NBA: Chris Paul zwolniony z obowiązku pracy | LeBron James pajacuje

No nie jest to fajne. Chris Paul zwolniony z obowiązku świadczenia pracy w Los Angeles Clippers. Najbardziej udekorowany, najbardziej zasłużony członek w historii tej organizacji (obok Eltona Branda, Blake’a Griffina czy Danny’ego Manninga) w swym pożegnalnym, dwudziestym pierwszym sezonie pracy, ma pakować walizki i wypie%dalać. To nie żart, żaden Prima Aprillis, do kwietnia jeszcze szmat czasu.
Żartem jest natomiast organizacja Clippers, poprzedni włodarz okazał się najgorszego sortu rasistą, obecny jest pazerny do tego stopnia, że szwindle są stałym elementem jego strategii biznesowej. Do dziś nie znamy rozstrzygnięć sprawy Kawhi Leonarda, który miał pod stołem pobierać ekstra wynagrodzenie, a spółki które mu płaciły „dotował” Steve Ballmer.
Tegoroczny sezon miał być przedłużeniem „mistrzowskich aspiracji” ale zamiast tego dostaliśmy ogród starości, dom seniora, który rozłazi się w rękach jak sparciała guma, jak przeżarte przez mole futro z rudego lisa. Czego oni się spodziewali?
Jak wielkim błędem było oddanie zdrowego, dynamicznego, atletycznego Normana Powella, który w zeszłym sezonie był graczem z pogranicza All-Star Game, stanowiąc outlet dla parowozu Jamesa Hardena. Panowie się dogadywali, współpracowali, Norm notował fenomenalne 21.8 punktów na 42% zza łuku. Zdejmował presję z Brody, zapewniał przestrzeń do pick and rolla z Zubacem, który także zaliczył wybitny sezon.
Wokół gracze zadaniowi jak Derrick Jones Junior, Kris Dunn czy Amir Coffey odwalali robotę w defensywie i biegając pasem bocznym. Cała reszta stanowiła dodatek, Kawhi grał skutecznie gdy się wykurował, Nico Batum bronił, trafiał z czystych pozycji, pozytywne zaskoczenie stanowił także Bogdan Bogdanović. Temu zespołowi aż chciało się kibicować, stawiałem na nich i się nie zawiodłem. Osiągnęli pięćdziesiąt zwycięstw, choć ich bukmachery szacowały na bodaj 44 wygrane.
A dziś? Kawhi i Harden nie współpracują, mówiąc obrazowo: gdy jeden gra kozłem, drugi schodzi do rogu parkietu. Beal okazało się, że mu organizm odmawia posłuszeństwo, badania wyjawiły mikropęknięcia w biodrze, sezon jest zakończony. Postawę kolegi Hardena znam aż za dobrze, w pierwszych piętnastu meczach stawał na rzęsach, by odwrócić losy sezonu. W trakcie niedawnej serii wyjazdowej notował:
- 41 punktów 14 zbiórek 11 asyst (W)
- 37 punktów 7 zbiórek 8 asyst (L)
- 28 punktów 6 zbiórek 5 asyst (L)
- 31 punktów 5 zbiórek 8 asyst (L)
- 55 punktów 3 zbiórki 7 asyst (W)
Jakby chciał pokazać światu, że zwycięstwa są możliwe tylko i wyłącznie, gdy przekracza próg czterdziestu punktów. Jednak ile można wymagać od jednego człowieka, zwłaszcza gdy ten ma 36 lat? Te same heroizmy / chwilowe spięcia widzieliśmy już na Brooklynie czy Philadelphii, zanim nie zażądał transferu. Harden doskonale wie, kiedy chałupa zaczyna gnić i nie zamierza w niej siedzieć gdy się ostatecznie zawali. Stąd wniosek, że jego transfer poza Los Angeles jest bliższy, niż się nam wydaje.
