NBA playoffs: przeprośmy Indiana Pacers | Shai i Joker jadą na remis!

27

Witam serdecznie w nowym tygodniu, gdzie chęć rzucenia wszystkiego w diabły miesza się z nadzieją na lepsze jutro. Jak się macie? Patronami dzisiejszego odcinka są Dmn Dzik oraz Młody 1112, ja nazywam się Bartek Gajewski, światowy rekord w szybkości ułożenia kostki Rubika wynosi 3.47 sekundy, a to są GWBA, czyli gwiazdy basketu. 

Swego czasu nauczyłem się potrzebnych sekwencji, żeby móc kostkę Rubika układać (Olkowi zależało) a potem zobaczyłem nastolatka z Kolumbii układającego trzy kostki naraz… równocześnie nimi żonglując. Uznałem, że jak to w życiu: można do pewnych rzeczy dojść rzetelną pracą, taką nazwijmy to rzemieślniczą akumulacją, ale w zderzeniu z iskrą bożą, wrodzonym talentem (któremu choć trochę zależy) nie mam szans. 

Jestem kaznodzieją na pół etatu, więc powiem tak: grunt to w sobie cień talentu rozpoznać i go rozwinąć, w miarę możliwości. To chyba ważny element, tak zwanego „spełnionego życia”. Więc proszę bardzo, jaki jest Twój talent? Podziel się w komentarzu, heh. 

Cavs 109 Pacers 129 [1-3]

Kompletna dominacja z ich strony w pierwszej połowie, w każdym elemencie. Tu nie chodziło o taktykę, ale siłę, intensywność, energię, której nie sprostaliśmy, której nie ogarnęliśmy. Wiedzieliśmy, że mocno zaczną, ale z jakiegoś powodu, mentalnie a może fizycznie, nie byliśmy się w stanie wspiąć na odpowiedni poziom, poziom potrzebny by im dorównać [Kenny Atkinson]

Można już się rozejść, Donovan Mitchell i Evan Mobley nie wywalczą pierścienia w tym sezonie. Jednocześnie można się ustawić w kolejce do przeprosin, ja zacznę: 

Przepraszam, że wątpiłem w Indiana Pacers! Nie ufałem, nie wierzyłem w ich zbilansowanie, wszechstronność ofensywną, szybkość i współpracę. Pomyliłem się i teraz się kajam. Okazuje się, że finał konferencji w zeszłym sezonie nie był dziełem przypadku. Podopieczni pana trenera Ricka Carlisle’a, który przypomina mi nieco mojego śp. ojca, są na najlepszej drodze do awansu do najlepszej czwórki NBA sezonu 2024/2205. 

Po porażce poprzednim razem zeszli na Cleveland jak burza. Oto zapis pierwszej kwarty, wygranej przez gospodarzy 38 do 23:

  • 12-7 na tablicach
  • 13-2 w asystach (!!) 
  • 3-7 w stratach 
  • 6/10 zza łuku
  • 11 rzutów z gry więcej 
  • 100% bezpańskich piłek wywalczonych

Tym razem Pacers nie dali się zaskoczyć obroną strefową Cleveland, jaką ci ponownie próbowali przed nimi rozwinąć jak Wojski kunszt swój przed uszami myśliwców w Panu Tadeuszu. Znacie to na pewno, ten fragment: „zasunął wpół powieki, wciągnął w głąb pół brzucha I do płuc wysłał z niego cały zapas ducha, I zagrał…”

Tak sami zrobili gospodarze, którzy do przerwy prowadzili uwaga… 80:39 (to ex aequo największa przewaga do przerwy w historii playoffs!!) trafiający przy tym 12/18 zza łuku. Przepięknie wyłuskiwali mismatch, wrzucali piłki w środek do Siakama, Turnera, Toppina, a ci niespecjalnie nagabywani, umieszczali piłki w koszu. Siakam nie pudłował na starcie drugiej kwarty, a co zebrali i przeszli przez połowę, to kończyło się trójką. Toppin jakieś reverse layupy serwował publice, ta ryczała w ekstazie. No, tak było! 

Oczywiście mógłbym spróbować wytłumaczyć Cavs. Evan Mobley (10 punktów 5 zbiórek) wygląda jak fajtłapa po kontuzji, nie łapie piłek, sztywny jest, co za tym idzie z manewrami się cofnął w rozwoju, pod presją bardzo niepewny. Darius Garland jak przyspieszy i za mocno oprze ciężar ciała na kontuzjowanym dużym paluchu, to mu się nogi same uginają i ląduje na glebie.

