Najlepszy szósty zawodnik NBA gra w Bostonie | Bronny James zdobywa 30 punktów!

17

Sponsorem dzisiejszego odcinka jest Bartek Mierzwicki, na którego ręce składam podziękowania za możliwość trwania niniejszego projektu. Czy powinienem od nowego roku wymyśleć coś innego? Tegoroczne postanowienia noworoczne mogą być kluczowe dla GWBA. 

Trzy mecze narychtowała nam staruszka NBA. Pistons znów przegrali z Bostonem. Raptors bez Barnesa, Quickleya i Browna nie ustali Miami. Kings ledwo ledwo dowieźli z Nowym Orleanem. Chcecie poczytać czy dać sobie spokój? Czy cokolwiek ciekawego wydarzyło się nocą na parkiecie?

RJ Barrett wchodzi obecnie w rolę point-forwarda i jeśli mnie zapytacie gra najlepszą, najbardziej wszechstronną koszykówkę w karierze. Pal licho brak skuteczności (5/18 z gry) rywale ostro się na niego sadzili. Chodzi o to, że on aktualnie tworzy strukturę ofensywną, kozłuje piłkę, mija, kreuje grę: 13 punktów 11 zbiórek 10 asyst. Zaraz obok Jalena Brunsona, SGA, Kulfona z Atlanty i Cade’a Cunninghama najczęściej w NBA penetruje, to jest prze z piłką na obręcz. Fajnie to wygląda, bo Raptors choć chwilowo ograbieni z topowego talentu, grają twardo i energicznie do przodu. 

Miami z początku wpadło w dołek, bo fizycznie tu i tam nie byli w stanie ustać, zrównać się intensywnością z gośćmi, ale prędzej czy później musiały pojawić się przestoje w Toronto i przechodząc z obrony do ataku, Heat odpalili. Druga kwarta przyniosła bodaj pięć trójek, bardzo skuteczną zmianę dał Nikola Jovic i poszło. Ofensywnie zaprezentowali się znaczniej pełniej niż rywale. Tyler Herro (23 punkty) grał po zasłonie, Jimmy Butler dynamicznie wybiegał do podania, Adebayo (21/16/5) rządził na desce oraz rzucał swoje krótkie jumpery, okazjonalnie trójkę przymierzył któryś z graczy zadaniowych m.in. Kevin Love.

Biorąc pod uwagę absencje rywali Heat musieli to wygrać i wygrali. Co nie zmienia faktu, że cała magia Heat, całe to Heat Culture jakby gdzieś się ulotniło. Nie widzę chemii między chłopakami. Jimmy Butler biega z czerwonymi warkoczykami, które wyglądają jak czapka Mikołaja. Sam nie wiem co myśleć o tej ekipie. Bilans (13-10) szału nie robi, ciągłość składu i myśli szkoleniowej pewnie zaprocentuje w drugiej części sezonu, ale potencjału mistrzowskiego tutaj nie ma. Jak sądzicie? 

Domantas Sabonis znów przyniósł chlubę ojcu i całej rodzinie, co powiecie na 32 punkty i 20 zbiórek? Kings rzucali jak kulą w płot, Pels coraz bezczelniej wiązali więc w środek, nasz człowiek Kevin Huerter niestety, mimo dogodnych pozycji zarzucił tylko 2/10 z gry. Doszlo do tego, że się DeMar DeRozan (29 punktów 4 przechwyty) wkurzył na brak miejsca i w trzeciej kwarcie obydwa rogi obskoczył. Szybkie 3/3 zza łuku plus akcja z faulem. Perfekcyjny start drugiej połowy wydawało się, że ustawił zawody. 

Pelicans jednak nie chcieli się poddać. Kings zmierzali do końca mając 10-12 oczek przewagi, na budziku pozostawało pięć minut. Trener Mike Brown wrzucił z powrotem starterów, towarzystwo już się trochę robiło rozleniwione i nagle cyk. Trey Murphy dwa wolne po faulu, Herb Jones przechwyt, CJ McCollum za trójkę, na to De’Aaron Fox (dajcie go latem do Denver za Murraya i draft stock, a mistrzowski tytuł murowany) błąd kroków, CJ znów za trójkę i jeszcze raz, dwa plus jeden, akcja z faulem. Kings mieli wiele szczęścia, że Keegan Murray jeszcze pomiędzy coś tam zmieścił floaterem, bo w ostatnich 90 sekundach żodyn! nie zdobył już punktów. Mecz przedziwny, jak to w czwartki. Wynik końcowy 111:109 dla ekipy ze stolicy Kalifornii. 

