Don’t f*** with Brooklyn! O co grają Toronto Raptors?

18

Jak już dobrze wiecie, zimna krew weteranów z Brooklynu ostudziła głowy ambitnych Raptors. Nets zwyciężyli 94-87, a Paul Pierce dobitnie pokazał dlaczego ściągnięto go na Brooklyn, o czym nie omieszkał głośno poinformować wszystkich fanów zgromadzonych w Air Canada Centre.

To wszakże dopiero początek rywalizacji i do jakiegokolwiek rozstrzygnięcia jest jeszcze daleko. Raptors, choć (chwilowo) stracili przewagę własnego parkietu, będą mieć jeszcze kilka okazji by rozszarpać Nets. Zanim jednak będziemy świadkami kolejnej batalii tych dwóch drużyn, warto zatrzymać się na chwilę by zrewidować ich oczekiwania i nadzieje względem postseason.

Nie wiem jak Wy, ale ja odnoszę nieraz wrażenie (chociażby słuchając/czytając wypowiedzi niektórych zawodników) że w ferworze playoffowej walki, mistrzowskie pierścienie schodzą nieraz na drugi plan. Czasem (podkreślam, CZASEM) wydaje mi się, że np. Nets walczą przede wszystkim o to, żeby utrzeć nosa Miami. San Antonio w zasadzie nie walczy o nic, bo cokolwiek się stanie, są “ustawieni” w histori Dużej Ligi. Teamy takie jak Chicago, Wizards czy Bobcats walczą o własną tożsamość, a Trail Blazers o historyczną sprawiedliwość.

Być może rozmaite, asekuranckie, wypowiedzi niektórych graczy są pewnego rodzaju próbą ulżenia sobie w stresie związanym z playoffs. Zepchnięcie myśli i marzeń o pierścieniu na dalszy plan i skupienie się na celach bliższych, jak wygranie kolejnego meczu, czy awans do następnej rundy, jest w równym stopniu racjonalne co praktyczne.

Nie ulega jednak wątpliwości, że stawka playoffowej rywalizacji nie dla każdego teamu jest taka sama. Jeśli (lub może “kiedy”) Bobcats ulegną Heat, nikt specjalnie się tym nie przejmie. Ot, młoda drużyna zaliczy lekcję od mistrzów NBA, zdobędzie cenne doświadczenie i potwierdzi swoje aspiracje.

Ewentualny upset wywołałby jednak burzę. To samo tyczy się innych rywalizacji, chociażby Hawks-Pacers. Jastrzębie mogą nawet nie wiedzieć jak i po co wywalczyły awans do “słodkiej szesnastki”, jednak dla Pacers każda przegrana poniżej ECF będzie blamażem. Pierwszy kubeł zimnej wody wylał już na głowy Hoosiers Charles Barkley (inna sprawa, że całkiem słusznie) i wcale nie jest on w swojej krytyce odosobniony.

Gdzieś pośród tego wszystkiego, w zawierusze kalkulacji i strategicznych roszad znajduje się drużyna Raptors. Zdolny team, złożony z młodych zawodników. Jeśli śledziliście ostatnie wypowiedzi ich managementu, o tym, jak to Brooklyn celowo przegrywał w końcówce sezonu i jakie to nie fair, jeśli wiecie jakie wypowiedzi doprowadziły do ukazania się artykułu ze zdjęcia tytułowego, to być może, tak jak ja, odnieśliście wrażenie, że Raptory ugryzły więcej niż są w stanie przełknąć (czytaj: ich szumne zapowiedzi i całe to “#wethenorth” należałoby włożyć między bajki).

Czy tak jest w istocie? O co właściwie walczy Toronto?

CZYTAJ DALEJ >>

1 2 3

Ostatnie Wpisy

18 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe LALfan
    Odpowiedz

    “Nets walczą przede wszystkim o to, żeby utrzeć nosa Miami.”

    Nets zostali zbudowani za ogromne pieniądze po to, aby zdobyć pierścień. Jeśli ktoś uważa, że ich głónym i jedynym celem jest TYLKO wygranie z Heat to według mnie jest w błędzie.