A bez niego Clippers po prostu nie istnieją. Zubac traci połowę mocy na atakowanej połowie (za 50% asyst do Zu odpowiada w pojedynkę Harden) a reszta klaszcze stopami. Co oni (Laurence Frank, Tyronn Lue, Steve Ballmer) najlepszego narobili? John Collins miał być odpowiedzią na bolączki silnego skrzydła, ale to jest gracz stworzony do biegowego grania, a Clippers to czwarte najwolniejsze tempo ligi. W ustawianym baskecie ten człowiek traci swe walory, a 31% zza łuku to lowlight jego kariery. Zdecydowanie nie służy mu basket spod znaku Harden / Kawhi, to widać gołym okiem.
Spróchniały Brook Lopez jako drugi center? Bogdanovic, którego pożegnali ATL, bo chcieli grać szybciej? Wolniejszych i bardziej pozbawionych motoryki ludzi nie ma w lidze! Do tego jeszcze Chris Paul? Ławka rezerwowych w dzisiejszym baskecie to jest mili Państwo przede wszystkim ENERGIA, jazda od kosza do kosza, a nie cwaniactwo. Zresztą, zauważacie że żaden z tych ludzi nie grał w swej karierze z ławki, im na to rola średnio pasuje.
Tam za grosz nie ma komu biegać, a gdy kontuzja zabrała Derricka Jonesa Juniora, zdolnego przejmować krycie i blokiem straszyć z pomocy, sezon został nieformalnie zakończony. Obecnie trwa wytykanie palcami. Nie wiemy co się dokładnie stało za zamkniętymi drzwiami, czyje interesy przeważyły, ale zwolnienie Chrisa Paula powszechnie zostanie odczytane dokładnie tak, jak powinno: jako brak klasy.
Ten klub nie budzi pozytywnych skojarzeń, przez dziesięć kolejnych sezonów mogliby nie przegrać meczu (82-0) a i tak ledwo wyjdą na 50% zwycięstw. Postawili na biznes, na znane twarze, ale sportowo polegli po całości. Bilans (5-16) jest nie do odwrócenia, nie ma zdrowia, nie ma chęci, nie ma kompetencji, ani współpracy. Pewne mosty zostały spalone, widmo kompromitacji wisi nad marką własną każdego z tych facetów i domyślam się, że ani gracze, ani trener, nie mają chęci dłużej tego ciągnąć.
Jak mówię, nie zdziwię się głośnym transferom, obliczonym na „odzyskanie” zasobów draftu / odmłodzenie kadry. Na koniec przypomnienie: przyszłoroczny pick draftu LAC trzymają w garści mistrzowie NBA, zespół Oklahoma City Thunder! Gdyby loteria draftu miała miejsce dzisiaj, OKC mieliby 40% szans na wybór w pierwszej czwórce oraz 10% szans na top pick. Kurtyna, nie kopmy leżącego.
Co się dalej stanie z postacią Chrisa Paula? Po swojemu krytykował ponoć kierownictwo oraz decyzje głównego szkoleniowca, aż się „doigrał”. Anonimowe źródła donoszą, że z Tyronem Lue nie rozmawiali od paru tygodni. Wiecie co byłoby zabawne, gdyby zapisał się właśnie do OKC, by wygrać wymarzony pierścień, by z ławki służyć radą SGA i Ajayowi Mitchellowi. Przecież nie jest tajemnicą, że Shai właśnie CP3 nazywa swoim „mentorem”. Panowie grali razem w sezonie 2019/2020, siedemdziesiąt meczów razem w pierwszej piątce, porażka w pierwszej rundzie playoffs, po siedmiu meczach z Houston.
Chris odegrał w moim życiu ważną rolę. Nie tylko jako kolega z pracy, ale jako starszy brat, jako mentor, jako przyjaciel. Zawsze był na miejscu, gdy tego potrzebowałem, służył radą. Był pierwszym gościem w szatni, z którym byłem blisko, który osiągnął przede mną rzeczy, do których ja także dążyłem [Shai]

Nie, po zastanowieniu wolałbym jednak, aby Chris nie skupiał już na sobie uwagi. Jego czas jako zawodnika NBA definitywnie się skończył. Potwierdzi ten, kto obejrzał choć jeden mecz Clippers w tym sezonie. Niestety, ale inteligencja boiskowa to nie wszystko. Być może Paul nie usiedzi bez koszykówki, odpocznie te parę miesięcy, a następnie zobaczymy go na ławce trenerskiej w roli asystenta trenera (u boku Toma Thibodeau, hehe). Przykro patrzeć jak CP3 czy LeBron ciągną na siłę kariery.
