Firma prawnicza wszczyna śledztwo w sprawie Kawhi Leonarda, komisarz NBA kłamał

32

To było w sierpniu 2014 roku. Steve Ballmer z impetem wkraczał na środek parkietu hali ówcześnie znanej jako Staples Center, czyli obiektu, który Clippers dzielili z bardziej znanymi i udekorowanmi Lakers. Jak policzono, na trybunach siedziało blisko pięć tysięcy fanów, głównie właścicieli karnetów całosezonowych oraz przedstawicieli mediów. W tle dudnił szlagier Eminema, czyli „Lose Yourself”. Były szef Microsoftu szalał z mikrofonem w ręku, w charakterystycznym dla siebie, energicznym stylu zbijał z ludźmi piątki, pił pięściami w powietrze i pompował się, jak pompuje się materac na plaży. Niedawno wyłożył przecież dwa miliardy dolarów na zakup klubu, po tym jak poprzedni właściciel Donald Sterling, został zmuszony przez biuro komisarza NBA do sprzedaży Clippers z powodu zarzutów natury rasistowskiej. 

Ballmer wnosił świeżość, ambicję na uczynienie z LAC potęgi koszykarskiej, a przede wszystkim: miał (i wciąż ma) najgłębsze kieszenie ze wszystkich włodarzy klubowych. Dziś, czyli jedenaście lat później, Clippers pod jego wodzą to wciąż klapa, a ich marzenia o pierścieniach mistrzowskich to bujda na resorach. W 2021 roku wystąpili w finałach konferencji i to tyle. Ironiczne, pejoratywne określenie „druga runda max” zna każdy, kto regularnie czyta GWBA. Powiem więcej, LAC mogliby przez kolejne osiem sezonów (!!!) osiągać bilans 82-0, a i tak nie przekroczą 50% zwycięstw. Patrząc z perspektywy lat, to naprawdę jest udręczona organizacja.

Sześć lat temu wszystko jednak miało się odmienić. W przerwie letniej 2019 roku klub sprowadził do siebie świeżo upieczonego mistrza Kawhi Leonarda, postrzeganego wówczas jako top trzy koszykarzy na świecie. Obok niego do miasta przybywał równie znany i podziwiany skrzydłowy Paul George, za którego Clippers oddać musieli „połowę królestwa” w tym m.in. aktualnego MVP, Shai Gilgeousa-Alexandra.

Co sprytniejsi działacze byli niechętni tej wymianie, ale PG-13 to był warunek konieczny i niezbędny zatrudnienia Kawhi z wolnej stopy. Tych „warunków” jak się okazuje, było znacznie więcej. Long story short, od momentu zatrudnienia Kawhi, LAC wygrali zaledwie trzy serie playoffs, a sam Leonard wystąpił w nieco ponad połowie meczów zespołu.

Inwestycja okazała się kompletnym niewypałem, a na dodatek, Clippers od momentu dołączenia KL, są pod nadzorem biura NBA, zostali pozwani już trzykrotnie, oskarżeni o naruszenie przepisów w związku z umowami tegoż zawodnika, przeprowadzono trzy niezależne śledztwa, a teraz na horyzoncie pojawia się kolejne. Biuro NBA ma obowiązek zbadać zarzuty czy Clippers obeszli układ płacowy NBA, przyznając Leonardowi 28 milionów dolarów pod stołem, za pośrednictwem spółki Aspiration, w która Ballmer zainwestował 50 milionów dolarów. Cyrk!

Już za moment rozpoczną się sezony przygotowawcze, zespół wzmocnili atletyczny John Collins, weteran Chris Paul, a także bramkostrzelny oraz niezwykle okazyjnie pozyskany Bradley Beal. Umowa z playmakerem Jamesem Hardenem została przedłużona, jako zmiennik na centrze występować będzie doświadczony Brook Lopez, a w sercu wydarzeń wciąż stać miał Kawhi, który w przyszłym sezonie zarobić ma przeszło 50 milionów dolarów. Tylko jak szatnia LAC ma funkcjonować w obliczu rewelacji, które obecnie wychodzą na światło dziennie. 

Okazuje się, że Clippers przed laty byli tak zdesperowani by zatrudnić topowe nazwisko, że starali się je zadowolić na siłę, poświęcając po drodze wszelką godność i kulturę organizacyjną. Pojawiły się tajemnice, kaprysy, gwiazdorskie wymagania, nierówne traktowanie, wreszcie zarzuty wewnątrz klubu. 

