Post nie dla fanów LaMelo Balla

25

No powiem Wam, że wszedłem w „analitykę” sklepu GWBA i jestem zaskoczony zainteresowaniem, jakim cieszy się może nie tyle sama książka, co pakiet książek, czyli obie części „I Love This Game”. Myślałem, że „jedynkę” czytali już wszyscy, którzy ją przeczytać mieli. Piszę o tym do Was, bo zaraz znów się zlecony dodruk, nakład pierwszej części wyczerpie. 

Nie wiem teraz czy nastąpiła „wymiana” fanów mej, czasem nieskładnej, czasem nieskromnej, ale prawie zawsze szczerej twórczości, czy może raczej niektórzy „dorośli” do czytania. Tak czy inaczej to bardzo dobrze, cieszę się i dziękuję. Przyznam się Wam do czegoś, ilekroć widzę osobę poniżej trzydziestki, która z własnej, nieprzymuszonej woli czyta książkę, to „z automatu” przypisuję mu pewien walor intelektualny. Statystycznie rzecz biorąc to musi być wysoki percentyl, elita intelektualna tego kraju. 

Ja w ogóle lubię myśleć, że GWBA odwiedzają ludzie, których czytanie „nie boli” i już choćby przez to, macie przewagę nad tymi, co tylko video są w stanie konsumować, a i to bez refleksji jakiejkolwiek. W weekend miałem rozmowę z dwunastoletnim synem. Jak to w szkole podstawowej, ma „zadaną” lekturę, do przeczytania na za tydzień. Siedzi więc i męczy: „dobra, dwadzieścia stron czytam”, „do osiemnastej, a potem Roblox, okej tata?”. 

Jakiś wirtualny ogród uprawia, kupuje nasiona, sadzi rośliny, hoduje zwierzęta, a następnie sprzedaje na targu, wymienia na inne, rzadsze gatunki. A jak już się oderwie od gry to musi nastąpić „dekompresja”, objawy odstawienne to irytacja i rozleniwienie. No ale dobrze, gadaliśmy i przyznał się, że „nie umie czytać cicho”. Jak już ma czytać książkę, to siedzi i czyta na głos, sam do siebie. Dlaczego? 

Jak czytam cicho to się nie umiem skupić, zaczynam myśleć o czymś innym. Nie wiem, za chwilę nie wiem o co chodzi i muszę zaczynać od nowa [Olek, lat 12]

Macie te swoje reelsy, shorty, tik-toki. Nie będę się na ten temat rozwijał, szkoda wycierać klawisze na klawiaturze. Umiejętność koncentracji to w tych czasach waluta. Każdy producent gier, filmów, reklamodawca, influ cham, walczy o Waszą uwagę i oto macie. Już niektórzy wpadli na pomysł, że trzeba ekran na instagramowych rolkach dzielić, żeby się mózg uspokoił choć na moment i nie szukał dalej. 

Za tym idzie brak umiejętności rozmowy, problemy komunikacyjne, przedwczesne konkluzje, nieporozumienia, ogólne zniecierpliwienie, po czasie kompletna niechęć do głębszego kontaktu, konflikty, rozstania, wyobcowanie, samotność, która jest zresztą „wygodna”, bo z komórką przyklejoną do łapy i tak nie masz czasu na refleksje nad własnym losem. Cały ten syf rozpoczyna się w momencie utraty zdolności koncentracji. 

Umiejętność koncentracji to najważniejsza cecha wielkich mistrzów [Derek Fisher] 

Pamiętacie Dereka Fishera? Warunki miał kiepskie, wielkim talentem nie grzeszył, ale można było na niego liczyć pod presją. To jeden z nielicznych ludzi, którzy zaskarbili sobie szacunek u Kobe Bryanta. W każdym razie, zrób mi przyjemność i zamów książkę, a ja już się postaram, żebyś się wciągnął, otwierając ją na dowolnej stronie. Może inaczej:

Kto nie zamówi książki, ten jest fanem LaMelo Balla!

https://sklep.gwiazdybasketu.pl/

Niewygody mi sprawia ta ciągła autopromocja, ale jak się nie ma wydawcy, to tak trzeba. Jak pokazują badania, jeśli potencjalny klient nie zobaczy twojej oferty co najmniej 7-8 razy w social mediach, to nie kupi. Inny nie kupi nigdy, ale to wiadomo…

Przyglądam się piszę „skarb kibica” Miami Heat, ale to jeszcze dłuższa chwila. Patrzę sobie na ich pierwszy, sparingowy mecz z Orlando. Będzie na jutro do kawy, tymczasem kłaniam się elito, „śmietanko” czytelnictwa polskiego. Szacunek! B

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    O tak, do kawusi! Wstaje o 6 i pierwsze co robię, to nie rolki (wyinstalowalem się z wszystkich mediów społecznościowych), tylko właśnie GWBA z kawusią i potem klocek!

