Mistrzowie NBA przypilnowali temat | Bad Boy Wembanyama

38

Od pięciu do dziewięciu nieprzespanych nocy czeka jeszcze kibiców NBA. Tyle meczów pozostało do rozegrania w sezonie 2025/2026. Na placu boju pozostały trzy zespoły, a oto jak najwięksi bukmacherzy oceniają ich szanse, szanse na sięgnięcie po mistrzowski tytuł oczywiście: 

  1. Oklahoma City Thunder 60.8%
  2. New York Knicks 30.3%
  3. San Antonio Spurs 15.4%

Zdziwieni? Chyba nie, a wszystko po wydarzeniach minionej nocy, o których zaraz Wam opowiem. Patronami odcinka są Piotr Kaleta, MKałużniak oraz WWOn, pozdrawiam i zapraszam do lektury. b

OKC Thunder 127 San Antonio Spurs 114 [3-2]

Zacznijmy od tego, że Reggie Miller musi zniknąć z anteny. Jeśli jeszcze raz usłyszę generyczne „Oh my Goodness” serwowane przy każdej możliwej sytuacji, obiecuję, że wyrzucę laptopa przez balkon. Dobra, wyrzuciłem to z siebie. Zacznijmy jeszcze raz, zacznijmy od tego, że bardzo trudne w odbiorze było to widowisko, wymagające znajomości niuansów gry albo silnego zaangażowania emocjonalnego.

Nie będzie chyba wielką przesadą gdy napiszę, że „pierwsze skrzypce” grali arbitrzy. Odgwizdano aż 51 przewinień, po których przyznano aż SIEDEMDZIESIĄT rzutów wolnych, z czego 29 FTs (! rekord sezonu !) przypadło na drugą kwartę. Na dodatek, większa niż zazwyczaj liczba decyzji sędziowskich po czasie okazała się nietrafiona (postanowiłem, że nie będę ich wypunktowywać), ale czy gwizdki wypaczyły mecz? Nie wydaje mi się.

Niektórzy powiedzą, że sędziowie podarowali mecz Oklahomie wpędzając w foul-trouble przede wszystkim Stephona Castle. Dla mnie to przede wszystkim było nietrzymanie moczu przez młodego, który sam sobie nie pomógł zbytecznym całkowicie hand-checkingiem na własnej połowie. Niech się uczy on np. Andrew Nembharda jak się powinno bronić na całym parkiecie nie wpadając w kłopot z przewinieniami.

Floppers’ party

Cóż, z pewnością przykro się patrzy na flopy (po obu stronach!) choć domyślam się, ze niektórzy z Was oskarżają o to wyłącznie zespół OKC. Kto skuteczniej flopuje? Oczywiście, że OKC, bo są bardziej doświadczeni w tym względzie, ale uwierzcie mi, że San Antonio pod względem wyrachowania w tym temacie, wiele obrońcom tytułu nie ustępuje. Po prostu robią to mniej udolnie. Temat dla komisarza NBA i jego świty: próby naciągania rywali na faul muszą zostać zostać ukrócone, a kary za flopowanie szczegółowo opisane i egzekwowane. Z drugiej strony rozumiem. Kiedy się flopuje? 

Flopujesz, aby zaznaczyć sędziemu kontakt, aby zwrócić jego uwagę. Czasem doza kontaktu, jaką dopuszczają arbitrzy utrudnia albo wręcz uniemożliwia realizację zadań boiskowych, bo przeciwnik przykładowo na sztywnej łapie trzyma cię za biodro. Trwa więc walka na symulacje i próby przyłapania rywala na błędzie, na wyciągniętej nieopatrznie dłoni albo reakcji na zwód. Celowo wchodzi się, przerysowuje kontakt, w oczekiwaniu na przewinienie. Jeden czy dwa takie manewry i obrońca musi się cofnąć, gra się łatwiej. 