Od siebie powiem, że Dejounte Murray (20/7/9) psuje od środka kolejny zespół. On się nie nadaje ani jako lider, ani jako druga opcja. Jest chaotyczny, nierówny, przypadkowy, nie kontroluje tempa jak młody Westbrook. Liczba strat równa licznie asyst. Bardzo atletyczny chłopak potrafiący raz na miesiąc pociągnąć zespół, ale na tej kanwie się dzieła sztuki nie namaluje. Byle jakie, prowizoryczne, szarpane granie, charakterystyczne dla ekip niedojrzałych albo źle skonstruowanych. 

Boston po raz wtóry klepnął (123:99) Detroit. Tym razem dali odpocząć Tatumowi i Hauserowi, wygląda to tak, jakby przed meczem w szatni losowali dwa nazwiska spośród podstawowej rotacji. Wylosowanie otrzymują wolne, reszta zapie%dala. W roli głównej Jaylen Brown, który zabawił się w kreatora (14 punktów 9 zbiórek 6 asyst). Styl dobrze znany, ruszamy piłką, wymuszamy przewagę w jednej części parkietu i podajemy na wolną pozycję, a jak ktoś nie odpali trójki nie mając obrońcy przed sobą, to go trener Joe Mazzulla miesza z błotem. 

Jak już im się totalnie nie chce albo brakuje pomysłu, to się Porzingis pakuje na piąty metr, dostaje piłkę, obraca przez ramię i rzuca. Jego gra na low-post drugi sezon z rzędu bije rekordy skuteczności. Nie zablokujesz tego ani nie podwoisz, bo cała banda czeka z łapami do rzutu. Czasem Brown minie i odegra, kiedy indziej Holiday. Sporo też wymuszają strat, więc gdy lecą z biegu jest jeszcze łatwiej. Przy tym wszystkim kolejny raz muszę napisać: 185 centymetrowy Payton Pritchard to jest wybitny strzelec: 27 punktów 10 asyst 7/15 zza łuku. Jak go widzę odskakującego z piłką i palącego tróję, to wpada niemal za każdym razem. Były reprezentant USA w koszykówce 3×3, wiedzieliście? Jak tak dalej pójdzie będzie mu trzeba przyznać statuetkę dla Sixthmana, bo to naprawdę nie jest jednorazowy wybryk. 

Średnia 16.5 punktów w 25 meczach! 43.2% za trójkę! Przy czym w połowie rozegranych meczów on zaliczył przynajmniej pięć trafień zza łuku!!! NBA się zmienia, Stephen Curry mógł być prekursorem, piewcą nowej ery, teraz do głosu dochodzą młode roczniki, a jeden zdolniejszy od drugiego. Pritchard przypomina mi osobiście JJ Barea, tylko takiego bardziej smooth.

Detroit nie miało prawa zaliczyć blowoutu, ale znów dostali. Sami są sobie winni, 7/37 z dystansu. Zbyt wiele chaosu, zbyt wiele zachowawczości m.in.  po stronie Tobiasa Harrisa (wybity palec w IV kwarcie). Czy usprawiedliwieniem może być absencja środkowego Jalena Durena (uraz nadgarstka)? Moim zdaniem nie miało to większego znaczenia. 

Other bball news

Bronny James zdobył 30 punktów w (wyjazdowym) meczu G-League dla South Bay Lakers. Co najważniejsze: biega i podejmuje ryzyko. Chcecie zobaczyć, to proszę bardzo. Jak to się przekłada na NBA? Nie przekłada się. Nie wierzę by kiedykolwiek stanowił o sile zespołu, ale dobrze widzieć przebłyski atletyzmu ojca. Dobrego dnia wszystkim, dzięki za odwiedziny. Bartek

 

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Dzięki za artykuł, Bartek! Dobrze, gdy pewne rzeczy się zmieniają a inne zostają po staremu. Lubię GWBA takie jakie jest

