OKC Thunder dokręcają śrubę | Las Vegas i Seattle wrótce na mapie NBA!

22

Witam w nowym tygodniu, najciekawszym wydarzeniem, widowiskiem, meczem minionego weekendu w NBA był z pewnością pojedynek Los Angeles Lakers versus Denver Nuggets. Nie wiem czy pamiętacie, ale już parę ładnych lat temu Nikola Jokic zwierzył się reporterom, że Lakers nie obawia się w najmniejszym stopniu i każdorazowo dawał temu wyraz. Dość powiedzieć, że z ostatnich szesnastu pojedynków Nuggets wygrali trzynaście. Wypowiedź tyczyła się co prawda ekipy złożonej wokół LeBrona i AD, dziś w mieście rządzi dobrze znany serbskiemu środkowemu Luka Doncic, więc może warto byłoby zapytać ponownie. Jeśli ktoś z Was wybiera się do Stanów na mecz, dajcie znać, pomogę mu załatwić akredytację, hehe. 

Wiele jednak wskazuje na to, że przekonanie Jokera zostało po staremu. Leniwi energetycznie Nuggets znów wpadli bowiem w dołek, w drugiej kwarcie przegrywali nawet siedemnastoma punktami, a mimo to żaden się nie gorączkował, zupełnie jakby mieli takie założenia. 

Tu ciekawe, bo komentujący spotkanie z ramienia ESPN Charles Barkley, który na przestrzeni ostatnich miesięcy wielokrotnie twierdził, że z Lakers żaden „contender”, dał temu kolejny wyraz zapowiadając, że Denver i tak wygra. Że w drugiej połowie polecą i gospodarzy zbiją. 

Warto zauważyć, że Sir Charles na starość nieco bardziej przenikliwy się stał i parokrotnie zdarzyło mu się nawet mówić z sensem w odniesieniu do graczy czy zespołów, haha. Moje zdanie znacie, jakby kto pytał: dopóki w zespole LAL pozostaje LeBron James, dopóty Lakers stanowią przede wszystkim projekt biznesowy, a o żadnym mistrzowskim tytule nie może być mowy, z całym szacunkiem dla JJ Redicka, Luki, Austina Reavesa i dzielnie wspierających zespół graczy zadaniowych. 

Nikt w tym wieku nie jest w stanie utrzymać odpowiednio wysokiego poziomu energetycznego, poziomu wymaganego by nie wygrać, ale w ogóle nawiązać walkę z OKC, San Antonio czy Denver w siedmiomeczowej serii playoffs. A to przecież tylko zachodnia konferencja, w całej lidze znalazłoby się wiele ekip, których Lakers nie przejdą, kropka. 

Co innego natomiast w pojedynczym spotkaniu, z rywalem rozgrywającym trzeci wyjazdowy mecz w czwartą noc, na dodatek w poprzednim stawali na rzęsach, by pokonać San Antonio. Nie zrozumcie mnie źle, ja Jamesa naprawdę cenię, to NIEZWYKLE inteligentny gracz, a gdyby zamazać nazwisko, to otrzymamy efektywnego gracza zadaniowego, który bywa irytujący w obronie, ale w ataku jest „zadaniowcem” deluxe super premium:

  • 24 punkty 5 asyst 8/15 z gry
  • 21 punktów 7 zbiórek 7 asyst 8/12 z gry
  • 16 punktów 5 zbiórek 8 asyst 7/11 z gry
  • 18 punktów 7 zbiórek 7 asyst 7/13 z gry
  • 17 punktów 6 zbiórek 5 asyst 7/13 z gry

Powtarzam, gdyby możliwe było, jak w futbolu amerykańskim, wystawiać naprzemiennie lineup ofensywny i defensywny, LeBron stałby na jeszcze wyższym stopniu w indywidualnych rankingach. Tak samo Luka i tak samo Reaves, hehe. I to właśnie jest część „problemu” LAL, trzej najważniejsi gracze nie są, albo utracili status „two-way”. Stanowią o przewadze swej ekipy wyłącznie na jednej stronie parkietu. 

Co do samego spotkania, Barkley już się puszył w studiu, było niemal dokładnie tak, jak przewidział. W drugiej połowie Denver podnieśli poziom intensywności. W trzeciej kwarcie zaliczyli niemal 70% skuteczności z gry, w czwartej zaś wkleili bukrującym się Lakers 7/15 trójek. W tym kontekście należały wyróżnić Aaron Gordona i Tima Hardawaya Juniora, ale wszystko kontrolowane i właściwie odczytane przez Jokica (24 punktów 16 zbiórek 14 asyst 5 przechwytów).  