Jednak do rzeczy, co właściwie wydarzyło się w tym spotkaniu „na szczycie”. Thunder nie mogli znów skorzystać z usług kontuzjowanych Jalena Williamsa oraz Ajaya Mitchella, więc musieli grać tym, co mieli. Dobrze ich jednak ustawił Mark Daigneault ze współpracownikami. Kolektywną energią pokryli braki w ludziach i wygrali zasłużenie. 

Victor Wembanyama (20 punktów 4/15 z gry 6 zbiórek 1 asysta) wypadł dziś znacznie poniżej oczekiwań, a to z paru powodów.

1/ Thunder zmusili go do wytężonej pracy w obronie, gracz którego krył często stawiał zasłony, a nawet atakował jeden na jeden. Bardzo wymowną akcję dostaliśmy w drugiej kwarcie, Shai pokazał, że Victor może sobie stroić groźne miny, ale nie należy się go bać!

2/ Francuzowi siada wydolność, nie nawykł do rozgrywania pięciu meczów na pełnej intensywności w dziesięć dni. Za słaby fizycznie jest, dużo energii mu schodzi na przepychanki z silniejszym Hartensteinem, a Thunder cały czas ślą na niego nowych ludzi. Nogi zrobiły się ciężkie, spudłował parę łatwych prób wokół obręczy oraz wszystkie rzuty zza łuku (0/5) więc przestrzeni do gry też zrobiło się mniej, a obrona OKC wbiła w gości zęby. Atak pozycyjny rozpoczynał wyżej, niż pewnie życzyłby sobie tego trener, ale jak mówię: pchać się na dół kosztowało siły, których brakowało. 

Generalnie uważam, że poziom energetyczny, jaki Spurs zaprezentowali w Game 4. była / jest nie do utrzymania. Nie dzień po dniu i to także jest kwestia doświadczenia, mam na myśli umiejętność rozkładania sił i rotowanie składem. Na dodatek gracze zadaniowi Thunder trafili swój przydział rzutów, więc mistrzowie grali po prostu swój basket i zasłużenie wygrali. 

De’Aaron Fox, najbardziej wydawałoby się doświadczony starter po stronie San Antonio rozegrał mecz absolutnie brutalny: 4/15 z gry oraz kolejne przegrywane pojedynki indywidualne. Usprawiedliwienie stanowi podkręcona kostka, widać ograniczenia w poruszaniu, więc nie będę się na temat liska specjalnie wytrząsał. Thunder wiedzieli, że ma bombę na kostce, więc go atakowali gdy nadarzyła się okazja. 

Dla kontrastu Alex Caruso ponownie daje recital: 22 punkty 6 asyst 4/8 zza łuku 3 przechwyty. W pięciu meczach finałów konferencji wkleił już San Antonio 18 trójek będąc jednocześnie kluczowym ogniwem obrony. 

X&O’s

Jednym z filarów ataku pozycyjnego Thunder w tym meczu był tzw. empty side pick and roll. Hartenstein stawia wysoką zasłonę dla SGA (zauważcie kąt pod którym tę zasłonę stawia, to nie jest przypadkowe, obrońca ma pójść koniecznie NAD). Po zasłonie zejście na dół i zastawienie się głęboko w polu trzech sekund. W tym samym czasie Shai bierze rywala na plecy (hostage dribble) i czyta co zrobi Wembanyama, czy się określi, czy wyjdzie w górę czy zostanie na miejscu. Chodziło o to, aby wykreować sytuację w przewadze 2 na 1, co kończyło się rzutem z półdystansu, podaniem w środek albo odegraniem po skosie do wolnego kolegi: 

Aktywność ofensywa Hartensteina (12 punktów 15 zbiórek 4 asysty) pozwoliła ruszyć Wemby’ego z posterunku, zmusiła do aktywności, rotacji, myślenia, stworzyła dodatkowe opcje gospodarzom.