LBJ w ostatnim (dawno przegranym) meczu na siłę rzucał do kosza, aby przedłużyć swą, trwającą 1297 meczów (!) serię z dwucyfrowym dorobkiem punktowym. Co tu wiele gadać, Bron stracił wpływy w organizacji Lakers, którzy chcieliby już rozpocząć kolejny rozdział w historii z Luką, Reavesem i Redickiem za sterami. W tym momencie King James jest raczej czynnikiem rozpraszającym, misiem z Krupówek, który będzie się cieszył, gdy zespołowi idzie albo irytował wszystkich dokoła, gdy Lakers nie idzie. Ostatnio przegrali z Phoenix, a ten zamiast zacisnąć zęby, pajacował przy ławce rywali w tyle mając własnego trenera. Wkurzające jest, że gdy przegrywa, jego naturalnym odruchem jest separacja od zespołu, jakby nie stanowił jego (dominującej, przeżerającej jedną trzecią budżetu) części.
Na szczęście to już ostatni rok, transformacja NBA widoczna jest gołym okiem. Jest „szybciej” niż kiedykolwiek, bez motoryki na wysokim poziomie nie podchodź. Nie da się budować powtarzalnego, stale wysokiego poziomu na gościu, który jednego dnia wnosi jakość, drugiego ma problem z kostką, a trzeciego markuje pracę. To się tyczy zresztą nie tylko Jamesa, ale wszystkich weteranów NBA. Koszykówka to gra młodych, a przy tym poziomie dynamiki, każdy kolejny mecz to męka, aż dziw bierze, że jeszcze im się chce. Dobrego dnia wszystkim. Patronami odcinka są JRzaczki, Łukasz Drozdzik, Sławek Adamczyk – dziękuję Panowie, kłaniam się!
Do końca tygodnia obniżyłem cenę I Love This Game II. Jeśli chcecie przy okazji Świąt sprawić przyjemność bliskiej osobie, zapraszam serdecznie. Bartek
Aha, jeszcze jedno na koniec, być może najważniejsze. Czekamy na kolejne ruchy głównego zainteresowanego:
Wyświetl ten post na Instagramie











W sieci pojawią się informacje że Giannis zażądał transferu. Ciekawe gdzie pójdzie i za ile?
Reeves vanderbilt vincent kleber
Święty Mikołaj wcześniej w tym roku, znów jest co poczytać.
Jeżu drogi, borze zielony te Clippersy to żart jakiś jest.
Krzychu idz Ty do OKC, bo jaki bys nie byl zasluzyles na miska w gablocie. Watpie, ze zrobilby tam jakis kwas. LAC od tylu 2013 mialo mnostwo narzedzi, aby walczyc o miska. Mieli silny sklad, mocnych mocnych i mlodych rezerwowych jak SGA, Powell, Reggie Jackson oraz wielu innych. Wystarczylo dokladac graczy 3&D to zaczeli latac po podstarzale gwiazdy, ktore gasly z sezonu na sezon. Skonczylo sie zle a nawet bardzo zle.