Donovan Mitchell (12 punktów 3/11 z gry) uszkodził kostkę na rozgrzewce (o czym nikt nie wiedział!) a co za tym idzie, również stracił dynamikę (zresztą on po trzech meczach granych na 100% miał prawo czuć się dojechany) DeAndre Hunter (0/4 z gry) o mały włos nie wyleciał z parkietu (wyleciał gamoń Ben Mathurin)… ostatecznie grał do końca, ale ze zwichniętym kciukiem nie prezentuje się dobrze:

Ty Jerome, zawód chyba największy, najcięższy. Pacers mu nie leżą, ok rozumiem. Bardzo dużą uwagę zwracają, przykładają do i na ball-handlera, ale serio, on w tej serii nie istnieje. Jako free-agent stracił ogromnie w oczach rynku, niestety. 

Myles Turner (20 punktów 7 zbiórek 4/4 trójki) raz jeszcze kozak. Gra najlepszą koszykówkę w karierze, cała grupa zresztą ma swoje miejsce i wie po co wchodzi na parkiet. Równie dynamicznej co zbilansowanej ekipy trudno szukać poza najlepszą czwórką NBA, hehe. Toppin i Siakam również przekroczyli dwadzieścia oczek, nad czym pieczę trzymał Haliburton (11/5/4 po pierwszej połowie).  

Jeszcze jedna ważna sprawa, kiedy Mathurin i Hunter się spięli, sędziowie przeszli w tryb „apteka” i przez kolejne pięć minut gwizdali każdy niemal kontakt. W tym układzie Cavs naprawdę byli bez szans na odrobienie strat. Nie mówię o niesprawiedliwości, bo w pierwszej kwarcie sami nie schodzili z linii wolnych, mówię o tym, że jeśli odebrać Cavaliers fizyczność, w stricte ofensywnej grze, zdrowsza i szybsza Indiana wygląda po prostu lepiej. 

Cavs zapewne coś jeszcze chłopakom urwą u siebie, ale na awans nie ma co liczyć, chyba. Pobawimy się w predykcję finałów konferencji? Pacers vs Celtics (powtórka z zeszłego roku i oby nie 4:0)? W drugiej parze zaś Thunder vs Wolves i OKC w finale? Jak myślicie? A propos! 

Thunder 92 Nuggets 87 [2-2]

Ależ dramat… po pierwszej kwarcie Denver 0/14 zza łuku, Oklahoma 1/11. Do przerwy 3/22 vs 3/22, łącznie 6/44, czyli trzynaście procent skuteczności. Śmiech na sali. Może inaczej, skrzywdzeni zostali gracze… obu stron. Poprzednie spotkanie zakończyli (dogrywką) w sobotę o siódmej rano (czasu polskiego rzecz jasna) aby następnie spotkać się w niedzielę o 21:30. To ile to będzie, 38 godzin przerwy? Czyli dostaliśmy de facto mecz back-to-back w NBA playoffs!

O ile młodzi Thunder wytłumaczenia nie mają (średnia wieku wynosi tutaj nieco ponad 25 lat, a 31-letni Alex Caruso nazywany jest przez kolegów „wujkiem”) to nieco starsi Nuggets, na dodatek grający w ósemkę (!) mieli prawo wyglądać ociężale. I wyglądali. Obrona strefowa serwowana w większości po obu stronach, aby wykluczyć dominujące postaci. Efekt widzicie. 

Prawdziwe granie zaczęło się po przerwie, obie strony miały swojej momenty, ale ostatecznie przeważyła witalność OKC. Witalność i znów… podejście arbitrów. Posłuchajcie (popatrzcie) co mówi trener gospodarzy David Adelman: 

Jeśli Shai (25 punktów 6 zbiórek 6 asyst) może używać drugiej ręki by się odepchnąć przed rzutem, a jest w tym bardzo dobry, to masz nadzieję, że pewien minimalny kontakt obrońcy z jego ciałem będzie dopuszczalny. Albo chociaż niech to działa w obie strony. Facet jest niezwykle trudny do upilnowania. To prawdziwy artysta gry na faul.  

Powiedzcie proszę, czym się różnią te dwa zagrania? W pierwszej akcji otrzymaliśmy 2+1, w drugiej byłaby piłka z boku, gdyby nie bonus. Szok! 

Nikola Jokic (27 punktów 13 zbiórek) jest zmęczony, sfrustrowany gwizdkami. Popełnia błędy, rzuca nieskutecznie, jak zwykły śmiertelnik, All-Star, ale nie MVP: 7/22 z gry, 4 asysty 4 straty. Ogrom energii wydatkuje w obronie, gra na wysokości linii rzutów wolnych, pomaga przy wjazdach, rotuje. Śmiem twierdzić, że to dla niego najcięższa seria w karierze.

