Skarb kibica NBA: Washington Wizards 2014/2015

16

qqqw

#Poprzedni sezon

Ta ekipa miała jeden cel na ten sezon: awansować do playoffs. Taki sygnał otrzymali od właściciela klubu Teda Leonsisa. Kluczowym elementem realizacji tego planu było pozyskanie Polaka: Marcina Gortata. Oddano za niego kontuzjowanego Emekę Okafora i chroniony pick pierwszej rundy draftu 2014. Cena wysoka, biorąc pod uwagę kończący się kontrakt Gortata i szczególnie głęboki draft. Jednak ryzyko się opłaciło – w mojej opinii bez Gortata Wizards nie zagraliby w PO, nie mówiąc już o przejściu pierwszej rundy. Z kronikarskiego obowiązku dodam, że Suns (pozyskanym pickiem) wybrali z numerem 18. kanadyjskiego rozgrywającego Tylera Ennisa.

Sytuacja była napięta, jak plandeka na Żuku. Wizards mają za sobą trudne lata. Lista błędów i niezrozumiałych dla nikogo ruchów kadrowych Wiz mogłaby stać się nową serią na GB. Gwiazdą tych lat był Gilbert Arenas i jego kolekcja broni palnej, a o sile zespołu, w różnych konfiguracjach, mieli stanowić min.: Nick Young, Josh Howard, Andray Blatche, Jordan Crawford, Leandro Barbosa (bez ACL), JaVale McGee, Rashard Lewis i inni.

Za sznurki w tym przedstawieniu pociągał Ernie Grunfeld, który na stanowisku menedżera zespołu zastąpił Michela Jordana. Ernie wsławił się przepłacaniem zawodników, dziwnymi wymianami i wątpliwymi draftami. I chociaż podejmował też dobre decyzje (np. wybór Johna Walla i Bradley’a Beala) to nie ma się co dziwić, że bał się o utratę stołka. Dość powiedzieć, że od 2008 roku Wizards nie przekroczyli 26 zwycięstw w sezonie. Jednak ostatnia kampania byłą przełomem. Wizards zakończyli sezon na 5. miejscu na Wschodzie i drugim w swojej dywizji z bilansem 44-38. John Wall wygrał konkurs wsadów i został All-Starem. Bradley Beal reprezentował zespół Granta Hilla w Rising Stars Challenge oraz uczestniczył w konkursie trójek.

Sezon regularny był pełen wzlotów i upadków. Gortat miał niemałe problemy z wkomponowaniem do nowego zespołu. Narzekał, że nie dostaje piłek, bądź dostaje je zbyt daleko od kosza. Pick and rolle Gortata i Walla z początku również nie funkcjonowały specjalnie skutecznie.

Wizards mieli problemy z egzekucją gry w końcówkach, a to rzecz charakterystyczna dla młodych ekip. Jednak im dłużej panowie ze sobą grali, tym lepiej to wyglądało. Ernie, postraszony wizją bezrobocia, przeczytał chyba CBA i jakiś podręcznik w stylu „bycie GM-em dla opornych”. Do zespołu dołączyli Andre Miller i Drew Gooden, weterani, którzy okazali się szczególnie przydatni w fazie playoffs.

Wobec kontuzji Nene, swoje umiejętności zaprezentował Gortat, zaliczając serię dobrych występów. Czarodziejom udało się w końcu utrzymać magiczny bilans ponad 50% wygranych. Gra zespołu opierała się na młodych Wallu i Bealu. Moim zdaniem, to właśnie w stolicy USA możemy oglądać najlepszy backcourt U25 w całej NBA. Obaj panowie zaliczyli znaczny progres, a Wall stał się niekwestionowanym liderem zespołu. Lubujący się w numerkach eksperci, zachwycali się jego akcjami dwójkowymi oraz świetnym generowaniem trójek z rogów boiska. Dość powiedzieć, że w klasyfikacji asyst Janek skończył sezon na drugim miejscu (zaraz za Chrisem Paulem).

