NBA: LeBron i Bronny piszą historię | Ja Morant znów błyszczy | Karl Towns debiutuje w Knicks!

22

Witajcie, wracam do życia po Campie, podpatruję z odległości mecze pre-season próbując nadać sensu grom przygotowawczym do sezonu. Próżny trud, co najwyżej indywidualne obserwacje można poczynić. Co zatem zaobserwowałem? 

LeBron i Bronny wystąpili razem, to pierwszy taki przypadek w historii NBA. Lakers są już 0-2 w pre-season po porażkach z Wolves i Suns. Łączny dorobek młodego Jamesa to 2 punkty 5 strat 1 asysta przy 1/7 z gry. Nie jestem hejterem, życzę chłopakowi jak najlepiej, ale jestem na 99% przekonany, że gdyby nie nazwisko słynnego na cały świat ojca, nie powąchałby parkietów najlepszej ligi świata. Bronny „cierpi na” niedostatek gabarytów, nie jest naturalnym strzelcem, ani rozgrywającym, a na dodatek porusza się po parkiecie wbrew kanonom, albo może inaczej, nie znając kanonów gry. W podobnym tonie zdaje się wypowiedział się głośny ostatnio Kwame Brown

Zagrał tragicznie, nie rozumiem tego. Ma ojca, który jest dyskusyjnie najlepszy w historii, ale chyba główną rolę odgrywa w tym wszystkim atletyzm i dynamika, bo jego syn nie zna podstaw poruszania się na boisku.

Pisałem już o tym podczas ligi letniej, Bronny nie stanowi jako shooter, a mimo to nie przychodzi mu do głowy ściąć na wolną przestrzeń w kierunku obręczy i to w sytuacjach, które nie mogą być podyktowane założeniem taktycznym. Jeszcze raz, życzę mu jak najlepiej, ale wysokiego koszykarskiego IQ tu w żadnym razie nie ma. Dla kontrastu, stary James wygląda jeszcze lepiej niż rok temu o tej porze, ten gość wręcz młodnieje. Blokuje rzuty z pomocy, podaje bez patrzenia, z łatwością kontroluje flow gry. Popatrzcie:

Memphis Grizzlies próbują nas przekonać, że wchodzimy razem w ich nową, zwycięską erę. Zeszły sezon strawiły kontuzje, nastąpiło małe przegrupowanie, w drafcie „wpadł” wielki center z warsztatem i oto proszę, pierwszy alley-oop Ja Moranta do Zacha Edeya

Morant to mi coraz bardziej Allena Iversona przypomina i nie chodzi o oczywiste podobieństwa w motoryce obu panów, ale sposób poruszania po parkiecie i roli, w jakiej jest umieszczany. To, co widzicie powyżej nazywa się tzw. Iverson cut lub też AI cut, czyli charakterystyczne wyjście do piłki po łuku z wykorzystaniem zasłony od zawodnika stojącego w okolicach linii rzutów wolnych. Jak widzicie gracz tak szybki i skoczny stanowi zagrożenie bez piłki nawet jeśli nie dysponuje solidnym rzutem. No, w nawiązaniu jeszcze do Bronny’ego, timing oraz umiejętność poruszania się po boisku to podstawowa kompetencja, która odróżnia amatora od zawodowca. Wspominałem o timingu? Patrzcie na to: 

W konkretnym przypadku Moranta zachodzą uzasadnione obawy, że przy takich zakresach ruchu i prędkości, okres jego żywotności boiskowej może być mocno skrócony. Wczoraj podkręcił kostkę w tej, z pozoru niewinnej sytuacji:

W San Antonio nie zobaczyliśmy jeszcze co prawda współpracy Chrisa Paula i Victora Wembanyamy, ale widzimy inne efekty specjalne, w roli głównej rookie Stephon Castle

Dallas: dlaczego powtarzam, że Dereck Lively II będzie poważniejszym zawodnikiem niż Rudy Gobert? Ja tu widzę podobną dominację jako strażnik obręczy, połączone z niedostępnym dla Francuza zakresem zagrań ofensywnych. Chodzi o plastykę ruchu, koordynację. 216-centymetrowy center leci coast to coast, od kiedy?

Houston Rockets są dla mnie zagadką. Ten skład ma dwie prędkości, Sengun i VanVleet to grupa half-court, a Jalen Green i Cam Whitmore to reprezentanci up-tempo. Kurde bele, ale powisiał sobie w powietrzu, jakby się nie mógł zdecydować jak akcję wykończyć:

Co więcej? Orlando wzmacnia fundamenty, właśnie przedłużyli kontrakt z wyjściowym środkowym. Wendell Carter Junior przez trzy kolejne sezony na Florydzie zarobi 59 milionów dolarów. Gratulujemy! 

