Wielcy niedoceniani: Mike Conley
Tekst pisałem parę dni temu, więc poprzedzę go może adekwatnym, dzisiejszym cytatem z nba.com:
Zdobywając rekordowe w karierze 31 punktów, obrońca Memphis Mike Conley został pierwszym gracze Grizzlies, który rzucił minimum 30 punktów w dwóch kolejnych meczach od czasu Rudy’ego Gaya, który uczynił to w 2-3 listopada 2010 roku.
1
No dobra, zapraszam Was do trzeciej części rubryki poświęconej zawodnikom niedocenianym przez szerokie grono kibiców, publicystów i mediów. Wcześniej mieliście okazję czytać o Wilsonie Chandlerze (klik) oraz Arronie Afflalo (klik), dziś przyszła kolej na kogoś mocniej zaprawionego w play-offowych bojach. Przed Wami Mike Conley.
Sportowa rodzina
Mike Colnley Jr. jest synem olimpijskiego medalisty w trójskoku: Mike’a Conley’a Seniora (srebro 1984 w Los Angeles i złoto 1992 w Barcelonie). Co więcej staruszek grał w kosza na studiach i podobnie jak syn był rozgrywającym. Ciekawostką jest, że Conley Senior przy wzroście 185 cm wygrywał trzykrotnie uczelniane konkursy wsadów. Nic dziwnego, miał facet windę.
Zobaczcie sami na ten lot!
[vsw id=”oqymSa79vqg” source=”youtube” width=”690″ height=”420″ autoplay=”no”]
Sport był więc obecny w życiu Mike’a Juniora od najmłodszych lat, a dodatkowym wzorzec stanowił wujek, który grał jako “skrzydłowy” w NFL. Sportowe tradycje wzięła sobie również do serca młodsza o 6 lat siostra Conley’a, która marzy o tym, aby pójść w ślady ojca i zostać zawodową lekkoatletką. Sydney, bo tak ma na imię dziewczyna, osiąga aktualnie znakomite wyniki w biegach na 100 i 200 metrów, a w dodatku wyśmienicie skacze zarówno wzwyż jak i w dal.
Mike i Greg
Już od szkoły średniej Mike grał wspólnie z przyszłą jedynką draftu, podkoszowym rzeźnikiem w osobie Grega Odena. Między chłopakami nawiązała się przyjaźń i po zakończeniu szkoły wspólnie zdecydowali się na wybór uczelni w Ohio. Reprezentując barwy Ohio State, Mike i Greg tworzyli znakomity duet odnosząc zwycięstwo za zwycięstwem. Chłopaki doprowadzili swoją drużynę do bilansu 35-4 i finałów NCAA, w których ulegli ekipie z Florydy reprezentowanej m.in. przez Joakima Noah, Ala Horforda, czy też Corey’a Brewera. Po nieudanych finałach koledzy, podobnie jak to miało miejsce w czasach szkolnych, podjęli wspólną decyzję – idziemy do NBA.
CZYTAJ DALEJ >>
Wsad seniora z linii osobistych – miazga … Z taką łatwością to ja nie doskakuję do obręczy … 😉
to jest to co nazywam dobrym artykulem. [xxxxxx]
Jeden z moich ulubionych rozgrywajków.
Propsy za artykuł o nim 😉
Conley na głównej focie wygląda jak młodszy brat McGee 🙂
no nie, dlaczego wszystko musi byc zatwierdzane. wrzuccie prosze moj komentarz w całości
mała pomyłka w imieniu trenera Hollinsa – powinno być Lionel, bo z tego co wiem to Ryan jeszcze trenerki nie zrobił 😉
… Bardzo dobry rozgrywający….. Lubie Jego styl gry.. W ataku spokój i opanowanie… No i gra świetnie w obronie…. Dobry artykuł…. Mam prośbę opisz jeszcze jak możesz Georga Hilla z Indiany bo to też bardzo niedoceniony gracz…. Pozdro…..
Ja tam go lubię, i cenię wyżej, niż niektórych teoretycznie lepszych… Statystyki nie zawsze w pełni oddają wkład w grę pojedyńczego zawodnika 😉
Zgadzam się z autorem tekstu- Conley jest jednym z najbardziej niedocenianych graczy NBAi choć rzeczywiście nie powala statystykami to byłby to dla mnie gracz mogący być jednym z głównych ogniw zespołu. Potrafi być w cieniu, ale jak trzeba weźmie grę na swoje plecy. Zwracam jeszcze uwagę na jedną rzecz- trzeba pamiętać, że jego dość mała średnia asyst wynika z tego, że większość piłek była kierowana w środek do gry tyłem do kosza Gasola lub Randolpha, a często Hiszpan brał na swoje barki rozgrywanie. Gdyby musiał bardziej kierować grę nie mając tak dobrze grających wysokich, a musiałby grać z takim Amar’em czy Asikiem to wyglądałoby to inaczej-więcej pick and rolla i odgrywania na obwód (Miśki nadal nie mają dobrych graczy zza łuku- Miller już nie te lata).