Shai Gilgeous-Alexander (32 punkty 9 asyst 6 strat 2 przechwyty 1 blok) jest nie tylko motorem napędowym obrońców tytułu, naczelnym floperem NBA oraz samo-nakręcającą się, auto-motywującą supergwiazdą koszykówki. Gwarantuję, że nie doceniacie jego walorów defensywnych. Ma świetny timing jako obrońca z pomocy, zamyka przestrzenie, ma aktywne ręce oraz zasięg, który pozwala mu na „contest” przynajmniej części rzutów. W odróżnieniu od wielu innych gwiazd, ten chłop gra po obu stronach parkietu. 

To jedna z rzeczy, którą u niego podziwiam. On sam wyciąga wnioski i dokonuje poprawek w trakcie trwania meczu. Rzadko się zdarza, aby przez całe spotkanie mu nie szło, cały czas pozostaje aktywny, cały czas ma tę samą energię, nigdy się nie poddaje, oddziela szum z zewnątrz, pozostaje skupiony [Mark Daigneault na temat SGA]

To prawda, panowie Shai i Brunson jeśli chodzi o zdolność koncentracji, to liga światowa, jak Derek Fisher czy Kobe Bryant przed laty. 

Julian Champagnie zaliczył bardzo efektywną strzelecko partię (22 punkty 8 zbiórek 4/8 zza łuku 3 przechwyty) ale jak to często bywa w naturze, co jeden znalazł, to drugi musiał zgubić, więc tym razem Devin Vassell wypadł przeciętnie (2/11 z gry 4 asysty). 

Too inexperienced!

Stephon Castle i Dylan Harper pokazali wielką niedojrzałość. Mówię o głupich faulach na połowie rywala, zbyt szybkich i chaotycznych próbach sforsowania obręczy oraz kolejnych stratach. 

  • nie można wjechać z piłką na piąty metr i się odwrócić tyłem do obrońcy
  • nie można jechać kozłem wprost w rywala licząc, że się rozstąpi
  • nie można rozpędzać się do 90km/h oraz podawać na pamięć
  • nie można nonszalancko kozłować przed sobą mając na biodrze Alexa Caruso

Nie w takim meczu! Przecież to wszystko były, tak zwane live turnovers, po których Thunder zdobyli w sumie 22 punkty. Oczywiście, że OKC także nie ustrzegło się błędów, ale w obliczu absencji na koźle, tu San Antonio miało mieć przewagę.  Próby szybkiego przejścia z obrony do ataku również nie miały odpowiedniego spacingu, dużo tu jest jeszcze do poukładania, mam na myśli obóz Spurs oczywiście.

Bo to przecież „etyczna koszykówka” 

Już po meczu, starterzy San Antonio schodzą z placu, Wemby szepcze coś na ucho panom silnorękim: Bismackowi Biyombo i Masonowi Plumlee. Wkrótce obaj brzydko sfaulują Jareda McCaina, posyłając trzydzieści kilogramów lżejszego rywala na ziemię. Wyeliminowanie 22-letniego McCaina przy jednoczesnym braku dwóch innych ball-handlerów, oznaczałoby dla OKC poważne kłopoty. 

Wemby po meczu nie będzie rozmawiał z dziennikarzami, bo taka z niego „święta krowa” NBA. Cholera za wcześnie i za mocno próbuje stać się królem parkietu. Z niego taki bad boy, jak ze mnie baletnica. Uśmiać się idzie: 

Przyjrzyjcie się też uważnie momentowi, w którym odnowiła się kontuzja J-Duba. To jest ta „etyczna koszykówka” San Antonio pełna szlachetności i zasad „fair play”, o której jest mowa? Jedni i drudzy grają nie do końca czysto!

 

Nie mówię Wam komu macie kibicować, ale proponuję nie narzekać wyłącznie na jedną ze stron, bo druga nie jest wcale lepsza. Thunder są dla mnie zespołem znacznie lepiej ułożonym, doświadczonym i wszechstronnym, im się powtórka z NBA Finals należy i chciałbym, aby tak się stało. Zobaczcie na ten ruch piłki i bądźcie łaskawi przynajmniej docenić synergię tej zadaniowej, świetnie dobranej grupy.

