fbpx

Giannis Antetokounmpo zamordował Lakers | Chris Paul i 10-0 wicemistrzów NBA

25

WTMW.

Wizards 87 Hornets 97

Czwarta z rzędu wiktoria ekipy Jamesa Borrego. Kurka wodna, facet jest tylko pięć lat starszy ode mnie. Pauza. Stop. Mierzę się w tej chwili z refleksją, że zaczynałem śledzić NBA jako jedenastolatek. Patrzyłem jak do ligi wchodzi na przykład młodziutki Shaq, wieszałem jego plakaty.

Miałem dokładnie taki plakat, licencjonowany!
Patrzcie kogo my tu mamy po lewej: Doc Rivers zawsze się potrafił zakręcić…
Są też Donald Royal i Rolando Blackman. Skumaj te nazwiska.

Dziecięcymi oczyma patrzyłem jak grają dorośli, jak skaczą w górę i robią wsady wieszając się na obręczy. Brałem linijkę i razem z kumplem Grzegorzem (jest dziś instruktorem nauki jazdy i mówimy sobie cześć) skakaliśmy do sufitu sprawdzając na miarce ile nam jeszcze brakuje, aby dotknąć go palcami. A teraz? A teraz bliżej mi perspektywą do trenerów, który wówczas byli przecież i wydawali się dziadkami!

Czas leci nieubłaganie i cieszy mnie, że zachowałem zdrowie. Że wciąż mogę biegać, polatać za piłką jak choćby we Wrocławiu 3-5 grudnia na drugim w dziejach GWBA Camp. Pozdrawiam w tym miejscu piętnastkę podobnych do mnie śmiałków, hehe. Będzie ogień!

Wracając do meczu, Czarodzieje dostali z powrotem Bradleya Beala (24 punkty 7 asyst) bronili solidnie jak zawsze, ale rzutowo przegięli mocno. Może inaczej, Charlotte podjęli ryzyko obrony strefowej, bo sobie mocno nie radzą na pozycji centra. Ryzyko, które się opłaciło: Kuzma 2/12 z gry, Dinwiddie 0/5, Caldwell-Pope 1/6, Avdija 2/9, Neto 1/6, Holiday 1/6. W sumie 7 celnych rzutów na 44 oddane, czyli skuteczność piętnaście procent u szóstki graczy. Pozycje były naprawdę dogodne, ale obręcz (zwłaszcza w trzeciej kwarcie) zaczarowana. Gafford i Harrell są wysocy i do kosza mają bliżej więc coś powrzucali, ale całościowo była tragedia. Na przełomie trzeciej i czwartej kwarty Hornets zaliczyli serię 21:2, która ustawiła spotkanie.

LaMelo Ball 14 asyst przy 42 trafieniach zespołu! Ukute jeszcze w Bostonie powiedzenie “Scary Terry” znów zaczyna obowiązywać. Nie pierwszy to raz, że Terry Rozier jest najlepszym graczem końcówki spotkania. Nie podobała mi się natomiast energia Spencera Dinwiddie, leniwiec zajechany. Kozła mu się nie chciało zrobić na atakowanej połowie. Czy tylko ja to widzę, że niektórzy zawodnicy niektóre mecze zwyczajnie olewają? Nie, nie stawialiśmy na niego.

Cavaliers 99 Nets 109

To była dobra noc w grupie typera. Hitem okazał się Isaac Okoro, któremu buki wystawiły linię aż 12.5! Rzuciłem się na ten under, jak wygłodniały pies, podwójna stawka! Okoro to silny fizycznie, sprawny, a przez to wszechstronny obrońca. Jednocześnie bardzo ograniczone są jego możliwości w ataku, odkąd wrócił po kontuzji nadgarstek ma sztywny, obrońcy 1-na-1 nie ogra, co jedynie potwierdził. Zresztą switching defense Brooklynu zadania mu nie ułatwił. Wiedzieliśmy, że spędzi na placu sporo minut, ale strzelec to wielce… oportunistyczny. Co najwyżej dobitka czy sprint do kontry. Tak właśnie było.

Cavs bez Sextona, a przede wszystkim bez J-Allena i Evana Mobleya (opuści 3-4 tygodnie) stracili pazur w obronie. Nets bez fajerwerków, występowali dzień po dniu i można powiedzieć, zrobili co do nich należało. Najlepsi strzelcy po obu stronach to James Harden (27 punktów 10 zbiórek 7 asyst) oraz Ricky Rubio, autor linijki 25/4/5.

