NBA: Boston przerywa serię Cavaliers | rookie Lakers ustanawia rekord | Embiid usłyszał co musiał

Sponsorami odcinka są… szukam, ale nie znajduję, może za mało regularny byłem ostatnio, może to przedświąteczne zaciskanie pasa. Nie szkodzi!! B
Cavaliers 117 Celtics 120
Cleveland pokonane po raz pierwszy w tym sezonie. Od wejścia nadziali się na trójkowe szaleństwo Celtics, przegrywali już 21 punktami i chwała im za walkę do końca. Wyrównana końcówka pomimo bajecznej skuteczności mistrzów NBA świadczy o ich wielkim potencjale, oczywista oczywistość.
Natomiast, czy to się komu podoba czy nie, chwała zwycięzcom: 5/11 zza łuku w pierwszej kwarcie, 9/11 zza łuku w drugiej kwarcie (!!!) 5/10 zza łuku w trzeciej kwarcie i dopiero na koniec obniżenie lotów, o ile można tak nazwać skuteczność 3/9 z dystansu. Podczas przerwy widziałem jak trener Joe Mazzulla mówił do Jaylena Browna: „słuchaj, nie obchodzi mnie, rzucasz i się nie zastanawiasz, jasne? hej! jasne? OK”
To ciśnienie na arytmetykę i przekonanie, że trzy bite nawet na 35% jest lepsze (i mniej męczące) niż gra za dwa przy 50% skuteczności, trzeba tylko zachować odpowiedni wolumen. Sami sobie przeliczcie. Trójki w proporcji 70/30 do rzutów za dwa, taka jest przyszłość koszykówki, niestety.
W szeregach Cavs wyraźnie brakowało mi stopera Isaaca Okoro, bo momentami Jayson Tatum (33 punkty 12 zbiórek 7 asyst) poczynał sobie aż nazbyt bezczelnie. Chciałbym widzieć nieco mniej forsującego temat Dariusa Garlanda (3/21 z gry) – pewność siebie to ważna cecha, ale gra się aby wygrać, a nie dla siebie. To i może nieco więcej entuzjazmu / energii po stronie np. środkowego Jarretta Allena, nawet jeśli przychodziło mu raz po raz patrzeć jak rywale sieją trzy, nie nadążać i piłkę wyciągać z siatki, to znaczy wznawiać do gry. To jednak rzeczy normalne, Celtics zagrali niesłychanie skuteczny mecz, przez 2/3 spotkania nie zastanawiali się nad taktyką w ogóle, a mimo wszystko dostaliśmy wyrównane zawody.
Donovan Mitchell kocur: 35 punktów 13/29 z gry, maestro gry indywidualnej, a do tego pierwszorzędna zmiana drugoroczniaka Craiga Portera Juniora, cichutki jak trusia, nieśmiały i wycofany, ale co piłki dotknął to zdobywał punkty odważnie zaznaczając się jak to się mówi, zupełnie znikąd. Ścięcie za plecy, trójka, odważna penetracja w środek, asysty, bardzo fajny chłopak! Oba zespoły na dziś powinny reprezentować wschodni finał konferencji i wcale nie wiem na kogo bym postawił. 60-36 w polu trzech sekund dla Cavs!
Hornets 115 Nets 116
W odniesieniu do powyższego meczu, śmierdziuch i bez sensu. Szanuję starania takich ludzi jak Salaun czy Diabate, nawet Ben Simmons (10 punktów 9 zbiórek 5 asyst) wyglądał tej nocy kompetentnie, aktywnie, energicznie biegał, bronił, podawał, ale jednak jest to koszykówka klasy B i to też naciągane. Ciekawostką był Tre Mann pokazujący do kamery swoją zakrwawioną wargę. Faul? Jaki faul?
LaMelo Ball bardzo niewyraźny: 12 punktów 3/13 z gry. Trudny matchup miał, bo Nets zwyczajowo skupiają się w obronie na zatrzymaniu pierwszej linii, ale też widać było swego rodzaju pasywność / brak zainteresowania grą po stronie Melo. W czwartej kwarcie słusznie zdjęty przez trenera z parkietu. Czyżby zmęczenie materiału?