Rzecz w tym, że Luka Doncic (30/11/13) i Austin Reaves (32/7/6) to nie są gracze z pierwszej łapanki. Dziewięć sekund mieli na wlepienie trójki na remis. Sęk w tym, że Denver nie zamierzało do tego dopuścić, celowo faulowany Austin Reaves, o widzicie za każdym razem chwalę go za zręczność, tym razem przeszedł sam siebie. Tak umiejętnie spudłował drugi rzut wolny, że sam po sobie piłkę zebrał i dołożył trafienie z lewej strony obręczy. Szok!

Oto więc mieliśmy remis i dogrywkę, w której gospodarze przemogli zmęczonych Nuggets. Goście trafili ledwie 2/10 z gry, podczas gdy Marcus Smart trafił za trzy, najwiecej energii zachował Reaves, a dwukrotnie obsłużony pod koszem został DeAndre Ayton. Tak blisko panie Barkleyu, tak blisko! Założenia były dobre, tylko wykonanie nie do końca. 

No i dobrze, warto zauważyć, że Lakers na bazie niezłego zdrowia i grafiku, wygrali pięć kolejnych gier i cieszą się obecnie z trzeciej lokaty w tabeli konferencji. W poprzednim spotkaniu Doncic wbił dołującej ekipie Chicago 51 punktów 10 zbiórek i 9 asyst. No widzicie, problemy rodzinne niektórych kładą, a niektórych uskrzydlają, dodają motywacji do pracy. Być może po prostu skupił się na robocie aby zbyt wiele nie myśleć. Faktem jest, że swych córeczek na żywo nie oglądał od wielu tygodni. Przykra sprawa, bez sensu takie życie, wiecie? Mam nadzieję, że temat z panią Goltes prędko się wyprostuje. 

Protokół „zawody”

A skoro jesteśmy przy tematach „rodzinnych” chciałem się z Wami podzielić swoim doświadczeniem rodzicielskim, choć nie tylko. Być może niektórzy wiedzą, że mój Olek namiętnie gra w szachy. Do tego stopnia, że stały się dla niego swego rodzaju wyróżnikiem, nośnikiem tożsamości, zwał jak zwał. W każdym razie ZALEŻY mu, każdą partię do której siada, chce wygrać. Od pewnego czasu jeżdżę z nim więc na zawody, czasem szkolne, a czasem pod egidą FIDE, czyli szachowego odpowiednika FIFA czy FIBA. 

Zawodowstwo odrzuciliśmy, wkuwanie na pamięć teorii, debiutów czy nużące liczenie wariantów jest dla „pięknych umysłów”, ale na amatorskim poziomie młody zdecydowanie daje radę i obaj z szachów czerpiemy radość. Aby więc wypadł jak najlepiej na zawodach, zaproponowałem mu tydzień bez słodyczy, codziennie o 21:30 w łóżku i kontakt z ekranem telefonu czy komputera ograniczony do maksymalnie godziny dziennie. Zgodził się, sam się pilnował i dyscyplinował!

No i wyobraźcie sobie, że w sobotę przy szachownicy oczy miał jak Wiedźmin, na starcie pokonał dwóch chłopaków sklasyfikowanych na poziomie drugiej grupy amatorskiej, czyli mniej więcej poziom 1800 ELO i to nie był przypadek. Przyglądałem się jego partiom, wykonywał posunięcia, których początkowo nie rozumiałem, na dodatek z luzem, którego nie znałem. Piszę o tym, aby Wam powiedzieć, że ten cały „protokół” działa, a na mózg dzieci działa szczególnie. Spróbujcie sami albo ze swoimi pociechami, będziecie w szoku. 

Other NBA news

-> Naczelny donosiciel Shams Charania donosi, że 24-25 marca pod głosowanie pójdzie projekt rozszerzenia NBA o dwie kolejne organizacje. Lokalizacje dobrze znane: Las Vegas oraz Seattle. Jeśli temat przejdzie, kluby będą się zawiązywać, a dołączyć do rozgrywek miałyby w sezonie 2028/2029, czyli za dwa lata. Czy podobnie jak w przypadku Toronto i Vancouver zostanie przeprowadzony draft pośród graczy z pozostałych klubów? Zapewne tak!

Jeśli mnie pamięć nie myli, każda z ekip mogła zastrzec osiem zakontraktowanych nazwisk zaś dołączające zespoły mogły wybrać od każdego po jednym nazwisku spoza listy zastrzeżonych. Przykładowo od zespołu OKC można by skubnąć pewnie na przykład Casona Wallace’a. Od ekipy Sixers zapewne Quentina Grimesa, od Detroit powiedzmy Rona Hollanda… z pewnością taki „expansion draft” śledziłbym z zapartym tchem, a nowo zawiązane ekipy wcale nie byłyby totalnymi chłopcami do bicia, zapewniam.

