fbpx

Dwight Howard: Wróg Publiczny

29

Mitch Kupchak nacisnął jakiś guzik na pilocie od klimy i położył go z powrotem na parapet. W przestronnej sali konferencyjnej temperatura była w sam raz, ale Mitch nie bardzo wiedział co zrobić z rękami, więc co chwilę bawił się tym szarym ustrojstwem. Rozmowa jakoś się nie kleiła, zresztą wciąż czekali jeszcze na Kobe, bez którego i tak niczego nie mogli ustalić. Miał przyjechać na to spotkanie zaraz po swojej sesji treningowej, ale przedzieranie się przez ulice L.A nie było o tej porze łatwym zadaniem. “Cholerne korki!”- mruknął Mitch spoglądając za okno i schowawszy ręce w kieszeniach oparł się tyłkiem o parapet.

Siedzący przy stole Steve Nash tylko się uśmiechnął. W zasadzie to uśmiech był jego pierwszą reakcją na większość rzeczy, które się do niego mówiło. Taki już miał styl. Śmiał się na meczach i na treningach, na konferencjach i na okładce Sports Illustrated, która leżała na blacie. Z całej tej kupki gazet, które miał przed sobą, to była jedyna okładka, na której był. Na reszcie był Dwight Howard. Zresztą, na okładce SI też. Zaraz obok Steve’a.

sl

vb

This is going to be FUN

“Teraz będzie zabawa!” Krzyczał duży napis na pierwszej stronie magazynu i ta narracja podobała się Howardowi dużo bardziej niż ten cały “Dwightmare”, o którym tak rozpisywał się Orlando Sentinel. Już chciał zagadnąć o to Steve’a, ale wtem siedzący między nimi coach Brown odwrócił się w stronę drzwi. “Jesteś w końcu!”- serdecznie powitał wchodzącego Kobe, szczerząc się na jego widok jak Pan Bulwa z Toy Story.

“Trenerze, chłopaki, cześć, Mitch!”- rzucił Bryant siadając na krześle. Było to już trzecie spotkanie w tym gronie, jakie zaproponował Mitch Kupchak. Po tym jak do zespołu dołączyli Steve Nash i Dwight Howard, prasa nie przestawała rozpisywać się o zaletach tego składu. Pięciu All-Stars razem na boisku. Pięciu, do cholery!

koo

Tymczasem w preseason szło im słabiutko. Zdążyli już dostać baty od Warriors i Blazers, a także dwa razy od Jazz. Czekał ich jeszcze mecz z Clippers i aż 3 spotkania z Kings, “drużyną z pastwiska”, jak ich kiedyś ochrzcił Shaq. Spotkania w gronie kluczowych postaci organizacji miały stworzyć podwaliny pod kulturę pracy w nowym sezonie, niestety nie wszystko szło tak, jak planowano. Było sztywno.

Kiedy byłem w Orlando i doszliśmy do finałów mieliśmy w zespole wspaniałą chemię. Kiedy przyjechałem do L.A powiedziano mi “nie potrzeba wam żadnej chemii. Po prostu musicie grać razem” [Dwight]

Nie mamy czasu na jego kontuzje

Ze spotkania na spotkanie Howard czuł, że coraz mniej w nich uczestniczy i coraz mniejszy przedstawiał entuzjazm. Przede wszystkim dlatego, że na tych spotkaniach był, ale o niczym nie decydował. W zasadzie wszystkie ustalenia zapadały między Kupchakiem i Kobe, przy udziale Nasha, przy milczącej zgodzie Mike’a Browna (chociaż jego sprzeciw prawdopodobnie niewiele by wniósł do dyskusji). O Dwighcie mówiono sporo, ale przede wszystkim w trzeciej osobie. Nie pytano “Jak Twoje plecy, Dwight?”, mówiono po prostu “Wiele zależy od stanu pleców Dwighta” albo “Dwight musi być w stanie zrobić to i tamto, musi grać tak i siak”. “Nie mamy teraz czasu na jego kontuzje”- stwierdził kiedyś na jednym ze spotkań Kobe Bryant.

