Skarb kibica NBA 2019: New York Knicks

40

W Stanach Zjednoczonych nie znajdziemy miasta z większą liczbą mieszkańców aniżeli Nowy Jork. Wedle rachmistrzów spisowych mieszka tam w okolicach 8 milionów ludzi! Ciężko też znaleźć ośrodek z rzeszą tak oddanych fanów basketu. Niestety lokalna drużyna, chluba miasta, od wielu już sezonów szoruje brzuchem doły tabeli. W środku klubu zgrzyta, lata lecą, kolejni działacze / szkoleniowcy próbują zaprowadzić w zespole swoje rządy, bez sukcesów. Nawet legendarny Phil Jackson nie dał rady, kasę wziął, powymądrzał przed kamerami, a następnie zawinął. Istotna rzecz: wraz z pożegnaniem okrąglutkiego Melo w klubie przestano szukać, postanowiono wychowywać samemu. Droga godna uznania jednak na obecnym etapie niezbyt porywająca.

Offseason

Nowe twarze:

  • Kevin Knox – dziewiąty numer draftu, 206 centymetrowy kozak z potencjałem na 1. opcję, świetnie panuje nad ciałem, wokół obręczy kończy akcje obiera rękami, fajnie radzi sobie jako drybler w pick and rollu, umie uciec za plecy i fajnie czyta ruchy obrońców. Ma też wszelkie parametry na wszechstronnego obrońcę, tylko ze staraniami bywa różnie. Podania też od czapy.
  • Mitchell Robinson – 36. numer draftu, mobilny, skaczący środkowy, duży zasięg ramion, rim protector w stylu DeAndre Jordana. Pytanie na ile potrafi grać. Brak warsztatu z piłką, niewiele widzi, stawia śmieszne zasłony.
  • Mario Hezonja – roczny kontrakt wart 8.6 mln $ – Mario gra o wszystko, jak spitoli kolejny sezon to się może zawijać do Europy.
  • Noah Vonleh – ligowe minimum, silnoręki podkoszowy, którego potencjał już chyba nigdy nie zostanie “odkryty”
  • Kadeem Allen – combo guard, silny defensywnie, bez warsztatu ofensywnego. Doda iskry chłopakom na treningach, ale czy wiele pogra?

Odeszli

  •  Kyle O’Quinn (Indiana)
  • Michael Beasley (Lakers)

Ogólna charakterystyka

To jest Nowy Jork. Będąc tutaj jesteś królem Ameryki i królem całego świata. Grając tu przez chwilę nie zechcesz już grać w żadnym innym mieście [Enes Kanter]

Takimi słowami w lecie tego roku Turek próbował nakłonić swego dobrego kumpla Kevina Duranta do dołączenia do Knicks. Sam fakt nowego rozdania nie przesłonił całkowicie potrzeby wielkich nazwisk. Zawsze pozostaje ta nadzieja, że blask fleszów i celebryci w pierwszych rzędach przyciągną kogoś ze świecznika. Przez długi czas mieli u siebie Carmelo, który cudów jednak nie zdziałał. Obecnie postawiono na młodych, którzy mają zostać w mieście nie tylko ze względu na cały ten blichtr, ale przede wszystkim koszykówkę.

Cytowany wyżej Kanter zapewne pozostanie wyjściowym centrem zespołu i w najbliższym sezonie. Jest to jednak zawodnik, który to, co zdobędzie z przodu, szybko odda rywalowi w obronie. Pod koszem posiada pełny zestaw manewrów, potrafi zbierać, jednak przy przejęciu kryciach chwieje się na nogach i zwyczajnie się gubi. Wpisuje się tym idealnie w defensywny marazm ekipy NYK. O minuty nie powalczy z nim już raczej Joakim Noah, którego z chęcią by pożegnano, wykupując umowę i zsyłając na katorgę do coacha Thibodeau.

Defensywnie na środku pomóc powinien rookie Mitchell Robinson. W lidze letniej notował średnio 4 bloki, jest sprawny, posiada niezwykły zasięg ramion i przy swym wzroście (211 cm) jest niezwykle zwrotny. W dodatku wydaję się świetnie odnajdywać w realiach Nowego Jorku, bo już teraz zapowiedział udział w konkursie wsadów.

