Hollywood Lakers: talent i anarchia

21

top

Los Angeles, 19 czerwca 2000. Końcówka szóstego meczu finałów pomiędzy Los Angeles Lakers a Indiana Pacers. Potężny Dale Davis zbiera piłkę pod samą obręczą i wybijając się obunóż szybko pakuje ją z powrotem do kosza. Nadzieja zawsze umiera ostatnia. Jedynie 5.4  sekundy pozostało Hoosiers na przedłużenie swych szans na mistrzostwo i doprowadzenie do Game 7. Tablica wyników pokazuje 114-111 dla miejscowych, więc Jack Nicholson nie może utrzymać swego gwiazdorskiego tyłka na drogim krześle, stojącym tuż za linią boczną. Był tu w 1988, kiedy Pat Riley i spółka pożegnali w siedmiu meczach Detroit Pistons. Tak jak wszyscy zgromadzeni w Staples Center i przed telewizorami zadaje sobie pytanie czy to już? Czy to właśnie dziś, po 12 latach rozczarowań, trofeum Larry’ego O’Briena powróci do Miasta Aniołów?

Obrońcy Indiany pośpiesznie faulują Kobe. Jeśli chybi oba osobiste mają jeszcze timeout i Reggie Millera czającego się na łuku. To ich najlepsza szansa na dogrywkę. Nic z tego. 22-letni Bryant ma rękę pewną niczym chirurg. Oczekiwać, że chybi, to tak jak mieć nadzieję, że ktoś nie trafi kamieniem do jeziora. Już po wszystkim. Rozpaczliwa trójka Indiany, zbiórka Shaqa i tłum na parkiecie. Confetti, muzyka z głośników i Larry Bird wychodzący pospiesznie do szatni po uściśnięciu dłoni swego odwiecznego rywala, Magica Johnsona. Znów wyszło na jego. Cholera.

Można przyjąć, że właśnie wtedy, na linii rzutów osobistych, rozpoczęła się legenda Kobe Bryanta, którą za kilka dni cały koszykarski świat zacznie podsumowywać. Do ostatniego meczu tamtych finałów był tylko nieopierzonym awanturnikiem. Dokładnie na 2.5 sekundy przed końcem meczu finałowego narodził się nowy mistrz i nowa dynastia w NBA. Kobe i Shaq, Shaq i Kobe, szaleństwo. Koszykarski świat bardzo ich wówczas potrzebował. Natura nie znosi próżni, tron opuszczony przez Jordana i Byki czekał na nowego króla. Zeszłoroczni finaliści, czyli Spurs i Knicks odpadli w przedbiegach, wprowadzając kibiców na całym świecie w stan permanentnej dezorientacji. Na szczęście wszystko było już jasne. Na kolejne trzy lata.

Błyskawicznie dojrzewające pod okiem Phila Jacksona dynamic duo Bryanta i O’Neala, blaskiem mistrzowskich pierścieni  przyćmiło bardzo ciekawy skład L.A z sezonu 1997/1998. Nawet jeśli nie kibicowałeś nigdy Lakers, to powinieneś go znać i pamiętać. Zdaniem wielu ówczesnych obserwatorów było to komando zdolne konkurować pod względem widowiskowości z legendarnymi Showtime Magica i Kareema…

CZYTAJ DALEJ >>

1 2 3

Ostatnie Wpisy

21 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Mega artykuł dzięki ! I takie coś chce się czytać a nie te pudelkowe bzdury. Chociaż wiadomo, że taki artykuł wymaga więcej wysiłku niż jakieś głupoty plotkarskie.

    (6)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Niezły artykuł. Fajnie jest przypomnieć sobie kawałek historii kobe w obliczu jego nieuchronnego odejścia. To były piękne czasy i świetna koszykówka i to juz nie wróci…

    (8)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    W 2000 roku LAL grali jeszcze w great western forum.
    Autorowi w tej opowieści uciekł sezon 96/97, w którym lakersi sie dokrecali do następnego opisanego sezonu.