Chciałem żeby z Kobe nam wypaliło. Po prostu myślę, że spotkaliśmy się w zbyt różnych punktach kariery. Kiedy tam przyjechałem, ludzie mówili “musisz wiedzieć, że Kobe wciąż czuje się numerem 1”, odpowiadałem, że nie mam z tym problemu. To samo powiedziałem Steve’owi. Chciałem uczyć się od tych gości, nie przyćmić ich blask. [Dwight]

Wewnętrzny sprzeciw Howarda budził fakt, że o niczym nie decydował, ale za wszystko obrywał, bo to jego gęba była na każdej okładce tego lata.

Kiedy zwolnili Mike Browna zapytali mnie z jakim trenerem chciałbym pracować. Odpowiedziałem, że z Philem Jacksonem. “Wiesz, nie jesteśmy pewni co do Phila…” usłyszałem. Drugi raz już nie spytali. Potem zatrudnili Mike’a D’Antoni i pomyślałem, że w zasadzie nie ma znaczenia to, co mówię. [Dwight]

Sprawa była tym bardziej frustrująca, że Lakers nie grali tak, jak się po nich spodziewano. Buńczucznie wieszczony atak na legendarny bilans Bulls szybko stał się żartem powtarzanym w ligowych kuluarach. Po ośmiu (!) porażkach w offseason, Lakers zaczęli bilansem 1-4. Potem poleciał Brown. Na półmetku sezonu wciąż byli pod kreską, mieli 17 zwycięstw pod koniec stycznia.

NIE ZAPOMNĘ TEGO DO KOŃCA ŻYCIA >>

1 2 3

Ostatnie Wpisy

29 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Kozak artykuł! Mimo tego jak potraktował kolegów i coacha w Orlando kibicuje mu. Trochę się pogubił, w sumie to był jeszcze dzieciak. Współpraca ze Schroederem wydaje się na razie fajnie funkcjonować.

    (41)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Dwight to bez wątpienia ciekawa postać. Do czasu, gdy grał w Orlando nic nie wskazywało, że się tak posypie. Możecie gadać, że jest drewniany, ale ja pamiętam opinie na jego temat w tamtym okresie. Mówiono o nim jako o bestii, człowieku na którym można zbudować zespół, totalnym fundamencie. Był trzykrotnym obrońcą roku, a zagrożenie jakie stanowił w ataku było nie mniejsze niż w obronie. Możecie się z niego śmiać, że nie miał psychiki, ale moim zdaniem zniszczyła go kontuzja pleców. Gość jako młokos/ gracz przed prime dominował, a wchodząc w swoje prime osłabł. Takie rzeczy się nie zdarzają bez powodów, a tutaj próżno szukać, aby Dwight się posypał przez dz###, koks i rock’n’roll.

    Z tych fragmentów wywiadów (o których nigdy nie miałem pojęcia) zdecydowanie dostrzegam ‘jasną’ stronę Dwighta. I nie sposób odmówić mu ambicji, ani charakteru. Gość grał w LA, jego rola miała być ograniczona do zbiórek, obrony i gry w cieniu Bryanta- olał większą kasę i poszedł do Houston, w Houston nie dostawał tylu piłek, ile chciał na rzecz nieskończonych izolacji Hardena- to co zrobił? Sfrustrował się i odszedł. Ja w jego historii widzę człowieka, który pomimo kontuzji wciąż pragnie się odbudować i być kimś, a nie trzepać bezmyślnie kase i przegrywać mecz za meczem ( to by miał, gdyby został w LA- przypomnijcie sobie tamten skład, 72 letni Bryant i długo, długo nikt).

    Ja go osobiście lubię, dodawał śmieszne Pranki na yt, jest taki pozytywny- też uważam, że mógł osiągnąć więcej, ale… gość trenował- może po prostu nie potrafi być lepszy. Ilu z nas, uważa, że dawało z siebie 100% na treningach, a nie umiemy zdominować choćby 2 ligi amatorskiej? Nie wszystko załatwi się treningiem.

