Siedmiu ważnych free-agentów NBA wciąż pozostających bez umowy

9

Dobry wieczór,

na wstępie dziękuję wszystkim, graficznie uzdolnionym Czytelnikom za odzew i chęć niesienia pomocy przy okładce I love this game II. Wiem, że wizja będzie trudna w realizacji, więc czyjekolwiek nazwisko zostanie ostatecznie wymienione w książce, będzie to prawdziwy pro.

Tymczasem zerknijmy za ocean, a konkretniej na listę free-agentów, którzy w dalszym ciągu nie znaleźli zatrudnienia. Widzę siedem postaci, które nie powinny kosztować fortuny, a jednak mogą pozytywnie wpłynąć na zespół, albo nawet krajobraz NBA w przyszłym sezonie. 

Al Horford – niezastrzeżony FA

Big Al to znakomicie znana postać i pierwszorzędny gracz. Ma doświadczenie, wysokie koszykarskie IQ, potrafi podać, świetnie się ustawia czym nadrabia niedostatki szybkości, wciąż umie zejść nisko na nogach, przejmując zasłonę albo zaskoczyć blokiem. Na dodatek nie wolno zostawiać go wolnego na łuku (średnio 2/5 zza łuku w zeszłym sezonie). W wieku 39 lat nie będzie, rzecz jasna, biegał od kosza do kosza, w połowie gier rundy zasadniczej może być niewidoczny, ale w najważniejszych meczach nie zawodzi. 

Celtics chcieliby go oczywiście zatrzymać, bo aktualnie nie dysponują żadnym innym podkoszowym z rzutem i zaraz może się okazać, że ich firmowy spacing oraz feeria trójek, odchodzą w niebyt. Rzecz w tym, że Horford zawsze wysoko się cenił i bezceremonialnie szedł za pieniędzmi. W szeregach Atlanty, Bostonu, Philadelphii, OKC i ponownie Bostonu zarobił już w swej karierze 289 milionów dolarów brutto. Dziś wart jest minimum dla weterana (w jego wypadku 3.5 mln $) ale pewnie skończy na kontrakcie wartym w okolicach siedmiu-dziesięciu baniek za sezon. Pytanie gdzie wyląduje. Boston finansowo jest pod kreską, muszą ciąć budżet, więc przeprowadzki nie wykluczajmy. Oczami wyobraźni widzę go w Golden State, Denver lub z powrotem w Bostonie. Wszystkie trzy kluby wyrażały zainteresowanie i bardzo słusznie. W każdym z nich odegrałby ważną rolę. 

Malcolm Brogdon – niezastrzeżony FA

Duży, inteligentny playmaker, który jeszcze dwa sezony temu zdobywał nagrodę dla Sixthman of The Year. Przy 193 centymetrach wzrostu waży ponad 100 kilogramów, co rzutuje na jego obciążenia -> przeciążenia -> kontuzje. W minionym sezonie odezwały się m.in. przywodziciel oraz kolano, przez co zdołał rozegrać zaledwie 24 spotkania.

W pełni sprawności Brogdon to  bardzo wartościowa postać, ma technikę, potrafi grać na kontakcie z rywalem, nie przyspieszysz go na piłce, wyegzekwuje pick and rolla z wysokim, wyprowadzi centra na pozycję rzutową lub sam spenetruje. Rzuca tróje z kozła i bez większego wysiłku wbija większość „jedynek” pod samą obręcz. Podobnie jak Horford, wartość rynkowa Malcolma (choć jest o siedem lat młodszy) oscyluje w okolicach 3.5 – 10 milionów dolarów. Tutaj także mowa raczej o graczu na najważniejsze mecze playoffs aniżeli facecie, który ciągnął będzie zespół przez rundę zasadniczą. Do tego potrzebny jest atletyzm, szybkość i zdrowie. 

Dokąd trafi? Kluby w przebudowie nie będą zainteresowane. Zespoły z aspiracjami mistrzowskimi role „kreowania gry” mają w większości obsadzone. W moim odczuciu facet najlepiej sprawdziłby się w Cleveland (po odejściu Ty Jerome’a) lub z powrotem w Milwaukee (którzy mają wielu utalentowanych graczy ataku, ale brak im rasowego playmakera). Wyląduje pewnie gdzieś w Sacramento jako partner Sabonisa, co będzie bez sensu i na siłę. 

