NBA: Detroit Pistons zatrzymali LeBrona i spółkę | 10 tysięcy artykułów na GWBA!

Witam serdecznie i zapraszam na kolejny, autorski przegląd wydarzeń z ligi NBA. Nazywam się Bartek Gajewski, a to jest dziesięciotysięczny artykuł na portalu, więc uczyńmy go wyjątkowym, poważnym, merytorycznym, takim, jak lubicie. Do wsparcia mojej / naszej twórczości na GWBA nie będę Was zachęcał, sami od 2011 roku rozumiecie jakie to miłe i ważne.
Lakers 110 Pistons 113
Zatrzymany zwycięski taniec Los Angeles Lakers. Nie będzie dziesięciu z rzędu zwycięstw, takie rzeczy zarezerwowane są dla kandydatów do tytułu, hehe. Jeziorowcy względnie sobie radzili z obroną pola trzech sekund, utrzymali środkowego Jalena Durena na dziewięciu rzutach z gry, chodzili pod zasłonami, wiedzieli kogo odpuszczać na łuku, bo nie stanowi zagrożenia. Wszystko to jednak miało swoją cenę. Wolumen trójek gospodarzy nie był wysoki, ale Tobias Harris, Duncan Robinson oraz Dannis Jenkins rzucali celnie: 10/19 za trzy.
Generalnie nie było komu zatrzymać ultra dynamicznego Jenkinsa tańczącego z piłką. Być może nieobecny Marcus Smart (super ważny element zespołu) miałby tu coś do powiedzenia, ale gdybanie zostawmy. Młody docierał, gdzie chciał: 30 punktów 8 asyst 11/18 z gry generując przewagi w przeróżnych miejscach na parkiecie. Ostatnie trafienie, jak się okazało zwycięskie, także należało do niego.
LeBron, Luka i Reaves zostali potraktowani z odpowiednią atencją, a przede wszystkim: fizycznością. Gospodarskie gwizdki zrobiły swoje? Może w minimalnym stopniu, ostatecznie mierzyły się dwa zespoły z czołówki tabel, toteż arbitrzy dali obu zespołom pograć, co premiowało Pistons, bo taki mają zaczepny styl. Nie było zasłony czy wejścia podkoszowego bez kontaktu z rywalem, haczków, podpychania, obcierki, a gościom wyraźnie brakowało energii, witalności, mocy, aby z tym walczyć. Zdecydowanie to Detroit było agresorem i narzucało tempo spotkania.
Luka zdobył 32 punkty przy mało efektywnym 11/29 z gry, od drugiej akcji meczu chwytał się za pachwinę, nie mijał, w obronie także słabiutko wyglądał. I to jest najpoważniejszy temat, powód zmartwień jeśli chodzi o LAL.
Nie zagrał Cade Cunningham i Isaiah Stewart, po drugiej stronie zaś Marcus Smart i Rui Hachimura. Nie zamierzam usprawiedliwiać żadnej ze stron. Wygrał lepszy, natomiast absencje zmusiły niejako JJ Redicka do wystawienia obok siebie panów Vanderbilt i LaRavia, co nigdy, przenigdy nie może mieć miejsca w playoffs. Obaj chodzą po tych samych klepkach i się ich nie kryje z odległości. To psuje krajobraz, spacing burzy, utrudnia pracę ofensywną Lakers.
Zastanawiające było także utrzymanie Reavesa jako nominalnego obrońcy Jenkinsa, który leciał z nim cały wieczór, także w ostatniej akcji. Tam potrzebny był zasięg, większa dynamika, optymalnie Vanderbilt. Łatwo się pisze po wszystkim wiem, wiem.
Myślę, że JB Bickerstaff wygrywając trzeci kolejny mecz bez kontuzjowanego Cade’a przypieczętowuje właśnie swe zwycięstwo w kategorii Coach of The Year, jak myślicie?
Lecimy dalej, Indiana Pacers zmobilizowali całą niemal kadrę, sensacyjnie wygrywając na wyjeździe z osłabionym Orlando (128:126) i choć mają powody do radości i okazję do celebracji, czuję, że będą tego zwycięstwa żałować gdy przyjdzie do wyborów draftu. Przypominam, jeśli wypadną poza pierwszą czwórkę loterii, pick przypadnie Los Angeles Clippers.