Pacers 89 Pistons 97

Indiana to jest bombonierka, nigdy nie wiadomo co ci się trafi. Czasem jest słodko i przyjemnie, czasem masz ochotę wypluć. Malcolm Brogdon ma co wieczór 15 kilo przewagi nad rywalem, próbuje więc przebijać się w pole trzeech sekund. Częściej niż rzadziej zostaje odcięty. Podaje więc w tył czy w bok do kolejnego zawodnika, który chwilę kozłuje w miejscu, a następnie oddaje trójkę pod presją czasu i obrońcy. Pudło. I tak co 30-45 sekund. Źle to wygląda panie Carlisle.

Myles Turner objawia się raz w tygodniu, czasem rzadziej. W obronie jest bardzo pożyteczny, ale jaki tam z niego franchise player. Pytanie co właściwie ma robić zarząd Pacers? Na kim się oprzeć, wokół kogo budować? Ja nie wiem. Ten zespół jest skazany na przeciętność. Zupełnie jak Detroit przed transferem (co ja mówię, jakim transferem!) przed pozbyciem się, wyrzuceniem Andre Drummonda.

Tymczasem Cade Cunningham zaczyna grać jak przystało na numer jeden draftu. Nie ma specjalnie utalentowanych partnerów, ale swój odcisk, swoje linie papilarne zaczyna na meczach odciskać: 16 punktów 8 zbiórek 6 asyst 2 przechwyty 1 strata, a skuteczność przemilczymy, bo ma prawo się mylić. Kiedy zaczną mu wchodzić te floatery, kiedy połączy kropki, będzie robił po 25-30 punktów z regularnością najlepszych w branży. Przede wszystkim: ma silny mental, a czwarta kwarta była jego najlepszą.

Celtics 99 Hawks 110

Jayson Tatum nawrzucał najwięcej (34 punkty 9 zbiórek 5 asyst) trójka mu siadła (5/12), ale bez Timelorda i Jaylena Browna, prędcy Hawks nie dali gościom wielkiej nadziei na zwycięstwo. Jak pisałem, po fatalnym rozpoczęciu sezonu, od paru meczów ATL zaczęli grać znacznie szybciej. Znów opierają się na pick and rollu, jak to miało miejsce w zeszłym sezonie. Boston też to wiedział, stąd plan taktyczny zakładał odcięcie Trae’a Younga, podwajali gościa uparcie i konsekwentnie, ale jego koledzy stanęli na wysokości zadania. Pięciu graczy Hawks zaliczyło dwucyfrowy dorobek punktowy. Na szczególne wyróżnienie zasługuje rudy Kevin (Huerter) autor 19 punktów 5/7 zza łuku.

Pelicans 98 Heat 113

Nie ma o czym pisać. Po kiepskiej pierwszej kwarcie gospodarze poszli szturmem na kosz Nowego Orleanu. Jimmy Butler wrócił, z kostką wszystko w porządku jak sądzę. Jak inaczej wytłumaczycie 31 punktów 10 zbiórek i 10 asyst? Fenomenalną robotę zrobili także gracze zadaniowi. Goście pokroju Caleba Martina (12/6/3/2) znający swoją rolę, ciężko pracujący i nie wychodzący przed szereg. Na takim wsparciu buduje się mistrzowską kulturę. Przede wszystkim pro zespołowe nastawienie od góry do dołu. Udonis Haslem siedem minut na parkiecie! A poza tym szczęście sprzyja lepszym, zobaczcie na tę akcję Tylera Herro:

Pelikany nie dysponują ławką, dziadostwo grają w ataku pozycyjnym, mój człowiek Graham klepie w miejscu próbując wrzucić piłkę do szamoczącego się Ingrama, ten jak już otrzyma podanie, ma niewiele czasu na cokolwiek. W obronie pozycje 1 i 5 mają braki, mówiąc delikatnie. Zion może wracać, może nie wracać. Ten sezon i tak jest już stracony.

Magic 104 Knicks 98

Orlando po swojemu, nacisk na kozłującego piłkę. Co się z tego urodzi, wezmą z pocałowaniem rąsi. Kemba i Fournier 10 punktów 3 asysty i 2 straty do spółki. Ten pierwszy stracił szybkość, drugi siedzi smutno w rogu i przypatruje wydarzeniom. RJ Barrett teoretycznie najłatwiejszy matchup, co rozpoznali słusznie, ale wciąż niemiłosiernie pudłuje (0/7 zza łuku). Nie leży mu wolne tempo. Można powiedzieć, po fenomenalnym starcie, skuteczność rzutowa wróciła do średniego poziomu. Zbyt egoistycznie podeszli z Juliusem, nie ma chemii w ataku, coś się popsuło. Jak mówię, RJ lepiej wygląda w grze bieganej, z rezerwowymi. Randle stał się dziwny. Jakby spoczął na laurach, to już nie jest ten sam, głodny sukcesów zwierzak. Bardziej opasły, najedzony lew. Obrona jest OK, ale ofensywnie mocno się nie klei między chłopakami.