Thunder nie zachwycają, ich taktyka jest prosta jak włos Mongoła, najlepszych ludzi przyklejają do Jamala Murraya, murem stoją w polu trzech sekund, pozwalają Westbrookowi, Gordonowi, Braunowi, Jokerowi, nawet Porterowi rzucać z odległości. Dopóki ten ostatni ma problem z barkiem, strategia przynosi efekty. 

Tu i tam ich chłopaki ukarają serią trafień, ale koniec końców Joker nie jest w stanie efektywnie zagrać tyłem do kosza, ucieczki za plecy nie istnieją (asysty Serba spadły o 60% względem średniej sezonu zasadniczego) a każda zbiórka to jazda na obręcz Denver. Kreatywności wymaga uwolnienie Jokera, aby mógł choć raz złapać piłkę w ruchu, ale nie jestem pewien czy to możliwe, ani czy on sam ma na to energię…

No nic, walka trwa, seria best-of-seven przemieniła się w serię best-of-three. Akcja przenosi się z powrotem do Oklahomy i niech wygra lepszy! Aha, nie byłoby dzisiejszego zwycięstwa bez wkładu Alexa Caruso, gość jest wszędzie, walczy jak lew, 10 punktów 4 zbiórki i najwyższe w zespole +12 wskaźnika plus/minus. 

Other NBA news

-> Giannis Antetokounmpo po raz pierwszy w karierze myśli realnie nad zmianą klubu. Kontrakt w Milwaukee co prawda ma ważny do lata 2028 roku, ale wiemy doskonale, że z niewolnika nie ma pracownika i jeśli taka będzie wola Greek Freaka (nie czuję że rymuję) włodarze Bucks jedynie strzelą sobie w kolano stając na drodze jego pragnieniom przeprowadzki.

Umówmy się, Bucks są pozamiatani na lata wprzód, wszystkie plany poszły w łeb wraz z zerwaniem Achillesa przez Damiana Lillarda. Trzeba zamknąć, wyprzedać wielkie kontrakty graczy niegrywalnych (Lopez, Kuzma, Lillard, Connaughton) zaorać, zacząć budowę składu od nowa.  

-> Skoro mowa o transferach to Lakers powinni niestety (przy całej sympatii) wyhandlować Austina Reavesa. Hehe, nie, nie przymierzam Giannisa do Lakers, bo uważam że to niedobry byłby fit z LeBronem. Jeden i drugi potrzebują piłki w rękach, to oni generują największe przewagi, a przecież piłką najlepiej zawiaduje Luka. Wszyscy trzej to samce alfa, więc by się jedynie pogryźli. Więc sorry, ale nie. No chyba, że oddajemy LeBrona i Reavesa do Milwaukee, ale to na 99% niemożliwe. 

No dobra, niemożliwy był też transfer Luki, ale naprawdę to byłaby rażąca niekompetencja (po stronie Bucks). Wyobraźcie sobie natomiast do czego zdolny byłby tandem Luka x Giannis. Grube wióry by leciały jak by ich mądrze obtoczyć w panierce z prochu strzelniczego. To byłaby grecko-słoweńska bomba atomowa. 

-> Dziś wieczorem loteria draftu NBA! Największe szanse na wylosowanie „jedynki” mają oczywiście trzy najsłabsze ekipy ligi po minionej rundzie zasadniczej, czyli: Utah, Washington i Charlotte. Obyśmy byli świadkami niespodzianki, bo wszystkie trzy jak leci zmarnują dokumentnie Coopera Flagga. Nie mają struktury, odpowiedniego otoczenia, charyzmy na ławce trenerskiej. Najchętniej oglądałbym Flagga na Brooklynie, o San Antonio nie śmiem nawet myśleć, ale szanse to odpowiednio 9 i 6%.

-> Rockets interesują się pozyskaniem Devina Bookera, a niech go biorą razem z całym „dobrodziejstwem inwentarza”, vintage furami i minami cierpiętnika. Amen Thompson nie dostanie piłki najwyżej, a Alperen Sengun będzie cały mecz stawiał zasłony. Zrobi się z tego drugie Sacramento. No nic, dobrego wieczoru ferajna! B

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Dzień dobry! Ja potrafię tatuować i żyję z tego od niecałych dwudziestu lat. Finansowo bywało różnie, ale każdemu życzę przede wszystkim tego, żeby robił to, co kocha.

    Walić kostkę Rubika Bartek, napisałeś książkę! Wiesz ilu ludzi napisze książkę?

    (27)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Ja natomiast z zawodu i z zamiłowania jestem torreadorem, jednak finansowo to słaby wybór i pracuję jako mechanik samochodowy.