37 punktów Pascala Siakama (!) 14 asyst Andrew Nembharda (!) bezbłędny z ławki TJ McConnell 13 punktów 6 asyst 2 przechwyty (!!!) do tego 5/8 zza łuku Aarona Nesmitha (!!!!) oraz 20 punktów atletycznego Jarace’a Walkera (!!!!!) stara gwardia Pacers budzi się jak niedźwiedź z zimowego snu. Magicy bez energizerów, Jalen Suggs, Anthony Black i Franz Wagner są kontuzjowani. Za bardzo statycznie grali, gonili niemal przez całą noc, a gdy w końcu doszusowali z wynikiem, odrobili straty, goście znów odbili. Pacers byli zdecydowanie szybsi w tym meczu (26 punktów z kontry!) i lepiej znieśli trudy meczu.
Największym działem gospodarzy był klasycznie Paolo Banchero, autor 39 punktów przy 13/27 z gry.
Thunder odebrali dziecku cukierka (123:103) pokonując przeoranych zdrowotnie Philadelphia 76ers. Na parkiet powrócił J-Dub, czyli Jalen Williams, grał efektywnie, w ściśle monitorowanym i limitowanym czasie (20 minut) uzyskał 18 punktów i 6 asyst przy 8/14 z gry. Dobry mecz (i przeciwnik) na przetarcie. Mistrzowie osiągali bajeczne pozycje rzutowe, zwłaszcza gdy trener Nick Nurse zaordynował podwojenia graczy z piłką.
Mimo wszytko Shai G. Alexander przedłużył swą serię 20+ osiągając (22/5/5) Jaylin Williams trafił 5/8 zza łuku, jednak najbardziej dynamicznym strzelcem tego meczu okazał się VJ Edgecombe: 35 punktów 14/28 z gry. Jako jedyny potrafił przedostać się kozłem na piąty metr i wyjść w górę, a gdy poczuł, że rzuty mu siedzą, leciał aż furczało. Obrazu gry to jednak nie zmieniło, no może w minimalnym stopniu.
Wczoraj na discordzie utworzyłem specjalny, ogólnodostępny, darmowy kanał zatytułowany BETTERS – typ dnia, na którym zamierzam umieszczać cyklicznie typy NBA, ale poświęcone tzw. dużym rynkom. I to właśnie o rozmiar zwycięstwa OKC zakładaliśmy się w pierwszej kolejności. Zerknijcie jeśli macie ochotę, lubicie na przykład obstawić oglądany meczyk przy sobocie. Rejestrując się na BETTERS wspierasz funkcjonowanie GWBA:
https://www.betters.pl/?partner=p320071p320121p70b9
Thunder są okrutnie mocni, najlepiej to widać gdy na parkiet wstępuje drugi czy trzeci garnitur. Patrząc na czyściuteńkie próby zza łuku dziesiątego członka rotacji, jakim jest np. Isaiah Joe (3/6 zza łuku) masz świadomość jak silna jest to ekipa.
Spurs zgładzili (136:111) Miami na ich własnym terenie. Zniżkuje forma strzelców, wkradło się zmęczenie sezonem. Nie sposób też „wolnym stylem” ofensywy pokonać Victora Wembanyamę (22 punkty 15 zbiórek 5 bloków) stojącego na straży obręczy. Całe towarzystwo zostało „wyrzucone” z dala od pomalowanego. Bam Adebayo z braku lepszych pomysłów oddał dziesięć rzutów za trzy (trafił dwa). Jeśli chodzi o zdobycze z pola trzech sekund wynik brzmi 60:40! Na tablicach także pogrom 62-38!
Pisać dalej? Wemby jest bezdyskusyjnym Defensive Player odf The Year, a ten mecz pokazuje to dobitnie. Spurs wygrali 22 z ostatnich 23 meczów, w których występował! Jestem także fanem Dylana Harpera, Stephona Castle’a, Cartera Bryanta – młodzi wprowadzają na parkiet tyle dynamiki i szybkości, że strach się bać. W tym roku jeszcze za wcześnie, ale dalej NBA może (ponownie) należeć do San Antonio.