No i właśnie, pracę młodym kotom znacznie ułatwił Gortat. Stawiał świetne zasłony i pracował solidnie w akcjach pick and roll, dzięki czemu plan minimum został osiągnięty. I choć wielu “ekspertów” przewidywało pożegnanie Wizards z playoffs już w pierwszej rundzie, chłopaki mieli inne plany…

33
Rozprawienie się z uznaną marką Chicago Bulls w pięciu spotkaniach było dużym zaskoczeniem dla koszykarskiego świata. Byki przegrały wszystkie spotkania w domu, wygrywając jedno na wyjeździe. W następnej rundzie Wizards spotkali się z Pacers. Co prawda wygrali dwa z trzech spotkań na wyjeździe (pamiętamy fantastyczny mecz Gortata), ale nie potrafili wykorzystać własnego parkietu i trzy razy ulegli Pacers w Verizon Center. Nie szkodzi! Był to i tak historyczny sezon dla tej ekipy. Wygrali serię po raz pierwszy od 1979 roku.

332

CZYTAJ DALEJ >>

1 2 3 4

Ostatnie Wpisy

16 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Tomaszooo
    Odpowiedz

    Wszystko przemawia za tym, że to Wiz wystartuje najlepiej na wschodzie w tym roku. Osłabiona Indiana i Miami, rozwalone Cle. Jak na moje mają duże szanse na finał konferencji. #dcRising

    (22)
  2. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Jurgacz
    Odpowiedz

    Do dziś pamiętam jak Wizards przegrywali tamte spotkania z Pacers przez brak doświadczenia(nerwowe rzuty z dystansu). Ten sezon Czarodzieje zaczynają już nie, jako młoda ekipa głodna PO, a jeden z potentatów wschodu. Jeśli nastąpi prognozowany rozwój trzonu zespołu Wall’a i Beal’a to finał konferencji jest bardzo prawdopodobny. Dodanie PP#34 do tej układanki pokazuję tak naprawdę, że ten zespół ma ogrom potencjału! Fajnie, że Polak jest w centrum tych wydarzeń 😉

    (4)
  3. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe SimonSes
    Odpowiedz

    Czy Marcin na ostatnim gife mówi “F*ck yeah !” ? 😀

    Jak najbardziej, Czarodziejów stać na finał konferencji, chodź w te lato wschód się umocnił, i to dosyć bardzo.

    Artykuł spoko 🙂

    (5)
  4. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe KINGpin
    Odpowiedz

    Dawaj Gortat 60 milionów to chyba wyśmienita motywacja by być jeszcze większym sku#wysynem
    Byle by nie poszedł w ślady graczy takich jak Jr Smith, którzy dziwnym sposobem po dostaniu większego czeku, w następnym sezonie siadali na laurach

    (-8)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Kontuzjogenny… Genny czyli powodujący coś, tu kontuzje. Nene jest po prostu podatny na kontuzje. Strasznie mnie ten zwrot razi na wszelkiego rodzaju portalach o piłce nożnej i koszykówce. Jakoś się zakorzenił w naszym słownictwie 😉 Ale za art props! 😀

    (11)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Mam nadzieję, żę Pierce będzie wchodził z ławki. W przeciwnym wypadku bilans obrony i ataku będzie mocno zachwiany. Jako lider drugiego składu wydaje się być idealny.

    (-3)
  7. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Puter
    Odpowiedz

    Humphries w Bostonie nie grał tak źle. Solidny zawodnik, zawsze można liczyć od niego na kilka zbiórek i przyzwoitą obronę. Nie lubię go jako osoby, ale jako gracza doceniam. Ciekaw skład mają teraz Czarodzieje. Już się nie mogę doczekać nowego sezonu!