    Polecam życie bez tik-toków. Nie zabieram telefonu do sypialni. Często włączam trym samolotowy, żeby mnie nikt nie molestował w czasie, gdy sobie tego nie życzę. I jest mi z tym bardzo dobrze. Może to są refleksje 40 latka, ale piszę o tym nie po to, żeby się chwalić, tylko żebyście dwudziestolatkowie nie czekali tak długo, żeby się zreflektować, jakim gownem są media społecznościowe.

    (28)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Ale z tym LaMelo Ballem to cios poniżej pasa. Bardzo agresywny marketing widzę.
    I prawdopodobnie to zadziała i nakręci spiralę nienawiści…
    Co będzie następne? Doc Rivers? John Wall? Load Manager? Damian Lillard?
    Kto zdoła wytrzymać taką presję i ostracyzm społeczny?

    (23)
    • Array ( [0] => administrator )
      Odpowiedz

      spirala nienawiści, cios poniżej pasa, ostracyzm społeczny, hemoglobina, taka sytuacja
      co ty Drupi [xxx] i czemu ma ten komentarz służyć?

      (-5)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        spokojnie, ja wiem, że słowo pisane ciężko oddaje sarkazm, ale tu chyba właśnie taki był cel komentarza 😉 po prostu dla niektórych nawet delikatne, nie mające nic wspólnego z prawdą powiązanie z Lamelo jest nie do przyjęcia, jest jak policzek, jak plama na honorze! ja się na takie tanie chwyty marketingowe nie daję nabrać… kupiłem już dawno ;P pozdrawiam serdecznie!

        (8)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Tym komentarzem chciałem wyrazić uznanie dla takiej formy reklamy. Jest to sięgnięcie po podstawowy, pierwotny aspekt ludzkiej natury – potrzebę przynależności do grupy i w kontrze do tego właśnie ostracyzmu. To się niczym nie różni od szkolnego „kto nadepnie na linie ten kocha świnie” lub kibolskiego „kto nie skacze ten z policji, hop hop hop!”
        I dobrze! Bo marketing ma prawo sięgać po różne środki i aktywować nawet takie atawizmy. A jeśli dodatkowo rozpoznajemy w tym humor (a rozpoznajemy, prawda?) i jest to skuteczne to tym lepiej.
        Więc wpisując się w konwencję podpowiadam kolejne postaci, które mogą pomóc kreować grupę „my” vs „oni”.
        Kolega Ser dobrze rozczytał moje intencje 🙂
        Na wszelki wypadek jednak dodam emotkę 🙂

        (15)
  3. Array ( )
    Kto nie skacze ten za lejkers hophophop 6 października, 2025 at 19:01
    Odpowiedz

    Ja proponuję w miejsce LaMelo wstawić LaLakers.
    Klub dla lemingów bez charakteru i własnego zdania.

    (9)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja ogólnie polecam ustawienie czasówki na korzystanie z telefonu dziennie. Dużo lepiej kontroluję to ile korzystam z telefonu. Ogólnie też dobrze działa poranna rutyna bez telefonu. Pierwsze kilka godzin zupełnie nie używam. No może tyle żeby sobie muzykę ustawić. Wieczorem to samo. Zdecydowanie wolę sobie książkę poczytać albo nawet pograć w coś na kompie. Ważne żeby coś miało jakąś fabułę, na której mogę się skupić.

    (5)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja książkę kupiłem, a chyba tylu reklam nie widziałem. Do książek teraz wracam czytam ’ Ziarno prawdy ’ i trochę męczy mnie to, ale są dwa trupy więc skończę.
    Odnośnie czytania na głos, każdemu polecam. Poprawia wymowę oraz zakres słów i oczywiście czytanie na głos 😁.
    Ja właśnie do Hornets, oni mnie nie denerwują. Bardziej wkurzają ekipy które też ligi nie wygrają, ale się puszą np. Memphis

    (3)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak ktoś chce polubić czytanie to polecam „Baudolino ” Umberto Eco , historia to najlepiej Norman Davies a najlepsze kryminały pisze Marek Krajewski.

    A tak w ogóle to „… We the gang, yo we walk how we talk, and we stalk, so we do what we do after dark, balling…”
    Dogg Pound „Gangsta Rap”
    Pozdrawiam

    (0)
  7. Array ( )
    zDziennikaMechanika 6 października, 2025 at 22:11
    Odpowiedz

    Ja chętnie przeczytałbym książki dwie, jednakże prosiłbym o ebook.
    To nic strasznego ani zdrożnego, mówi to jako selfpublisher. Piractwo to najmniejszy problem.

