Dwa największe absurdy draftu NBA

15

Zresztą podobnie postąpili fachowcy z NFL, Lewis poszedł w dwunastej rundzie draftu 1984 roku, jako „wide-receivera” wybrali go Dallas Cowboys. Jednak to nie koniec absurdów, jeśli chodzi o draft.

Lusia Harris grała w koszykówkę i to całkiem nieźle, reprezentowała Stany Zjednoczone na pierwszym w historii turnieju olimpijskim koszykówki kobiet (1976) wygrywała co popadnie na poziomie uczelnianym oraz żeńskiej lidze WBL, wczesnego prekursora dzisiejszej WNBA. Urodzona w 1955 roku kobieta (dziesiąta z jedenaściorga rodzeństwa) miała 191 cm wzrostu i wyraźnie sportowe geny.

lh

I tak oto w siódmej rundzie draftu roku pańskiego 1977, New Orleans Jazz (jeszcze przed przenosinami do Salt Lake City) wygrali Lusię ze 137. numerem!

Teoretycznie była drugą kobietą wybraną w drafcie NBA (pierwszą była niejaka Denise Long w 1969 roku) jednak liga unieważniła tamten wybór, stąd Harris była pierwsza. Niestety odmówiła występów, nie chciała nawet przyjechać na obóz przygotowawczy. Dopiero później okazało się, że kobieta jest w ciąży. Uwierzycie? Mało brakowało!

Popatrzcie lepiej co potrafiła:

[vsw id=”4uzAFSCbl7w” source=”youtube” width=”690″ height=”420″ autoplay=”no”]

1 2

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Droga redakcjo:
    Wiem, że w NBA mamy zastój i w pełni rozumiem, że artykuły są naciągane.
    Proponuję zatem temat na artykuł, który będzie można rozbudować nawet do kilku wpisów:
    Sezon 2014/2015 krok po kroku (miesiąc po miesiącu?)
    I zacząć pisać o tym co się działo od września/października (kontuzje, wielkie powroty, zmiany trenerów i ogólne zawirowania w NBA). Wszak w tym sezonie działo się bardzo wiele, a i wiele rzeczy było ewenementem (dwóch rookie coachów w finałach itd.)
    Pozdrawiam!

    (-33)
  2. Odpowiedz

    no kiedyś to faktycznie były jaja z tym rekrutowaniem zawodników, wolna amerykanka dosłownie. Pierwszy „Polak” w NBA też się ciekawie załapał. Piszę „Polak” w cudzysłowie, bo w papierach był urodzonym w Ohio Amerykaninem, mówił jednak po polsku i miał polskich rodziców. Lee Knorek, bo o nim mowa, walczył w U.S Navy podczas II w.ś, a po powrocie kumpel zapisał go do Knicksów. Wyobrażacie to sobie?
    -Siema, co tam?
    -A nic, wiesz, zapisałem Cię dzisiaj do New York Knicks, no co tak patrzysz, kurde, poruszasz się trochę, pobiegasz…
    Ten kumpel podał w klubowych papierach błędne miejsce urodzenia Knorka, wpisując Warszawę, stąd mówiło się o nim jako o Polaku.

    (32)
  3. Odpowiedz

    @andyqcent – przepraszam, pytanie nie było do mnie…

    a po cholerę o tym pisać??
    każdy śledzący NBA, koszykówkę o tym przecież wie…

    (20)
  4. Odpowiedz

    @BLC

    Ciekawy byłby z tego temat artykułu…
    Byłbym zadowolony gdyby w czasie „ogórkowych” przymusowych wakacji takie ciekawoski wypływały na portal.

    p.s.
    Bardzo ciekawy artykuł. krótki ale ma rąbek informacji o których nie wiedziałem.
    Możemy mówić teraz KOSZYKARZ wyraz wielu ukrytych znaczeń…

    (3)
  5. Odpowiedz

    fajny artykuł wow kobieta w NBA, bardzo ciekawy eksperyment kto wie jak by sięto skończyło, ale mimo to ciesze się że jej nie zatrudnili bo mogło by to prowadzic do kolejnych zatrudnien z udziałem kobiet i co dalej ? Where W&M NBA Happens 😀

    (0)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    andyqcent-nie chcesz, nie czytaj proste:)
    Ja uważam, że redakcji należą się WIELKE PROPSY za to, że codziennie można tu poczytać o czymś nowym i ciekawym mimo sezonu ogórkowego. OBY TAK DALEJ!

    (6)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    A podobno ta nba z lat 60 to taka cudowna, tak to pisał któryś z autorów. Mega inteligencja, mega poziom. Tia.

    10 rund? Po co skoro i tak grał bedzie ktos max z 3 rundy. A pozostała gawiedz bedzie jedynie miała wpisane: nie gra w NBA ale jak cos to nalezy do tego i tego zespołu. No niczym z niewolnikami:D

    Koszykówka dopiero tak od lat 80 jest jakos konkretna. wczesniej to albo takie cuda jak tu, albo kilku czarnych dominujacych białą ligę.

    (1)
  8. Odpowiedz

    Nie ma to jak mieć młodszego o rok brata, który przegląda te same strony i robi wpisy z tym samym nickiem…
    Bardzo przepraszam redakcję jak i użytkowników za ten i możliwe że za inne wpisy, których już nie jestem świadomy. Od teraz mam założone konto z hasłem i nie będzie juz dziwnych wpisów z mojego konta.
    A co do artukułu: moim zdaniem dobrze, że nie było jeszcze kobiety w NBA, ponieważ nie sądzę, żeby była ona poważnie traktowana przez samych zawodników, a to tworzyłoby sztuczne ruchy ze środowisk pozakoszykarskich, żeby ta kobieta grała w s5, a z czasem żeby każda drużyna miała przynajmniej jedną koszykarkę w swoich szeregach. Jest WNBA i tam dziewczyny mogą się realizować, co wpływa na wzrost atrakcyjności tej ligi.

    (3)

Komentuj

Gwiazdy Basketu