Jak zdobyć mistrzostwo NBA i się przy tym nie narobić

32

Kevin Durant NIE zagra w pierwszych meczach nadchodzącego NBA Finals, a być może w ogóle już w tym sezonie. Pauzuje od trzech tygodni. Póki co sztab obrońców tytułu zakomunikował, że KD oficjalnie nie wystąpi w Game 1.

Działa to jak woda na młyn wszystkich tych komentarzy, w których wypomina się mu pójście na łatwiznę i dołączenie do Golden State tylko po to, żeby odhaczyć sobie łatwy tytuł, a może nawet trzy. Wśród krytykujących go znajdziemy nie tylko zawiedzionych fanów OKC czy rozgoryczonych kibiców innych drużyn Zachodu, po których przejechał się walec z Golden State. Duranta krytykują także gwiazdy NBA, takie jak Reggie Miller czy Charles Barkley.

Wehikuł czasu to byłby cud: Sir Charles Barkley mówi, że z radością wróciłby teraz do swojej młodości, żeby skrzyknąć się z MJ’em, Larrym i Magicem, aby zdominować NBA. Jego sytuacja jest jednak dosyć podobna do tej KD. Rockets wygrywali tytuł w 1994 i 1995 roku, a w kolejnym roku dołączył do nich Barkley. Trzeba jednak uczciwie dodać, że był to transfer.

Aby wyjść trochę naprzeciw hejterom i dodać otuchy rekonwalescentowi KD, postanowiłem przytoczyć kilka przykładów zawodników, których droga po pierścień była jeszcze łatwiejsza. To takich ludzi miał chyba na myśli T-Mac mówiąc:

Każdy może wygrać pierścień, ale nie każdy może wejść do Galerii Sław.

Zobaczcie sami:

#Matt Steigenga

Ten typ to już w ogóle kosmos. W barwach Bulls rozegrał całe 12 minut i to nie w playoffs, ale Jerry Reinsdorf zachował mu pierścień za mistrzostwo w 1997 roku. Przy okazji, musicie wiedzieć, że z tymi pierścieniami to jest tak, że dostają je zawodnicy, ale reszta pracowników organizacji też może je sobie zamówić czy też dostać, jak było w przypadku pracowników The Q. Dan Gilbert zadecydował też, że ich nazwiska trafią na banner. Czy Steigenga dostał taki sam pierścień jak MJ czy może jakiś inny, pamiątkowy, tego nie wiem. Ale jedno jest pewne: pierścień mistrzowski ma.

#Sasha Kaun

To bardzo świeży przypadek. Sasha to 56. pick draftu 2008 roku, w NBA grał w latach 2015-2017. To znaczy w rozgrywkach 2015/2016 grał, a w kolejnych był już tylko na liście płac Sixers, ale nie czepiajmy się szczegółów tylko skupmy na karierze. Kaun rozegrał 25 spotkań, zdobywając w sumie 23 punkty i 26 zbiórek dla Cleveland. W playoffs parkietu nie powąchał, ale Gilbert dał mu pierścień. Dziś, zakończywszy już karierę zawodniczą, ma na koncie przeszło 2,5 miliona dolarów i kawał biżuterii.

#Darko Milicić

Darko, w przeciwieństwie do poprzednich wymienianych tu zawodników, grał w playoffs, a jego kariera była całkiem długa, jako że na parkietach NBA występował w latach 2003/2013. Mistrzostwo zdobył już jako rookie, w sezonie 2003/2004. Jego wkład w 8 meczach to 14 minut, 8 punktów, 3 zbiórki i 1 asysta. Ciekawej historii tego gracza poświęciłem już kiedyś osobny tekst, więc tam odsyłam:

/gwiazdybasketu.pl/darko-milicic/

#Fennis Dembo

Fennis Marx Dembo to kolejny zawodnik, który spędził w NBA tylko 1 sezon. Załapał się dosyć szczęśliwie do Detroit Pistons 1988/89. Rozegrał dla nich 74 minuty w playoffs i jak wszyscy bohaterowie tego artykułu, otrzymał mistrzowski pierścień. Zarobki w tamtym czasie nie były jednak na tyle atrakcyjne, by jak w przypadku Kauna, móc z tego coś odłożyć. Kontrakt Dembo opiewał na 100 tysięcy dolarów więc po zakończeniu kariery w NBA, kontynuował ją we Francji oraz w CBA.

#Tyronn Lue

Z playoffs w czasie jego jedynego mistrzowskiego sezonu w latach zawodniczych, jedynie punkty nie zaczynają się od zera i przecinka, gdy analizujemy średnie meczowe. Do historii przeszedł za sprawą Allena Iversona, ale moralne zwycięstwo jest jego. Dziś ma dwa pierścienie, jeden dali mu Shaq i Kobe, a drugi LeBron.