W 2019 roku, gdy negocjowano zatrudnienie Kawhi, największy strach był o to, że Leonard może z wolnej stopy związać się z Lakers. Wówczas ujawnił się wujek Dennis (Robertson), który od śmierci ojca Leonarda, pełni rolę jego doradcy, rzecznika i autorytetu. Otóż powołujący się na anonimowe źródła Baxter Holmes z ESPN, twierdzi, że wujek Dennis nieformalnie / ustnie zażądał wówczas od Clippers:

  • PG-13 jako partnera do gry
  • częściowych udziałów w klubie (!!!)
  • dostępu do prywatnego odrzutowca
  • luksusowej willi
  • zagwarantowania kontraktów reklamowych w określonej kwocie przy jednoczesnym zwolnieniu Kawhi z jakichkolwiek zobowiązań sponsorskich
  • zwolnienia z wybranych obligacji względem mediów oraz eventów klubowych

Kawhi miał mieć także możliwość zamieszkiwania w San Diego, a na treningi i mecze latać helikopterem, który LAC mieli „dotować„. Rzekomo, podobne żądania usłyszeć mieli Lakers oraz Raptors, którym zależało na zatrzymaniu KL u siebie. 

To nie wszystko, Clippers mieli promować markę Leonarda w sposób indywidualny i ściśle kontrolowany. W klubie etaty mieli otrzymać określenie ludzie, kuzyni i znajomi. Na koniec, wisienka na torcie: powstać miał określony, precyzyjnie skonstruowany protokół mówiący o tym, jak organizacja ma prawo publicznie wypowiadać się na temat Kawhi, a najlepiej mówić o nim jak najmniej. Ponad wszystko obowiązywał nakaz milczenia na temat stanu zdrowia zawodnika. Clippers mieli także przymusowo pożegnać jednego ze swych komentatorów, Bruce’a Bowena, który rok wcześniej niekorzystnie wypowiedział się na temat Leonarda

Niepojęte jest to dla mnie, ale miliarder Steve Ballmer ze współpracownikami część żądań z powyższej listy zobowiązali się wypełnić, więc sami możecie sobie wyobrazić, jak komfortowe warunki pracy stworzyli dla reszty pracowników organizacji. Tego rodzaju „akcje” z pewnością nie sprzyjały współpracy, porozumieniu, zawiązywaniu się zdrowych relacji. Relacji, które umożliwiłyby zespołowi sukces na parkiecie. Kawhi wraz z wujkiem szantażystą okazywali się być rakiem na wydawałoby się zdrowiejącej tkance klubu wstającego z kolan po dekadach niepowodzeń. Oto wyprzedano wybory draftu by przyciągnąć George’a, a bandą indywidualistów kierował, a jakże: Doc Rivers nawigujący między kaprysami gwiazdorów, ponad wszystko inne stwarzający im komfort.

Niedługo potem termin „load management” na stałe wpisał się do słownika fanów NBA. Kawhi nie wystąpił w kolejnym meczu dzień po dniu, choć żadnej wzmianki o urazie wcześniej nie było. Po prostu: kiedy Leo czuł się przeciążony, odmawiał udziału w treningu lub meczu i już. 

W listopadzie (2019 roku) dziennikarze zaczęli węszyć. Oto coach Rivers twierdził w wywiadzie, że „Kawhi jest zdrowy i nie ma powodów do niepokoju”, ale ten biegał dziwnie, a po opuszczonym meczu rozgrywanym dzień po dniu, opuścił kolejne dwa spotkania. Zaalertowane biuro ligi przeprowadziło dochodzenie, przywołani lekarze orzekli, że Leonard cierpi na „przewlekłą kontuzję ścięgna rzepki”, czego zatrudniani przez LAC medycy nie byli do końca świadomi, bo nie dopuszczano ich do zawodnika, w świetle nieformalnych porozumień z wujkiem Dennisem, czyli otoczeniem Kawhi. 

Szefostwo Clippers bało się rozłamu, widzieli jak Dennis zakończył kadencję Kawhi w San Antonio, czyli klubie który wybrał go w drafcie, wychował koszykarsko, wyszkolił, uczynił super gwiazdą oraz bardzo zabiegał o jego przychylność. Gdy pojawiły się problemy z kolanem zasięgano wielu niezależnych porad. Leonard miał długą przerwę od gry, ale wujowi Dennisowi chodziło o co innego. Po konsultacjach z wybranymi specjalistami, chciano aby zakwalifikowano uraz jako zwyrodnieniowy i nieodwracalny.