    I promocje można też ogarnąć, z Audiobookiem poszaleć też, wtedy i Audioteka pomoże w sprzedaży.

    Ja od dawna nie czytam papieru, co ma swoje wady, ale i zalety.

    (3)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Kolega z pracy co też jest tutaj czytelnikiem zwrócił mi uwagę żebym się nie popisywał. Ma chłopak rację.
    Mea culpa. Pracuję nad tym.
    Moja Mama , niepoprawna humanistka kazała mi czytać trylogię Sienkiewicza. Koledzy biegali po boisku ja siedziałem z książką a ona siedziała obok i patrzyła jak czytam. Przysięgam że zna to cholerstwo na pamięć. Co kilkanaście stron przepytywała mnie co przeczytałem i co o tym myślę. Jak wyczuła że sciemniam to dostawałem delikatnego strzała w potylicę. Lata 90te to był inny świat. Ech..

    (6)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    A ja lubię odpalić lampkę i usiąść z prawdziwą książką w ręce, a potem postawić na półce i porzyczyć jakby kto chciał. Tak z ręki do ręki przekazać.

    (2)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Zady i Walety jak wszystko. Ja swego czasu sprzedałem bibliotekę ponad 1000 pozycji. 20+ lat zbieractwa. Odtąd traweling light. Życie kazało wybrać- trzymasz graty czy robisz zwrot. Ja z żona zabraliśmy dzieci i pare rzeczy i pojechalismy na drugi koniec świata. Teraz po 5 przystankach znow Tu, ale już nie zbieramy rzeczy, ktorych nie mozna wrzucic do 2-3 walizek. Dlatego popieram petycję o eBooki. Wiem, że przez to zabieramy pracę archeologom. Bo tych moich setek książek, a wciąż czytam sporo, notatek i artykułów za 3000 lat nikt nie wygrzebie z pod warstw plastiku 🙂

    (3)
    • Array ( )
      Z_Dziennika_Mechanika 7 października, 2025 at 09:30
      Odpowiedz

      Dokładnie ten sam przypadek. Wyprowadzaliśmy się z kraju i cała moja biblioteczka którą pieczołowicie zbierałem poszła do ludzi. Od tamtej pory staram się mieć wszystko na czytniku. Kupuję chętnie książki, bo może powiem coś zdrożnego, ale są tanie. Chętnie też wspieram selfpublisherów, bo sam przeszedłem tę drogę.

      Miłego dnia!

      (1)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Wbrew pozorom nic lepszego nie wymyślono do przekazywania wiedzy czy swojej wizji świata niż książka. Coś co ma zamkniętą formę, jakąś strukturę, plan, jakiś temat opracowany (przynajmniej w założeniu) lub przynajmniej historię, opowieść do opowiedzenia. Nie jest interakcyjne, a jest zamknięte, osadzone. Oczywiście lepiej nagrać filmik jak wbić gwoździa niż to opisać, ale gdy balansujemy między sprawami abstrakcyjno-analityczno-syntetycznymi to nic nie zastąpi książki. Nic tak też nie buduje wyobraźni, jak percepowanie, budowanie obrazu tego, o czym czytasz.
    Co do posiadania obiektu fizycznego – książki. Ja tam wolę mieć jakąś swoją bibliotekę . Co chcę mieć na wyciągnięcie ręki, to mam, co jest jednorazowego użytku – czytam w e-bookach. Jak ogród – nie pod każdym krzewem muszę kiedykolwiek przysiąść, ale zawsze mogę, jak tylko zechcę. To, co przeczytane w papierze dłużej zostaje mentalnie, wzbudza większy rezonans. Tak już jesteśmy skonstruowani – do kontaktu z obiektami. Świetne materiały na ten temat ma w internecie np. Mateusz Hohol – jak ucieleśniony jest umysł.

    (3)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Odnośnie braku skupienia w Stanach weszła parę dni temu aplikacja, która działa jak Tiktok, ale treści są generowane przez SI. W sensie nie trzeba już nawet nic nagrywać, tylko stworzyć swój awatar. Generuje to opcje w stylu: zrób napad na bank i wstaw facjatę kogoś, kogo nie lubisz.

    Raz, że jest to bardzo popularne, to przecież można takie problemy wygenerować, że szok. To jest ta różnica pokoleniowa, która miała nas nie dotyczyć. Mnie jako gościowi koło trzydziestki już ten pociąg odjechał.

    (3)

Komentuj

Gwiazdy Basketu