Powtarzam, na San Antonio przyjdzie czas, oni zdominują ligę w kolejnych latach tak mocno, że jeszcze Wam zbrzydną, haha. Miłego wieczoru! Jutro druga część Q&A, zapraszam. BG

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    O kurde myślałem że tylko mnie wkurza Miller na majku. Jeszcze w obstawie z Jamalem i Trinico a’ka przydupas Collinswortha. Nie da się tego słuchać, zero ekscytacji i totalnie nieodzwierciedlające sytuacji na parkiecie komentarze, to jest dramat, że np. odstawili Candance Parker z D-Wadem i Harlanem, a dają takich dinozaurów do komentowania najlepszej serii tych PO. Też musiałem to z siebie wyrzucić, pozdro wszystkim.

    (6)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Reggie to jest pyda na pasku Klutch’a i nie ma nic ciekawego do powiedzenia..
      Kiedyś szanowałem zioma, bo był walczak, a teraz pieprzy od rzeczy i wciąż o LbJ nawija…

      (0)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Pierd….ic tych obesranców z OKC banda cwaniaczków , moje pytanie Panie Redaktorze!? Kto rozpoczął tą wojnę! Spurs! Jedziemy z tym [xxx] które jest faworyzowane przez sędziów i samego komisarza.

      (-1)
      • Array ( [0] => administrator )
        Odpowiedz

        Haha, myślę, że komisarz NBA to by wolał w finale akurat oglądać Wemby’ego, który ma wielokrotnie większy potencjał marketingowy, świeżość, budzi naturalną ciekawość z racji warunków fizycznych no i ma międzynarodowy fanbase będąc z Francji.

        (1)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Przecież od 22 lat jest zabroniona w NBA gra kontaktowa i nie ma żadnej fizycznej obrony, którą mieliśmy w latach 80′, 90′ i samym początku XXI wieku. Głównym powodem była niska oglądalność finałów po erze rozpadu Chicago Bulls z Jordanem, a kulminacją tego były finały 2003. Zmieniano więc przepisy ograniczające możliwości obrońców, a faworyzujące graczy ofensywnych. Lebron James całą karierę grał w NBA bez fizycznej obrony, gdy Kobe Bryant grał w obu erach i dopiero w lidze bez fizycznej obrony notował zdecydowanie najlepsze sezony pod względem średniej punktowe.
    Taki ciekawy komentarz znalazłem w sieci 🙂
    Co wy na to?

    (12)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      To niech sędziowie gwiżdżą FIZYCZNĄ obronę, a nie lekkie smyrnięcia czy flopy. Mają w NBA setki kamer na parkiet, technologię 360 która im pozwala zagrania odtwarzać z dowolnego kąta, a sędziowie nadal potrafią nie odgwizdać ewidentnego faulu stojąc 2 metry od zdarzenia.

      Oczywiście, że nikt nie chce oglądać baletu z latawcami, dlatego najlepiej go wyeliminować niezależnie od tego która drużyna go popełnia. A im zawodnicy częściej to popełniają, tym większe cięgi – pomnożone przez poziom umiejętności danego gracza – będą dostawać od kibiców za polowanie na faule/upadanie po byle kontakcie, bo wszyscy doskonale wiemy że potrafią (harden, shai) zdobywać punkty bez takich soft-ass sztuczek.

      (15)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Mają pierdyliard kamer, prawda
        Ale gdyby jeszcze mecze miały być dodatkowo przerywane niemal co chwila na „var” – a i tak przerwy już są niemal co chwila plus niekończące się czasy reklamowe – to byłby to „produkt” już totalnie nieznośny do oglądania

        (3)
        • Array ( [0] => administrator )

          AI zaraz ogarnie wszystko. Czerwona albo zielona lampka przy aucie albo flopie i nie trzeba będzie przerw.