    (0)
  4. Array ( )
    Zdjęcie profilowe BLC
    Odpowiedz

    @up: nie. Lakers grają w Staples od 1999. Ostatni mecz o stawkę w hali The Forum rozegrali przeciw Spurs 23 maja 1999. grali tu potem jeszcze dwa mecze pre season. Finały 2000 były już w Staples.

    (16)
  5. Array ( )
    Zdjęcie profilowe all3
    Odpowiedz

    warto tez odnotować, że Lakersi równiez potrzebowali do tych tytułów 3 all stara najpierw nim był Rice, później Rider, a na koniec Richmond. Swoją drogą nie pamiętam za bardzo co się stało z Riderem czy on w ogóle rozegrał PO. Tak czy inaczej Phil zawsze ściągał jakąś jeszcze jedną gwiazdę, by uzupełnić roster i może finalnie ostatnia dwójka nie błyszczała w staystykach to np bez takiego Rice tytułu pierwszego by nie było.
    Tamte czasy były wyjątkowe może nie oglądało się, aż tak różnych meczy, natomiast te które się nagrało na VHS oglądało się po kilka razy także można było analizować do oporu.
    Co do KB8 to historia byłą taka, że KB okrzyknięto następcą MJ-a zanim ten rozegrał pierwszy mecz w NBA bardzo pompowano ten balonik moim zdaniem kosztem Eddie Jonesa

    (-1)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    cóz, w tych dwóch best of seven Jazzmani podręcznikowo pokazali, jaką przewagę ma inteligencja boiskowa i pewnośc siebie nad samym tylko czystym talentem niepopartym biegłością taktyczną i umiejętnością gry pod presją. John Stockton, niewielki biały pan w śmiesznych spodenkach, pełnił rolę profesora dla Kobego Bryanta, Shaqa i całej reszty młodziezy, która uprawiała wówczas inny sport niż lider Jazzmanów. Stockton grał w profesjonalną koszykówkę, Lakersi przyszli prosto z podwórka i zgubili się we mgle.

    btw, Kobe Bryant nie narodził się w ostatnim meczu Big Finals’ 2000.
    całe playoffs’00 były dla niego formującym doświadczeniem, ale już na samym początku błyszczał w serii z Sacramento, a potem rozegrał dwa znakomite mecze versus Blazers, gms 6 & 7, w których był zdecydowanie najlepszy na parkiecie i Lakersi wygrali tę serię dzięki jego waleczności. wg mnie, wtedy właśnie zajawił się Kobe Bryant, jakiego mogliśmy podziwiać później przez tak wiele sezonów.

    (2)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    PS : w Finals’00 mieliśmy też dramatyczny game4 w Indianapolis, w którym Kobe rzucał i bronił z niesamowitą energią i skutecznością, przyczyniając się do tego,.ze Lakersi z niepewnego 2-1 wyszli na wspaniałe z ich punktu widzenia 3-1 i mogli to skończyć bez nadmiernej nerwówki.

    (1)
  8. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe szuszek1able
    Odpowiedz

    @all3 Richmond nic już nie znaczył w tamtych Lakers, zdobyliby tytuł i bez niego, w finałach to się nawet na boisku nie pojawił.

    Historia three-peatu Lakers Shaqa i Kobego to najlepsze, co mogło przydarzyć się NBA po odejściu Jordana, szkoda, że nie była zakończona 4 tytułem. Bo jeśli mówimy, że w sezonie 96/97 mieli ciekawy skład, to ten z 03/04 mógł zdziałać jeszcze większe rzeczy.

    (1)
  9. Array ( )
    Zdjęcie profilowe all3
    Odpowiedz

    @szuszek1able ale przed grą w Lakers dawał sobie sprawie rade, mi chodzi głownie o to, że Phil ściągał kogoś dobrego do składu inna sprawa że już na miejscu nie mieli często już tyle tlenu do gry

    (1)

Gwiazdy Basketu