fbpx

Mistrzowie fachu: Shane Battier oraz reszta “glue guys” NBA

25

Każda gospodyni wie, że pierwszy czek, jaki wypisujesz na początku miesiąca to hipoteka, ale zaraz po nim idzie ubezpieczenie…

Te słowa, wypowiedziane przez Leigh Anne Tuohy, dotyczyły footballu amerykańskiego i postaci quarterbacka oraz ochraniającego go left tackle. To QB jest hipoteką i stanowi absolutny priorytet, ale żaden coach nie będzie spać spokojnie, jeśli ubezpieczenie nie będzie tak solidne, jak choćby Tyron Smith z Dallas Cowboys. Przenosząc tę analogię na grunt koszykarski, drużynę buduje się wokół franchise playera, ale warunkiem powodzenia tego przedsięwzięcia są właśnie glue guys. Owszem, czasach galopujących kontraktów i super teamów nie ma co patrzeć na wysokość gaży, ale zapytajcie trenera Thibodeau dlaczego stanął na łysiejącej głowie i nadwyrężył budżet dla Taja Gibsona, a będziecie mieć jasność sytuacji. Niniejszym, zapraszam na kolejny wpis z serii “Mistrzowie Fachu”, tym razem pochylimy się nad “glue guys”.

Kim jest Glue Guy

Shane Battier, w swoim artykule dla portalu Dereka Jetera, stawia tezę, że bycia zawodnikiem typu GG można się nauczyć, ale można się też nim urodzić. On sam należy do tej drugiej kategorii, a zawdzięcza to byciu jedynym mieszanym dzieciakiem w zdominowanym przez białą społeczność (w tym wypadku to eufemizm dla określenia “white trash”) Birmingham w Detroit. Wszystko czego chciał młody Shane, to wpasować się w otoczenie i… przetrwać. Właśnie, przetrwanie, to esencja bycia glue guy. Dzięki nim przetrwać ma zagrywka, prowadzenie, szanse na zwycięstwo, drużyna. Gra ma się po prostu kleić. Nie ważne jak to zrobisz, po prostu to zrób. Masz być potrzebny i już.

Battier wsławił się w ligowych kuluarach tym, że przed każdym meczem odbierał ten sam pakiet opracowań i analiz, który dostawali asystenci trenera. To był jego sposób, żeby się przygotować do meczu na długo przed pierwszym gwizdkiem. A na boisku?

Pod względem umiejętności, glue guys może potrafić wszystko po trosze, ale może też wyróżniać się jedynie w kilku aspektach. Nie ma dla niego idealnego rozmiaru, ale zbyt mały na podkoszowego i zbyt duży na guarda to preferowany gabaryt. Zazwyczaj jest jedna rzecz, którą robisz dobrze w obronie i jedna, w której wyróżniasz się w ataku. Dla mnie była to trójka z rogu i bycie koszmarem rywali w obronie. Potrafiłem być naprawdę ciężki, zapytajcie Mambę [Shane]

Na boisku i poza nim

Shane twierdzi też, że na sesjach video i treningach zadawał setki pytań. W którą stronę rolować, jaki zawodnik ma przejąć krycie w danej akcji, czy można przećwiczyć ostatnią zagrywkę jeszcze raz itd. Nie dlatego, że sam tego nie ogarniał, przecież mógłby w każdej chwili zastąpić asystenta trenera. Więc dlaczego? Battier doskonale wiedział, że z pewnością jest w drużynie jakiś młodszy, mniej doświadczony zawodnik, który ma tę samą wątpliwość, ale boi się o to zapytać, bo nie chce, żeby przez niego reszta chłopaków miała więcej roboty, albo musiała w kółko ćwiczyć to samo. Nie wszędzie jest taka kultura jak w SAS, wyobrażacie sobie jak jakiś rookie wychyla się z podobnym pytaniem, gdy obok siedzi ktoś pokroju JR Smitha, Allena Iversona czy, nie daj Boże, Kobe Bryant?

Uzyskanie odpowiedzi na takie pytanie od razu procentowało w grze. Gdy przychodził czas próby, a dany zawodnik był przygotowany, to był plus dla nas [Shane]

W nowoczesnym baskecie, zdominowanym przez statystyki, produktywność bardzo często oceniana jest na podstawie tego, co wnosisz do box score, ale zdaniem Battiera (i na zdrowy rozum) tego typu ujęcie nie daje pełnego obrazu danego zawodnika. Jako przykład Shane wskazuje swoją działalność na rzecz relacji w drużynie. Organizacja imprez, takich jak karaoke, fantasy football czy wspólne wyjście, jest kluczowa. Jeśli na kolejnym treningu wszyscy dyskutowali w szatni o tym, jak LeBron zrobił z siebie pajaca śpiewając Biebera, albo chwalili Udonisa Haslema za dobre wybory w rozgrywce fantasy football, wiadomo było, że zadanie zostało wykonane.