Tankujący zespół Bulls pokonał Houston Rockets (132:124). Alpie Sengun i Reed Sheppard są świetni ofensywnie, ale raz po raz byli wręcz ośmieszani jako obrońcy. Byki przewodzili dwudziestoma przez dużą część spotkania, a chaotyczni Rockets gonili wściekle. Końcówka iście szalona, trójka za trójką z obu stron. Moje zdanie w kwestii Rockets znacie – Houston, we have a problem!
Słaby start, nie uszanowaliśmy rywala. Nie byliśmy przygotowani, odpowiednio nastawieni na pracę. Zabrakło pazura, agresji. Goniliśmy za nimi i patrzyliśmy jak rzucają [Ime Udoka]
Bawi mnie ten szkoleniowiec coraz bardziej. Doc Rivers nowej generacji, tyle że bez pierścienia. Jednocześnie pragnę zauważyć dwa ostatnie występy uśmiechającego się tu poniżej, z prawej strony, Josha Giddeya:
- 9 punktów 6 zbiórek 19 asyst vs CLE
- 15 punktów 7 zbiórek 13 asyst vs HOU
Australijczyk zna jeden tryb, cały czas ciągnie do przodu. Ruchliwością i energią kładzie leniwe koty po stronie przeciwnej i tak też było tym razem. Z kolegą Mattem Buzelisem (23 punkty 5/9 zza łuku) dobrali się świetnie.
Cała reszta meczów to pogromy, niewarte uwagi. Może poza spotkaniem Dallas z Golden State (131:137). Cooper Flagg (32 punkty 9 asyst) ufnie w kluczowej akcji posłał podanie do Naji Marshalla („take us home” – wyczytałem z ruchu ust młodego), ale Naji spudłował rzut na zwycięstwo. Mieliśmy więc dogrywkę, a tam bardziej doświadczeni goście przemogli Mavs, raz po raz przedostając się na linię rzutów wolnych. Tak to już jest gdy lecisz bez środkowego, mówię o zespole Dallas.
Najgorsza ze wszystkiego jest kontuzja Mosesa Moody’ego, który w samej końcówce spotkania, po przechwycie piłki, poważnie, bo z przemieszczeniem, uszkodził kolano. Z uwagi na zawartą treść, poniższe migawki nie są dla hipochondryków, uprzedzam:
Kolano nie wytrzymało siły naskoku. Mosesa wywieziono na noszach tak z boiska co z hali. Jego sezon jest zakończony, to wiemy na pewno.
Other NBA news
-> Milwaukee Bucks zwolnili Cama Thomasa i to ledwie parę tygodni po tym, jak go podjęli z wolnej stopy, za minimalną stawkę. Brutalny jest to cios dla dalszej kariery faceta. Ogólna charakterystyka brzmi: egoistyczny strzelec, trudny w prowadzeniu, nigdy się nie uśmiecha, na bakier z obroną, jego organizm często ulega przeciążeniom oraz nieadekwatne są jego oczekiwania finansowe. W zeszłe lato agent Thomasa przekonywał Brooklyn Nets, że jego klient wart jest maksymalnego kontraktu. No cóż…
-> Do ligi, na dziesięciodniowym kontrakcie powrócił dobrze znany kibicom Markelle Fultz. Dziś w nocy w barwach Toronto Raptors zastępował nieobecnego Immanuela Quickleya. Uzyskał dwa punkty 5 asyst i 3 straty. Życzę wszystkiego najlepszego, ale to się nie uda.
To wszystko, co przygotowałem na dzisiaj, mam nadzieję, że mimo upływu lat, macie podobną frajdę z lektury, co ja z pisania. Postanowiłem dla upamiętnienia dziesięciotysięcznego wpisu przygotować okolicznościowe bluzy i koszulki GWBA. Jutro przedstawię Wam wzory, może ktoś z Was będzie miał chęć się zaopatrzyć w taki merch. Dobrego dnia! B












Skoro jubileusz, to i gratyfikacja się należy 👌👍💰
Straszna kontuzja. Bez szycia się nie obejdzie. Dobrze, ze ma kontrakt jeszcze na 2 kolejne sezony. Będzie dobrze jak wróci choćby na 90%
Bartku – dziękuję, robisz fenomenalną robotę, utrzymujesz w pojedynkę moje zainteresowanie koszykówką i obiecałem sobie, że w końcu zagoszczę na Campie mmiędzy innymi dlateog, że chcę Ciebie poznać.
