienie to mój rookie sezon, wciąż rzucałem do kosza mimo podwojeń, bo już wcześniej byłem w tej sytuacji (graliśmy do 21 w sześciu, masz 20 punktów i całe boisko chce cię zatrzymać) a teraz idź i spełnij swoje powołanie #assassinbook [Gilbert Arenas]

Odpowiedź 22-letniego Bookera:

Rozumiem co mówisz Gilbert, jedynym powodem, dla którego odpowiadam, jest mój szacunek do Ciebie. Wychowałem się na salach gdzie mając 14 lat, mój ojciec kazał mnie kryć 30-latkom. Pięć akcji z rzędu przepychali mnie tyłem do kosza. Prosiłem ojca o pomoc, a on tylko rozkładał ręce. Przez resztę tygodnia nikt mnie nie chciał wybrać do drużyny. Tak więc przez resztę życia grałem na sali z nastawieniem “jedz albo zostaniesz zjedzony”. W meczu, jeśli cię podwajają, z reguły najlepszym rozwiązaniem jest podać piłkę. Wówczas drużyna ma przewagę 4 na 3. Nie twierdzę, że czasem pozostaję agresywny i próbuję zdobywać punkty mimo podwojenia. Jednak oddanie piłki i zaufanie kolegom to zwycięski manewr. Tak więc nie zamierzałem spędzać mojego wspaniałego wtorkowego popołudnia ćwicząc podania z obliczu podwojenia, takie rzeczy mogę trenować z ziomkami przed domem. Mimo wszystko, szacunek panie Hibachi, spotkajmy się na sali któregoś dnia.


Aussie Scam

Dziś mecz sparingowy między Australią i Team USA. Gospodarzami są ci pierwsi. Zdjęcia pochodzą z hali “Marvel Stadium”. Wierzcie lub nie wierzcie, ale bilety za miejsce na plastikowych krzesełkach były sprzedawane za 500-1500 dolarów! Ich nabywcy mają wszelkie prawo czuć się oszukani.

A oto Australijczyk, którego jednak próżno wypatrywać w szeregach kadry narodowej kraju kangurów. Wiem, że to tylko poszatkowany, letni filmik jakich pełno w sieci, ale hej: wygląda to lepiej i bardziej swobodnie niż kiedykolwiek. Wszystko wskazuje na to, że Ben Simmons nie godzi się z łatką non-shootera i bardzo dobrze!


Na koniec coś do śmiechu. Brandon Ingram wali pałą we wklęsłe bębny demonstrując nie tylko wyborne poczucie rytmu, ale i koordynację. Ciekawe co na to wszystko najstarszy zawodnik ligi Vince Carter, za młodu dobosz.

Dobrego dnia wszystkim. Zapraszam po południu w imieniu redaktora BLC.

Ostatnie Wpisy

38 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Co za brednie. Niby jak przepis o krokach przeszkadza komukolwiek w graniu? Poprostu wystarczy zrobić kozioł proste. Po to są reguły żeby nikt łamiąc je nie miał przewagi na innymi zawodnikami. Może wogole zrezygnujmy z kroków i grajmy w rugby-kosza.

    (4)
    • Array ( )

      jest już taka dyscyplina – kilka lat temu widziałem filmik bodajże z Australii – grali w RUGBALL

      A co do reguł – najpierw tłumaczą, że muszą być i po to sędziowie a potem trzeba te reguły dopasować do zawodnika…

      Podobno koszykówka to gra dla ludzi inteligentnych – chciałbym żeby tak zostało więc przyswojenie kilku reguł nie powinno nikomu nastręczać takich trudności

      A co do tych 30-40 latków – po co zmieniać przepisy na łatwiejsze skoro młodzi i tak mają to w D i prędzej narobią pod siebie niż wstaną od komputera/telefonu – nie czarujmy się głównie “emeryci” nauczeni normalnych zasad grają bo nikt inny nie chce

      (-10)
    • Array ( )

      Fajne masz o nas mniemanie. Nienawidzę dziadów które próbują się dowartościować obrażając młodych. Pozdrawiam

      (26)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Balcerowski fajnie, życzę mu jak najlepiej, ale nie oszukujmy się, na Polaków bardzo ciężko się patrzy. Brak w pierwszej 5 typowego centra na MŚ na pewno da o sobie znać. Część z naszych wygląda na meczach jakby im się nie chciało.

