fbpx

Witajcie w świecie Russella Westbrooka, Anthony Davis Superstar!

18

toe

ATLvsMIA

Dwie solidne, godne siebie ekipy, które stać na to, by powalczyć o czwórkę konferencji wschodniej w sezonie regularnym i sprawienie niespodzianki kosztem np. Chicago czy Cleveland.

Bo choć South Beach zaliczają jak dotąd 0-4 w fazie przygotowań, momentami wygląda to obiecująco. Mówię tutaj zwłaszcza o wszechstronności ataku, wzajemnym kreowaniu pozycji rzutowych oraz ogólnej sprawności chłopaków, a co za tym idzie możliwościach Heat w defensywie. Oczywiście od możliwości do realizacji jeszcze daleka droga, co podopieczni Erica Spoelstry zademonstrowali jeszcze przed przerwą mając problemy z powrotem na własną połowę, a po zmianie stron, w trzeciej kwarcie kompletnie zawiedli pozwalając Hawks na zdobycie 43 punktów.

Co ciekawe, po raz kolejny deficyt zniwelowały rezerwy: latający nad obręczami Shannon Brown (10 punktów, 5/11 z gry) i pierwszoroczniak Shabazz Napier (12 punktów, 4/8 z gry) który konsekwentnie udowadnia, że jego wartość rośnie w ważnych momentach.

Dobra nowina! Coraz sprawniej prezentuje się pracujący bez piłki Danny Granger (11 punktów, 3/6 zza łuku) również Chris Bosh umacnia się w roli pierwszej opcji (22 punkty, 9 zbiórek) kibice na South Beach powoli zakochują się też w rookie Jamesie Ennisie, bo to dynamit i zadziora w obronie na piłce.

Co ten Wade?

Niestety słaby dzień zaliczył D-Wade, choć akcja 3+1 bez wątpienia znajdzie się w wiadomościach, może nie polskich, ale zawsze. Wyglądał na zmęczonego, przechadzał po parkiecie, kłócił z sędziami, gubił przy podwojeniach. To samo tyczy się Luola Denga, który chyba przetrenował łapy, bo póki co nie może trafić nawet w obręcz.

Wśród Hawks po raz pierwszy od miesięcy zobaczyliśmy Ala Horforda! Z jego mobilnością i prezencją pod koszem, ATL naprawdę może bić się z każdym. Oczywiście należy dać chłopakowi czas (wczoraj 11 minut, 2 punkty) ale pozostaję dobrej myśli. We wczorajszym pojedynku ekipie przewodził All Star Paul Millsap (23 punkty, 9/14 z gry) do spółki z trafiającymi zza łuku Korverem (5/10), DeMarre Carrollem oraz Pero Anticem. Jak zwykle solidną ręką zespół prowadził Jeff Teague (10 punktów, 5 asyst).

Sorry, że tak jakoś bez polotu piszę, ale spadłem wczoraj na plecy i nie mogę usiedzieć. Nie polecam skoków do zbiórki z jednej nogi…

CZYTAJ DALEJ >>

1 2 3

Ostatnie Wpisy

18 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    przestancie sie czarowac ze z wada cos jeszcze bedzie ,ten gracz sie juz skonczyl ,nie widac w nim kompletnie checi do gry .widac to bylo juz w poprzednich play offach i finalach

    (-21)
  2. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Zeb
    Odpowiedz

    @grzes
    wyczuwam w Twojej wypowiedzi prowokację. Wade już dawno pokazał na co go stać, stracił nie zapał do gry ale ZDROWIE i stąd obniżenie możliwości. Dla mnie to nadal wartościowy gracz, także z punktu widzenia marki klubu jaki i marki “D-Wade”. Zwróć uwagę, że zgodził się na gorsze warunki kontraktu co jest bardzo korzystne dla klubu.

    (5)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    1. myślę, że prawdę o Atlancie Hawks obejrzeliśmy w ub-rocznych playoffs, kiedy mając na wyciągnięcie ręki sensacyjną wygraną z first seed Indiana Pacers – po prostu stanęli, zaczęli popełniać seryjnie błędy i game 5 przegrali z kretsem, podobnie jak g6.
    ten zespoł jest genetycznie niezdolny do odniesienia sukcesu, a typowanie ich do ECSF jest bardzo śmiałym poglądem, niestety – to moja opinia – niezgodnym z rzeczywistością.