    Dwight, masz mój szacunek, że zrezygnowałeś z kasy w LA na rzecz ambicji. Bądź solidnym grajkiem w Atlancie, a ja zapamiętam Ciebie, jako 3 krotnego obrońcę roku, który wygrał konferencję wschodnią (z bandą pie###ych anonimów 😀 <– bo tak w sumie było XD). Amen.

    (126)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Powiedzenie o Howardzie “team cancer” jest nie do końca słuszne. W Orlando, gdzie był główną postacią, spisywał się doskonale- poprowadził drużynę do finału. Gdy przyszedł do klubu, gdzie nie był główna postacią (Kobe w Lakers, Harden w Rockets), został odsunięty i nie był już gwiazdą. Myślę, że wynikiem jego zepsutej kariery jest to, że odszedł od zespołu, w którym musiał oddać wyższość innych gwiazd (Kobe, Harden). Ale poczekajmy, na razie w Atlanta się odbudowuje i z meczu na mecz jest coraz lepiej (dzisiaj mecz 20-20)

    (13)
  4. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Ja wiem dlaczego jeszcze nie zdobył pierścienia – to wszystko przez to że podpisał kontrakt z ADIDASem , którego gracze konsekwentnie są sabotażowani przez wielki koncern Nike będącego w posiadaniu aż 90 % rynku sportowego. Tak samo było z T-Maciem, d-Rose’m, to samo dzieje się z Hardenem teraz ( Na początku próbowali go zdekoncentrować podsuwając mu Khloe kardiaszian) ale już siębojęco wymyślą biedakowi teraz 😀
    A tak naprawdę to Koniu jest po prostu wielkim dzieckiem zamkniętym w ciele terminatora. Jak to powiedział SHAQ ; on zapomina że może być smieszny i żartować tak jak on w normalnym życiu, ale na boisku nie ma miejsca na miluśkie wygłupy, trzeba się skoncentrować i umieć być nawet groźnym by narzucić swój charakter gry innym

    (23)
  5. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Cały czas cytowaliście Howarda…a co z wypowiedziami tych którzy musieli się z Dwightem użerać? W Orlando grał wybitnie bo chodzono w okół niego na palcach, zrobiliby wszystko czego by chciał…ale zachciało się iść do Lakers, gdzie na podobne traktowanie nie miał szans. Gdzieś słyszałem że Howard zaczyna trening od 10 rzutów z połowy i podania na Alley-op, podobnie na rozgrzewce przedmeczowej (poważniej pewnie wyglądałem z drużyną z podztawówki przed meczem). Z osobami które opierają swoje osiągnięcia na ciężkiej pracy (KOBE) to przejść nie mogło. Jestem pewien że z jednej strony Kobe był zirytowany jego zachowaniem, a z drugiej był załamany że Howard marnuje taki talent i atletyzm. Z drugiej strony zatrudnienie D’Antoniego to był dla ekipy z dwoma podkoszowymi AllStarami strzał w kolano i nie dziwię sie że Dwight był niezadowolony.

    W Rockets to inna para kaloszy, Harden jest super- duper gwiazdą i podejrzewam że żaden z topiwych centrów niebyłby zadowolony z gry z nim.

    Atlanta to dla Howarda raj- mocna w defensywie ekipa, z wolnym tempem i szwadronem strzelców…
    Już nigdy nie będzie grał tak jak w Magic ale widzę Shaqa z lat 2008-2009…
    W każdym razie życzę mu jak najlepiej mimo że to głównie za jego sprawą złamał się trzon moich ukochanych LAKERS

    (16)
  6. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    +Guti
    Miałem do niego wielkie nadzieje, wydawało mi się że będzie kolejnym podkoszowym KONIEM, ale głowa wzięła górę nad talentem i spełnił się chyba tylko w kręglarstwie i w siedzeniu u fryzjera…

    (3)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Na treningach nie był w czołówce – był ostatni. Co nie zmienia faktu że 82 % robi wrażenie. Ciekawe jak pod tym względem wypadają Drummond, D Jordan?