    (27)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Goat Lebron znowu zasmial się ze wszystkich kibiców i mediów. Jakie tam colledże. Pół roku treningów z prosami i cyk w końcu się załadowało. My patrzyliśmy na te 4 punkty , cegły i brak ruchu, a zaden z nas nie pomyślał, ze rano były przysiady ze sztangą. Przyszła kontuzja, wszycy trochę zapomnieli więc zeszła tez presja. Odpoczął, pojawiła się swiezosc i nagle pokazuje pełnię mozliwosci. Na wyjezdzie, przeciwko liderowi dywizji. 30 pkt w 25 minut to jest na prawdę elegancko jak na debiutanta po zawale serca. Defensywnie to juz jest czołowy gracz g-league. Będzie dobrze. W przyszłym roku to będzie rotacyjny zawodnik Lakers w ostatnim sezonie Lebrona. Będzie tour, będzie serial. Polecam obejrzec odcinek Awful coaching. Fajnie analizuje: https://www.youtube.com/watch?v=FeaWVW4emWQ

    (-12)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Ty tak serio o amatorze?
      Patologią, że w ogóle rozmawiamy o jakiś słabym graczu grającym w G-League, zamiast o jakimkolwiek graczu z TOP10, ba z TOP3 draftu !!!!!!!!

      (8)
  3. Array ( )
    trapped in a corner 13 grudnia, 2024 at 20:32
    Odpowiedz

    > do głosu dochodzą młode roczniki, a jeden zdolniejszy od drugiego.

    Fakt, coraz lepiej robią te step back’s traveling. Zastanawia mie tylko czy sędziowie tego nie widzą, nie chcą widzieć czy mają taki prikaz od Łysego żeby to puszczać.

    (31)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      pewnie, że wszystko za zgodą łysego. byle więcej narzucać. pamiętam jak pierwszy raz zrobił to harden. był śmiech i konsternacja. to tak jak kłamstwo powtarzane dziesiątki razy. w końcu staje się niezauważalne… akceptowane. nie przez wszystkich na szczęście.

      (27)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Fakt ogląda się to tak sobie, dodając do tego że są nie tylko travellingi, a jeszcze carryowamie i że mecze źle się ogląda na żywo (przerwy, ft, reklamy) nie ma się co dziwić że oglądalność spada.

      (6)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Cieszę się, że widzicie tam kroki. Rzucający dwa razy wykonują skok z piłką w rękach. Dobrze, że oglądalność spada, bo to się robi cyrk. W punktach:
        1. Nie gwizdanie kroki
        2. Oczojebne parkiety
        3. Brak obrony, faul za każde delikatny kontakt
        4. Faule techniczne za bzdury typu spojrzenie lub trashtok. Brak bójek
        5. Masa reklam, w każdej przerwie w grze
        6. Ciemnoskórne akcje typu Black history- jakby w ogóle coś takiego istniało
        7. Wpuszczanie do ligi bronnego jamesa, który tam w ogóle się nie nadaje i cała szopka z tym związana
        8. Tworzenie drużyn 3 maksy plus ogóry na minimalnej
        9. Beznadziejny weekend gwiazd, zepsute wybieranie do weekendu gwiazd. Nie wybierają kibice chociaż chcieliby zobaczyć jao minga lub Gortata. Teraz koniecznie muszą grać praktycznie ci sami co rok.
        10. Wszechobecna komercjalizacja
        10.

        (14)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Od 21 sezonów nikt nie widzi traveling euro stepów i wjazdów LeBrona, a mają zwracać uwagę na traveling step back’i?
      Weź przestań.

      (6)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Chcemy czytać. Nawet jakbyś pisał o kiszonych ogórach.

    Dla mnie Butler wie, że jest już out i chce zagrać na nosie Rileya tymi swoimi kolorowymi kłakami zmienianymi w co drugim meczu. Mało to poważne. Błażni się. Niech go wyślą do Raptors za Barreta.

    (11)
  5. Array ( )
    EverybodyCallsMeGiorgio 13 grudnia, 2024 at 23:48
    Odpowiedz

    Czy luba Admina, pewnego razu przez jego ramię dojrzała niebywale urodziwego w jej oczach młodzieńca rozdającego piłki w Atlancie Hawks? Co zmusiło Admina do walki psychologicznej sam ze sobą i obrony domowego miru poprzez dyskredytację i karykaturyzację rywala? Pozdrawiamy Admina i Kulfona 😉

    (4)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Życzymy na święta i nowy rok dużo weny, żeby postanowienia były jedynie typu: a napiszę więcej artykułów niż w zeszłym. Pzdr.

    (3)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    płatny blog? przy rozsądnym abonamencie i regularności to może być spoko. wiadomo, że freelancerzy nie znoszą bata w postaci regularności, szczególnie gdy mają zapłacone z góry 😉 rozleniwiają się jak jaki randle czy inny ingram więc to może też nie być spoko.

    (6)

Komentuj

Gwiazdy Basketu