Lakers 102 Bucks 109

Giannis Antetokounmpo pokazał Anthony’emu Davisowi miejsce w szeregu. Energia, pasja, sportowa złość: 47 punktów 9 zbiórek 18/23 z gry! Mistrzowie odzyskali ponadto Khrisa Middletona i choć (poza Greek Freakiem) ich performance nie należał do wybitnych, na Lakers wystarczyło w zupełności. Jrue Holiday pozostaje nieefektywny rzutowo, ale 8 asyst i 4 przechwyty robi, to jest ogromnie pożyteczny chłopak.

Najlepsze zawody po stronie gości? Russell Westbrook. Przystopował z forsowaniem rzutów, konsekwentnie szuka ataków kosza z intencją wyprowadzenia ludzi na otwarte pozycje. Wówczas jest najgroźniejszy, wówczas otwiera się przed nim przestrzeń: 19 punktów 15 asyst 3 straty. Niestety panowie desygnowani strzelcy, jak Melo, Monk, Ellington czy Bazemore zrobili we czterech 4/25 zza łuku. Biorąc to wszystko pod uwagę i tak nieźle wyszło.

Talen Horton Tucker (25/12/3) jest najbardziej perspektywicznym gościem w składzie Jeziorowców. Jego długie ramiona to wybryk natury. Wiecie, że przy wzroście 193 cm jego rozpiętość ramion wynosi 216 centymetrów?!

Kings 97 Wolves 107

Karl Anthony Towns ostatnimi czasy napotykał na swej drodze mocne defensywnie zespoły. Często frustrowały go podwojenia, odbierały chęć do wytężonej pracy. Dziś wraz z kolegami spotkali się z Sacramento pod batutą Luke’a Waltona… przy wszystkich swych ograniczeniach… too easy!

KAT 22 punkty 9/12 z gry | Edwards 26 punktów 11/24 z gry | D’Angelo Russell 17/4/7 i to przy nieefektywnym dniu. Wciąż za mało grają na swojego centra, Edwards nie zważa na nic, oddaje “swoje” 25 rzutów niezależnie od stylu gry i mocy przeciwnika, najwyżej wszystkie spudłuje, ale zakłada że jego są więc rzuca. W czwartej kwarcie ładnie odbił, nie łamią go niepowodzenia, po prostu rzuca. Wolves próbowali nawet jakichś zagrywek. Jest dobrze, ale na tle tak fatalnej defensywy, mogą to być płonne nadzieje na progres. Lepszy zespół znów ich przyciśnie i nie będzie pick and rolla, ani swobodnego rolowania Townsa po zasłonie.

Rockets 89 Thunder 101

Napisałbym: pojedynek dwóch tankowców, ale Thunder mają porównywalny bilans do Lakers, a grafik mieli trudniejszy, więc sam już nie wiem. Fenomenalny występ atletycznego Lu Dorta: 34 punkty 8 zbiórek 14/22 z gry.

Co najistotniejsze, OKC nie przestają dzielić się piłką. Rockets rzucają w większości trójki z kozła. Organizacyjnie jest fatality. Eric Gordon dogorywa. Każdego weterana należy zabrać z Teksasu jak najszybciej.

Mavericks 98 Suns 105

Goście robili co mogli, paru chłopaków wspięło się na wyżyny swoich możliwości, ale bez kontuzjowanego Luki zabrakło im objętości. Struktura była, ale nie było siana do jej wypełnienia. Zabrakło materiału. Wilk przyszedł i zdmuchnął chatkę, a siedzieli w niej półnadzy Porzingis (21/8/7) Hardaway Jr (22/2/4/2) i Brunson (18/9/9).

Dla Słońc to dziesiąte zwycięstwo z rzędu. Wyglądali dość leniwie przez trzy kwarty, a potem znów wyjaśnili rywala. Tym razem 37:25 – świetnie obsługiwany Ayton, wyprowadzany na pozycje Booker, trafiający Bridges, parę wrzutek CP3. No i właśnie, dyspozycję zespołu wiązałbym z dyspozycją tego ostatniego. Chris steruje meczem w sposób absolutny. Gdy naciska, wciąż jest w stanie zdobywać punkty na zawołanie. Sęk w tym, że nie może już sobie pozwolić na podobną intensywność przez cały mecz. W każdym razie Point God: 14 asyst i 0 strat.