Może wydawać się to nieistotne, ale te interakcje, które nie mają nic wspólnego z basketem są kluczowe. Drużyna nie może być “zbyt zżyta”. Te małe rzeczy wzmacniają więzi w ekipie. Zapytajcie Warriors, spójność zwycięża. Nigdy nie wiesz, kiedy te więzy zostaną przetestowane, ale na drodze do mistrzostwa, w którymś momencie stanie się to na pewno.

Ego

Glue guy to nie jest żaden twój kumpel, od dwóch lat zamknięty we friendzone jakiejś laski, ani etatowy kierowca po imprezach. Chcąc grać na poziomie NBA trzeba mieć w sobie niemało hardości i dumy, bo inaczej nie da się przetrwać (prawda, panie Bennett?). Masz ego, ale masz też grubą skórę. Nie boisz się skończyć na czyimś posterze ani dać się wsadzić na rolki kozłującemu. Nie polujesz na highlighty ani triple doubles. Jak mówi Battier, “masz większą rybę do usmażenia”.

Miałem ego, nie byłem Matką Teresą. Różnica jest taka, że tak długo, jak koledzy i trenerzy byli świadomi mojej wartości, nie musiałem martwić się zewnętrzną krytyką. Ogólnie, glue guy jest tylko tak dobry, jak drużyna, w której gra [Battier]

Gdy Shane grał w przeciętnych Houston Rockets, chwalono go za charakter i zdolności przywódcze, ale wytykano brak kozła i nieumiejętność kreowania własnych rzutów. Nagle, jak za dotknięciem różdżki, wszystko zmieniło się, gdy przeszedł do walczących o tytuł Heat. Teraz był już pitbullem w defensywie i dobrą duszą. Fenomenalnym glue guyem, bez żadnych gwiazdek i odnośników. Wciąż był tym samym zawodnikiem, co od czasów Duke, różnica była taka, że teraz zaczęli wygrywać.

Jeśli chcesz wygrywać, musisz budować drużynę w oparciu o graczy, dla których liczy się tylko jedna statystyka. Zwycięstwo [Shane]

Przykłady

Shane, podsumowując swój wywód, podał kilka typów swych ulubionych zawodników w typie glue guys. Jako pierwszego wymienił Jae Crowdera, wówczas jeszcze gracza Bostonu, może dlatego, że podobnie jak on, Jae specjalizuje się w formacie 3&D. Dalej poszedł Tim Duncan, przede wszystkim dlatego, że zawsze jest (był) tam, gdzie być powinien, a dzięki niemu dobrze ustawieni są inni gracze Ostróg. Oprócz tej dwójki Shane typuje Andre Iguodalę i Draymonda Greena, którzy szczerze powiedziawszy byli moimi pierwszymi typami, poza Shanem, gdy zacząłem myśleć o napisaniu tego tekstu.

Trudno wymyślić lepsze przykłady niż dwójka Warriors i Battier, niemniej, ze swojej strony uważam, że gracze tacy jak Eric Gordon, Ryan Anderson, Matt Barnes czy Jamal Crawford zasługują na wzmiankę. Oczywiście, LeBron czy Kawhi kleją się bardziej niż podłoga w nocnym klubie, ale zależy mi na tym, żeby skupić się na zawodnikach, którzy nie należą do kategorii “hipoteka”. Historycznie, na szybko, wskazałbym Jeffa Hornaceka, Mario Elie, Tony’ego Kukoca i, last but not least, Ricka Mahorna. Tak długo mam go w avatarze, że chyba w końcu poświęcę chłopakowi artykuł.

Trójka Bad Boys Pistons z mistrzowskiego roku 1989. Od lewej Mahorn, Mark Aguirre i Dennis Rodman. Jako podstawowy PF, Mahorn notował w playoffs “oszałamiające” 5.7 ppg i 5.1 rpg, oddając raptem 4 rzuty w meczu, ale nie byłoby sweepa na Lakersach w finale, gdyby nie on!

A Wy? Kogo wskażecie?

[BLC]

Ostatnie Wpisy

25 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Rurek
    Odpowiedz

    Jamal Crawford to po prostu strzelec z ławki, termin “glue guy” do niego nie pasuje, to samo Gordon – nawiązując do graczy których na końcu wymieniłeś.

    (67)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Shane Battier to jeden z moich ulubionych graczy. G6 w 2013 roku uratował Ray Allen, za to G7 Battery zaczął od 5/5 za trzy, kończąc mecz z bodajże 6/8.