Kolano już do końca kariery miało wymagać stałej uwagi i nie przeciążania. W skrócie, zawodnik miał otrzymać wolne ilekroć poskarżył się na dyskomfort. Spurs nie chcieli na to przystać, choć przyznacie, że zawsze dbali o zdrowie swych podopiecznych i z uwagą słuchali ich potrzeb. Dla tak klasowej organizacji żądanie transferu w 2018 roku było jak uderzenie tępym przedmiotem w łeb. Raz na zawsze zakończyło zwycięską erę w San Antonio i wprowadziło klub na tory totalnej przebudowy, która trwa do dziś.

Sami widzicie, jeśli w ten sposób potraktowali Spurs, przed rozwaleniem Clippers nie powstrzymaliby się ani przez sekundę. Na Kawhi można więc było wyłącznie chuchać i wachlować, gdy było mu za gorąco. Rivers także musiał lawirować, z jednej strony wymogi transparentności ze strony biura NBA, z drugiej wewnętrzne układy i zakaz by cokolwiek o zdrowiu Kawhi wyjawiać.

Nikt nie wiedział czym Kawhi naprawdę żył i w jaki stanie była jego noga. On sam równie dobrze mógł się śmiać z ludzi, którzy płacili mu niebotyczne pieniądze za grę w grę, do której jego organizm już się nie nadawał, nie był w stanie wypełnić zobowiązań kontraktowych, które podpisał. A może był całkowicie zdrowy, ale z powodów natury psychicznej, zostawiał sobie furtkę? Co wolno wojewodzie… 

Personel medyczny Clippers nie miał prawa wezwać go na kontrolę ani badać zawodnika bez jego zgody. Ludzie odpowiedzialni za relacje z mediami bali się, że jakiekolwiek oświadczenie może zostać przez szarą eminencję wuja Dennisa odczytane w złym kontekście, że pójdą za tym skargi i żądania zwolnienia określonych osób. 

Pamiętajmy, że Kawhi był uprawniony do przedłużenia kontraktu w maksymalnej wysokości 220 milionów za cztery lata. Ostatecznie stanęło na 153 milionach za trzy sezony. Lewarem ekipy Ballmera było między innymi to, że nowy pracodawca zażądałby pełnego raportu medycznego, który otoczenie Kawhi bardzo chciało zachować w tajemnicy. 

Wydawało się, że kryzys został zażegnany, ścieżki wydeptane, a relacje określone. Kawhi rozegrał aż 68 meczów w sezonie zasadniczym 2023/2024, najwięcej od prawie dekady, ale tuż przed rozpoczęciem playoffs znów zaczął odczuwać dyskomfort w kolanie. Opuścił ostatnich osiem gier rundy zasadniczej, a w playoffs zdołał wystąpić jedynie w dwóch meczach. Dla zespołu Clippers były to czwarte z rzędu (!) playoffs naznaczone kontuzją lidera.

Po tamtym sezonie Kawhi miał, jak się okazało, nadzieję zagrać na Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu, jako członek naszpikowanego gwiazdami Team USA. No, tylko, że o złym stanie zdrowia szefowie federacji dowiedzieli się dopiero pod koniec czerwca. Przed nimi także zatajono, że Leonard dwa miesiące wcześniej przeszedł zabieg chirurgiczny. Trwające trzy tygodnie grupowanie Kawhi chciał potraktować jako końcowy okres rehabilitacji, a następnie być gotowy na turniej. Błyskawicznie zrezygnowano z jego usług. W jego miejsce pojawił się Derrick White, czym otoczenie Leonarda miało być „zawiedzione”. 