    (3)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Wall, Beal o rok starsi. Doświadczenie z poprzedniego sezonu zaprocentuje. Marcin coś czuje, że będzie miał najlepszy sezon w karierze. Zna już swoją wartość, ma silną pozycję w drużynie. Wizz super zespół – dobra obrona, atak. Mam nadzieję, że pójdą dalej i będzie finał konferencji a nawet finał NBA. Trzymam kciuki

    (2)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    pan redaktor, chyba przez takt i grzeczność, nie wspomniał, że coachem Wizards pozostaje Randy Whitman, jeden z najgorszych pct trenerów w historii ligi [odsetek wins 36,7], który w ub sezonie dopiero 1 raz awansował do playoffs [w poprzednich podejściach notował RS % poniżej 40 %, czassami znacznie poniżej].

    wg mnie, nie jest to wybitny coach. albo miał dotąd pecha-giganta.

    wg mnie, to nie coach Wittman wygrał serię z Tomem Thibodeau, to ten drugi przegrał z własną koncepcją, a do tego nie umiał zakryć słabości swojego zespołu, powstrzymać dośc prosto grających Wizards. Bulls przegrali w zderzeniu z szybkością swoich rywali, coach Thibo nie umiał znaleźc sposobu na early offense Wizards, którzy zaskakiwali przez całą serię dobrze wyprowadzanym atakiem, a do tego rozsypała się w playoffs pick n roll defense Bulls, co było zdecydowanie sporym zaskoczeniem [komiczna jest ta rozpiska typów z ESPN], brak dobrych korekt ze strony coacha Bulls zaważył na wyniku serii, a nie taktyczny spryt coacha Wittmana. borykający się z falą wewnętrznych problemów Indiana Pacers w kolejnej rundzie zdominowali Wizards, udowadniając że niestety Randy Wittman nie umie adjustować w serii. versus Bulls płynął na fali, vs Pacers musiał myśleć – co skończyło się klęską.

    Wizards powinni pomyśleć o nowym trenerze, nawet jeśli coach Wittman i w tym roku zanotuje dobry wynik. Wizards mają dziś sporo talentu i wydaje mi się, że tym talentem grają bardziej niż głową trenera. a w ten sposób trudno myśleć o sukcesach w playoffs, drugi prezent w postaci wybrakowanego przeciwnika zdołowanego kontuzjami a”la Bulls’2013 może im się nie przydarzyć. a wtedy zaczną się ruchy robaczkowe, bo jednak w stolicy oczekiwania się duże, co najmniej ECSF i tym razem bez gładkiego 1-4, z kimkolwiek by nie przyszło grać.

    Otto Porter Jr świetnie spisywał się, ponoć, w Summer League i zaprezentował unikalny talent – ma 205 cm wzrostu, a potrafił dobrze prowadzić grę, organizować atak i zagrywać w tempo do Glena Rice Jr, który okazał się być strzelcem wyborowym.

    teraz pytanie : co będzie z Johnem Wallem ?
    pan redaktor określił go jako “lidera zespołu”, z czym bym delikatnie polemizował.
    po primo, wydaje mi sie, że mental leadership w Wizards nie istnieje. nie wykrystalizowała się postać lidera, który swoją osobowością góruje nad innymi i ma nich wpływ. może dlatego zjawił się Paul Pierce, aby ten brak częściowo zatuszować swoją veteran-presence. to dobry ruch.

    po secundo, Wall jest problematyczny, bo nie zawsze jest prymusem w obronie, a także nie imponuje na półdsystansie. w playoffs zaliczał zaledwie 36 % z gry, a jakby policzyć jego celność w halfcourt offense, to podejrzewam spadłaby ta skuteczność o dobre 10 %. jest to duże obciążenie dla zespołu. co do organizowania gry, to też są wątpliwości, co unaoczniła seria z Pacers, w której w ustawianym ataku John wyraźnie miał kłopot przeciw dobrze rotującemu przeciwnikowi. w jakiś sposób Wall wyrównuje to dobrymi zagrywkami dwójkowymi i świetną grą w open court, sporą ilością FTA, niemniej – wady są widoczne.

    jakkolwiek, jeśli Otto Porter potrafiłby z pozycji SF prowadzić grę, przechodzić na 1-nkę, a także bronić z powodzeniem w sezonie – Wall nagle mógłby się okazać niepotrzebny. i kto wie – być może dla spójności i sprawności systemu, Wiz będą musieli pomysleć o przetasowaniach w składzie.

    to może zbyt daleko idące myślenie, ale nawet jeśli Porter jako point F brzmi na razie na wyrost, to nadal, wg mnie, prawdziwe jest twierdzenie, że Wall jest słabszym punktem pozycyjnego ataku Wizards, a sami wiecie, że bez HCO w playoffs trudno przebić się do finałów konferencji. można wyrównywać braki, ale zawsze kołdra będzie jednak za krótka i nogi zmarzną niechybnie.