All that potential

Silne skrzydło to królestwo Kristapsa Porzingisa, lecz póki nie wróci on po kontuzji ACL czas na boisku dostaną dwaj nowi – Mario Hezonja i Noah Vonleh. Obaj niezbyt jednak pomogą w obronie, a w ataku także nie wydają się typami, którzy jako pierwsi dostaną piłkę. Noah nie można odmówić waleczności, potrafi poszarpać się o piłkę na tablicy. Mario natomiast po szumnych zapowiedziach podboju NBA został bez żalu pożegnany w Orlando. Pewność siebie może nie spadła, jednak liga mocno go zweryfikowała i wrócić do opinii przed startem przygody za oceanem będzie niezwykle ciężko.

Drugie skrzydło to właściwie jedyny obecny w kadrze zawodnik z dobrą miarą zza łuku Courtney Lee, a także młodzik wybrany z numerem dziewiątym Kevin Knox. Tutaj fani Knicks utrzymali tradycję i wybuczeli swojego nowego zawodnika. Wystarczyło jednak kilka występów w lidze letniej, a także opinie Kristapsa Porzingisa, aby zaczęto w tej dwójce upatrywać przyszłości organizacji.

Franiu

W zeszłym sezonie, który dość szybko został spisany na straty, dość często pojawiały się głosy, iż Frank Ntilikina nie dostaję odpowiedniej ilości minut. Dostrzegano u niego głównie materiał na świetnego obrońcę, zapominając jednak, że nauka rzemiosła najlepiej przychodzi poprzez grę, zwłaszcza w tak młodym wieku. Frank nie był pewny z piłką w rękach, bał się rzucać. Ale gdzie miał jej szukać, gdy trener w najważniejszych momentach odsuwał go od składu, przyznając otwarcie w mediach, iż ten nie jest gotowy?

Z czasem można było dostrzec u niego więcej pewności siebie, jednak nadal jest to melodia przyszłości. Oby tylko coach Fizdale był mądrzejszy i przestał robić z niego rzucającego obrońcę. Wiele obiecywali sobie w Denver po Emmanuelu Mudiay, jednak tam przegrał wyraźnie z konkurencją, która wyrosła mu przed nosem. Teraz zapewne zechce się odbudować, jednak wydaję się zawodnikiem, który poza niezwykłą motoryką ma mało do zaoferowania. To ona czyniła go jednym z największych talentów swego rocznika, jednak po wejściu do ligi jakby się zatrzymał.

Od rozgrywającego wymaga się znacznie więcej niż szalone wjazdy po kosz. Zapewne sezon w pierwszej piątce rozpoczną nieco bardziej doświadczeni Trey Burke i Tim Hardaway. Główną zaletą obu panów jest atak, ale nadal nie są to jednostki wybitne. Zwłaszcza Burke jest weryfikowany w obronie przez słabe warunki fizyczne. Hardaway jest natomiast bardzo nieregularny. Świetne występy potrafi przerywać wręcz seriami tych nieudanych. Na pewno nie jest to ktoś, na kim można oprzeć drużynę.

Niestety przy braku Kristapsa w kadrze ciężko znaleźć kogoś takiego. Nowy trener David Fizdale dostaję do pracy naprawdę ciężki materiał. W Memphis pokazał się jako trener ceniący defensywę. Z pustego jednak ciężko będzie i jemu coś ulać. W obecny kształcie kadry jego główne zadanie to zapewne praca z młodzieżą.

Gwiazda: Kristaps Porzingis

W zeszłym sezonie młody Łotysz przeszedł prawdziwą drogę z nieba do piekła. Nikt już w MSG nie pamiętał jak brzmią gwizdy, gdy dowiedziano się, że Kristaps po raz pierwszy w karierze wystąpi w Meczu Gwiazd. Średnia punktowa skoczyła o 5, zza łuku notował 40% skuteczności i nic nie zwiastowało katastrofy. Niestety wystarczyło jedno niefortunne lądowanie by usłyszeć chyba najgorszą z możliwych diagnoz – zerwane ACL.