    2. superstar w NBA zostaje się w dwóch wariantach : kiedy się wygrywa albo kiedy się przegrywa, ale posiada wartości marketingowe.
    Anthony Davis nie jest marketingowo atrakcyjny, więc podejrzewam że w tym znaczeniu superstar nie zostanie. nie ten styl bycia, nie ten styl gry i nie ten charakter.
    inna rzecz, to otoczenie – trudno zostać NBA superstar lokalizując swoją karierę w Nowym Orleanie.
    trzecia rzecz, to zespół w jakim się gra. dopóki Davis nie zacznie być liderem zespołu bijącego się
    o conference finals, dopóty choćby przewidywanie dla niego roli superstar jest dość ryzykowne.
    ZWŁASZCZA przy zatroskaniu jakie towarzyszy jego zdrowiu, jest to zawodnik podatny na kontuzje, co ogromnie utrudnia czynienie postępów zarówno jemu samemu jak i jego drużynie, która regularnie pozbawiana swojego kluczowego zawodnika nie może zgrywać się i otrzaskiwać w swoich optymalnych ustawieniach, nie łapie swojego groove i generalnie, na dziś, tak Davis jak i jego Pelicans, to co najwyżej [bardzo] obiecujące prospekty w świecie NBA.

    Davis jest ofk niezwykle utalentowany, ale droga od talentu do statusu superstar jest cholernie daleka. nie wystarczą statystyki, nie wystarczą pochlebne opinie insiderów. trzeba znacznie więcej.

    NBA to przede wszystkim biznes. oraz zwycięstwa. a koszykówka niczym się nie rózni od innych sportów – tutaj też panujje zasada : winner takes it all. przegranym finalistą mało kto się zajmuje, a zespołem i zawodnikiem, którzy w ogole nie weszli do playoffs ? sami sobie odpowiedzcie, ladies and gentelman…

    (-8)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    @wielmozny pan p
    Nie mogę się z tobą zgodzić ze zawodnik który nigdy nie grał w playoffs nie może być gwiazdą, bo może – > kevin love

    (6)
  5. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe pepe291086
    Odpowiedz

    @ wielmozny pan P.. Bzdury.. Co do Atlanty to Jesteś w błędzie. W poprzednich rozgrywkach o mało co a by wyeliminowali Pacers czyli drużynę , która miała się bić z Heat o najwyższe laury a Ty uważasz , że ten zespół nie jest zdolny do odniesienia jakiegokolwiek sukcesu? Co roku awansują do Play Off prawie w takim samym składzie. Tę drużynę stać na wiele , ale pamiętaj , że w szeregach tego zespołu nie gra Blake Griffin , czy Paul George…… Co do Anthonego Davisa ja uważam , że superstarem zostaje się wtedy kiedy się dobrze gra.. ” trudno zostać NBA superstar lokalizując swoją karierę w Nowym Orleanie”? Kyrie Irving jest superstarem i gra w Cavs, wiec raczej można… Davis jest bardzo młodym zawodnikiem , który w bardzo szybkim tempie się rozwija i sądzę , że za trzy bądź cztery sezony ma dużą szanse zostać MVP a superstarem zostanie po tym sezonie… Pozdro..

    (10)
  6. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Batkos
    Odpowiedz

    Droga redakcjo! Kiedy bedzie reszta Skarbów Kibica? troche Wam tego zostalo, a jak bedziecie pisac na ostatnia chwile ( obiecaliscie omowic wszystkie teamy przed rozpoczeciem sezonu regularnego) to beda to teksty na [xxx] :p Przemyslcie sprawe bo artykuly straca na jakosci a w tej formie fajnie sie to czyta 😉

    (0)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    @ art
    Kevin Love supergwiazdą ? :]
    lol
    uważasz naprawde, że to jest zawodnik, którego status dorównuje Michaelowi Jordanowi, Magicowi Johnsonowi, LeBronowi Jamesowi albo Kobemu Bryantowi ?
    przykro mi, ale nie mogę się zgodzić z twoim poglądem.
    Kevin Love nie grał nawet w playoffs, co roku z przegrywającym teamie, zerowa fanbase, czy Kevin Love jest zapraszany zagranicę za cięzkie pieniądze, żeby rzucił parę piłek i rozdał autografy ?
    sorry, ale ani na boisku ani poza nim Love nie jest superstar.

    (-4)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    @pepe291086
    1. własnie na tym to polega. Hawks mieli przeciw sobie mentalnie zgruchotanym wewnętrznym kryzysem Pacersów, prowadzili w serii 3-2, w g6 wystarczyło dowieźć przewagę bodaj 10 pts w ostatnich 4-5 minutach. i co ? i przegrali. przegrali ten mecz, a potem całą serię. od lat Hawks albo nie awansują do playoff, albo są o te własnie “prawie” od “supersensacji”. to stały refren w ich przypadku.
    wybacz, ale “bycie prawie od sukcesu” nie dowodzi czyjejś swietności, ale nieudacznictwa.