    (3)
  10. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe kubson
    Odpowiedz

    Dzięki za dobre słowa 😉
    @Brzechwa: racja, słuszna uwaga, złe nawyki.
    @ wielmozny pan P: Na pana to trzeba mieć wygląd i pieniądze, a redaktorem to ja tu nie jestem. Ale odpowiem Ci zwięźle. Co do Wittmana to mogę powiedzieć, że to 28 trener all time pod względem procentu wygranych/przegranych w PO 😉 Ale poważnie. Nigdzie nie pisałem, że to dobry szkoleniowiec. Tak jak Ernie, walczył o posadę. Ale taki sezon i taki sukces trzeba nagrodzić. Właściciel przedłużył im kontrakty, za wyniki. Witt to też dobry kołcz defensywny, Wiz byli pod tym względem bodaj 14 ekipą NBA, nie najgorszy wynik. Teksty w stylu, że to nie Wiz wygrali, tylko Bulls przegrali są bez sensu, bo odejmują wygranym. Wall ma 24 lata, więc nie można od niego wymagać, żeby był idealny. Jego rzuty z dystansu i półdystansu potrzebują pracy. Ale Wall, poza wybitnym atletyzmem i szybkością, prezentuje zadatki na świetnego rozgrywającego. Statystycznie wypada dobrze w tym względzie, zjadając innych młodych rozgrywających. Teorie o Otto Porterze to czysta fikcja. Zanim zacznie się z niego robić point forward i gościa prowadzącego grę, to trzeba poczekać, aż pokaże że nadaje się na zawodnika NBA. Tego nie pokazał zupełnie. Miał mocną ligę letnią ale jeszcze trzeba przełożyć to do poważnych rogzrywek. Tak jak pisałem – Wall i Beal to przyszłość tej ekipy. I, moim zdaniem, z nimi ta przyszłość rysuje się bardzo dobrze.

    (0)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    MG nie zagra w tym sezonie we wszystkich meczach. Po podpisaniu takiego kontraktu jego motywacja i próg bólu na znoszenie codziennych obciążeń znacząco spadną. Popatrzcie na Nene. Często odpuszcza mecze, z Gortatem będzie podobnie. Nie musi się już zabijać o kasę, ma dobrą pozycję w zespole, coraz większy fame. Nie, to juz nie będzie żelazny Polish Hammer. Moje dywagacje nie zmieniają faktu, że Wiz są ciekawą ekipą z szansami na dobrą serię z Cavs czy Bulls w ECSF.

    (0)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    @kubson
    wg mnie, jedynym sukcesem Wizards było ogranie mocno wybrakowanych Bulls, którym zabrakło nie tylko strzelb, ale i zdrowia. ofk, ECSF brzmi dobrze i z kontraktami dla coacha Wittmana i reszty nie polemizuję. jest wynik, światełko w tunelu – kasa na stół. normalna rzecz, ale wydaje się, że wobec zaistniałych okoliczności – warto do tego sukcesu przykładać jednak właściwą miarę. zwłaszcza w kontekście późniejszej bezdyskusyjnej porażki z Indianą Pacers, która przecież też nie był w najwyższej formie. wystarczyło jednak, że coach Vogel egzekwował podstawowy gameplan i wracał swój zespół do obrony we w miarę żwawym tempie, żeby Wizards zmuszeni dłubać na połowie zaczęli się krztusić. i tutaj coach Wittman zupełnie nie miał pomysłów na przełamanie niemocy. wg mnie, nie można o tym zapomnieć w kontekście przyszłych losów Wizards i nie chodzi tutaj o “ujmowanie” im w najmniejszym nawet stopniu.