W październiku 2024 roku pozew sądowy przeciwko Clippers (za nieuzasadnione zwolnienie) złożył trener przygotowania motorycznego, niejaki Randy Shelton. Twierdził, że klub manipulował pragnąc zatrudnić Leonarda. Że ukrywano przed biurem NBA oraz opinią publiczną m.in. kwestię zerwanych więzadeł w stawie skokowym Kawhi w 2022 roku, a wujek Dennis wywierał naciski na zwolnienie Sheltona, który miał rzekomo „niewłaściwie zajmować się zawodnikiem, w tym przekraczać kompetencje, oraz ujawniać poufne informacje”. Mało tego, Shelton zeznał przed sądem, że wujek Dennis domagał się 10% pensji Sheltona „pod stołem” w zamian za dalsze zatrudnienie. No i co? Sprawę wyciszono, wygrali prawnicy Ballmera, kontrując „przekraczeniem uprawnień”, „proponowaniem zabiegów medycznych bez konsultacji z lekarzem” oraz „oskarżeniem o wyłudzenie”. 

Jak się teraz potoczy, jak się rozwiąże sprawa łapówek z Aspiration? Jak NBA ma zamiar wytłumaczyć się przed kłamstwami własnego komisarza, którzy najpierw mówi, że nie ma pojęcia czym jest Aspiration, a skonfrontowanym z faktami (musiał zatwierdzić, zbadać wiarygodność i podpisać zgodę na kontrakt Aspiration m.in. na naszywki na jerseyach LAC) zaczyna lawirować….

Obrzydliwe są te korporacje, śliskie, wielomilionowe interesy i wzajemnie szantażujący się ludzie. Sprawę ma badać niezależna, nowojorska firma prawnicza Wachtell, Lipton, Rosen & Katz. Ta sama, która badała temat pozwu gościa imieniem Johny Wilkes, twierdzącego, że niegdysiejszy doradca Clippers Jerry West jest mu winien 2.5 miliona dolarów za bliżej nieokreśloną pomoc w podpisaniu umowy z Kawhi.

Co nas czeka? Środowisko ligowych działaczy uważa, że Leonard dogra obecny kontrakt do końca. Jego umowa wygasa wraz z końcem sezonu NBA 2026/2027. Tyle, że całe jego i George’a sprowadzenie w 2019 roku z perspektywy lat wygląda coraz bardziej katastrofalnie. Wisi nad organizacją jak fatum. Oklahoma City na plecach „oddanego” wówczas Shaia oraz licznych wyborów draftu, które zaowocowały między innymi postacią Jalena Williamsa, zbudowała hegemonię oraz zdobyła mistrzowski tytuł.

Kawhi? Pozostaje efektywnym zawodnikiem, jest nafutrowany sosem, jego zdrowiu nie zagraża nagłe niebezpieczeństwo. Tyle, że  jako lider nie istnieje, nowych kibiców nie przyciąga, a wśród tych wyedukowanych jest coraz powszechniej wzgardzaną postacią. Clippers także nie mają dalszych złudzeń, skończyli na niego patrzeć jak na franchise-playera. Dla mnie osobiście mógłby zniknąć z ligi, wszystkim żyłoby się lżej, a kibicować LAC było znacznie „wdzięczniej”, serio. B

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Bardzo merytoryczny wpis ! Na szczęście NBA to nie dolina krzemowa. Balmmer ze swoimi brudnymi sztuczkami opanowanymi w Microsofcie nie dał rady zdobyć pucharu. Kawhi jest jak ten kolega w grupie, który przychodzi podpisuje sie na koniec projektu mówi 2 celne uwagi i zgarnia laury. Wygrywał gdy byl trybikiem w maszynie. Byłoby mi go szkoda gdyby świadomy własnych ograniczeń zszedł z kasy dla dobra kolegów. Gość jest bezwzględnym manipulatorem rzeczywistości, któremu nie jest głupio zawodząc co roku.
    Pozdrawiam wszystkich ciężko pracujących na swoją wypłatę.

    (55)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Coś czuję że władze ligi dobrze o wszystkim wiedziały a takich umów pod stołami jest więcej niż myślimy, chyba będę musiał zmienić nick i listę ulubionych koszykarzy, bo trochę niesmak czuję…

    (37)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      No właśnie, jeżeli tak jest to zapewne nie tylko Leonard z rodzinką potrafił o siebie tak „zadbać”. Co wtedy, usuną największe gwiazdy z ligi? Jeden ok, ale co gdy sprawa dotyka kilku / kilkunastu graczy w tym głównie kalibru ASG?