    2. ja mam inny pogląd na definicję superstar player.
    absolutnie nie zaliczam do tej kategorii np. Kyriego Irvinga.
    nie zagrał on jak dotąd w ogole w playoffs, zatem – jak tu można mówić o superstar status ?
    to zawodnik dobry, utaalentowany, kilka razy błysnął w róznych okolicznościach, ale na gruncie NBA pozostaje koszykarzem na dorobku. ma sporo do udowodnienia, a – wg mnie – superstar to ktoś kto już zdązył wszystkim wszystko udowodnić. ewentualnie jest kimś ponad proste sprawy boiskowe. do zawodników tego typu zaliczyłbym Earla Monroe’a, Juliusa Ervinga czy Allena Iversona – nie wygrywali co roku i było wiele wątpliwości co do ich skills package i nie tylko, ale byli graczami kultowymi, mieli ogromną rzeszę fanów, sprzedawali cholernie dużo biletów i po prostu mieli to “coś”. Irving to nie ten rozmiar kapelusza, aczkolwiek ja zawsze piszę z uznaniem o jego talencie i umiejętnościach.
    tyle że bez sukcesów z zespołem, on nie będzie superstar.
    a innych dróg nie widzę, bo jak wspomniałem wyzej – status kultowego idola a’la Monroe, Erving czy Iverson mu nie grozi :]

    (-7)
  9. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe pepe291086
    Odpowiedz

    @ wielmozny pan P… Kolego zjedz snickersa i ogarnij się trochę… Popadasz ze skrajności w skrajność. “od lat Hawks albo nie awansują do playoff, albo są o te własnie “prawie” od “supersensacji”. to stały refren w ich przypadku.
    wybacz, ale “bycie prawie od sukcesu” nie dowodzi czyjejś swietności, ale nieudacznictwa”. To tak na przykład wobec Ciebie powiedzieć , że ktoś np : jest głodny to znaczy , że od razu umiera z głodu….. Zespół Heat przegrał w finałach to znaczy , że są nieudacznikami???? Superstar? Idąc Twoim tokiem rozumowania to chyba tylko Michael Jordan jest superstarem..

    (9)
  10. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Dlill
    Odpowiedz

    Rozumiem smallball ale… Antek PG ? Wydaje mi się, że to nie ta bajka, może Kidd przekaże swojemu “następcy” trochę umiejętności 😀

    (2)
  11. Array ( )
    Zdjęcie profilowe rogster
    Odpowiedz

    @wielmozny pan P
    Sprawdź pan lepiej statystyki nim się zaczniesz wypowiadać, Hawks są najbardziej regularną drużyna na wschodzie jeśli chodzi o udział w play-offs od lat.

    (3)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    @pepe291086
    mnożysz nieporozumienia.

    niespecjalnie rozumiem twój przykład z “głodem”.
    ja ci napisałem prosto z mostu : bycie zawsze “o krok” od czegoś nie jest synonimem bycia zwycięzcą. w dodatku, mówiąc o Atlanta Hawks mówimy o zespole, który nie dochodzi do żadnych Finals, nie wygrywa z conference finals etc. jest to zespół, który od lat przegrywa, niewazne czy zmusza 1 seed do rozegrania 7 meczów w serii – mozna powiedzieć “grają jak nigdy, przegrywają jak zawsze”. czy ktokolwiek z Hawks organization w ostatniej dekadzie zaznaczył się czymś w NBA ? bo zespół niekoniecznie.

    nonsens.
    “tylko Jordan superstarem” ?
    przecież w poprzednich postach wymieniłem co najmniej 7 nazwisk zawodników, którzy mieli status superstar. więc dlaczego mówisz “tylko Jordan” ? czyżbyś odpowiadał na posty, których nie przeczytałeś ? lol :]

    (2)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    @pantic
    od 98-99 Hawks tylko raz wygrali 50 meczów w sezonie.
    w playoffs, owszem, ostatnio grywają regularnie.
    7 razy z rzędu.
    4 razy odpadli w 1 rd.
    3 razy w ecsf.
    z czego 2 razy zostali brutalnie zesweepowani.
    raz jeden rozegrali 6 meczów przeciwko Chicago Bulls, przegrywając 2 ostatnie mecze w serii i to w
    sposób bezdyskusyjny.
    specjalnością Hawks jest beznadziejna mentalność,. przez co ich znakiem rozpoznawczym są
    serie przegrywane w dość przykry sposób. idzie im dobrze do momentu, w którym nie nie zaczyna działać presja. ona wszystko zmienia”, jak mawiał John Milton, “silnym dodaje energii, słabym podcina skrzydła”.
    niestety, nazwa zespołu pasuje doskonale do kontekstu powyższego cytatu.

    (1)

Gwiazdy Basketu