    co do Johna Walla – nie bardzo wiem, o jakie statystyki chodzi, ale w moim odczuciu organizowanie gry nie jest jego mocną stroną. widoczne to było w serii z Pacers, gdzie właściwie zorganizowana halfcourt offense Wiz istniała częsciej w domyśle niż w rzeczywistości.
    ofk, nie twierdzę, że Wall nie poprawi rzutu czy PG skills. nie mam podstaw by mu to przepowiadać. niemniej, byli już tacy PGs, którym to nie wyszło, bo zwyczajnie nie mieli do tego głowy :}

    Otto Porter, jasne że jest na razie tylko prospektem z inklinacjami i wspomniałem o tym w swoim poście. niemniej, na tyle jest to ciekawe i intrygujące w kontekście potencjalnych możliwości Wizards, że uznałem to za ciekawostkę godną wzmiankowania.

    i jeszcze jedno : wg mnie, Wizards mieli fazę w ub rocznych playoffs. nikt nie stawiał na nich, nikt nie traktował ich z należytą powagę i oni to wykorzystali, jak również problemy Chicago Bulls. Pacers się na nich już lekko spięli [na miarę zeszłosezonowych możliwości własnych, ograniczonych] i było po herbacie. jeśli uznamy, że Pacers byli wtedy słabi, jeżeli wiemy że Bulls byli zdziesiątkowani kontuzjami, to jak wyglądają realne notowania Wizards ?

    może ich przeceniamy patrząc tylko na suchy wynik, a nie na okoliczności towarzyszące temu wynikowi ?

    wg mnie, w tym sezonie, zwłaszcza w playoffs, nikt już ich nie zlekcewazy, na efekt zaskoczenia i nowości nie mogą liczyć. to może trochę zmienić warunki. aczkolwiek, patrząc na możliwość wzrostu Wiz łatwo dostrzec, ze w klubie liczą się z tym i sięgają po vetsów o uznanych resume playoffowych. może zatem oni też zauważyli, że liderów nie ma, rozgrywający ma problem z rozgrywaniem, a wobec innego podejścia ze strony rywali, jakie mają gwarantowane w tym sezonie, trzeba mieć na pokładzie starych wyjadaczy, by młodziez nie siadła mentalnie ? :] coś mi się wydaje, że tak właśnie jest.

    (2)
  13. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe kubson
    Odpowiedz

    @wielmozny pan P: Sukces w kontekście oczekiwań, realnej siły i historii bez sukcesów. Wiadomo, że taki sezon np. dla Spurs byłby delikatnie mówiąc średni.
    Szukanie statystyk nie boli. John Wall:
    – drugi pod względem asyst na mecz w lidze;
    – pierwszy pod względem sumy asyst;
    – najlepszy w kreowaniu trójek z rogów w całej lidze;
    – 3 pod względem podań tworzących rzuty wolne.
    To tak na szybko. John Wall wyrasta po prostu na świetnego rozgrywającego, z naciskiem na rozgrywanie właśnie. A nie wymagajmy od niego za dużo, to ciągle młody chłopak. Ma problemy z turnoverami, ale to wszystko przyjdzie z doświadczeniem. Jeżeli chodzi o rzut to poprzedni sezon zakończył na najlepszym w karierze procencie z pola, zza łuku i z linii osobistych. Chłopak pracuje i się rozwija.
    Teraz prostując rzekomy brak weteranów, trochę pomieszam poprzedni sezon z nadchodzącym, co zaznaczę:
    -Andre Miller (38, poprzedni i ten, 9 występów w PO przed pojawieniem się w Wiz);
    – Drew Gooden (33, poprzedni i ten, 4 razy w PO);
    – Nene (32, poprzedni i ten, 7 razy w PO);
    – Al Harrington ( 33, poprzedni, 6 razy w PO);
    – Paul Pierce (ten sezon, nie muszę przedstawiać).
    Plus do tego goście typu Ariza i Gortat, którzy może za weteranów nie mogą do końca jeszcze uchodzić, ale obaj sporo widzieli i obaj byli w finałach.
    Tak jak pisałem, to nie jest jeszcze ekipa gotowa na finały. Ale na Wschodzie mogą zamieszać i to się liczy. Z mojej strony EOT.

    (0)

Gwiazdy Basketu