    (5)
    • Array ( )

      Dokładnie. Brak typowej 5 boli. Lampe albo Gortat by zrobili różnicę. Ale nie każdy chce grać z orzełkiem na piersi nic na siłę.

      (-3)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Widać, że autor tekstu mecz Polaków widział tylko w statystykach, byłem na meczu i wczorajsza obrona to był dramat, Holendrzy mijali naszych jak chcieli i odgrywali na obwód a ich 10 punktów w 3 kwarcie wynikało tylko z ich braku skuteczności bo co chwila rzucali z dobrych pozycji.

    (6)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Balcerowski fajnie, życzę mu jak najlepiej ale nie okłamujmy się, na grę Polaków ciężko się patrzy. Granie pierwszą piątką bez typowego centra na MŚ szybko obróci się przeciwko nam. A poza tym część z naszych chłopaków wygląda jakby im się nie chciało.

    (0)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    >Wiecie co zrobiła z koszykówką fibowska jej odmiana? Spowodowała, że większość pasjonatów basketu, których za dzieciaka kręciło dostanie się do ligi NBA, zwody Allena Iversona czy trójki Reggiego Millera szybko stracili zapał do gry jak tylko od środka zobaczyli zorganizowaną jej formę.

    Ktoś tu srogo popłynął, a dzieci łykają takie głupoty jak pelikany.

    (10)
    • Array ( )

      Żeby zacząć uprawiać sport (nieważne jaki) nie trzeba uczyć się przepisów tylko trzeba wyjść z domu i oderwać oczy od ekranu
      To nie “trudne przepisy” przeszkadzają młodym koszykarzom tylko lenistwo i “zdobycze cywilizacji”

      (9)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie podoba mi się zamiana wszystkiego na p r o d u k t na sprzedaż. Tak to wygląda w Stanach i będzie coraz bardziej szło w tym kierunku. Dużo punktów? Wsady? 140-142? Spoko, czemu nie!
    Europejska koszykówka też ma coś w sobie i uważam, że różnice występujące pomiędzy obiema ligami powinny zostać. Strasznie naciągane jest takie gadanie, że przez wymóg kozła przy pierwszym kroku ludzie przestali kochać koszykówkę ;s

    (20)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Mnie w koszykówce “sędziowanej” zawsze wkurzało właśnie, że przed wybiciem z autu muszę podać do sędziego, co zatrzymywało połowę kontr, na które inaczej byłaby okazja. Podejście do “niesionej” też mogłoby być nieco luźniejsze (choć tu w ligach amatorskich często było nawet surowiej niż w zawodowych.

    (3)
    • Array ( )

      Andrzej, w jakiej Ty lidze grałeś że musiałeś przed wybiciem piłki z autu podać do sędziego? Przecież po straconych punktach nie ma takiego wymogu i nie kojarzę żeby kiedykolwiek był.

      (-6)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Tylko patrzeć jak amerykanie wezmą się za ulepszanie kopanej, zlikwidują spalone, żeby gra była płynniejsza a jak wyniki będą 15 do 10 to ludzie będą się jarać a kasa zacznie płynąć strumieniami bo jakie to będzie piękne dla oka widzieć tyle goli… A my ciemna europejska rasa jakieś VAR-y wprowadzamy, żeby zabić chęci w dzieciach na szkolnych boiskach… bo przecie takie dzieci nigdy nie grają na spalone a jak pójdzie do podrzędnego klubiku i powiedzą, że coś takiego istnieje to się zrażą bo to zabije ich naturalne instynkty do stania pod bramką i czekania na długą piłkę… bo przepisy trzeba naginać żeby było przyjemniej