      (1)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    No tak. Wyszło szydło z worka. A jak admin nazywał go the Load Manager – to się towarzystwo oburzało. Okazuje się, że to leser, oszust i leń, który dla lukratywnego kontraktu okłamywał ligę w sprawie poważnej kontuzji kolana. Wszystko dla kasy. I pomyśleć, że główny lewar, który posiadał, to zdobycie mistrzostwa z Toronto Raptors. Wybitny to był zawodnik, ale nie należy się mu za grosz szacunku. Grał dobrze, ale lider z niego żaden. Słaba psycha i ciąg na kasę, nic więcej. Oczywiście wszystkie te rewelacje muszą zostać potwierdzone, ale tak czy siak – zniszczył swój wizerunek na zawsze.

    (37)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Nie ma, ale wiedzieli już o tym Spursi draftując go zaryzykowali, koniec końców i tak się opłaciło, gdyż przedłużyli sobie „złoty wiek” o te kilka sezonów… Koniec końców i tak wyszli całkiem nieźle.

      (10)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Fajny artykuł. Ciekawe ilu jest jeszcze takich Leonardów w innych klubach. Ta sprawa i tak zostanie zamieciona pod dywan.
    Czemu tylko organizacja ma cierpieć a zawodnik niewinny 🫣

    (7)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Gdzieś iglaldlaem wypowiedź Arenasa, że miał podpisać kontrakt i dostać do korzystania samochody sportowe co specjalnie postawiono na parkingu przed siedzibą.

      (1)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Nigdy typa nie kupowałem, porównania do Jordana to żart, fartowny rzut przeciwko 76ers (zbierający Butlerowi miśka 😉 prywatna opinia fanboja JB), no i później ta wypinka na kibiców i organizację. Mam niestety pewną satysfakcję po przeczytaniu tego artykułu. Dzięki za włożoną pracę w podsumowanie tematu.

    (8)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Żałosny koszykarz z żałosnyn chciwym wujaszkiem. Do bani są te czasy w NBA gdzie to gracze dyktują swoje warunki. Przecież to klub mu płaci jest jego pracowanikiem a nie na odwrót. A tu wybieranie meczów kiedy chcą grać Fochy żale dąsy i chciwość rządzą basketem. Wyjebać te LAC z NBA i zawiesić gwiazdeczkę na 2 lata ku przestrodze.

    (0)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Może i bardzo dobry artykuł, ale bardzo subiektywny. Znana wszem i wobec jest niechęć autora do Load Managera i LAC więc to w tym tekście wybija się aż nadto. O LAL pewnie byłoby inaczej, wiem ich ten problem bynajmniej oficjalnie nie dotyczy. Nie jest to jednak odosobniona praktyka, wiele klubów tak robi i robiło. Pytanie też skąd są te informacje o tak dokładnych żądaniach obozu Leonarda i innych rzeczach wymienionych w artykule? Jest gdzieś potwierdzenie czy tylko to ględzenie jakies gościa żeby podgrzać atmosferę a przecież tego zawsze pragną media? A po czasie sie okazuje, że jednak było zupełnie inaczej. Zamiast zdrowo sie podniecać i robic po ileś artykułów, odnośników wokół jednego tematu proponuje poczekać na koniec śledztwa i bardziej wiarygodne głosy niż byli pracownicy czy jacyś inni eksperci którzy czują dużą niechęć czy to do zawodnika czy klubu. Łatwo jest kogoś oskarżać i wylewać wiadra pomyj ale prawda jest taka że całe to NBA i podobne biznesy to jedno wielkie szambo i miejsce do przekrętów i cwaniaków ubrane w kolorowe hale, widowiskowe akcje, bohaterów z plakatów itp itd. I nie rozumiem tej wstawki pod koniec że Kawhi mógłby zniknąć z ligi ? A dlaczego, bo tak sobie admin wymyślił bo przecież lubi Lebroba i Lakers. Jest masa fanów tego zawodnika, którzy od zakulisowego bagna lubią jego grę, progres jaki poczynił przede wszystkim dzięki swojej wytrwałości. Kluby co najwyzej tworzą warunki ale nikt zawodnika nie nauczy rzucać za 3 na poziomie 40% czy za 2 na 50% skuteczności. Ciężka indywidualna praca to podstawa i za to akurat Leonarda cenie, podobnie jak chociażby Duranta, Lebrona i chociaż za nimi nie przepadam to cieszę sie ze grają bo wnoszą dużo dobrego do tego koszykarskiego produktu spod znaku NBA. Oczywiscie nie mialem zamiaru nikogo obrazić w tym komentarzu, nie mogłem jednak odpuścić mozliwosci skomentowania po tym ile jadu sie tutaj wylało na jednego człowiek. To są emocję, kierujmy sie jednak uczuciami bo to są piękniejsze, trwalsze i nie ulegają tak częstym wahaniom. Pozdrawionie dla całej społeczności GWBA !