Bulls 107 Blazers 112

Czwarty mecz tournee wyjazdowego. Po dwóch imponujących zwycięstwach z rezydentami Staples Center (będzie mi brakować tej nazwy) siły co nieco nadwątlone. Zwłaszcza, że Niko Vucevic wypadł, a zespół opiera się na dominacji dwójki strzelców oraz intensywności obrony. To wymaga energii, która jest ograniczona.

Czytaj: gdzieś bladym świtem (w Polsce) w odległym, lesistym Oregonie, zespół miejscowy odrabia 20 punktów straty! Damian Lillard startuje fatalnie, kończy z dorobkiem 22 punktów i 10 asyst. Miejscowi kibice skandują jednak imię kogo innego. Największym, pozytywnym zaskoczeniem jest Larry Nance Junior, autor 16 punktów 9 zbiórek 3 asyst 3 przechwytów i kluczowych rzutów wolnych w końcówce.

Dodajmy, że losy spotkania odwróciło także umieszczenie Larry’ego na DeRozanie oraz regularne karmienie podaniami potężnego Nurkica (18 punktów 12 zbiórek) dla którego był to najlepszy występ od dawna, ale dawno też nie miał tak sporej przewagi fizycznej. No i właśnie, miejmy świadomość, że Bulls bez Vucevica są ograniczeni fizycznie, większość gra o pozycję wyżej niż wskazywałyby warunki.

Dobrego dnia wszystkim! Szczególne podziękowania dla… mnie. B

Ostatnie Wpisy

25 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Chciałbym zwrócić uwagę na akcje w której Wussel Westbrick próbuje „rozkozłować” piłkę, która upadła na ziemie, a po chwili zaczyna mu się wydawać, że skoro ma buty Jordana to umie strzelać jak MJ. Na tym etapie zaczynam się zastanawiać czy ten chłopak nie robi tego specjalnie. Przecież to MVP Shaqtin’a’fool

    (19)
    • Array ( )

      @LJ
      No fatalny gracz, z takimi umiejętnościami i podejściem w PLK nie usiadłby nawet na ławie (dwuznaczność zamierzona:P).
      Ja bym jeszcze pohejtował np. Curry’ego (co to za PG, co ma średnio niemal 2x mniej asyst niż dziadek Paul, a do tego rok w rok ponad 3 straty w meczu) albo Buddy’ego Hielda – jak trzeba być słabym abym w Sacramento startować z ławki!? Do naszych umiejętności te “gwiazdy” już w ogóle nie mają startu, nawet nie ma o czym gadać.
      Ale komentarz pod tym zagraniem na YT mnie rozśmieszył – Russel rozrabiał beton na zaprawę przed rzutem cegłą xD

      (12)
    • Array ( )

      Porównujesz dobrych, bardzo dobrych i wyśmienitego(Curry) PG do typa, który potrafi noc w noc zrobić 7 strat, który gra w najlepszej lidze a rzuca do kosza jakby grał na W-F w podstawówce. Co mecz ma przynajmniej jednego anty highlight’a i masz problem o to, że ktoś na to zwraca uwagę. Bo to nie jest hejt. Może „kolorowa” krytyka, ale hejt? Kurde ja myślałem że hejt to wyzywanie kogoś od najgorszych bez żadnych ku temu podstaw. Jak np. „LeBron jest chu****”

      (24)
    • Array ( )

      @ drugi komentarz LJ
      W ostatnich pięciu meczach Westbrook robił 8, 5, 7, 4 i 3 straty. Tak, to bardzo dużo, ale w tym samym czasie Harden zanotował 6, 6, 6, 5 i 6. Czy Hardena ktoś nazywa d*bilem (Ty też tego teraz nie zrobiłeś)? Nie, drzemiącym w obronie ulańcem owszem (w końcu odpuszcza na własnej połowie i ma lekką nadwagę), ale nikt z niego nie szydzi i nie obraża personalnie, co w wypadku rozgrywającego Lakers od paru lat jest standardem, stał się jednym z ulubionych obiektów drwin.
      Wg mnie Twoje wypowiedzi to hejt, ale każdy ma inną wrażliwość, co więcej nawet jeśli to hejt to z tych łagodniejszych. Bardziej chodzi mi o samo zrobienie z Russa kozła ofiarnego przez kibiców, nie wiem z czego się to wzięło.
      Na koniec ciekawostka. Wiecie, w którym sezonie Westbrook notował (dotąd, odpukać) najwięcej strat? W tym zakończonym nagrodą MVP

      (4)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    “Randle stał się dziwny. Jakby spoczął na laurach, to już nie jest ten sam, głodny sukcesów zwierzak. Bardziej opasły, najedzony lew,” można wiedzieć czym się najadł?