Nuggets 122 Grizzlies 110
Rekordowe, dwusetne triple-double w karierze Russella Westbrooka stało się faktem. Mówiłem, że nadejdzie. Potrzebna była absencja alfy i omegi Denver czyli Jokera, któremu już oficjalnie możemy powiedzieć, urodziło się dziecko, ale niczego to nie odejmuje Russowi, który mimo licznych deficytów, dla młodszych kolegów i nas wszystkich, jest wzorem profesjonalizmu. Żeby każdy tyle z siebie dawał za każdym razem, świat byłby piękniejszym miejscem: 12 punktów, 10 zbiórek 14 asyst. Szacunek panie Russ, nawet jeśli możemy tak powiedzieć, mecz wygrali starterzy pod batutą Jamala Murraya (27/4/6/3/2) i w rytmie podawanym przez Michaela Portera Juniora (24/11/3).
Desmond Bane jaka wpadka: 5 punktów 5 zbiórek 5 asyst 1/10 z gry. Tutaj słowa pochwały należą się przede wszystkim twardo grającym obrońcom jak Christian Braun. Denver dobrze funkcjonuje, zdrowe są fundamenty, wróci Joker to się podciągną w tabeli.
Pelicans 91 Mavericks 132
NBA dwóch prędkości, zupełnie nie przystająca do siebie siła dwóch ekip i chodzi oczywiście o zdrowie, a raczej jego brak po stronie Pels. Poza parkietem Zion, McCollum, Dejounte Murray, Alvarado, Herb Jones, Jordan Hawkins, czyli wszyscy playmakerzy i kluczowi wykonawcy. W efekcie straty, nieporozumienia, jednowymiarowość, kiepskie warunki i energia. Każdemu zgasłby entuzjazm, gdyby od wejścia dostawał papę piętnastoma albo lepiej. Jest tak źle, że do składu zaproszono weterana Elfrida Paytona, pamiętacie? Ma zagrać w kolejnych meczach.
Mavs skoncentrowani, w połowie już nieco rozluźnieni, ale z szacunkiem do rywala. Klay Thompson i Kyrie skuteczni (9/14 zza łuku!) Luka docierający z piłką na trzeci metr, zbiórka opanowana, żadnego wyraźnego zagrożenia.
Spurs 110 Thunder 104
No, zaczyna OKC wychodzić bokiem granie bez centra. Już się rywale nauczyli, skauting poszedł, rozpracowany. Spurs wiedzieli skąd idą podwojenia i jak reagować. Mądre rozegranie Chrisa Paula (14 punktów 11 asyst) który wiedział kiedy przyspieszyć, a kiedy trzymać piłkę. Wysocy gracze Zach Collins i Charles Bassey (24 punkty 15 zbiórek) asertywnie korzystający z przewagi warunków, a do tego znakomicie dysponowany Keldon Johnson (22 punkty 6/12 zza łuku) z ławki.
Thunder mieli swoje momenty tak czy inaczej (Shai 32 punkty 7 asyst 3 przechwyty / J-Dub 27 punktów 10 zbiórek 6 asyst 5 przechwytów) w pierwszej połowie prowadzili dziesięcioma i chyba się dali uśpić, bo jak przyszedł czas na przyspieszenie, wciśnięcie pedału do podłogi, to się okazało, że pozycje może i są owszem, ale trójka nie siedzi (16/53 to ledwie 30%) a Spurs lecący w drugą stronę to wcale nie takie ogórki jak się wszystkim zdawało. W semi-transition wiadomo, że pozycje lepsze się generuje. Tak to wyszło. Dwie porażki z rzędu i niech lepiej rozglądają się za wysokim. Kiedy wraca Hartenstein? Nie prędko. Obłupany talerz biodrowy Cheta Holmgrena także potrzebuje czasu, mayday, mayday!
Bardzo wymownym obrazkiem, niejako podsumowującym spotkanie je to zagranie Stephona Castle. Nie tym razem człowieku!
Jazz 118 Lakers 124
No i na koniec rekord pierwszoroczniaków: Dalton Knecht autorem 37 punktów na 9/12 zza łuku. Oszaleli ci ludzie. Will Hardy celnie zauważył, że cholera „w pewnym momencie wszyscy ludzie na hali wiedzieli kto będzie rzucał, wszyscy… za wyjątkiem naszych zawodników”. A powiem Wam, że ten cały Hardy to też niezły ancymon jest. Jazz wręcz słyną z kiepskiej obrony łuku, co jest nie do pomyślenia zważywszy niezłą przecież mobilność wysokich (Collins, Markkanen, Filipowski).