Josh Giddey – zastrzeżony FA

22-letni Australijczyk wypełnił swój rookie kontrakt, ale Chicago Bulls nie spieszą się by podpisywać z nim nową umowę. Szkoda, bo od transferu Zacha LaVine do Sacramento, kolega Giddey grał jak franchise-player: 21.2 punktów 10.7 zbiórek 9.3 asyst 45.7% zza łuku w dziewiętnastu meczach po przerwie na All-Star Weekend.

203 cm wzrostu, poprawiona trójka, bardzo imponujący motor, instynkt do gry na tablicach oraz, a raczej przede wszystkim, przegląd pola. Nie jest to może magia jak u Haliburtona czy Magica Johnsona, ale bardzo powtarzalne i solidne generowanie przewag i granie piłek na wolne pozycje. Spodziewam się nowej, czteroletniej umowy w granicach 85-100 milionów dolarów. Agent zawodnika żąda 30 milionów rocznie, stąd impas. Oczywiście byłoby łatwiej, gdyby inne kluby włączyły się w negocjacje, pojawiła się oferta z zewnątrz, którą Bulls mieliby prawo wyrównać, ale nikogo nie stać na tak drogie zakupy pod koniec lipca, no i należy pamiętać o ograniczeniach defensywnych Giddeya. Moim zdaniem zostanie w Chicago. 

 

Jonathan Kuminga – zastrzeżony FA

W kiepskim zespole to jest gracz, który z łatwością jest w stanie zdobywać średnio 25 punktów w meczu. Mimo, iż nie jest powtarzalnym strzelcem zza łuku! Mówimy o niezwykłej dynamice, koordynacji i ciągu na kosz. Wciąż ma niecałe 23 lata, być może brakuje mu rytmu i regularnie otrzymywanych większych minut. Niekompatybilny jest ze Stephem Currym, to jasne jak słońce. Lubi dominować piłkę.

Realna wartość zawodnika to 60-70 milionów $ za trzy sezony. Niestety nigdy nie wiadomo jakiego Kumingę dostaniemy w danym meczu. Warriors oferują 20 milionów, agent zawodnika chce 30 milionów za sezon, szykuje nam się zatem pewnie sign and trade (pomysłów nie będę rzucał, to bez sensu) ewentualnie zatrzymanie powyżej wartości i transfer w przyszłorocznym trade deadline. Ja bym biegającego od kosza do kosza Kumingę widział na Brooklynie. A propos…

Cam Thomas – zastrzeżony FA

Pisałem o nim ostatnio, podobna sytuacja i oczekiwania i finansowe co u dwójki panów powyżej. Jedni mają go za super strzelca, któremu dajesz piłkę i schodzisz z drogi, inni za holującego gałę sępa. Jeden na jeden nie do zatrzymania. Jeśli szefostwo Nets postawi sprawę twardo, będzie trudno znaleźć satysfakcjonujący kontrakt poza Nowym Jorkiem, po prostu jest za późno, kluby nie mają budżetu na wkomponowanie gościa po 25+ milionów za sezon. Być może tutaj także zobaczymy sing and trade i być może właśnie za Kumingę, kto wie?

Quentin Grimes – zastrzeżony FA

25-letni combo guard, bardzo wdzięczny do oglądania, sezon skończył w poskładanych kontuzjami Sixers, dla których notował średnio 21.9 punktów 5.2 zbiórek oraz 4.5 asyst. Gra na obu pozycjach obwodowych, broni trzy pozycje. Rzecz w tym że…

  • w Philly nie ma realistycznie dla niego miejsca (Maxey, Embiid, McCain, rookie Edgecombe, George)
  • oczekiwania finansowe zawodnika są zbyt wysokie (25 milionów $ za sezon)

Malik Beasley – niezastrzeżony FA

Energiczny volume-shooter na poziomie 42% zza łuku (319 trafień), który z pocałowaniem rąsi miałby już nowy kontrakt w Detroit, ale toczy się przeciwko niemu federalne śledztwo. Istnieją podejrzenia, że brał udział w procederze obstawiania meczów ze swoim udziałem. Pistons nie czekali, poszli w Carisa LeVerta i Duncana Robinsona, kolega Jaden Ivey wraca po kontuzji oraz rozwijają Ausara Thompsona. Beasley, o ile wróci, będzie grał poniżej wartości rynkowej. Jego priorytetem winno być utrzymanie w lidze, szkoda. 