    (25)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    te tłumaczenia to trochę populizm.nie chodzi o to zeby gwizdać kroki tak jak kiedyś przy kazdym ruszeniu z piłka tylko o przestrzeganie przepisów a w nba świadomie pozwala się na ewidentne ordynarne kroki,czterotakty lebrona[nawet jego rekord pkt był po koszmarnych 3 krokach z miejsca]-płynność gry tak-zgadzam sie z tym ale nba naprawde szasami ciezko się ogląda-to cyrk a nie sport.od gwiazd trzeba wymagać lepszej gry i widowiskowych akcji a pomaganie im i przymykanie oczu na perfidne błedy wg mnie bierze całą grę w cudzysłów.pózniej gwiazdy[lebron,harden itp]przyjeżdżają na olimpiadę i magia znika-obejrzyjcie sobie mecze i zrozumiecie o co chodzi.Przepisy poprawjajace płynnośc gry tak-naciąganie przepisów nie!marzę o identycznych przpisach na całym świecie i identycznej interpretacji dla wszystkich.Rozumiem,że nba to prywatne przedsięwziecie ale uwazam,że idzie w złym kierunku.Porównanie: amerykanie pozwalają w mls piłkarski gwiazdom pomóc sobie ręka od czasu bo jest gwiazda i wypracował sobie taki status.sorry nie kupuje tego……

    (9)
    • Array ( )

      Spalony w piłce to nie badziew, kiedyś już eksperymentowali z wycofaniem go i skończyło się na sadzeniu samych długich piłek pod pole karne.

      (0)
  10. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Problem
    Odpowiedz

    Mam mocno mieszane uczucia po meczu Polaków. Na pewno na wielki plus tempo akcji, bardzo dobre penetracje (o dziwo, podobał mi się w nich Ponitka, szok!), mamy dobrą zbiórkę i gabaryt pod koszem (przynajmniej w porównaniu do Holendrów). Jednakże nasza obrona jest potwornie słaba. W co drugiej akcji gubimy krycie, podwajamy i później nie jesteśmy w stanie wrócić z obroną do zawodników. Wystarczyły 3 podania po obwodzie i Holendrzy rzucali otwartą trójkę. Stanowczo za dużo dawaliśmy im łatwych punktów. Biorąc pod uwagę naszą dyspozycję w ataku, powinniśmy ten mecz wygrać minimum 20 punktami. Podobał mi się na rozegraniu Slaughter, spokojny, rzucający piłką tam, gdzie była potrzebna, trafiający trójki. Obstawa podkoszowa Polaków jest niezła, oczywiście w ataku. Brakuje trochę rozciągniecia gry trójką, rzucamy piłką po obwodzie, ale nic z tego nie wynika. Mówiąc krótko: nasz atak daje radę, nasza obrona jest tragiczna. Jeśli jej nie poprawimy nie mamy czego szukać na mistrzostwach świata. Z drugiej strony naprawdę dobrze się oglądało naszą grę w ofensywie, jest dynamika, jest zdecydowanie w ataku obręczy. Dodajmy dobry rzut za trzy i jazda! Na pewno mecze będę emocjonujące i myślę, że tylko kataklizm powstrzyma nas od wyjścia z grupy.

    (3)
    • Array ( )

      Blake też ma całkiem neizły przegląd parkietu, mało ludzi o tym wspomina, ale to on głównie rozgrywał w Pistons. To nie poziom Benka w każdym razie. No i Blake rzuca całkiem nieźle podczas meczu, a Benek póki co na montażu kozaczy.

      (1)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Arenas i inni jajogłowi do kosza na śmieci!

    trzeba być bezmózgiem żeby upierać się przy tych krokach jak gość z piłką w kontrze leci na pełnej mocy i co miałby odliczać raz-dwa KOZIOŁ raz-dwa KOZIOŁ. Umówmy się – Jerry West nie robił kroków tylko cwałował i jak to wyglądało ? Bo moim zdaniem kiblowo i to nie przez spodeneczki pod jajka 😀