OKC Thunder interesują mnie szczególnie w tym sezonie, w meczu ze Spurs nie wystąpił Shai Gilgeous Alexander, więc błyszczeli rookies potrafiący grać z piłką, ale ciekawsza dla mnie była współpraca dwóch wieżowców: Isaiah Hartenstein -> Chet Holmgren. Wychodzi mi na to, że chłopaki przez pół sezonu będą dzielić parkiet! Czemu nie? Trochę to jak Horford i Porzingis w Bostonie. 

To plus Jalen Williams, czyli jeden z moich kandydatów do statuetki Most Improved Player: 18 punktów w siedemnaście minut spędzonych na parkiecie. Duża łatwość gry.

Podobne zdobycze co J-Dub zaprezentował Zion Williamson (16 punktów 8 zbiórek 19 minut) pojedynkujący się wczoraj z Orlando. Stały repertuar, prędki doskok do piłki, bump i jazda w górę, jak już wisi decyduje, najczęściej kończy się layupem. Zion żartował do reporterów, że to jego pierwszy raz od dawna, gdy przychodzi mu grać z rasowym point-guardem. Mowa jest oczywiście o postaci Dejounte Murraya (6 punktów 6 asyst 2/9 z gry). Nie jestem przekonany co do tej „rasowości”, bo DJM potrafi niemały chaos zaprowadzić na parkiecie i gra raczej pod siebie, ale dajmy Pelikanom kredyt zaufania. 

Kolejny temat to drugi numer draftu Alex Sarr, czyli młody center, który zasilił Washington Wizards wraz ze starym centrem Jonasem Valanciunasem. Parę miesięcy temu młody w lidze letniej zaliczył mecz pod tytułem 0/15 z gry, ale wczoraj miał na koncie 15 punktów, w tym 3/4 zza łuku. Nieźle przy tym wyglądał, naprawdę. Nie potrzebuje wielkiej przestrzeni by zdobywać punkty. W piątce wyszli razem z Litwinem, więc przy 213 cm grał jako „czwórka”. Jak mówię, z niezłym dla siebie skutkiem, bo drużynowo tu nie ma papierów na wygrywanie.

New York Knicks, czyli ekipa której otwarcie i świadomie kibicuję również wystartowała pre-season. Kibice zachwyceni, bo dawno nie widzieli by para skrzydłowych naprzemiennie naciskała najlepsze opcje drużyny przeciwnej, a center walił tróje z ośmiu metrów albo lepiej. Ta konkretna umiejętność sprawia, że pas środkowy pozostaje otwarty, a oczy się świecą Jalenowi Brunsonowi i reszcie atletów. Tylko czekajcie aż doszlifują sekwencje. Ofensywnie to będzie czołowa drużyna ligi. Zasłona stawiana na dziewiątym metrze, reszta szeroko w rogach i co mają robić rywale, center musi się do Brunsona cofać, KAT stoi otwarty i się śmieje:

Grali też z KAT-em ustawionym na low-post, wrzucającym piłki obrońcom za plecy do obiegających go kolegów, ale Brunson nie trafił layupa, a Anunoby źle złapał piłkę i do niego doskoczyli. Grubo tu będzie grane, zobaczycie. Jedna myśl mnie tylko goni, otóż: miejsce Josha Harta moim zdaniem jest na ławce rezerwowych, drugim graczem na obwodzie winien być chyba Miles McBride. Wczoraj ekipa Charlotte wystawiła drugiego środkowego (Taj Gibson) który krył „na radar” Josha Harta, a pick and pop przejmowali. Takie rzeczy Knicks muszą karać rzutami z wolnej pozycji, ale wczoraj zaprezentowali co najwyżej brak ogrania i chemii. Hart oddał dwa niecelne rzuty, McBride z ławki zdobył 22 punkty przy 4/9 zza łuku. Czy pisana jest mu rola Sixthmana? Moim zdaniem nie. Talentu ofensywnego mają pod dostatkiem, muszą tylko umiejętnie rotować minutami.

Jeśli chodzi o Charlotte, wraz z powrotem LaMelo Balla (18 punktów 7 asyst) wraca ekscytacja na trybunach. Ja mam jedynie nadzieję, że Brandona Millera odpowiednio umocują w drużynowej hierarchii. Od razu widzę, że nowy trener Charles Lee potrafi reagować na wydarzenia boiskowe i zamierza walczyć z Szerszeniami o play-in. Lee ma 40 lat, zeszły sezon spędził jako asystent w Bostonie, poprzednie lata był członkiem ekipy Mike’a Budenholzera kolejno w Atlancie i Milwaukee.