          (5)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Przykre jest widziec te nieczyste zagrania Spurs a potem czytac w necie te powielane komentarze o sedziach, shaiu itd

    I co innego jest przekraczac granice w walce o pozycje 2 centrow, a co innego dostac cios w plecy od osilka ktory wszedl jedynie z zamiarem zrobienia krzywdy

    (-2)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Myślę, że to co teraz wyczynia Spurs z typu faulujący Plumlee uważam, że jest to zwyczajnie frustracja na to co mogli dotychczas OKC i starają się odpowiedzieć w taki sam sposób. Może i naśmiewasz się trochę z ,,bad boy” Wembyego, o wiele bardziej wolę takie podejście do gry, charakternej niż np. brak jakiejkolwiek charyzmy u gwiazd typu Tatum, Harden itp. W tej serii wolałbym jednak Spurs dalej, ale nie chodzi o to co bym wolał i zapewne przejdą OKC.

    (27)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Pytanie do Q&A, gdzie widzisz Kawhi w następnych latach ? Zjazd do bazy w clippers czy jednak szukanie transferu? Pozdro

    (6)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak SAS przepracują ta porażkę i być może przegrana serie pokaże jakim są zespołem. Czy Bulls bitymi przez Bad Boys, którzy z każdą porażka byli silniejsi aż w końcu wygrali czy Magic których rozjebali Rockets i nic już nie było jak dawniej i chwilę później nie było zespołu. Play offs mają to do siebie że skauting wchodzi na wyżyny, zmęczenie stres i kontuzje dojeżdżają wszystkich i mistrzem zostaje nie ten kto na papierze ma najlepsza drużynę ale ten kto potrafi najlepiej i najdłużej gospodarować tym co ma. A jak masz kogoś o metalu Jordana to masz dodatkowy bonus. Mam nadzieję że czeka nas 9 arcyciekawych gier i taki g5 sie juz nie powtórzy.
    PS liczę że to nie ostatnia seria między tymi drużynami. Od zawsze takie rywalizację robią dobrze lidze i widowisku. Graczom życzę zdrowia a sędziom bystrego wzroku i umiaru.

    (7)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Męczy mnie to, że czego nie obejrzę albo nie przeczytam na temat serii Spurs-OKC to w sekcji komentarzy pojawia się stałe najeżdżanie na Thunder. Możesz nawet pokazać nagranie, gdzie widać jak gracze Spurs w brudny sposób traktują rywali, a i tak w komentarzach znajdzie się apologeta, który stwierdzi, że OKC i tak się należało.

    Otóż nie, nie należało się.

    Jestem kibicem OKC. Nie podobają mi się flopy. Ale umyślna próba kontuzjowania gracza drużyny przeciwnej to chyba jednak trochę wyższa kategoria przewinienia, nie?

    Nie podoba się, że gwiżdżą flopy? To pretensje do typa z gwizdkiem, a nie wymierzanie sprawiedliwości samemu na parkiecie i jednoczesne płakanie jakie to OKC jest złe.

    Kolejny mecz chyba oglądam zamknięty w piwnicy i zajrzę na jakieś skróty lub podsumowania dopiero za parę dni, bo serio ludzie dostają masowej histerii i toczą pianę z ust, jak tylko OKC wygra jakikolwiek mecz.

    (-1)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      „Nie podobają mi się flopy. Ale umyślna próba kontuzjowania gracza drużyny przeciwnej to chyba jednak trochę wyższa kategoria przewinienia, nie?”

      Lu Dort, mówi to panu coś, panie 000?

      (8)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Jak najbardziej. Też nie lubię tych brudnych zagrań Lu Dorta. Chociażby podstawienie nogi Jokicowi. To było bardzo niebezpieczne i uważam, że powinien dostać za takie zagranie kilka meczów zawieszenia.

        (3)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Młody jest orany od początku do końca przez kolejnych silnorekich OKC, jak sam piszesz rzucają na niego kolejne siły,nonstop jest przepychany, atakowany i falulowany na zmiane, do tego ma włożone na plecy i obronę i atak swojego zespołu i Ty sie dziwisz,ze po słabszym meczu,który zapewne zadecydował o awansie, usiłował sie wreszcie postawić, czy do dziennikarzy nie wyszedł??? Proszę Cie… to samo Harper, czy Castle, pokaz mi innych debiutantow / drugoroczniakow, którzy na tym poziomie ciągną gre vs stare wygi, mistrzowie! Wiadomo,ze masa błędów będzie i w tym właśnie cala nadzieja okc! 😉 ze jeszcze sa niegotowi.