    (0)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Przy ostatnim artykule niestety nadal nie dowiedziałem się gdzie znajdę w przepisach coś o kroku zerowym. W tym także nie są przytoczone zasady tylko dogmat w stylu “sędzia tak powiedział i h…” 🙂 I tutaj w grę wchodzi logika. Ja nie muszę udowadniać nieistnienia kroku zerowego jeśli ktoś twierdzi, że taki jest. Jeśli chce mnie przekonać to musi wskazać gdzie jest o tym napisane w przepisach, bo niestety jak dotychczas nikt nie przytoczył żadnego fragmentu pozwalającego stosować w akcjach trzy kroki (zerowy, pierwszy i drugi) – nawet takiego co można próbować interpretować na różne sposoby 🙂 A co do postu użytkownika “K” tłumaczącego dlaczego to jest legalna akcja i wyrzucającego losowo wszystkie fragmenty z punktu przepisów o krokach, to tam zamierzam wyjaśnić błędy w rozumowaniu i łączeniu dwutaktu z biegu i ustalania nogi obrotu po zatrzymaniu 😉

    (4)
    • Array ( )

      Bo widzisz – normalny człowiek jak zrobi ZERO kroków to się nie poruszy a koszykarz jak zrobi ZERO to już jest metr dalej 🙂
      Problem w tym że K to SĘDZIA i on zawsze będzie miał rację 🙂

      (0)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja jestem ZA tym, żeby uczynić koszykówkę płynniejszą, naprawdę. Podoba mi się to, że ten pierwszy krok przed kozłem często już nie jest gwizdany, że te małe kroczki dla ustabilizowania pozycji przed rzutem nie są gwizdane. Podoba mi się to, ponieważ faktycznie te ruchy są naturalne i robi się je nierzadko bez myślenia, naturalnie, a dodatkowo nie dają wielkiej przewagi atakującemu. Jednak to, co zrobił Melo nir jest w żadnym stopniu ‘naturalne’. Próbowałem robić ten manewr na spokojnie na boisku i naprawdę nic w tym naturalnego. Taki przeskok to jest mega ułatwienie dla atakującego, by pozbyć się obrońcy i zapobiega przed popełnieniem błędu. Jednak dla mnie jest to niejako policzek w zasady, po co w takim razie wymyślali nogę obrotową, czy piwotową, skoro teraz nie ma ona najmniejszego znaczenia? Dla mnie jest yo w tej chwili robienie szopki ze sportu, który niegdyś był świetny, wymagał myślenia i techniki. Teraz coraz mniej trzeba, a coraz więcej można, jeśli mowa o ofensywie, w obronie odwrotnie. Jestem za tym, by gra była bardziej płynna i akceptowała ruchy, które są naturalne, ale teraz przesadzamy w drugą stronę. Dobrze, że nie gram już w mniej lub bardziej ‘profesjonalnych’ ligach, bo gdyby przyszło mi bronić takie legalne manewry, straciłbym chyba ochotę na grę.

    (0)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Ból *upy koszykarzy ulicy, że jak się chce gdzieś zagrać poza osiedlem to trzeba umieć podać i oduczyć się kozłowania w miejscu – bezcenne. Później tylko crossfit zostaje, bo jeszcze trzeba myśleć na boisku.

    (5)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja nie mogę – jestem w stanie pogodzić się z krokiem zerowym przy złapaniu podania w biegu i dopiero następnemu kozłowaniu, bo tak jest rzeczywiście naturalnie i słusznie, ale nie gadajcie, że przy piwocie mamy do czynienia z jakimś krokiem zerowym, zwłaszcza, że uprzednio Melo wszedł w kozioł! To jest błędna interpretacja, koniec i kropka.

    (3)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie rozumiem, dlaczego nikt nie wpadł na pomysł, żeby linie za 4pkt. wrysować w kształt obecnego boiska z tym, że nie można oddać takiego rzutu z boku boiska ja trójki, bo ten łuk zaczynałaby się i kończył na linii bocznej i byłby kreślony przez odpowiednią ustaloną odległość od kosza.

    (0)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Pewnie, ze nie kroki pogięło was? kozioł dwa kroki i potem obraca się na piwocie. James harden robi tak w s z y s t k o. Połowa z was robi tak zawsze na boisku, anwet nie wiecie.

    (-3)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    @Scottie33 Nie żeby coś, ale VAR przybył z USA do europy, nie na odwrót. Pierwszy raz użyli tego systemu w meczu MLS, w 2016 roku.

    (0)

Gwiazdy Basketu