Patronami odcinka są Michał Machała oraz Piotr Oniszczuk – szacunek Panowie, dziękuję! B

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    tylko beasley coś warty z tej „przepłaconej elity” tylko że on nie wiadomo czy gra na poważnie czy se hazarduje

    (-7)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Staty Giddey’a robią wrażenie.
    Kuminga, Thomas, Grimes – tak, te nazwiska mogą zmienić dużo w układzie sił, ale wszystko zależy od konfiguracji, w której się znajdą.
    Ale ciekawe są też nazwiska z niższej półki: Burks, Achiuwa, Payton, Westbrook, Payne, Okeke, Boucher, Walker, bo raczej te nazwiska gdzieś trafią.

    (5)
    • Array ( )
      AnonimowyAsystochochlik 27 lipca, 2025 at 07:40
      Odpowiedz

      Czy naprawdę doszliśmy do momentu, w którym nazywamy Westbrooka czy Payne’a niższą półką względem Kumingi czy Grimesa? 😅

      (-6)
      • Array ( [0] => administrator )
        Odpowiedz

        owszem, Kuminga i Grimes stoją obecnie wyżej niż Westbrook i Payne
        dziwi mnie natomiast, że wrzuciłeś Russa i Payne’a do jednego worka, bo Payne obok pozostałej trójki to w ogóle nie stoi i nigdy stał nie będzie

        (3)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Mam nadzieję że Giddey zostanie w Chicago bo widać że dobrze się tam odnalazł i może się tam dalej rozwijać.
    Co do Kumingi to mam nadzieję że wyląduje w Phoenix Suns bo obecnie pasowałby tam. Mógłby zostać pewną 2/3 opcja w drużynie przy Bookerze i Greenie a w pierwszej 5 oprócz tej 3 grałby defensywny skrzydłowy Brooks albo Dunn i defensywny center w postaci Marka Williamsa albo Maluach który według zapowiedzi ma ogromny potencjał przede wszystkim defensywny.
    Moim zdaniem mogli by tam stworzyć fajnie zbilansowaną mlodą ekipę która wciąż by się rozwijała ale już mogłaby o coś walczyć.
    Transfer Kumingi do obecnego Brooklynu w jego 4 sezonie w NBA moim zdaniem byłby dla niego bez sensu bo może kręcił by puste statystyki na poziomie 22/24 punktów ale jako zawodnik to wcale wy się nie rozwijał a jego wartość byłaby na poziomie Cama Thomasa który teraz uchodzi za gościa od pustych statystyk. Kuminga potrzebuje drużyny gdzie dostanie jasno określona rolę i będzie musiał wziąć za to odpowiedzialność a nie fajnie porzucać w drużynie bez żadnej presji bo w ten sposób go on nigdy się nie rozwinie a potencjał tam jest.

    (5)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    „Nazywamy”? Czyli też ich tak nazywasz? 🙂
    Tak ich określiłem, bo takie mam przemyślenia. Lopeza, CP3, Kennarda, Nance’a, Korneta lub Duncana Robinsona, którzy podpisali umowy z nowymi klubami, też wrzucę do tego worka, bo mogą być wartościowi, ale sami z siebie nie wywindują drużyny.
    Dlatego też jestem zadowolony, że Knicks wybrali Clarksona zamiast Westbrooka, bo ten pierwszy ma jeszcze trochę pary. Mimo że staty przemawiają za drugim.

    (2)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Horford sportowo powinien zostać w Bostonie. Tu ma młodych kolegów i jest zgrany. Sportowo najwięcej tu da. W gsw będzie kolejnym dziadkiem w składzie, a Denver na papierze wygląda pięknie a może być ostry zjazd do bazy.

    (2)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Denver w gorszym składzie stawiali czoła mistrzom chyba najbardziej ze wszystkich ekip.
    Teraz są bezdyskusyjnie lepszym zespołem niż byli

    (2)

Komentuj

Gwiazdy Basketu