Obecnie Porzingis walczy o powrót do pełnej sprawności, pojawiają się głosy, iż może on opuścić i cały przyszły sezon (kontuzji doznał w lutym tego roku). Przy jego budowie trzeba być niezwykle ostrożnym, by zbyt wcześnie nie narzucić na niego rygorów NBA. Jakiego jednak chcieliby go zobaczyć kibice Knicks po powrocie? Kristaps bez wątpienia nie straci w czasie rehabilitacji swego koszykarskiego IQ. Mnóstwo widzi on w obronie, gdzie stanowi właściwie jedyny jasny punkt NYK. Z nim na placu na swojej połowie drużyna stawała się pewniejsza, a i rywale z większym dystansem podchodzili do tego olbrzyma, czatującego gdzieś obok na blok z pomocy.

W ofensywie natomiast szybko stał się liderem drużyny. Potrafił rzucić z dystansu, a także zakończyć akcję efektownym wsadem. Koledzy chętnie podawali mu piłkę, a ten już wiedział jak wykorzystać swoje warunki fizyczne. Stronił może nieco od przepychanek podkoszowych, jednak inteligencją i talentem zjadał połowę swoich rywali. Na pewno jest to zawodnik, który swój sufit ma zawieszony bardzo wysoko i nie boi się ciągłych wyzwań. Oby jednak zdrowie nie zatrzymało dynamicznego rozwoju jego kariery.

Oni lubi, gdy rzucam mu wyzwania, mówiąc, że chcę by został MVP albo DPoY. To prawdziwy wojownik, on tego chcę, a ja zmierzam tam razem z nim. Chcę żeby patrzył na siebie w ten sposób [David Fizdale]

Nowy trener na pewno dostał jako główne zadanie opiekę nad młodą gwiazdą. Fizdale jest w stanie przekazać mu wiele cennych uwag dotyczących obrony. Knicks nie chcieli robić z niego siłacza, zdając sobie sprawę z ryzyka jakie niosą dodatkowe kilogramy. Kontuzji nie udało się ominąć, jednak sama przyszłość zawodnika wydaję się głównie od nich uzależniona. Przy dobrym zdrowiu Knicks mogą nareszcie doczekać się lidera wychowanego u siebie.

Liderzy

  • Kristaps Porzingis – 22.7 punktów 6.6 zbiórek
  • Tim Hardaway Junior – 17.5 punktów
  • Enes Kanter – 14.1 punktów 11 zbiórek

Roster

  • PG: Trey Burke / Emmanuel Mudiay / Ron Baker / Kadeem Allen
  • SG: Tim Hardaway Jr. / Frank Ntilikina / Damyean Dotson
  • SF: Courtney Lee / Kevin Knox / Lance Thomas
  • PF: Mario Hezonja / Noah Vonleh / Kristaps Porzingis
  • C: Enes Kanter / Mitchell Robinson / Luke Kornet / Joakim Noah

Przewagi

  • Młodość – Robinson i Knox mocno pokazali się w lidze letniej, Ntilikina (który ponoć urósł przez wakacje 3-4 cm!) z każdym rokiem powinien stawać się pewniejszy. Ta trójka uzupełniona zdrowym Porzingisem to niemal gwarancja lepszych czasów w Madison Square Garden.
  • Trener Fitzdale – główne zadanie to wyzwolić potencjał chłopaków oraz lepiej zorganizować obronę, z tego znany był w Memphis. Ostatecznie, jeśli już mają tracić po 110 punktów na sto posiadań piłki przez rywali, to niech lepiej sami zdobywają 115.

Zagrożenia

  • Trójka – bardzo mało prób przy bardzo niskiej skuteczności. Obecna NBA linią 7.24 metra stoi, a w Knicks nie bardzo kto jest w stanie pokusić się o tak daleki, celny rzut.
  • Brak lidera – nie wiemy jak długo potrwa jeszcze absencja Łotysza, który może opuścić nawet cały sezon. Co za tym idzie, nie wiadomo komu przyjdzie przejąć stery w klubie. A jak wiadomo, bez pierwszej opcji jak bez ręki.

