Najciekawsze ksywki NBA

#Kevin Durant

Durantula i Slim Reaper to dwa najczęściej spotykane przydomki tego gracza. Co ciekawe, KD nie lubi być określany tym drugim, będącym połączeniem jego fizjonomii i określenia „Kostucha” (ang. Grim Reaper). No cóż, przez czas kiedy pauzował, niektórzy zdążyli zapomnieć jakim ponurym żniwiarzem potrafi być Durant…
[vsw id=”3GbVIutc0w0″ source=”youtube” width=”690″ height=”420″ autoplay=”no”]
#Clyde Drexler

Ta grafika mówi wszystko. Clyde the Glide, jak nikt inny potrafił szybować nad głowami rywali.
[vsw id=”FNLo5scQ0XA” source=”youtube” width=”690″ height=”420″ autoplay=”no”]
#Nik Stauskas

Zawodnicy o trudnych dla przeciętnego anglojęzycznego zjadacza chleba nazwiskach nie mają w NBA łatwego życia, ale czasem obraca się to na ich korzyść. Tak było w przypadku Stauskasa, którego nazwisko „przekręciła” funkcja automatycznego dodawania napisów w TV. Kiedy za pośrednictwem jednego z dziennikarzy do internetu trafił poniższy screen, nie było już odwrotu:

#Gilbert Arenas
Znany był jako Agent Zero (z powodu numeru) i jako „Hibachi”. To drugie nic nie znaczy, po prostu sobie to wymyślił, jako okrzyk, kiedy piłka mu siedziała…
[vsw id=”IiSH5H3eRj8″ source=”youtube” width=”690″ height=”420″ autoplay=”no”]
#Robert Traylor
Ze względu na gabaryty ten zmarły już koszykarz określany był mianem „Tractor”. Niech Was jednak nie zmyli jego sylwetka, która w najlepszych czasach prezentowała formę a’la „późny Barkley”. Jak trzeba było to i pofrunąć potrafił i obręcz urwał…
[vsw id=”1KGT-SYUytQ” source=”youtube” width=”690″ height=”420″ autoplay=”no”]
CZYTAJ DALEJ >>










Dwa razy dodaliście Anfernee “Penny” Hardaway.
Najlepsza ksywka to ,,Magic”, bo wyparła nawet imię Johnsona 🙂
King Kong jest ksywką wymyśloną przez polskich dziennikarzy i nie jest ona stosowana za Oceanem.
Z tego co czytałem wcześniej przydomek The big Ticket wziął się właśnie od tego kontraktu, a nie od przeprowadzki do Bostonu.
Robak 😀
Gorswag
Ja tam często mówię Kurczak na Stepha, Rondel na Rajona, albo Garnek na KG 😀
Ogólnie wydaje mi się, że każdy większy kibic NBA nazywa zawodników po swojemu i tych ksywek jest nieskończoność 🙂
Z określenia „Zabójca o twarzy dziecka” najbardziej znany był Isiah Thomas, prawdziwy Bad Boy 🙂
@up:prawda, mówili też na niego Zeke.
Corey Maggette „Bad Porn”
BLC jak można było pominąć Big Ben’a?, Kilka z jego ksywek:
Big Ben, Bulu, Beast from the East, Beast, Debo…
czekam na kolejny artykuł 😉
Anthony „Monobrow” Davis
co do Curry’ego to bardziej pasuje BFK (Baby Face Killa) ;D
kawal zkurfiela byl z tego Birda, swag w latach 80 – thug life
BLC aż dziwi mnie, że tego nie wiedziałeś. The Big Ticket to pseudonim, który KG otrzymał po podpisaniu największego w ten kontraktu w lidze coś ok 126 milionów jak na tamten czas to był taki kamień milowy w wysokości kontraktów.
Dziwi mnie to, kojarzenie KG z Bostonem, jak dla mnie KG został wybrany w drafcie przez MT, grał tam przed 12 sezonow, a 13 poleci mu teraz. Jak dla mnie KG od zawsze był wilkiem i Nim pozostanie. Pamiętam tamten czas, w tedy też Boston był dzisiejszą Philadelphia i grałą ogony kilka ładnych sezonów. Następnie DA ściągnął 2 gwiazdy dużego formatu dużo wcześniej niż zrobiło to Miami, ale to Miami dostało się za budowanie w ten sposób składu. Przeciez trzeba byc hipokrytą by tego nie widzieć.
A hipokryta znaczy coś innego niż ci się wydaje. Miałes na myśli słowo ignorant. Ale to już trzeba być ignorantem,żeby tego nie wiedzieć;)
jason „white chocolate” williams
dwyane „the flash” wade
frank „the tank” kaminsky 😀
moja ulubiona ksywa to też Magic, a z tych bekowych to „Human victory cigar” na Milicića:)
All3 mieszasz fakty. The big ticket mówiło się o KG w Minnesocie bo zartowano, że to jest gość, który sprzedaje im wszystkie bilety na mecze,że dzięki niemu ludzie przychodzą, a nie z powodu kontraktu (o którym też pisze w arcie). Ale ksywka została spopularyzowana dopiero w Bostonie, tak jak napisałem, kiedy stwierdzono że KG będzie ich przepustką do mistrzostwa
@BLC miałem na myśli po podpisaniu nie z powodu podpisania kontraktu. W tedy właśnie ten pseudonim do KG przylgnął. Widziałem, że jak uderzę w stół to nożyce się odezwą trochę zrobiłem to specjalnie. Nie było moją intencją wyzywac Cię od ingnoratów, ani od hipokrytów, mimo że tego użyłem. Jestes mądry gośc, a słowo hipokryta miało kontekst dla kibica(ów) Bostonu;P Zaraz Ci wytłumacze o co chodzi: Jak rzucisz pamięcią to zauważysz, że kiedyś kliku kibiców w zażarty sposób krytykowało Heat za stworzenie big 3 pamiętam hejt był niewyobrażalny i tutaj również byli to kibice m.in bostonu, a przeciez zapomnieli że to Boston stworzył pierwsza Big 3 i jakos kibice Heat jak i innych druzyn nie krytykowało tego posuniecia. To samo tyczy sie KG dziwna sprawa by zawłaszczac tego zawodnika. W kibicach Bostonu jest tyle hipokryzji, że az mnie dziwi. Zielona krew itp sorki, że jest cięty na ta zieleń;)
za SIKids.com:
„In 1995, Garnett made the leap from Farragut Academy high school to the NBA and carried his nickname with him. He referred to himself as „Da Kid” his first season, fitting for a 19-year-old rookie. Garnett’s game advanced quickly, and soon Da Kid had become the Big Ticket and was earning big dollars (he signed a 6-year, $126 million deal with the Timberwolves in 1997).”
„ Czy to fair, że Michael Jordan, po zdobyciu swoich trzech pierwszych tytułów z Chicago, miał na swoim koncie mniej kasy z tytułu swojej sześcioletniej wówczas gry w NBA ” – chyba coś nie pykło. MJ po zdobyciu 3 tytułów był w lidze od 9 lat…