    (-3)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      „Zamiast zdrowo sie podniecać i robic po ileś artykułów, odnośników wokół jednego tematu proponuje poczekać na koniec śledztwa” a sprawa zostanie zamieciona pod dywan. Lepiej udawać, że nic się nie stało, bo przecież ubrał cała liga tak robi. Albo kładziemy lachę na NBA i wyłączamy się z tego, albo wymagamy minimum szacunku dla kibiców i doprowadzenia sprawy do końca. Jest praktycznie pewne, że kasa pod stołem była, nie jest pewne czy znajdą się dowody, ale lepiej dla ligi będzie jeśli się znajdą. Kawhi w oczach większości kibiców już jest i pozostanie skreślony.

      (5)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Sodówa i wujek dobra rada to toksyczna mieszanka. Chłopak w Spurs naprawdę coś znaczył i mógł tam budować legacy do poziomu może nawet Bryanta.
    Wybrał inną ścieżkę i tak naprawdę ze sportowego punktu widzenia już się wiele nie rozwinął. Oczywiście tytuł z Toronto można mu zapisać, ale więcej w tym było fartu niż umiejętności.
    Cała reszta gwiazdorzenia jest naprawdę żałosna.
    I jeszcze się niektórzy dziwią, że ludzie bardziej lubią oglądać Westbrooka niż wielkich, sfochowanych mistrzów.

    (6)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Jeszcze w latach 90-tych funkcjonowało zjawisko jumy. Jumacy, to polscy złodzieje, którzy kradli co popadło w Niemczech bez skazy na sumieniu, bo twierdzili, że odbierają reparacje za zniszczenie Polski przez Niemców podczas 2 wojny światowej.
    Ten Leonard oszukujący i okradający białego miliardera, który dorobił się na wyciskaniu pieniędzy z całego świata dzięki monopolistycznej pozycji swojej firmy – to taki afroamerykański jumak.

    Having said that, nigdy tego automatu koszykarskiego z łapami jak gable nie lubiłem, a jego tytułu nie uznaję, gdyż albowiem finał konferencji przeciw PHI wygrał dla Toronto rzutem po chamskich krokach, którymi zgubił obrońcę. I tu nawet „usprawiedliwienia” jumackiego nie ma, bo okradł własnych braci z Butlerem na czele.

    Na miejscu kibiców, niech każdy na pierwszy mecz skseruje sobie i wytnie plik 1- dolarówek i dokładnie w 2 sekundzie meczu niech mu zrobią konfetti-Ardżentinę, którą cały świat zapamięta, a memy i gify z tego pójdą viralem aż do międzynarodowej stacji kosmicznej MIR.

    (2)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Admin,
    Ty to jesteś prze****
    .
    (Kropka osobno żeby wybrzmiało.)
    Kawhiego wyczułeś już lata temu.

    Ile się tu naczytałem hejtów w Twoim kierunku z tego powodu.
    A teraz?
    CISZA.

    PS. Pogodziłem się już z tym, że nigdy nie będę już „pierwszy”, ale to nie znaczy, że nie będę próbował.
    Łap dychę.

    (1)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Raczej moda na porażkę. Miękcy są. Takie warunki fizyczne mieć jak Leonard czy PG13 a tak mało z siebie wycisnąć. Jestem zawiedziony po latach czekania, aż coś wielkiego ugrają. Jednak plus jest taki, że po takich obserwacjach i doświadczeniach docenia się tych, na których wcześniej nie zwracało się uwagi. A co do samej akcji, to doskonały dowód jak duży % graczy w NBA nie ogarnia rzeczywistości, i jak bardzo nie potrafią samodzielnie myśleć i o sobie decydować.

      (0)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Silver i Ballmer to starzy przyjaciele, jeden za drugim skoczy w ogień. NBA nic nie zrobi LAL. Gdyby to była np. Minnesota to by pewnie straciła 5-pierwszorundowych picków draftu i dostała gigantyczną karę liczoną w dziesiątkach mln dolarów…

    (0)

Komentuj

Gwiazdy Basketu