    (2)
  8. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Ja uważam osobiście że to mega dobry center o super gabarytach i sile ale bez porządnego rozgrywającego nie ugra sam dużo… Chociaż nie zgodzę się z autorem że Playoffy przeciwko Clippers skradł Johs Smith… Bo to własnie Dwight wyprowadził z dołka Houston a Johs był dla niego wsparciem… Nie wiem czy Atlanta to dobry wybór niestety Howard już młody nie jest i powinno się nim inteligentnie grać a nie non stop w wyjściowym składzie. Uważam że powinien wrócić do Orlando tam teraz tworzy się dobry mocny zespół któremu by mocno pomógł w środku… Nie rozumiem też zawieszania na nim ciągle psów Dwight to Dwight tamto statystyki ma ciągle na dobrym poziomie nie robi tkz skoków na kasę ciągle stara się grać i wypełniac swoje zadania !!! A że ma dystans do siebie i otoczenia to jego prywatna sprawa… Np na Westbrooku nikt nie jedzie bo robi te swoje statystyki i co z tego jak głowy do koszykówki nie ma te jego końcowe cegły na siłę forsowane gdzie może podać i przez to drużyna by wygrała, sam nic nie zdziała poza indywidualnymi osiągnięciami…( I tak jest od początku jego kariery… A poza grą też jakoś nie świeci przykładem viva megalomania… )
    Zdrowia życzę Dwightowi i żeby znowu stał się obrońcą roku i postrachem pola 3 sekund 🙂

    (-2)
    • Array ( )

      Johs? Pomyślałbym, ze literówka, wiadomo. Ale dwa razy obok siebie? Johs? Kumam, ze mozna nie wiedzieć jak sie pisze imie Wade’a, ale Johs?

      (0)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Sorry za tego Woodsona chlopaki, powiem Wam jak to zrobilem. Wymyslilem,ze znajde te fotke z ziemniakiem, ale jak wpisalem mike brown potato head, to wyskoczyly tez zdjecia woodsona, bo z obu sie tak smiali. No to jak zobaczylem morde woodsona, to juz wszedzie napisalem, jak ten kiep, woodson. Ten mike i ten, ten w LA i ten. Wiem, ze wybaczycie staremu BLC takie lagi. Dobry chlopak jest, tylko czasem troche glupi;)

    (20)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Podzielam zdanie @burningPL, chociaż sporo racji ma też pewnie @DONeSZ. Dwight to ciało terminatora i psychika postaci z kreskówki. Z drugiej strony, widać właśnie, że kontuzje zahamowały rozwój i prime minął bezpowrotnie. Jeśli ktoś twierdzi, że gra na poziomie mistrzowskim z kontuzją pleców i zerwanymi ścięgnami ramienia to betka, to proponuję uwiecznić takiego znawcę, jak robi ostry trening dzień po dniu ze sztywniejącym kręgosłupem. Zerwane ścięgna to już w ogóle czysta abstrakcja. Dwight pewnie nic już w życiu nie wygra, ale mój szacunek ma, bo ciągle woli próbować odbudować formę i walczyć, zamiast uciec do ciepłego, chińskiego XXXdołka i odcinać kupony od znanego nazwiska.

    (1)
  11. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Jakby nie patrzeć to Howard był najlepszym centrem ligi przez wiele lat, ale niestety wszystko co było po Orlando mocno zepsuło jego pozycję i reputację. W Lakers nie mogło się udać, częściowo przez to, że Dwight walczył z kontuzjami podobnie jak Nash, ale także przez Kobe’go który nie umiał schować swoich ofensywnych ambicji i w ogóle nie grał po drugiej stronie, a kończąc na złych decyzjach managementu jak np. zatrudnienia kogoś tak nieprofesjonalnego jak D’Antoni. Dwight dopiero przekroczył 30-tke, ma spore szanse się odbudować w Atlancie i tego mu życzmy.