    Pamiętam jak się cieszyłem, że ten zawodnik od brudnej roboty itp w ostatnim meczu sezonu przeżywa swoje chwilę chwały.

    Takich gości się po prostu lubi.

    Warto wspomnieć że był też mistrzem w wymuszenia fauli w ataku. Nic tak nie wkurza przeciwnika jak ofens.

    (66)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Derek Fisher w Lakers, Michael Curry w Pistons w latach 90., Nate McMillan w Sonics, teraz już chyba coraz mniej takich profesorów poza osobami wskazanymi w artykule. Może Manu i Danny Green w Spurs?

    (14)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Propozycja artykulu:
    Rozpiska z godzinami tygodnia zawodnika nba. Kiedy sa druzynowe treningi? Kiedy indywidualne? Jak to dziala jezeli w tygodniu pokonuja tysiace kilometrow samolotem? Co jedza na wyjazdach? Lataja z nimi ich kucharze? Czy druzyna zatrudnia kucharza? Kiedy przy 82 meczach z czego polowa wyjazdowych czas na normalne treningi? Pozdro

    (90)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe przem08

      Moze jeszcze kiedy korzystaja z lazienki, czy spia na lewym czy prawym boku, czy jak jedza platki na sniadanie to czy z cieplym czy zimnym mlekiem, czy jada na trening to sami prowadza samochod czy maja kierowce itd…. nie masz swojego zycia?

      (-46)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Chyba nie do końca zrozumiałem definicję glue guya, Kawhi jest wybitnym zawodnikiem ale chyba bardzo nieśmiały z niego typ, bez umiejętności przywódczych, wydaje mi się że te funkcje należą do tima i manualna.

    (3)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie wiem czy dobrze zrozumiałem kim jest glue guy, ale Butlera widzę jako takiego gg. Typ kieruje obroną, jest w drużynie mentorem (tak to wygląda podczas meczu). Jak go nie ma, obrona się sypie, kiedy trzeba, można na niego liczyć. Może to zbyt pochopne wnioski, ale ja wierzę w tego typa… A wiecie, że jak miał 13 lat […]

    (5)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    mój głos idzie na mojego ulubionego gracza przełomu lat 90-tych i początku XX wieku czyli Douga Christie.
    Kto o nim jeszcze pamięta? Jego gra w obronie za czasów wielkiej ekipy Sacramento była niesamowita.
    A z polskich parkietów? Gatis Jahovic.
    BLC nie możesz się ze mną nie zgodzić:)

    (10)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    No ale jak mozna zapomniec o Grancie Hillu, zwlaszcza z czasow gry dla Phoenix. Nie mnie inteligentny w obronie niz Battier. Pamietam mecz jak wszedl z lawki i calkowicie wylaczyl z gry B. Griffina, a ten zupelnie sobie nie radzac zaczal flopowac i aktorzyc krzyczac i padajac na parkiet. Wygladalo to totalnie zenujaco ale pierdolowaci sedziowie NBA gwizdneli faule. Od tego momentu stracilem szacunek dla pussyBlake.. dla mnie to nie do przyjecia ze facet-szafa pada na glebe nawet bez kontaktu i placze…

    (3)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Moim zdaniem takim niezwracajacym na siebie uwagi gg jest Ariza książkowa wersja. Ma trójkę jest świetny w obronie i w przechwytach. Z pozycji sf, długi, szybki potrafi wykreować pozycje, ale z reguły czai się na linii

    (11)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Oj Panowie taki portal był porządny (zakładki Ulubione podbijał), aż tu nagle Ociąganie się zaczęło i poranną kawę z http://www.nba.com można pijać bo GB śpią 🙄.
    Drodzy czytelnicy chyba już czas podciągnąć swoj angielski !
    Ps. ad. artykół + Scottie Pippen

    (0)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak już tak wymieniamy innych graczy, to z tamtej ekipy co Battier wymienilbym oczywiście Haslema. Trochę nie wpisuje się w definicje boiskowa GG ale mentalnie na pewno nim był. Przy wzroście 203 z powodzeniem bronił centrów. Nigdy nie plakal o większe pieniądze czy rolę w druzynie. Jak trzeba było to nie miał problemu z tym ze po meczu box scorze przy jego nazwisku widnialo DNP. A jak wchodził to zawsze miał bardzo pozytywny wpływ na resztę.

    Pamiętam jak w którymś meczu w okolicach 2013 roku po 10 latach w zawodzie po raz bodaj pierwszy trafił za 3.

    (2)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    > last but not least, Ricka Mahorna. Tak długo mam go w avatarze, że chyba w końcu poświęcę chłopakowi artykuł.

    Dajesz , kibice Pistons czekają ! 🙂

    (0)

Gwiazdy Basketu