 

Co więcej? Może mały komunikat /przesłanie do wszystkich chłopaków, którzy wahają się czy nie rzucić koszykówki w diabły i kolejny sezon zamiast w lidze amatorskiej czy na sali spędzić na kanapie przed telewizorem. Panowie! Słabnące ciało to element życia, które jest pełne wyzwań i niedogodności. Czasem organizm się nie słucha, czasem rzecz/ mecz nie idzie po myśli, ale jak się poddasz, uwierz: zostanie pustka, będzie jeszcze gorzej. Jest coś w tym nieco głupkowatym i pretensjonalnym powiedzeniu: „dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą” więc nawet jeśli się zatrzymałeś na chwilę, graj dalej! Ruszaj się. 

Przyjedź na camp, rozruszamy cię albo odezwij do ziomków, którzy wciąż walczą, bo na pewno brakuje im zawodnika. Zacznij od drobnych rzeczy, zobaczysz jak się z tego rozkręcisz! A krytyka otoczenia? Zobacz jak sobie z krytyką radzi wiecznie krytykowany Rudy Gobert, który mówi tak: 

Jak masz cel, drogę do przejścia to nie będziesz przecież rzucał kamieniami w każdego szczekającego psa po drodze.  

Podoba mi się! Zostały dwa miejsca na GWBA Skills Camp we Włocławku 22-24 listopada, zapraszam serdecznie! Tym razem bez szaleństw, skupimy się na technice indywidualnej i grze na jeden kosz. Poziom sportowy i przygotowanie kondycyjne niewymagane. Fajna sprawa dla tych, którzy chcą się na nowo zacząć ruszać, coś sobie przypomnieć albo po prostu pograć w kosza w zaprzyjaźnionym towarzystwie przy okazji może czegoś cię ucząc. Trzymam kciuki za Was chłopaki, czytamy się jutro. Sponsorami odcinka są: Adrian 366 oraz Kamil J – pozdrawiam serdecznie. BG

 

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Występy Bronnego to jest kuriozum! Nie dowierzam, że wciąż widzę ten sam brak zaangażowania co w lidze letniej. Z chłopakiem pracuje masa trenerów, od 2 tygodni trenuje w zawodowej drużynie, a od ligi letniej nic się nie zmieniło! Czy ktokolwiek analizuje z nim taśmy meczowe? Od 20tu lat mieszka z koszykarskim mózgiem. Wyobrażam sobie jak lakoniczne i pozorowane muszą być ich relacje…. Ścięcia, sprinty, rzucenie wszystkich sił to powinny być jego największe atuty, a jest zupełnie na odwrót. Biega sobie truchcikiem w tych czerwonych butach i wygląda jakby myślami był zupełnie gdzie indziej. Może to nie chodzi o koszykarskie IQ tylko paraliżujący strach przed popełnieniem błędu? A może jest tak absurdalnie rozpieszczony, że młodemu księciowi nie przystoi zapierniczać i nikt nie może tego głośno powiedzieć? Spełni marzenia swojego ojca, a za rok, dwa pożegna się z koszem i ucieknie w swój alternatywny świat gier komputerowych. Z jednej strony wiele osób mu zazdrości, a z drugiej strony jak smutne musi być takie ubezwłasnowolnienie. Ojciec już raz prawie go zabił, a teraz zmiażdży mu psychikę.

    (45)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Swoją drogą ciekaw jestem ilu innych zawodników, poza Bronnym oczywiście, po zawale zostało potem wybranych w drafcie i zakontraktowanych… Hmmm…

      (1)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      To 100% nepotyzm. Bronnego nie powinno być w NBA, a to, że jest wynika tylko i wyłącznie z wpływow tatatusia. „Nepotyzm to zjawisko związane z faworyzowaniem i nagradzaniem krewnych i bliskich w sytuacjach zawodowych: przyznawaniu stanowisk, tytułów, wyróżnień i awansów”. Więc 100%. Marketing? Niby fajne story, ale czy ktoś z Was pokazałby się na miescie albo na boisku w koszulce James Jr.? 😀

      (2)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Dokładnie – niestety sam admin będzie tutaj często nawijał na ten temat, bo Lebron to przecież jego „Bóg” (goat).

      Także połowę sezonu będziemy czytać o niczym!