Ciekawe mecze

  • 20 listopada @Brooklyn – pierwsze w sezonie derby Nowego Jorku
  • 24 stycznia vs Houston – do miasta powraca Melo Astronauta

Prognoza

Obecny układ kadrowo płacowy nie daje szans na nic konkretnego. Brak wystarczającej jakości i/lub doświadczenia bije na każdej pozycji. Co prawda Metta World Peace typował Knicks jako tegorocznych finalistów konferencji, jednak prędzej ujrzymy ich na drugim końcu tego orszaku. Ogrywanie młodych i zgarnięcie wysokiego picku jest bardzo prawdopodobnym scenariuszem w nadchodzącym sezonie. Żegnając się z Joakimem Noah w budżecie zostanie nieco pieniędzy, by zawalczyć w przyszłe wakacje o jakieś topowe nazwisko. Wielu z Big Apple łączy Kyrie Irvinga, przewija się też nazwisko Jimmy’ego Butlera, ale póki co to kijkiem po piasku pisane.

Kciuki powinniśmy trzymać za powrót do pełnej sprawności Porzingoda. U boku tego dryblasa niejeden chciałby zagrać, zwłaszcza dodając do tego magię miasta. Przyszłe lato może być ciekawe w Nowym Jorku, zwłaszcza, że i Nets za miedzą posiadają odpowiednie środki by kogoś skusić.

Do tego czasu trzeba jednak uzbroić się w cierpliwość oraz pozwolić młodym uczyć się na błędach. Drogi na skróty nie ma. Co prawda wiele czasu minęło już od momentu, gdy w Madison Square Garden grano o coś na poważnie. Czy więc chłopaki są w stanie przywrócić magię w MSG? Sporo odpowiedzi da nam zapewne nadchodzący sezon.

[Ireneusz Stanicki]

Ostatnie Wpisy

40 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Panie redaktorze skoncz juz sie przyspieszać do tego carmelo bo to sie robi nudne gosc cale lata byl niesamowitym koszykarzem to szacunek sie nalezy. Mozna wyrazac opinie ale po co w kazdym artykule pisac jaki to carmelo jest zly

    (-1)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    W sumie jak tak głębiej się zastanowić, autor poprzedniego wpisu napisał, że możemy spodziewać się artykułu o Knicks po 15 to nie kłamał XD

    (14)
    • Array ( )

      Nazywać jedną z najwierniejszych fanbaz patologią, bo stary z dzieciakiem wybuczeli KP…
      Tacy znawcy to patologia 😆

      (20)
    • Array ( )

      Fakt – jak wiele osób zachowuje się jak idioci to wtedy nie jest to już idiotyczne…
      To są zaślepieni fanatycy, zapatrzeni w swoje “cudowne” miasto – na każdym kroku podkreśla się, że to “mekka” koszykówki – no i co z tego skoro od lat ich drużyna dziaduje w NBA.
      Jak widać “kultowa” hala, frazesy i dużo kibiców nie zapewniają NIC – nawet specjalnego zainteresowania najlepszych zawodników, którzy jak widać wolą wygrywać w GSW (ewentualnie BOSTONIE czy HOUSTON) lub opalać się w LA czy MIAMI (tudzież płacić mniejsze podatki)

      (2)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Tekst: Niech coach Fizdale będzie mądrzejszy i przestanie robić z Ntilikiny rzucającego obrońcę.

    Roster: Ntilikina na dwójce.

    (64)
    • Array ( )

      Myślę, że roster został dopasowany na podstawie tego jak NYK grali w poprzednim sezonie… Chociaż sam gdzieś tam widzę Franka na SG, jeśli oczywiście Kyrie zawita do MSG.

      (4)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    OMG KIEDY LAKERS? To już nie jest śmieszne, żeby jakieś nyk co zamyka tabelę od 10 lat było ważniejsze od LAL z królem na czele.

    (17)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Irek dobrze, że znowu jesteś!

    Czekam na kolejne Skarby Kibica! 😀

    Do tej pory mamy już:

    14. New York Knicks
    13. Toronto Raptors
    12. Boston Celtics
    11. Portland Trailblazers
    10. Philadelphia 76ers
    9. Memphis Grizzlies
    8. Orlando Magic
    7. Los Angeles Clippers
    6. Milwaukee Bucks
    5. Oklahoma City Thunder
    4.Chicago Bulls
    3. Sacramento Kings
    2. Indiana Pacers
    1. Dallas Mavericks

    Jeszcze 16 drużyn, a do rozpoczęcia sezonu zostało 28 dni. Napięty grafik na pisanie o pozostałych klubach!