Knecht to wiadomo, że łapkę ma ułożoną, aż miło popatrzeć jak rzuca. To pewnie dla niego najlepszy dzień w zawodzie (toć w trzeciej kwarcie zdobył 18 punktów z rzędu) gratulujemy!
Other NBA news
Za kulisami inba jest w obozie Sixers. Wspominałem wczoraj, że po meczu panowie przez ponad godzinę nie wychodzi z szatni, były rozmowy. Ze sprawdzonych źródeł wiemy, że Tyrese Maxey miał przy wszystkich powiedzieć do Joela Embiida:
Stary, wiesz że cię kocham, ale to się zaczyna od ciebie i twoich nawyków. Ze wszystkim jesteś do tyłu, na każde aktywności spóźniony… [Maxey]

Kameruńczyk miał ostatecznie przyznać się do błędu, uderzyć w pierś, ale też przyznał, że momentami nie ma pojęcia co się dzieje na boisku i co jako drużyna właściwie grają. No nieźle. Pytanie kto to wszystko sprzedaje do prasy, mam nadzieję, że nie trener. Nick Nurse zasłynął zdobyciem mistrzostwa w Toronto, ale od tamtego czasu widać jedynie, że za wysoko go stawiamy w hierarchii. Organizacyjnie jego zespoły to bardzo średnia półka, reagowanie na wydarzenia kiepsko, relacyjnie zobaczymy, chłop siedzi na gorącym krześle. Ciekawe kto tam się okaże liderem, bo charyzmy mimo wielkich nazwisk jakoś nie widzę i to jest problem. Co myślicie? Dobrego wieczoru Koleżanki i Koledzy! B









Admin wyniki w Spurs vs Okc się walnęły.
Dzięki za material do czytania!
Spurs 110
Nie ma to jak poczytać artykuł w tramwajce wracając ze studiów, pozdro Alfie!
Elfrid Payton to już weteran? Przecież dopiero co wchodził do ligi i własna fryzura go czapowała, ależ to wszystko zapieprza haha
Sixers zapewne czekają aż się odpowiedni trener zwolni, obstawiam Riversa (hehe)
Lalkers mają szansę na tytuł w tym sezonie. Tytuł dla najlepszego pierwszoroczniaka.
Kto w ogóle walczy o ten tytuł ? Są jacyś kandydaci na tym etapie już?
Stawiam na Bena Simmonsa 😉
Jared McCain z 76ers dobrze sobie radzi, jak tak dalej pójdzie to on będzie miał spore szanse
Embiid zachowuje się jak „czarny”Zeus😃 winogrona, harem i 3 obywatelstwa a prostak z Afryki co wcale nie strzela ⚡⚡⚡
Nic z tej Filadelfii nie będzie, trzeba to zaorać, a Embida do Wizzards wysłać
Tylko ja widzę trzytakt w akcji SGA?
PS Świetne „obyczajowe” (BLM wróć!!!) filmiki. Respect.
Specjalnie obejrzałem jeszcze raz i wygląda normalnie. Zwykły dwutakt.
Jakie znowu obyczajowe filmiki? Nie zauważyłem ani jednego, same filmiki z akcji…
Dzięki Bartek za chwile z czytaniem twojej twórczości…
Hartenstein może zadebiutować już dzisiaj przeciwko Portland, więc nie przesadzałbym panie adminie z tym „nie prędko” 😀
Bydlak położył mi kupon 😀 Byłem pewny, że Portland obronią 7,5pkt handicapu, a tu Hartenstein w składzie.
Zadabiutiwał i zagrał z ławki konkret mecz!
Herenstein zadebiutował z ławki i to mocno!
Też kapitalnie gra Houston. Podziwiam.
Ale w ogóle nie rozumiem co się stało z Haliburtonem…..
Czy on ma jakąś kontuzję z którą usiłuje grać, czy to jakiś „syndrom Simmonsa” mu się włączył….