O LBJ’u pisalem w Twoim artykule z dzis. On jest toksyna tej druzyny. Ogladalem mecz a umknelo mi jego smieszkowanie i pajacowanie, ale mogl bo bylo 10 pkt na koncie XD Serio on gdyby mial beret jak Michael to mialby 8-9 miskow. Dajcie Luce za Lebrona dwoch mlodych 3&D a beda walczyc z OKC i Denver. A tak to na moje LBJ w PO’s znowu w 3 i 4 kwarcie bedzie wypompowany. W ataku cos tam stuknie pod highlightsy, a w obronie bedzie truchtal i machal lapami. Tak bylo w poprzednich sezonach i to sie nie zmieni
BTW. To chyba koniec Giannisa w Bucks. Kto sie pokusi i kto moze dac cos wartosciowego za niego? Knicks, SAS, Houston? Dajcie go do SAS i odciazyc Victora 🙂 Oni moga grac spokojnie razem. Pokryc ich dwoch sie nie da. Dac im dookola zadaniowcow i jest moc. Sochan przy nich dwoch moglby spokojnie zostac w druzynie.
nie chodzi mi o transfer, ale podejście w na tym etapie, Steph za Lebrona w składzie działałby idealnie z Luką i Reevesem, pokazał, że może rzucać 60 ale i 20 wystarczy, spot up shooter, ale ego może odwiesić dla zespołu, Lebrą chyba mniej, Lakersom finansowo on i syn się spinają, sportowo nie. GSW od 2 sezonów przebąkiwało o Giannisie, może kolejne podejście, ale czy Jimmy, Kuminga (przy okazji) w jakimś 3-4 club dealu?? Giannis 54, Jim 54, Kiminga 22mln
GSW oprocz Kumingi nie maja co zaoferowac. Buck nie wezma Butlera a i Jimmy by tam nie poszedl 😉 Steph dzialalby w kazdym zespole NBA 😉 Jak LBJ spina sie finansowo pensja jak bierze 52 mln? Raczej marketingowo sie im spina.
Bucks za darmo go nie oddadza, a sa w dupie bo malo jest zespolow, ktore moga dac im cos wartosciowego.
sam Bronny odkuł oba kontrakty w 1 roku sprzedażą koszulek nie licząc koszulek ojca, gadżetów, drogich vip biletów i droższych biletów od czasów LBJ, no i pełnej hali (choć w La jak i NYK to zawsze choćby padakę grali) 😉 o taki Gianni w Lakers ; ) teraz łączą go nawet ze spurs do duetu z Wembym czy Atl, sporo gdybania. Finansowo to ściągnięcie Butlera się nie spinało i przedłużenie za tyle było bezsensowne, zapchali się z gwiazdą (fakt nie ma klauzuli) ale podejście do pracy i humor, i spinka z miami, ciągnie się za nim w wymianach i nowy klub musi mieć pewność, że się wywiąże…albo ostatni rok i grają na spadek w tabeli…nawet jak nie zgarnią Ganisa, dobrze byłoby zmienić coś w GSW i przygotować się pod transfery latem. W sumie GSW przy zmianie sztabu zacięli się widać błędy w wymianach i skautingu …w 2020 wzięli Jamesa Wisemana, zamiast Lamelo (co mógłby uczyć się od Stefa, fakt charakter do opracowania, , czy przeoczyli Haliburtona, czy T Maxeya, potem wtopy z Klayem, Wiginsem-Butlerem, zbudowali wartość finansową wokół klubu i hali, teraz potrzebują zawodników do Stefa, Greena, Kerra. Odnośnie kontraktów sporo wtop w lidze od jakiegoś czasu (parząc względem ile wynoszą te maxy i jak się nimi szasta).
Świetnie się to czyta, dzieki
Marcina też tak załatwili 🙁
Giannis – LeBron, kontrakty się zgadzają?
Nie interesuje mnie kontrakt Lebrona, ale obstawiłbym chałupę na to, że Klutch ogarnęło mu no trade clause w umowie.
Lakers będą musieli się przemęczyć z nim i synem do końca kontraktu. Będzie to brzydkie pożegnanie na jakie zasługuje (tak jestem jego hejterem) pozdrawiam.
Dzięki za artykuł Bartku świetnie się czyta. Komentarze też świetnie się czyta… dzięki autorzy…
„porażka w pierwszej rundzie draftu” mistrzu od kiedy w drafcie są mecze rozgrywane? Coś mnie ominęło he he
Porazka w 1 rundzie draftu?? 😉 chyba nie o to chodzilo;)
Super sie czytało tej artykuł, szkoda Krzysztofa Pawła. Pozdrawiam
Pisz, Człowieku, bo przestało mi wyświetlać Twój portal przy podpowiedziach.