#Jud Buechler

Ten rezerwowy Chicago Bulls i utalentowany siatkarz plażowy ze swoimi trzema pierścieniami jest tutaj prawdziwym potentatem zestawienia. Jest też podobno rekordzistą NBA pod względem trylionów, czyli występów, gdzie czas to jedyna rubryka w protokole, która nie jest zerem. Podczas drugiego “3-Peat” Chicago ani razu nie udało mu się w playoffs uskładać średnich na poziomie 2/1/1, ale bądźmy uczciwi: wielu ze wspominanych tu zawodników miałoby z tym problem.

#Anderson Varejao

Indywidualnie najlepszy zawodnik w artykule. W 2015 roku był graczem Cavaliers, którzy przegrali z Warriors w finale. W lutym 2016 roku Cavs oddali go do Portland, którzy mu podziękowali, ale angaż zaproponowali mu Warriors. Kiedy już wydawało się, że Varejao odpłaci się Cleveland za sprzedanie go, los zadrwił z Golden State, którzy roztrwonili prowadzenie 3-1 w Finałach. Cavaliers zaproponowali jednak Andersonowi pierścień, gdyż przed transferem do Portland rozegrał dla nich 31 spotkań, ale dumny Brazylijczyk odrzucił tę propozycję. Na kolejny sezon przedłużył kontrakt z Warriors, ale po kontuzji Livingstona trzeba było zrobić miejsce dla Briante Webera. Gdy Warriors zdobyli mistrzostwo w tamtych rozgrywkach, drużyna przegłosowała, że Andersonowi należy się pierścień, który tym razem przyjął.

#Honorable mention

Ron Watts -> 1 mecz, 3 minuty i mistrzostwo z Celtami w 1966 roku. Załapał się też do reklamy z Billem Russellem:

Rick Weitzman -> kolejny Celt, mistrz z 1968 roku. W playoffs zdobył łącznie 33 punkty, ale pochwalić może się też ostatnim koszem w meczu nr 6 finałów, więc można powiedzieć, że Boston zdobył mistrzostwo po jego punktach.

Chris Jent -> mistrz NBA z Rockets w 1994 roku, kiedy to rozegrał 62 minuty w playoffs. W sezonie zasadniczym szło mu całkiem nieźle, zagrał co prawda tylko 3 mecze, ale z niezłymi średnimi: 10 punktów i 5 zbiórek.

Brian Scalabrine -> pierścień ma za sezon zasadniczy 2007/2008, kiedy rozegrał 48 gier.

Co sądzicie o tego typu graczach? Czy, z pewnymi wyjątkami, są to “plecaki”, zawdzięczające wszystko kolegom, czy mimo wszystko należy docenić ich wkład, bo NBA to nie liga, gdzie kogokolwiek trzyma się przez przypadek?

[BLC]

Ostatnie Wpisy

32 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Niektóre przykłady są kuriozalne, ale taki Scalabrine czy Jud Buechler, o Varejao nie wspominając, byli całkiem ważnymi zadaniowcami w swoich składach

    (44)
    • Array ( )

      albo pracować w polskim sądzie
      albo w [xxx] systemie oświaty, gdzie nauczyciel zarabia mniej niż sezonowy sprzedawca lodów
      a najlepiej by Wam było gdybyście nic nie robili
      ewentualnie wyjechali z kraju, [xxx] wam idzie typowanie więc byście się ogarnęli gdziekolwiek bez stałej pracy
      tak myślę, sam dochodzę do takich wniosków i chce mi się [xxx] z tego smutnego jak [xxx] bezdennie [xxx] kraju

      (-11)
    • Array ( [0] => administrator )
      Zdjęcie profilowe admin

      take it easy my friend!
      wypadło mi coś i nie wiedziałem jak Wam powiedzieć, że się nie wyrobię do 14 🙂

      (9)
    • Array ( [0] => contributor )
      Zdjęcie profilowe Leszczu13
      PATRON

      Panowie… luuzzzz… Patronami nie jestescie… 50 PLN pozalowaliscie ? to teraz cicho-sza… darowanemu koniowi w zeby sie nie patrzy 🙂

      (-8)
    • Array ( )

      @up
      brawo dobrodzieju – dałeś 50zł
      Już przestać o tym marudzić na każdym kroku o to dość żenujące

      (5)
    • Array ( )

      @Leszczu13
      Tylko 200 ???
      Myślałem, że takiego filantropa stać na więcej
      Ale dobrze, że podajesz dokładną kwotę – wszystkich, którzy dali mniej lub wcale będzie teraz gryzło sumienie po nocach
      Teraz pochwal się ile zarabiasz, czym jeździsz i gdzie spędzasz wakacje – wszyscy czekamy pełni ciekawości na kolejne newsy z życia elit

      (-1)
    • Array ( [0] => contributor )
      Zdjęcie profilowe Leszczu13
      PATRON