    (57)
  2. Array ( )
    Zdjęcie profilowe BLC
    Odpowiedz

    @LALfan: nigdzie nie napisałem “tylko”, napisałem, że CZASEM mam wrażenie, że przede wszystkim chcą dokopać Heat, a marzenia o pierścieniu odkładają na później. Ten wniosek (który może wydawać się zbyt śmiały) nasunął mi się na podstawie lektury rozmaitych wypowiedzi, których innym przykładem jest chociażby powyższy wywiad z graczami raptors. I to o nich przede wszystkim jest ten artykuł

    (24)
  3. Array ( )
    Zdjęcie profilowe bangbang
    Odpowiedz

    mysle, ze raptors moga jeszcze pograc w tej serii. od poczatku mowilem, ze to bedzie jedna z najbardziej wyrownanych serii. demar derozan i t. ross potrafia zagrac O WIELE lepiej niz w meczu nr 1. to oni, a (szczegolnie derozan) są kluczem raptors do wygrania serii. to moze dojsc nawet do 7 spotkan

    (0)
  4. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe LALfan
    Odpowiedz

    @BLC
    “napisałem, że CZASEM mam wrażenie, że przede wszystkim chcą dokopać Heat, a marzenia o pierścieniu odkładają na później.”

    To nawet logiczne bo jeśli wszystko pójdzie zgodnie z przewidywaniami to będą musieli pokonać Heat, żeby awansować do finałów konferencji ;).

    A ten wniosek został pewnie wysnuty po wypowiedziach Pierce’a i KG, którzy z Bronkiem najlepszymi kumplami nie są i już odprawiali go z PO z kwitkiem :).

    (12)
  5. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe wojtek23
    Odpowiedz

    Cóż tak czy owak, żeby zdobyć tytuł będą musieli wygrać z Heat :). Co do Pierce’a to uwielbiam gościa jeden z moich ulubionych zawodników od zawsze, ten charakter, styl gry i technika jest nie do podrobienia, długo nie będzie takiego gracza w NBA.

    (2)
  6. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe DeCarcus Mousins
    Odpowiedz

    Jako fan Toronto powiem tak – nasz cel czyli PO został osiągnięty drużyna jest młoda i ambitna za 2-3 lata może nastać epoka jedynego zespołu nie z USA, pogardzanych przez Amerykanów Kanadyjczyków, utrą nosa i wygrają w 29/30 ligę ze Stanów Zjednoczonych ;] Marzenia marzeniami ale kto wie…

    (1)
  7. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe pepe291086
    Odpowiedz

    Iman Shumpert, George Hill, Ty Lawson, Avery Bradley, Tony Allen, Shawn Marion to zawodnicy , którzy nie są mało znani , ale stanowczo za mało się o nich czyta. Pozdro.

    (2)
  8. Array ( )
    Zdjęcie profilowe tomtom
    Odpowiedz

    @TAK

    No jeśli jesteś emocjonalnie niedorozwiniętym “gimbazjalistą” to faktycznie wystarczy powiedzieć “fu*k bla bla bla” i już jesteś “zajebisty”…
    Jak momentami zastanowię się nad ogólnym brzydko mówiąc “poziomem” dzisiejszej młodzieży i skondensowaniu medialno-marketingowej sieczki w tych pustawych głowach to przerażenie mnie ogarnia …

    (3)
  9. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Paul
    Odpowiedz

    Moje propozycje:
    Norris Cole – uwielbiam gościa od momentu jego pierwszego meczu przeciw Rondo;
    Michael Kidd-Gilchrist – miałem nadzieję, że będzie lepszy (choć wciąż ma czas);
    Tony Snell – poza tym, że gra w Chicago, nie mam pojęcia, kto to jest;
    Monta Ellis – nigdy nie był All-Starem 🙁
    Thaddeus Young – jakoś nigdy nie było o nim głośno;
    JJ Hickson – lubię gościa od jego czasów w Cleveland;
    Quincy Pondexter – karze mnie w NBA2K;
    Marreese Speights – jak wyżej;
    Nazr Mohammed – taki podróżnik, co cały czas trzyma się w lidze;
    Kenyon Martin – ludzie zapominają, jak dobry niegdyś był;

    (1)

Gwiazdy Basketu