-> Skoro wspomniałem o OKC, wczoraj znów wygrali, tym razem z Wolves. Co ciekawe żaden z gwiazdorów, ani Shai, ani Anthony Edwards nie miał dnia. Obaj szczelnie kryci, ale umówmy się, że oni kryci są zawsze. W każdym razie wynik ciągnęli koledzy: Chet Holmgren, Julius Randle, Ayo Dosunmu, Isaiah Joe… 

Minnesota klasycznie już, pod presją rywala przeszła w tryb gry izolacyjnej na co nie dało się patrzeć bez delikatnego zażenowania. Rudy Gobert kompletnie nieobecny, dwukrotnie zablokowany przy próbie wsadu. Wszystko oparte na wykreowaniu przewagi i ewentualnym odegraniu na wolne pole. Guard play Wolves mają kiepski, popełnili 25 strat, które Thunder zamienili na 29 punktów. 

29:6 w punktach po stratach. Ot cała opowieść, nie ma sensu się zagłębiać. Pewne story-line stanowiła natomiast seria 20+ autorstwa SGA. Jak zapewne wiecie, Shai przebił ostatnio samego Wilta Chamberlaina, w sumie minimum dwadzieścia punktów zdobył już 128 meczach z rzędu!!!

Mało brakowało, aby nie dociągnął tym razem. Po trzech kwartach miał na koncie ledwie dziesięć oczek, trafiał 3/16 z gry, a na dodatek Wolves zagięli parol, aby nie dopuścić go na linię rzutów wolnych. Podwajali, stawali na drodze, blokowali przestrzeń. 

Pewne naciągactwo (adekwatnym porównaniem jest czwarta kwarta w wykonaniu Bama „83” Adebayo) miało miejsce. Ostatnie pięć minut spotkania przyniosło 4/6 z gry, a więc udało się na styk, równo 20 punktów. No widzicie, trener pozostawił Shaia na placu, choć na kilkadziesiąt sekund do końca, Thunder prowadzili trzynastoma punktami, haha. Żeby było jasne, nie mam z tym żadnego problemu. Pewne rzeczy w przyrodzie muszą się po prostu zgadzać, a gdy masz widoki na osiągnięcie historycznego wyniku, nigdy się nie wahaj, nikogo nie przepraszaj, tylko jedź do końca!

Równocześnie pragnę kolejny raz zauważyć występ dołączonego niedawno Jareda McCaina. Tym razem młody wkleił 15 punktów przy 5/9 zza łuku. A nie mówiłem?!

Słówko jeszcze na temat Orlando Magic, którzy wygrali po raz siódmy z rzędu i kolejny raz zdominowali derby Florydy. W tym sezonie Miami pokonali 5-0! Kolejny raz Magicy zdominowali walkę na tablicach (pięta achillesowa MIA, zwłaszcza bez Andrew Wigginsa) a Kel’el Ware kolejny raz zademonstrował jak nierównym jest graczem, momentami wręcz niegrywalnym, zwłaszcza wobec agresywnego fizycznie rywala.

Tyler Herro niewiele lepiej, życzyłbym sobie większej stabilizacji formy, ale to nawracający temat z panem pięknisiem. Herro lub Powell, jeden musi odpalić by Heat mieli szansę w meczu z poważnym rywalem. Tym razem było 3/13 zza łuku, do spółki. Graczem meczu Paolo Banchero, autor 27 punktów 8 zbiórek i 7 asyst:

Na koniec jeszcze aktualna tabela NBA po rozegraniu 82% meczów rundy zasadniczej: 

Ciekawostkę stanowią Sacramento Kings, którzy (chcąc nie chcąc) wygrali cztery z ostatnich pięciu meczów! Nie chcieli, ale są tak przeorani kontuzjami, że grają w ośmiu a nieszczęsny DeMar DeRozan (średnia w owych pięciu grach: 29.8 punktów przy 62% z gry) czy Precious Achiuwa spędzają na placu pod czterdzieści minut. Co im powiesz? Nie trafiaj do kosza? Trener, który otwarcie by tak powiedział do zawodnika, zostałby zwolniony dyscyplinarnie, haha. 

Dziś w meczu na szczycie Kings pokonali niedobitki Utah Jazz (DeRozan 41 punktów 11 asyst), a tym samym spadli z pierwszego na czwarte miejsce w loterii draftu. Zgodnie z obowiązującym regulaminem, statystycznie nie mają już 14%, ale 12.5% na top pick i nie 52% ale 48% szans na wybór w pierwszej czwórce. Komentarze zostawiam Wam.