Pisz nam jak najdłużej, kawa leci ode mnie także!
Czy śledzi Pan jakieś inne ligi amer-kanad nfl, nhl, mlb, ncaa ?
Z kosza, czy śledzi pan jakieś konkretne ligii europ. ? lub euroligę ?
Pod artykuł wpływy innych sportów na grę w nba (pewnie poszczególni zawodnicy ze sportów typu wodne polo, szczypior, siatkówka, ręczna, nożna, nfl/rugby, wpływ kulturystyki/fitnessu/crossfitu)..
1. co z Podziemskim? czy opłaca się i za ile warriors przedłużać i czy jemu się opłaca ?
2. czy dla ligi/fanów bardziej się opłaca, by
OKC stało się jakąś wersją dynastii (pokroju starych pistons, lakers pau-kobe, czy kobe-shaq, czy gsw/spurs) czy tylko i aż mocną drużyną pokroju obecnych celtics/nuggets i niech ktoś nowy (bez back 2 back) zdobędzie tytuł ?
Silver mawia, że chce rozproszone tytuły, rozproszony talent… poniekąd to się ściera z tworzeniem rekordów i legend (typu x finałów czy pierścieni pod rząd, x osobistych rekordów pod rząd).
I tu osobiste upodobanie zawsze wejdzie w grę, jak ktoś kibicował Barkleowy i Suns, Kempowi-Paytonowi, Stok-2-Malone, itd to wiadomo, że Bulls go drażnili…. czy potem jak nie chciał zobaczyć 4-5 peat GSW, to kibicował Cavs i Bronowi….
Dziękuję i winszuję!:)
Dzieki Bart za te wszystkie lata! Szscun! 🙂
W 2011 roku miałem 15 lat i byłem totalnie zajarany koszykówką. Przez przypadek trafiłem na GWBA i wciągnąłem w jeden wieczór kilka stron Twoich artykułów. Każdego następnego dnia nadrabiałem parę stron tych starszych wpisów, aż dotarłem do samego początku.
Dzisiaj mam 30lat i możesz mi wierzyć albo nie, ale przeczytałem wszystkie artykuły na tym blogu( z wyłączeniem paru NPAW, które już później średnio mnie interesowały).
Dojrzewałem z tym portalem, każdego dnia bardziej rozumiejąc koszykówkę.
Czasem mnie wkurzasz, czasem się totalnie nie zgadzam w poza basketowych tematach.
Natomiast póki piszesz o koszykówce, to codziennie będę tu wchodził.
Dzięki za te 15 lat.
Łap 50 dyszek
Gorąco pozdrawiam.
Ja pierdykam, 10 000. Pewnie z 90% z tego przeczytałem. I niedługo jeszcze piętnastolecie.
Prawie nigdy się tutaj nie wypowiadam, ale od kilkunastu lat nie opuściłem ani jednego twojego artykułu i dzień w dzień odświeżam stronę po kilka razy licząc na kolejny tekst. Także w imieniu moim i pozostałych „lurkerów” nieskłonnych to komentowania (jeśli mogę sobie na to pozwolić): Bartek, gratulacje za wytrwałość i wielkie dzięki!!!
Twój styl pisania jest niepowtarzalny, wiedza na poziomie wybitnym. Tak jak napisał jeden z kolegów wyżej, być może jesteś jedynym czynnikiem przez który moje zainteresowanie koszykówką nie umarło i z każdym rokiem – również dzięki Tobie – rozwijam się jako fan koszykówki, dostrzegając jej piękno w coraz to innych aspektach.
gratulacje, robi się taki klasyk jak Magic Basketball czy PRO-Basket…
MVP: Wembi
NBA champion: SPURS
Oni sa za mocni żeby nie wygrać tytułu, na wszystkich innych contenderow mają dodatni bilans meczy, tak wiem kontuzje, sezon regularny itp.
to z kim i jak stawiasz finał zachodu i finał ligi?
Dzieki za art. Chetnjej je nawet czytam niz ogladam mecze NBA 😉
Gratulacje z okazji jubileuszu, dorzucam sie do kawki!
🥳🥳🥳🥳🥳🥳🥳🥳🥳🥳🥳🥳🥳
10.000 artykułów, to nie jest w kaszę dmuchał, większość dziennikarzy sportowych nawet nie liźnie takiej liczby, kłaniam się.