    A okc pelen szacun, shaia właśnie mega defensywnie doceniam, wśród zalewu one way stars on jest mega kozakiem, co z resztą też czyni ich tak mocnymi, nie ma słabego goniwa,co więcej odda niż nawrzuca

    Swoja droga bardzo jestem ciekaw jak brunson sobie poradzi w finale w defrnsywie,bo będą w niego walić wszystko, nie?

    (15)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Tbh w całej serii Wemby nie otrzymał nawet pół brutalnego faulu; no może raz go holmgren za rękę ciągnął w dół w Game3, ale to tyle i tam nawet nie było cienia niebezpiecznego zagrania. Gra jest ciągle na kontakcie i nie ma co tu narzekać, a że chłop jest slednermanem, to istotnie odstaje fizycznie od niektórych „osiłków”.

      Co innego jak dwóch nic nieznaczących 7footerów próbuje celowo uszkodzić McCain’a, który de facto jest jednym z pięciu (obecnie) autorów sukcesu Thunder.

      (-3)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Brunsona szybko nie złamią, twardy jest, będzie walczył do ostatniej kropli energii. Bardziej mnie zastanawia ile wytrzyma taki KAT, akurat jemu to będzie bardzo łatwo odebrać ochotę na zapasy w błocie.
    Pozdrawiam

    (8)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      jednocześnie jest różnica będąc wypoczętym (knicks) z dłuuuuugą ławką, pewnie gorsą od okc, ale są (jak trzeba od brudnej roboty), no i to jest max 7 spotkań, to nie wizja całęgo sezonu… mini turniej ze spurs udźwignęli (1 spotkanie)

      (0)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    San Antonio czują się pewnie, widać że mają więcej talentu od OKC ale nie potrafią przekuć tego w wygraną. Są młodzi i przez to przegrywają.

    (-7)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      doświadczeniem tak, ale wiekowo statystycznie okc prawie o 1 rok młodsze (średnie wieku zawodników, okc są chyba nr 5 w całej lidze)

      (0)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Mnie jednak ta seria zawodzi
    Z wyjątkiem pierwszego meczu w pozostałych emocje kończą się niestety dość szybko

    (10)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Moim zdaniem z kolei to jest tylko interpretacja tego, co się wydarzyło. Nikt nie mógł zakładać, że po popchnięciu J-DUBA ten naderwie dwójkę po raz kolejny, a poza tym Biyombo trafił blokiem w McCaina i zdaje się, że nie mieli na celu nikogo kontuzjować, tylko zaznaczyć się fizycznie jak to lubimy mówić. Nikt o zdrowych zmysłach nie chce połamać przeciwnika. I działa to w obie strony, chodzi o to, aby wejść do głowy, aniżeli wyrządzić realną krzywdę.

    (0)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Dziękuje Panie Adminie za głos rozsądku w naszych domach. W końcu ktoś kto ma jakieś zasięgi wypowiedział się w sposób kluczowy dla poprawy odbioru rywalizacji obu tych drużyn.

    Nasi rodacy usilnie szukają swoich bohaterów w postaci (najcześciej) europejskich graczy w NBA, stąd taka fascynacja Jokiciem, Luką czy właśnie Wembym, bo jakoś tak bliżej nam do nich, bo to „prawie nasi”. Szkoda niestety, że ta fascynacja często prowadzi do bezrefleksyjnej krytyki (czytaj hejtu) i wypaczania całego tego widowska.

    Jest to ważny post, dziękuję raz jeszcze.

    (-2)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    SAS zawsze stosowało brudną grę i flopy, to była filozofia obrony Popa, więc nie rozumiem zaskoczenia.