    (-3)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Trafna uwaga z Barrettem, też mam wrażenie, że od kilku spotkań rozkwita jak gra z rezerwowymi. Na Fourniera już patrzeć nie mogę, była taka akcja w której Suggs biegł do kontry, Evan był przed nim i cofał się tak długo, że Jalen spokojnie się zatrzymał i przymierzył trójkę. Co do Randle’a to nie wyciągałbym tak daleko idących wniosków, w zeszłym sezonie też często znikał podwajany. Co do mowy ciała, nie zauważyłem jakiejś specjalnej zmiany. W zeszłym roku też miał masę strat, sporo bloków dostawał jak wbijał się w pomalowane i często wracał do obrony z gestykulując i robiąc “miny” albo dyskutował z sędziami.

    (3)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Davis ma tyle energii co Smerf Śpioch. Zblazowany gwiazdor z super warunkami fizycznymi i wieczną kontuzją czegokolwiek. Dobrali się teraz z Westbrookiem, który zachowuje się jak błazen. Giannis mu dzisiaj pokazał co to znaczy mieć serce do gry. Widzieliście akcje jak leciał przez całe boisko, żeby próbować blokować leniwego Antonia? Nie udało się, ale próbował… Tak jak pisałem wcześniej, za wszelka cenę próbować wymienić duet Westbrook-Davis dopóki ten drugi jest uznawany za gwiazdę. Niestety chyba nikt nie przyjąłby na dzisiaj dwóch tak wysokich kontraktów. Jestem pewny, ze Davis zaraz złapie jakaś kontuzje (większa lub mniejsza) i będzie sobie pauzował. Szkoda mi w tym wszystkim Lebrona, ale to głównie jego wina z tym Westbrookiem… Tak czy siak szans na tytuł na ta chwile nie ma żadnych…

    (11)
    • Array ( )

      dobrze tak Lebronowi, jak chciał Russa to niech teraz walczy o playoff przez ostatnie lata kariery. Mógł mieć walczaków jak Lowrey, DeRozan i Caruso to wybrał przepłaconego statsiarza. Każdy chyba poza nim pukał się w czoło jak to ogłosili.

      (20)
    • Array ( )

      @Spider owszem chciał Davisa i z tym Davisem wygrał tytuł. Może liczył na to ze Antonio dorośnie i weźmie na bary zespół, będzie jego mentalnym i fizycznym liderem. Niestety Antonio nie dorósł do tej roli i pewnie nigdy nie będzie liderem żadnego zespołu. Po prostu to nie jest ten typ charakteru…
      Wyobraź sobie gdyby taki Jimmy Butler miał fizyczne warunki Davisa, to byłoby coś😀
      Natomiast ściągnięcie Westbrooka jest dla mnie niewytłumaczalne…Nie wiem co kierowało LBJem, żeby ściągnąć akurat tego zawodnika, przecież znał wszystkie jego słabe strony.

      (1)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    No właśnie! Meczu nie widziałem, patrze w boxscore i Wedtbrook na prawdę niezle! Strzelcy polozyli mecz, ale mimo kosmicznego meczu Giannisa wynik był wyrównany! THT eksplozja formy- 25 pkt i 12 zbiórek. Pierwsze trzy mecze ma 17, 28, 25 punktów na dobrej skuteczności w tym trojki. Do tego chłodniejsza głowa. Nie spodziewam się wiele po powrocie Arizy, ale mam przeczucie/ nadzieje, ze po powrocie Lebrona, Nunna i Reavsa znajdą właściwą rotację i przyjdzie dzień kiedy zacznie się to wszystko kleić na miarę potencjału.

    (2)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Jako fan Suns zastanawiam się czy oni są tak dobrzy że mogą sobie wygrywać grając na pół gwizdka czy trafiają na gorsze dni rywali i zwyczajnie mają fuksa bo gra w stosunku do bilansu faktycznie leniwa i taka nijaka chociaż chyba szukam ch… Do D… Po tylu latach posuchy powinienem się spuszczać i pisać jak odnalezieni fani Bulls że będzie finał 😂

    (5)

Komentuj

Gwiazdy Basketu