      (3)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Bardzo przyjemny tekst. Jednakże po przeczytanie powstały dwie kwestie.
    1. Nie jesteś hejterem? Bartek proszę Cię… Najpierw na poważnie. Otóż fakty nie obrażają. Nie są również żadną formą hejtu. Także ten… Natomiast użycie tego przez Cb w powyższym tekście chyba należy traktować wyłącznie jako swego rodzaju sarkazm. Biorąc pod uwagę Twoją powszechnie znaną opinię (żeby nie powiedzieć wręcz: gorejące uczucie) względem James’a, to txt ten nabiera całkiem zabawnego wydźwięku mogącego świadczyć o zdolności do spojrzenia na siebie samego z dużym dystansem. Jeżeli Ty tak serio to żadna forma żartu to… No cóż. Resztę i tak czyta się przyjemnie;)
    2. Odnośnie tego pretensjonalnego i głupkowatego powiedzenia… Być może warto zgłębić genezę tego powiedzenia? Być może wówczas okaże się, iż nie jest wcale pretensjonalne ani głupkowate? Być może okaże się wręcz, że jest w nim coś więcej niż się pozornie wydaje? Zasadniczo nie spłycałbym tego „powiedzenia” gdyż to raczej umniejsza wypowiadającemu takie słowa niż owemu „powiedzeniu”.

    Chciałbym również dodać, że mój wpis nie jest rodzajem hejtu. W moim odczuciu nie jest to nawet krytyka. Ot co najwyżej inny punkt widzenia. Być może zupełnie odosobniony i dla pozostałych całkowicie niczym nie uzasadniony. Rodzaj komentarza wyłącznie

    (5)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    OMG. Teraz czekamy na pierwszą w historii asystę syna do ojca , na pierwszą asystę ojca do syna, pierwszą zbiórkę ojca po niecelnym rzucie syna..
    Temat będzie wałkowany do obrzygania

    (11)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Bronny to zabieg na show. Historie, na której zarobią wszyscy z nią zwiazani. Czy pokaali kogos na skrotach nba, kto w przegranym meczu rzucil 2 pkt bo mu praktycznie dali w ost sekundach? No nie… a byl skrot NBA TYLKO O JEGO 2 pkt !!!!

    1. Bronny = kasa
    2. Po rookie kontrakt goscia juz nie bedzie o ile go wypelni do konca.
    3. Jego gra jest po proru za slaba na NBA;
    4. On wie, ze jest w nba tylko dzieki ojcu. WSZYSCY to wiedza.
    5. Wez badz synem jednego z najwiekszych w historii (bez wzgledu na lubie / nie lubie). On juz wie ze w niczym ojcu nie dorówna. Wątpię aby byl rozpieszczony z tego tytulu. Moze byl jako dziecko. Ale robi teraz na swoje… Stawialbym bardziej na to, ze jest psychicznie zajechany i zniszczony tą sytuacją. A takie dwa ost mecze tylko beda potwierdzac regułę i będzie sie hejt na niego wylewal (niestety). Woda na mlyn… Czy
    udźwignie? Obawiam sie, ze nie. Paradoksalnie ojcowska milosc do syna i odwrotnie moze sie obrocic w konflikt między nimi jesli to nie wypali.
    6. JBJ zrobil z LAL cyrk. Ale dobrze zarabiajacy wiec kasa sie zgadza i maja to tam gdzies. Przeboleją. Za kilka lat beda budowac sklad od zera.

    (6)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Przykre być wykorzystywanym przez swojego ojca tylko po to aby ten mógł połechtać swoje ego i „budować” jakieś tam swoje „legacy” w taki patologiczny sposób.
    Serio gość chce być zapamiętany nie za grę, ale za to, że przepchał swojego syna do NBA tylko po to aby móc się chwalić, że zagrał ze swoim synem?

    O Pippenie Juniorze wcale się nie mówi, a jest o 10 światów lepszy od amatora Bronnego, ale ten nie ma Pato ojca, który chciałby zarabiać na własnym dziecku i spełniać jakieś tam swoje niespełnione cele.

    (4)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Może dlategom że Scottie Sr ma prawie 60 lat i po parkietach NBA ostatni raz biegał po parkietach NBA 21 sezonów temu (dokładnie wtedy gdy LBJ był rookie)? Amerykanie lubią takie historie, hajs się musi zgadzać, a Bronny finansowo dla LAL będzie po podliczeniu lepszym wyborem niż pewnie jakieś 55 innych wybranych w tegorocznym drafcie.

      (1)

Komentuj

Gwiazdy Basketu