Nawiążę do poprzedniego artykułu. Brooks, wow. Top. Nie wiem, czemu Lakers nie wzięli Williamsa. Plus Gillespie. Zupełnie inna energia drużyny niż przed rokiem.
Wczoraj spodobał mi się komentarz Boogiego. Podzielam zdanie o Doncicu. Megatalent, ale w obronie robi dziurę, która nigdy nie da pierścienia.
Harden do wyjęcia? Giannis gotowy do zmiany otoczenia? Sabonis skłonny?
Myślę, że parę ciekawych transferów będzie w najbliższym okienku, a grubsze latem.
Doncic robi dziury w trakcie sezonu. W trakcie playoffs albo meczow reprezentacyjnych jego obrona jest bardzo dobra. Na tym polega energooszczednosc koszykarska, ktora na najwyzszym poziomie jest szalenie istotna.
Dallas z Donciciem mieli bodajże 5 defensywę ligi od trade deadline w sezonie, w którym doszli do finałów, a w finałach zatrzymywali Boston na ~100 punktów, a problemem było to, że nikt poza Luką nie potrafił trafić do kosza. Na highlightach się mecze nie kończą…
Zawsze cieszy porażka tej łysej pały – Balmera! To jest niestety irytujący przykład gościa, który psim swędem doszedł do dużej kasy i myśli, że wszystko może sobie kupić… No nie! Jak widać nie wszystko. Pieniądze nie zawsze wystarczą, trzeba mieć też rozum, żeby coś większego, działającego poskładać.
Taka refleksja a propos transformacji NBA: ostatnio obejrzałem sobie finały z 2004 i 2005 i jak by nie psioczyć na zmiany przepisów, które utrudniły grę w obronie, to koszykówka NBA poczyniła ogromny krok do przodu.
Dawniej wyglądało to mniej więcej tak: ustawienie w ataku, poklepiemy trochę piłkę o parkiet, podanie do centra i ten rzuca półhakiem, trafia lub nie, a teraz to samo tylko w drugą strone.
bartus co blokujesz komentarze? Udowadniasz tylko że brak ci jaj chlopcze i to już wiemy od dawna
masz na myśli te tutaj? zachowałem sobie na potem, jesteś strasznym ch%jem, ale wiernym od lat i ja to doceniam!
„Beznadziejnie czytało się artykuł. Pozdrawiam!”
„Admin! Zwalniam cię z obowiązku świadczenia pracy czyt. publikowania wpisów. Nie musisz mi dziękować.”
„b. odpuść sobie już skończ z tym pisaniem naprawdę bardziej się tym wszystkim przysłużysz niż takim pisaniem od niechcenia. Kończ ten „projekt” najwyższa już pora.”
„admin daruj sobie już naprawdę, nikogo nie obchodzą twoje spóźnione przemyślenia”
„Gruby no i ponownie nie namowiles próbuj dalej może się uda tylko żebyś zaraz calej książki tu nie wkleił”
Mi też blokowałeś wiele wpisów, a nie atakowałem Cię personalnie tylko raczyłem się nie zgodzić lub skrytykować stronniczość. Często też Cię broniłem i plusowałem. Przez to przestałem tu zaglądać.
Znany i lubiany (*) Wojciech Michałowicz informuje, że NBA wraca na ekrany telewizji w Polsce. Konkretnie… TV Republika. Lol.
Nie będę ich oglądać nawet gdyby gratis
Do NBA dodawali xxx z paczką prezerwatyw..
Jeśli któryś z tej dwójki zostanie „movement shooterem” może sie jeszcze przydać.
Nie jest przykro patrzec na graczy, ktorzy nie graja dla kasy ani legacy, tylko z milosci do basketu. Niech graja dopoki zdrowie pozwala i maja miejsce w skladzie. O LBJu trudno to jednak powiedziec, bo jesli nie dla kasy to na pewno dla legacy gra, a to juz robi sie slabe w meczach jak ten opisany wyzej.