        (4)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Lebron ma no-trade clause, ale Bronny już nie! Moze sie dogadają i LeDaddy dostanie konkretne minuty z LeSynem w MIL. To byłby win win dla wszystkich. Lebron już nic nie ugra blokując salary cap 50 bankami, Bronny tylko się męczy na ławce, a Luca marnuje czas z LeFamilią.

    (20)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Shai inicjuje kontakt i wbiega w obrońcę cofającego się w stronę kosza, faul. Dort jako obrońca wbiega w Gordona inicjującego akcję, gwizdki milczą. Którejkolwiek drużyny fanem by się nie było to fatalnie się to ogląda…

    (30)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Rok temu Pacers byli najbliżej pokonania Bostonu, kto pamięta….Tak oceniasz Denver, a jak by wygrali .Gdy by nie sędziowanie to co ? Inna ocena? Nie wiem jak Wy ale wg. mnie Shai nosi cały czas piłkę. Odpycha lewą ręką. No cóż zawsze w takich meczach wygrany ma inną ocenę. Rick z Indiany to geniusz koszykówki, ma średni skład, słabszy niż Cavs ale wyciąga wszystko co najlepsze z każdego z zawodników. Mam nadzieję że dziś GSW wyciągną na 2-2!! Na koniec Boston to najbrzydsza drużyna w tej grupie, nie mogę na nich patrzeć, zwłaszcza na liderów.

    (18)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Siakam, Hliburton, Turner to przecież topowe trio w tych playoff 😀 Nie jeden trener jakby budował skład to wolałby takie Turner niż Anthonego Davisa. Po prostu Indiana nie ma takiego pyłu gwiazdnego, nie ma gwiazd/celebrytów, przez to ludzia wydaje sie, że maja średni sklad.

      (2)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Eee myślę, że Lebron totalnie oddałby pole w tym wieku. Sezon jest długi, mecz jest długi, dogadaliby się. Przede wszystkim Lakers brakuje wysokiego, a Giannis jest tym wysokim mimo wszystko. Loby pięknie by łapał.

    (3)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Bartek, ten rekord od dawna nieaktualny, nawet dwukrotnie pobity 😉 najpierw było 3,13 teraz jest 3,08, a pobił go chłopak w wieku naszych synów 🙂

    (5)
  7. Array ( )
    fan minnesoty od 2k14 12 maja, 2025 at 22:25
    Odpowiedz

    To ja przy okazji odszczekuje swój komentarz o przegranej Pacers w 5 meczach. Jeszcze NYK mógłby powieźć Boston i by było idealnie

    (7)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Z Bostonem? Czy może jednak z Nowym Jorkiem?:) Chyba czas tym razem przeprosić Knicksów, a zwłaszcza Brunson`a:) Ależ wspaniałe i nieprzewidywalne PO! Tylko szkoda mi moich Warriors, bez Steph`a to nie mogło się udać.

    (18)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    1.8% szans i mają Coopera. Nie miescilo sie w glowie nikomu, że mozna wymienić bezposrednio Luke za AD. Niko sie wywiazal, nie pisnal ani slowa, dzielnie znosil obelgi. Pisałem ze Silver spłaci swoj dług.
    Jak ktoś mysli ze to przypadek to jeszcze trochę za krótko zyje na tym świecie.

    (14)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Wiesz, w jaki sposób losuje się kolejność w drafcie, prawda? To dość ciekawy proces, na wiki masz po polsku opisane

      (0)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja znam fragment o Wojskim, ba! Pełniłem jego rolę podczas bicia Gitarowego Rekordu Guinessa 2024 we Wrocławiu (kto był ten wie xD)

    (-1)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Kontynuując logikę włodarzy, myślę że wymienią Flagga na Lillarda xD

      Oczywiście żart, wiadomo że za Luka Trade stoi drugie albo i trzecie dno o których nigdy się nie dowiemy, a Harrison nie jest półgłówkiem – pewnie został sowicie nagrodzony za wystawienie się pod topór i teraz wyciera sobie łzy banknotami, przetrawiając każde FIRE NICO jakie słyszy.

      (3)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Dalton Knecht to odpowiedni zawodnik, na którym można budować zwycięski zespół.
      Pick z tego roku plus jeszcze jeden z przyszłych lat to cena na którą Dallas może spokojnie przystać.

      (-1)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Giannis? Dla Milwaukee (w ich obecnej sytuacji) to byłby super początek przebudowy, który znacząco skróciłby ich drogę powrotu do ścisłej czołówki…

      (0)

Komentuj

Gwiazdy Basketu