    #Jaram_się_jak_na_święta

    (42)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    ESPN udostepnilo ranking top 100 jak co roku, warto bylo by wstawic na strone i opisac troche! Dzieki wielkie z gory! Juz jest od 100 do 31, jutro kolejne numery

    (-10)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Prawdziwi kibice NY – będą na Kristapsa czekać i 2 lata. Dla tego gościa ważne jest aby nie zrobić z niego Granta Hilla. Wszak to jednorożec 😉 Przy tym wzroście przecież kwalifikuje się do ligi Ralpha Sampsona i Arvidasa Sabonisa – którzy za młodu wydawali się bogami koszykówki, a którym stawy zrobiły pas w dość młodym wieku – właśnie z powodu nawarstwienia i niedoleczenia urazów. Dlatago, niech KP kuruje się do chwili 100% pewności, że nie ma żadnych przeszkód ani fizycznych ani mentalnych w grze na 100%. Tak samo powinien zrobić Boogie.
    Warto posłuchać czasami Shannona Shape – jak mówi w kontekście kontuzji leonarda, iż zawodnik często wbrew lekarzom nie czuje się na siłach grać, pomimo tego, że fizycznie jest niby ok. Przypomnijmy sobie Karla Malone z 2004 roku – niby wrócił po kontuzji zdrowy, ale mentalnie to nie był ten sam Mailman.

    Co do Irvinga w NY – ten gość zaczyna mnie bardzo zastanawiać – ciekawe jakie sa jego cele?
    Odszedł z Cavs, bo chciał pisać własną historię (w Cavs przed LBJ – to była raczej nieciekawa historyjka). Z powodu kontuzji wypadł z gry, ale za pledami urosła mu Drużyna przez DUŻE “D” – do której nie wiadomo czy uda się go bezproblemowo dopasować (wszak to wybitny artysta-indywidualista).
    Obawiam się, że w NY powtórzyłaby się historia z Melo. Mieli by gwiazdę, ale nie takiego kalibru jak Bird czy Magic lub Isaiah Thomas – którzy zawieźli by team do mistrzostwa. Irving dotąd pokazał, że potrafi zapełnić TOP 10 najefektowniejszych akcji tygodnia, wygrac mecz finałów NBA, ale nie pokazał, że bierze zespół na plecy z okrzykiem “Follow my lead” i ciągnie do finałów. Ponadto zaczyna dotykać Go klątwa Chrisa Paula – nie dość, że w RS gra po max 60-70 gier, to regularnie w PO jest mniej lub bardziej kontuzjowany – być może wytrzymałość aparatu ruchu + styl gry nie pozwalają mu dorównać LBJ i co roku grać po 90-100 gier bez problemu.
    W mojej opinii – gość powinien przewartościować swój plan i odpowiedzieć na pytanie, czy chce wygrywać z Bostonem rezygnując trochę z indywidualnej chwały (może z czasem wychodząc z ławki) czy być 2 Melo w NY 😉

    (10)
    • Array ( )

      Z tym Sabonisem i jego kontuzjami chyba coś ci się pomieszało – facet z powodzeniem grał do 41. roku życia, zaliczając po drodze dużą przygodą w NBA już w nie młodym wieku, więc trudno powiedzieć żeby kontuzja mu przekreśliła karierę

      (1)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja to widzę tak: Kristaps opuści większość jak nie cały przyszły sezon. Knicks będą tankować żeby wyrwać kolejny młody prospekt w drafcie i dopiero od sezonu 2019-2020 jak Porzingod będzie zdrów, nadejdą lepsze czasy dla nowojorczyków.

    (5)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    @Dred – widziałeś Sabonisa przed kontuzjami? Po kontuzjach to był całkiem inny gracz. Jego wielkość – to jak grał z tymi ograniczeniami (vide anegdotka o miejscu dla niepełnosprawnych na parkingu). Fakt miał udana karierę w NBA po 30, wręcz niespodziewanie udaną, ale to był Bóg koszykówki, o którym, pomimo braku i-netu i facebooków mówiono od pierwszej połowy lat 80, że zawojowałby NBA i że to być może najlepszy center ever….
    W NBA grał wolny, korpulętny 😉 prawie nie skaczący Sabas, który czarował techniką, IQ ale nie sprawnością i atletyką, która jeszcze w 1988 w Seulu pozwalała mu frustrować młodego Davida Robinsona (polecam mecz dostępny na yt).

    (1)

Gwiazdy Basketu