    (-5)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Wemby mi zaimponował,pokazał jak bardzo nienawidzi i nie chce przegrywać.Jakie to odświeżające po tej błazenadzie grzecznego Edwardsa gratulującego rywalom.Więcej takiego sportowego skurwysyństwa poproszę! To jest tej lidze cholernie potrzebne

    (5)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja się dziwię, że dopiero teraz w szeregach Spurs zaświtało im, że oni też mogą się odgryźć chamskim zagraniem.
    O jakieś 3 mecze za późno, moje kochane baletnice. Playoffy są brudne i chamskie. Deal with it. Powinni Bismarcka i Plumleya wpuszczać pod koniec pierwszej kwarty na mały przesiew. Chamskie? Jak najbardziej. Ale etyka zawsze przegra z ku**stwem.

    (5)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Wyłączyłem mecz w połowie , bo tego się nie dało oglądać. W następnym meczu sędziowie przestaną gwizdać każde dotknięcie i będzie 3:3 o ile spursi psychicznie nie kapitulują. Niby fajnie game 7 , tylko jakiej jakości to były gry . Oprócz pierwszej genialnej , linia sędziowania przechyla szale zwycięstwa raz w jedną raz w drugą.

    (11)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    Naprawde mozna miec az takie klapki na oczach
    Wemby 2 osilkom szepcze cos na ucho i zupelnie prypadkiem ci dwaj chwile pozniej brzydko, zwlaszcza ten pierwszy wyjatkowo chamski strzal w plecy plumleego, fauluja mcCaina

    Co do SGA rowniez go szanuje za to ze gra po obydwu stronach parkietu, z tego tez powodu bardzo mnie mierzą takie zachwyty nad Jokiciem i widok jak np w serii z minnesota sie cofal w obronie

    (-5)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      W sezonie regularnym SGA mało co robi w obronie, a wpływ centra na defensywę zawsze będzie większy niż rozgrywającego. Samymi zbiórkami Joker bije na głowę wpływ na defensywę SGA. Shai jest lepszym obrońcą relatywnie do swojej pozycji, ale ogólnie mniej daje w obronie od Jokicia. Mam nadzieję, że pomogłem ^^

      (0)
  19. Array ( )
    Odpowiedz

    Tymczasem komisarz o sedziowaniu:.
    NBA Commissioner Adam Silver recently stated that the league’s officiating is „incredible.” While acknowledging that refs can be fooled or miss calls, Silver defended them as elite professionals during a May 2026 interview on The Pat McAfee Show, despite ongoing criticism from fans and coaches regarding flopping.

    (1)
  20. Array ( )
    Odpowiedz

    Ciekawe czy Spurs nie będą sobie pluć w brodę, że nie poszukali kogoś kto gdzieś tam udowodnił, że zna się na rzeczy na trenera po odejściu Popa. Wiadomo, że na przeciwko jest OKC, ale Johnson miał być specjalistą od ofensywy, a po tej stronie parkietu wygląda to tragicznie. Większość punktów zdobywana po indywidualnych akcjach, w których atleci Spurs wykorzystują przewagi fizyczne, ale jakiejś myśli przewodniej w tym nie ma i raczej mało zdobywają łatwych punktów, a często te akcje są rozwleczone i w ostatnich 5 sekundach oddają nieprzygotowane rzuty. Zagrywki po czasach ma dobre, ale Deignault go w tej serii wybitnie ogrywa. W Spurs wychodzi też brak mocnej czwórki, która mogłaby trochę odciążyć Wemby’ego i dawałaby możliwość grania niską piątką, bo o ile Kornet sprawdzał się w sezonie regularnym tak w tej serii Spurs z nim na parkiecie wyglądają tragicznie i choć fanem Socjalna nie jestem to nie wiem czy by się teraz Spurs nie przydał, bo trio Biyombo, Olynyk, Plumlee to porażka kadrowców Spurs (jednego weterana (Olynyk, bo coś tam rzuci za 3) na pozycję rozumiem, od biedy dwóch, ale trzeci jest im tak niezbędny jak bracia Giannisa w Milwaukee)…

    (0)

Komentuj

Gwiazdy Basketu