Ja mam pytanko, wiem, że to teraz plankton, ale co dalej z Jazz? jak wygląda ich przyszłość Twoim zdaniem? Mają za GMa znanego rozbójnika, który wyciska z innych klubów jak komornik, ale tam jest taki groch z kapustą, że ja nie wiem co tam się może wydarzyć w najbliższych 2 sezonach, a jestem bardzo ciekawy Twojej opini.
Pozdrawiam i jakąś kawkę stawiam.
Dzięki za robotę jaką wykonujesz!
Jestem uzależniony od Twoich artykułów 😁 czasem wchodzę na stronę automatycznie licząc, że wleciał Twój nowy wpis. Nie oglądam meczów, ale świetnie się czyta Twoje teksty. Powodzenia i życzę kolejnego tysiąca na koncie!
„Myślę, że JB Bickerstaff wygrywając trzeci kolejny mecz bez kontuzjowanego Cade’a przypieczętowuje właśnie swe zwycięstwo w kategorii Coach of The Year, jak myślicie?”
To zależy dokąd Pistons dotrą w PO. W tym sezonie chyba jeszcze nie za daleko.
W tym roku nagroda chyba pójdzie do Joe M. za ten b. dobry sezon bez swego No 1…
Finał: Celtics – OKC na 80%, więc obstawiam, jak wyżej 😉
PS: Gratulacje za te 10.000. Kiedyś czytałem wyrywkowo, teraz regularnie = pióro przez te lata naprawdę Ci się wyrobiło. Tak trzymać.
Ale to nagroda za regular season, więc wynik pojawi się pewnie w trakcie playoffs, niemniej zgadzam się, że obydwoje są topowymi pretendetami do tej nagrody.
Admin, a czy trener Spurs też ma wysokie notowania w kontekście tego tytułu, czy ze wzgledu na zebrany kapitał młodych rozwojowych zawodników, można uznać, że Spurs w sezonie regularnym to samograj?
Na pewno dobrze policzyłes? 10000 artykułów w 15 lat to wychodzi ponad 666 art. rocznie-czyli 1,8 dziennie…
Nie musiałem liczyć, mam całą listę tekstów w wordpressie. Przez pierwsze lata pisaliśmy 2-5 razy dziennie
Jest też ponad 321 tysięcy komentarzy
No tak, racja… Mam słabą orientację w tych zestawieniach, bo też niezbyt mnie to kręci.
Swoją drogą, trochę dziwne, że tą nagrodę przyznają za regular, a nie za cały sezon… Czyli teoretycznie ktoś np. zostaje wybrany najlepszym trenerem roku, a następnie jego drużyna odpada w I rundzie PO, np. po 0-4 :)))
No to, co to za najlepszy trener (?)
Chyba bardziej pasowałaby tu nazwa „Red Auerbach Trophy”, niż „Coach of The Year” 😉
A tak na marginesie: JJB jest właśnie lekko cienkawy w PO: łączny bilans 9 zwycięstw i 19 porażek, jego sufit to…. II runda :/
Dałem Anonimowi plusa :_/. Przepraszam> Ale chciałem tylko, żeby nie psuł wydźwięku artkułu i pozytywnych reakcji reszty komentujących
Brawo i gratulacje, od kilku lat czytam regularnie. Jestem z Gdyni rocznik ’83 wiec na pewno kiedys sie spotkalismy na parkiecie lub asfalcie…
Gratulacje 10k artykułów!!!
Pamiętacie jak admin wrzucał były blogi czytelników? Chyba stad się później wzięło NPAW.
Najbardziej podobał mi się ten science fiction gdzie w 2030 oldboye na cyberwszczepach wracały do gry… szkoda, że hiatoria nigdy nie dokończona 😀
Dzięki Admin, miło też wspominam, ten dawny typer na stronie, dla wszystkich. Smacznego espresso.
Gratulacje 🥂 duża część przeczytana. Często czytam też stare artykuły. Wyszukane przypadkowo. Fajnie weryfikuje się pewne zapowiedzi i przewidywania 😉
Nie mogę nie pogratulować takiego wolumenu. Dzięki Bartku że piszesz, zawdzięczam ci podobnie jak koledzy powyżej , że podtrzymujesz moje zainteresowanie enbiejem…