    (1)
  12. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Howard – brak szacunku dla zawodników, z którymi grał w Magic. Rozgrywki z trenerem, fałszywe przytulanki przed kamerami. To widać, widzą kibice, rozumieją koledzy, nawet jeśli to nie wpływa bezpośrednio, to odczuwają przez skórę i rozbija chemię. Wcale nie wierzę w tę chemię w Magic.
    A koń jaki jest? Każdy widzi, wyprodukował ile – ośmioro, dziesięcioro dzieci z iloma kobietami? To mu siada na głowę też. Żeby się spełniać, trzeba mieć spokój w domu, a tego mu też brakuje

    (7)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    A dla mnie to przykład podręcznikowy gracza któremu przypisano (a i on sobie ją potem przyjął jako własną) rolę do której nie był gotowy, lub nie miał predyspozycji (albo obu). Podejrzewam, ze gdyby za mlodu trafil do organizacji prowadzonej przez wyraźnego lidera, gdzie nie byłby pierwszą opcja i supergwiazdą. – jego kariera potoczyłaby się znacznie lepiej. Szczególnie jak by trafił jako młodziak pod skrzydła wybitnego PG jak np. Kidd czy Nash. Jako “sidekick” dorósłby do roli i poziom HoF stałby otworem. Być może nie byłoby tekstów o anonimach, żądań i Dwighthmarów.

    (2)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Hm, Dwight to trudny temat. Zależy z której strony na to spojrzeć. Niepotrzebnie przyjął na siebie oczekiwania jakie postawili mu kibice i media. Drugi Shaq, Superman itd. Gorszy okres mu się przytrafił, konflikty, kontuzje – shit happens. Nie ma co się oglądać do tyłu. Z resztą zatrudnienie D’Antoniego w Lakresach, przy posiadaniu dwóch all star podkoszowych to porażka. Nie mówię, że Pringles jest złym coachem, bo ofensywnie to geniusz, ale preferuje szybkie tempo i dobrze znany run n gun. Kim oni tam mieli biegać? 40letnim Kobem, kołkowatym Gasolem , dziadkiem Nashem i Howardem? Dajcie spokój, błąd na błędzie, do tego frustracja zawodników, przy jednoczesnym trudnym charakterze Kobe musiało się tak skończyć.

    Jedno jest pewne, Koniu to wciąż topka centrów, czy ktoś go lubi czy nie. Myślę, że dobrze zrobił idąc do ATL. Dobry defensywny system, masa strzelców, na razie nie przejawia wielkich ambicji do gwiazdorzenia. Wydaje się, że robi swoje. Deska, obrona, pnr – wygląda dobrze. Nie będzie już takim rzeźnikiem jak za czasów Magic, ale stać go na te 18/12/2. Pracuje nad sobą, nie spoczywa na laurach, jeśli ominą go kontuzje to ASG ma murowany.

    (5)
  15. Array ( [0] => contributor )
    PATRON
    Odpowiedz

    Koniu miał swoje lepsze i gorsze chwile, bywały tez kontuzje. Ja bym stwierdził, że był w Lakers w nieodpowiednim momencie w nieodpowiedniej porze. w Lakers naprawde był SOFT. i ta niemiła przygoda z Lakers mocno podkreśliła jego osiągnięcia.

    Wybór Howarda to był jeden z największych błędów Lakers.
    Wybór Lakers przez Howarda także.

    Howard nie trafił w czas.
    Lakers 11/12 to był domek z kart.
    Organizacja przechodziła menopauzę, a smród po Howardzie obnażył wszystkie bolączki organizacji.

    Należy również pamiętać ze wówczas prawie cały zespół był kontuzjowany w trakcie sezonu. Wszyscy najistotniejsi gracze począwszy od składu wyjściowego po kluczowych z ławki. Trener D’antoni chyba tego nie zauważył że jego styl gry nie odpowiada juz nieco starszym zawodnikom.

    (6)

Komentuj

Gwiazdy Basketu