Jak się „tankuje” demonstrują Wizards czy Pacers, łącznie 24 porażki z rzędu… Szkoda na pewno Golden State Warriors, którzy mimo dużego grona sympatyków, boleśnie spadają w rankingach. Poza grą pozostają kontuzjowani między innymi: Stephen Curry, Jimmy Butler, Draymond Green, Al Horford, Kristaps Porzingis, Moses Moody. Zespołem przewodzi obecnie Gui Santos, którego nie jestem pewien czy rozpoznalibyście na zdjęciu, mam rację? 

Trzymajcie się ciepło, Patronami odcinka są Rzu Marcin, Demg, Kudelok, MKowal2 oraz Kuba Malik. Moje uszanowanie Panowie, dzieki! B

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Qrcze super się oglądało La vs Denver , Lebron widać pogodził się z tym i dopasował, ze już nie jest drugą opcją a został trzecią i trochę zaczął jak za czasów liceum grać w futbol, bo w każdym meczu łapie przyłożenia, które jak przystało na mecz koszykówki kończy wsadem , ale to wszystko.zacnie mimo wszystko wygląda i takie LA miło się ogląda

    (13)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Świrów w sensie zapaleńców? 😁

    Gratulacje dla Olka i uznanie dla żony i Ciebie, za takie wsparcie. Miło się ogląda takie obrazki

    (13)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    W żadnym wypadku nie punktuje błędów, ale warto wspomnieć o dwóch gwizdkach akcja po akcji murrayowi, który może nie błyszczał, ale jak wiemy, końcówki lubi wziąć na bary, analogicznie luka miał 5pf i ” jakoś dotrwal”
    Głównie dzięki kluczowym trójką Gordona denver na przekór wszystkim wrócili do gry.
    Nie wiem czy przez czapkę, ale młody wygląda jak balkanski koszykarz 😀

    (7)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Ta właśnie, szczególnie ten ostatni na Lebronie to już było przesadzone, aczkolwiek powtórek nie oglądałem. Jeziorowcy imo mieli momentum po doprowadzeniu do dogrywki, a Nuggets już chcieli zawijać się z parkietu. Tak czy siak Lakers mogą być ciągnięci za uszy w regularnym, ale PO ich zweryfikuje.
      PS. Gratulacje dla syna i rodziców! Szacun za dyscyplinę w takim wieku!

      (1)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    czyli na wschod pojda 2 kluby – ktoś z zestawu Min, Memphis, może New Orelans … i na tu i teraz Min byłoby 4 na wschodzie 😉 a pewnie wyżej bo więcej spotkań we wsch konf i do central div ? (pistons-cavs-bucks-bulls-pacers-wolves)

    (0)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Jeden zespół z zachodu na wschód i wtedy zrobi się 14/16 i dodają dwa na zachodzie, a propos dywizji to widziałem gdzieś że mają być 4 na konferencję po cztery zespoły. Pewnie też umożliwi im to skrócenie sezonu, bo ostatni duzo się o tym mówi

      (0)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Było pytanie o składa usa na igrzyska najbliższe. To ja się spyta o skład francji. Czy to nie bedzie powtórka finału z ostatnich igrzysk?

    (1)
    • Array ( [0] => administrator )
      Odpowiedz

      To prawda, zabrakło go jedynie z Nowymm Jorkiem, u niego nie ma kontuzji tylko trudna do zdiagnozowania „infekcja”?

      (2)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    bartek nie męcz młodego niech się cieszy z dzieciństwa jeszcze zdąży wejść na poziom profesjonalny, daj mu przestrzeń do bycia po prostu dzieckiem zamiast pretendentem do mistrza świata w szachy. Wiem co mówię

    (0)
    • Array ( [0] => administrator )
      Odpowiedz

      Przecież właśnie to napisałem, zrezygnowaliśmy z bycia pro, szachy mają dawać radość i dopóki dają, będziemy z tego czerpać pełnymi garściami.

      (11)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Pytanie, kogo admin wybiera
    Anthony Davis czy Dwight Howard , kto by więcej dał zespołowi? oczywiście mówimy w prime

    (2)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    „… where you want to go, how you want to get there,
    We can travel by boat, we can travel by air,
    Take a trip to the Bahamas baby, I dont care,
    Just as long we are together, how you want to get there…”

    (0)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    rockets-lakers … Bron dostaje mało akcji rzutowych, choć % miewa solidny 7/13 (za trzy 1/3), AR 5/18 (za trzy 0/8), Luka 14/27 (za trzy 4/12)… i nadal 33min, czy Lakers nie adaptują gry, jak ktoś cegli? czy LBJ ma mieć taką rolę? czy ma to sens, jak ktoś ogląda cały mecz (np. łątwe punkty, czy o co chodzi ,bo patrząc w te cyfry średni sens)… swoją drogą KD często w mediach i na forach w miarę chwalony z LBJ besztany a cyferkami bardzo podobnie (zwł. w przeliczeniu na tyle samo minut)

    (3)

Komentuj

Gwiazdy Basketu