Teksańska Masakra: Rockets w natarciu

28

Od kilku dni można natrafić w sieci na doniesienia dotyczące zakusów Houston Rockets na sprowadzenie do Teksasu LeBrona Jamesa. Przyznaję, gdy tylko pojawiła się ta informacja podszedłem do niej dosyć sceptycznie, przede wszystkim dlatego, że nazwa Houston Rockets łączona jest ostatnio z każdym głośnym nazwiskiem. Kevin Love? Rockets zainteresowani. Carmelo Anthony? Rakiety już szykują kontrakt. Chris Bosh? Na celowniku. I tak w kółko.

Trzeba przyznać, że tak wysoko jeszcze nie mierzyli. LeBron James to nie jest po prostu “łakomy kąsek” na rynku transferowym. To pojedyncze nazwisko mogące zmienić układ sił w całej lidze. To marka, która jest w stanie wypromować drużynę na długie lata. Co strzeliło do głowy Rakietom, by myśleć, że mogą go ściągnąć do siebie?

Przeprowadzka Jamesa do jakiegokolwiek innego klubu jest mało prawdopodobna, powiedzmy to sobie na wstępie. Gdyby tak się stało, w pozostałych 29 klubach NBA managerowie otwieraliby szampana i pili za koniec potężnych Miami Heat, jakich znamy obecnie. Dla nich wszystkich to byłby piękny scenariusz. Czy jednak po drugich przegranych finałach w ciągu 4 lat rzeczywiście należy rozpaczać i opuszczać “tonący okręt”?

Wiele osób z pewnością chciałoby tak myśleć. Zmiana barw klubowych odczytana zostałaby za kolejną porażkę Jamesa, a presja oczekiwań dorównałaby poziomem tej, z czasów przed pierwszym mistrzostwem. Moja prognoza? Ain’t gonna happen. Porażki wpisane są w przebieg sportowej kariery tak samo, jak pojedyncze błędy w każdy rozgrywany mecz. Pat Riley wezwał do siebie niedawno Jamesa na prywatne spotkanie, by omówić czekającą ich przyszłość. Wyciągnąwszy z szuflady swego drogiego wiśniowego biurka cygaro, Riley powiedział:

Musimy nabrać do tego wszystkiego odpowiedniego dystansu, LeBron (…) Siedzę w tym od pieprzonych 45 lat i widziałem jak dynastie rodzą się i upadają. Widziałem to, widziałem wielkie kluby. Magic i Kareem zdobyli 5 tytułów przez 12 lat. Co to oznacza? Że 7 razy przegrali. Tak jest, musisz z tym żyć. Musisz wrócić i zrobić to jeszcze raz. Celtics Larry Birda? 12 lat razem, 3 tytuły, dziewięć przegranych sezonów. Chicago od 1987 do 1998? 6 tytułów, czyli 5 razy Michael i Scottie nie zdobyli mistrzostwa. A Spurs? 5 mistrzostw przez 17 lat. Sam sobie policz co to znaczy. Przegrali 12 razy.

1

To nie jest tylko czcze gadanie, Pat Riley nie rzuca słów na wiatr. Przypomnę Wam tylko, że kiedy ten człowiek powiedział na mistrzowskiej paradzie Lakersów w 1987, że za rok wrócą tu z kolejnym tytułem, to mówił prawdę.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

28 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe filipnba1
    Odpowiedz

    Skoro w domu najlepiej, to powinien wrocic do Cleveland 😀 Ale sadze ze LeBron zostanie w Miami i przeprowadzke bedzie rozpatrywal dopiero po przyszlorocznych finalach, jezeli by je przegral.

    (30)
  2. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Troy92
    Odpowiedz

    LBJ zostanie w Miami. Dlaczego? Bo inaczej zostanie nazwany cienkim bolkiem, który zmienia kluby jak rękawiczki w poszukiwaniu mistrzostwa. LeBron nie chce być zwykłym grajkiem. On chce być legendą, więc nie wypada mu lecieć w chu*a.

    (12)
  3. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Judash
    Odpowiedz

    Dlaczego by nie zdobyć mistrzostwa teraz z Rakietami, a póxniej jako taki 34-5 latek dołączyć jako weteran do super mocenj ekipy i zdobyć z kimś innym?
    No kto zdobył misia w trzech różnych drużynach jako gracz?

    (-1)
  4. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Ciuus
    Odpowiedz

    LeBron jest cienką fają i nic z tym nie da się zrobić…. Nie ma tej głowy co Jordan.
    MJ po porażce w finale krzyczałby już o powrocie do finału NBA i rewanżu, a nie o ucieczce. To różni najlepszych od średniaków.

    (1)
  5. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe SimonSes
    Odpowiedz

    Miło było by zobaczyć w swoim ulubionym klubie tego pana, ale spójrzmy realnie. JAMES NIE OPUŚCI MIAMI. Nie ma po co, to że przegrali finały (i to nie z byle kim) nie oznacza że Heat to “tonący statek”, przecież oni cały czas mają realne szansy na tytuł. Kilka ruchów kadrowych i w przyszłym roku możemy patrzeć z przysłowiowym “bólem d**y” jak LeBron i spółka spacerkiem dostają się do finału.

    (2)
  6. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Skuteczny15
    Odpowiedz

    A gdyby tak Rockets udało się zakontraktować Melo i LBJ, to ciekawe, czy zgodziliby się na cięcie płac w imię sukcesów sportowych.. 🙂

    (-1)
  7. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe CaliforniaKid
    Odpowiedz

    Nie ma takiej opcji żeby Lakers go pozyskali. Jest Kobe, i póki nie odejdzie na emeryturę żadnego wielkiego gwiazdora tam nie będzie. Już tak po prostu jest;) Od przeszło dekady Lakers to Kobe a Kobe to Lakers. Czy komuś się to podoba czy nie:)

    (2)
  8. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Judash
    Odpowiedz

    @BLC
    Odrazu jak to napisałem wiedziałem, że ktoś wyciągnie RH.
    Piatka z plusem dla Ciebie, nie mam zamiaru się tłumaczyć, że LBJ stanowił by o sile a Robert był zadaniowcem głównie, ale okej.

    A tak przy okazji… 7 > 6 ? ^_^

    (5)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie czaje Was, koleś może grać gdzie chce. Przpinacie go na siłe do Clevland i Heat… Jego sprawa gdzie gra, tam gdzie widzi że ma lapszy skład. Aktualnie w Miami coś mi się wydaję że nie będzie wielkiej dominacji, jak przed dwoma laty – więc po co ma pachać sam ten wózek ?

    (-2)
  10. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe zoom100
    Odpowiedz

    Z tymi podatkami to prawda, ale na Florydzie są również bardzo niskie.
    Akurat w przypadku James’a to chyba nie ma znaczenia, bo liczy się to, gdzie zawodnik jest zameldowany, a nie gdzie pracuje. Nie wiem gdzie Lebron mieszka na stałe, ale jak nie w Miami to pewnie gdzieś w Ohio. 🙂 Taki Dwight na stałe mieszka w Orlando, czyli pewnie i tam jest zameldowany, więc podatki ma takie jak na Florydzie a nie w Teksasie.

    (0)

Gwiazdy Basketu