      @Anonim… ja akurat dalem 200 PLN… ale dajcie chociaz 50 PLN wtedy bedziecie mieli prawo marudzic 🙂

      (0)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Dokladnie tak jak napisales na koncu. Byc w zespole, ktory zdobywa mistrzostwo Nba, czy w kazdym innym nawet przez chwile to na prawde ciezka katorznicza praca w zespole i ndywidualnie nad samym soba. Zaden z wymienionych zawodnikow nie dostal angazu za piekne oczy choc.ich historie sa ciekawe 😉

    (15)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Osobiście nie czułbym dumy z takiego pierścienia oraz przynależności do niego. ( mam na myśli przypadki graczy, którzy rozegrali kilka meczy w RS a w PO już nie byli w drużynie)

    (-4)
  4. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Sir Nick
    Odpowiedz

    Ale Dziada Buechlera to wy szanujcie 😉
    Osobiście pamiętam jeden z jego bloków jak kolesia zablokował typowo siatkarskim blokiem oburącz. Śmieszne to było trochę… 🙂

    (6)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Ci gracze niby nie grający w drużynie to często wielki wkład w treningi całej drużyny. Nie należy umniejszać ich roli.

    (26)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Nic tylko zrobić dziecko wylecieć do USA i trenować szczyla żeby go chociaż z ostatnim pickiem wybrali xd

    (4)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja na to patrze tak, ze w ogole ciezko sie dostac do Ligi, a zakrecic sie tam tak, zeby miec pierscien za frajer to – jak sama nazwa wskazuje – mistrzostwo ;-)))

    (9)
    • Array ( )

      Jak widać nie tylko jeden i nie koniecznie musi grać żeby być lepszym od młodszego imiennika

      (2)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    A teraz pomyślcie jeżeli Warriors wygrają w tym roku i nie zagra w finałach Cousins to powinien mieć pierścień czy nie?

    (1)
    • Array ( )

      ale gral w RO i Playoffach
      wiec nie wiem skad watpliwosc ze mialby niedostac

      (2)
    • Array ( )

      Nie wątpliwość co chciałem otworzyć dyskusję :). Bo ja uważam, że każdy zawodnik w drużynie, która wygrała finały powinien dostać pierścień. Wiadomo są “lepsi” i “gorsi” zawodnicy, ale nie znaczy to że ci “gorsi” nie chcą pomóc drużynie, że nie chcą walczyć. Formalnie mówiąc uważam, że jeżeli zawodnik w danym sezonie miał kontrakt z drużyną, aż do końca finałów to był częścią drużyny, a czy z jego usług korzystali czy nie to już inna sprawa.

      (0)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Pamietam jak w 6 meczu z utah bullsi dostawali po gaciach…pippen razem z rezerwowymi odrobili straty a buchler rzucil trojke ktora poderwala druzyne…jak by faktycznie byl cenki jak wafelek to by go nie trzymali w skladzie

    (3)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Odnośnie Buechlera – Trener Phil Jackson miał jasno sprecyzowane zadania dla każdego gracza , nawet jeśli wpuszczał kogoś tylko na kilka ostatnich sekund kwarty. Także skromne statystyki niektórych graczy tamtej drużyny to przeważnie efekt wytycznych trenera. Czasami było to oddanie rzutu za trzy , a czasami tylko ustawienie konkretnej zasłony albo podwojenie konkretnego zawodnika.

    (2)
    • Array ( )

      Niestety RIP. Ale to był gracz wielkiej wagi dla Bulls – jako osobisty przyjaciel Dennisa Rodmana został zatrudniony jako wsparcie dla trenera w celu wpasowania Robaka w nową drużynę i jak pokazuje historia wywiązał się z zadania wyśmienicie – choć w większości highlightów z tego sezonu siedzi w śmiesznym golfie i szarym garniaku na ławie 😉 W kolejnych latach takie zadanie pełnili Buchler i Kerr. szczególnei ten drugi był dobrym wyborem – gdyż jak pokazuje jego kariera trenerska umie sobie radzić z rożnymi charakterami (a może to i szkoła z Dennisem dała mu takie umiejętności).

      (3)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Wszyscy, którzy nie grali w zorganizowany basket łatwo zapominają, że nawet ostatni gracze z 15 – są niezbędni w treningach. Ich pracy nie widać w meczach – bezpośrednio tj. nie grają lub grają mało – ale pełnią role bokserskich sparring-partnerów – czyli na treningach symulują dla gwiazd odp. warunki meczowe. Czasami są to też niezbędne głosy w szatni- wspierające trenera w “zarządzaniu” charakterami. Świetnym przykładem w Bulls 95-96 był śp. Jack Halley, który pełnił funkcję swoistej “grupy wsparcia” – dla Dennisa Rodmana.

    (5)

Gwiazdy Basketu