fbpx

NBA: Clippers ponownie skompromitowani, Stephen Curry to jest nestor koszykówki

69

Ale mnie dojechała staruszka NBA tej nocy. Ma już swoje lata (1946 rocznik) ale wigoru jej nie brakuje…

phoenix suns 105 detroit pistons 110 (OT)

Suns ekipa znakomita, to wiesz? Wiesz. Tylko tak: DeAndre Ayton to momentami jest łajza bujająca w obłokach i mam problem z jego zaangażowaniem w pracę. Dario Saric wraca po urazie kostki, ale on podkoszowo to jest nie dość że krótkie ręce to jeszcze się nie odrywa. Pod obręczą akcji skończyć to ciężko. Nieistotne. Dopóki Pistons nie przeszli na obronę strefową, Phoenix prowadziło bodaj 24 punktami.

I to już nawet nie o to chodzi, że bronili jak wściekli, że wydawało się, że ich siedmiu jest a nie pięciu na parkiecie. A Derrick Rose, ten sam Derrick Rose, którego tak podziwiamy za motorykę i sprawność z piłką, nie był w stanie kozła zrobić bez straty. Tak ich cisnęli. Na dodatek (jak mu tam?) Langston Galloway jak poczuł że mu siedzi, to kuriozalnie wszystko co dostał w ręce – rzucał w kierunku kosza. I tak trafił pierwszych pięć (na pięć i z pięciu oddanych) trójek. Podanie i od razu rzut. Cyk.

A potem, jak mówię, Pistons i ich coach Dwayne Casey przeszli na strefę, z której nie wyszli do końca meczu. Rozpalone jak ogień Phoenix zleciało na łeb. Na piechotę policzę ich skuteczność:

  • 54 punktów zdobyte w połowie drugiej kwarty
  • 56 punktów na koniec drugiej kwarty
  • 66 punktów w połowie trzeciej kwarty
  • 76 punktów na koniec trzeciej kwarty
  • 84 punkty w połowie czwartej kwarty
  • 93 punkty w regulaminowym czasie

Przez 30 minut gry Suns zdobyli 39 punktów. Jeśli w tej jakości zagraliby cały mecz, łącznie zdobyliby punktów 62. Może inaczej, w pierwszych osiemnastu minutach gry PHX zaliczali 13/20 zza łuku (65%) a w feralnych trzydziestu przeciwko strefie: 2/29 zza łuku (6%). Rozumiecie coś z tego? Tłumaczymy się oszczędzaniem energii (dziś kolejny mecz, rywalem będzie Indiana)? O co tutaj chodzi?

Pistons imponują charakterem, bardzo solidne spotkanie zaliczył widoczny na zdjęciu powyżej Blake Griffin z lubością wchodzący w kontakt z Jae Crowderem i ktokolwiek stał mu za plecami. Jednak bohaterem gospodarzy od początku sezonu jest Jerami Grant, dziś autor 31 punktów (rekord kariery) i 10 zbiórek przy 10/15 z gry. Pomyśleć, że w zeszłym sezonie w Denver granicę dwudziestu oczek przekroczył tylko parę razy…

wahington wizards 107 boston celtics 116

Kolejny mecz i kolejne niespodzianki. Koronawirusowe perypetie wykluczyły z gry całą linię podkoszową Bostonu. Nieobecni byli Tristan Thompson, Robert Williams i Grant Williams. Na placu boju pozostali Daniel Theis oraz olbrzym Tacko Fall. Myślałbyś, że ofensywny Waszyngton siądzie na nich i przegoni z hali? Strefa panie. Po raz kolejny strefa zatrzymała rywala. Russell Westbrook blokowany był kilkukrotnie, zawody skończył z dorobkiem 12 punktów przy 4/16 z gry. Obrazowo można rzecz: bił głową w mur.

Thomas Bryant, na którego liczyliśmy oddał siedem rzutów do kosza, wynik dla zespołu ciągnął niezmordowany Bradley Beal, który w tym momencie jest chyba najbardziej bramkostrzelnym człowiekiem w lidze. Ostatnim razem sześćdziesiąt, dziś kolejnych 41 punktów! No ale co z tego skoro dwie gwiazdki Celtics znów dostarczyły. Jayson Tatum 32/5, Jaylen Brown 27/13/5. Niesamowicie równy basket prezentują od kilku ładnych kolejek. Szczerze mówiąc nie sądziłem, że przy takich brakach kadrowych tam solidnie wypadną.

oklahoma city thunder 101 new york knicks 89

No i macie. Co się stało się? Kolejny raz zespół faworyzowany dostaje wciry. Thunder po prostu zrównali się poziomem energii z ekipą Toma Thibodeau. Stanęli na poziomie ich żartu. Forsujący okrutnie RJ Barrett, odcinany od rzutów Bullock, nieskuteczny Payton i mało widoczny w pierwszej połowie Julek Randle. To nie był dobry występ NYK. W pierwszej kwarcie mogli czuć się dobre, bo Thunder nie potrafili niczego zmieścić w koszu, ale później sytuacja się pogorszyła. Zespół gości pociągnęli najpierw Al Horford (15/8) a potem Hami Diallo (23/11) i Shai Gilgeous Alexander (25/10/7) który w trzeciej kwarcie pozwolił OKC wysforować się na zauważalne prowadzenie.

Aha, słyszeliście że Thibodeau przywołuje z bezrobocia swego byłego podopiecznego z Chicago i Minnesoty… kto zgadnie kogo? Taja Gibsona. Weteran parkietów ma zadebiutować w przyszłym tygodniu. Zwolnili go w listopadzie, ale obecna sytuacja kadrowa pod koszem wymaga wzmocnienia. Trzech graczy obsadza dwie podkoszowe pozycje ponieważ Obi Toppin jest kontuzjowany, a Omari Spellman się Thibsowi nie podobał.

charlotte hornets 118 new orleans pelicans 110

Bratobójczy pojedynek a w nim LaMelo Ball (12 punktów 10 zbiórek 9 asyst) wstając z ławki rezerwowych ograł starszego o cztery lata Lonzo Balla (5 punktów 2 zbiórki 3 asysty) który 37 minut spędził na placu gry. Nie byłem w stanie uważnie przyglądać się popisom pierwszoroczniaka, ale ewidentnie Hornets poszli w rzuty trzypunktowe, tradycyjnie już przeciwko ekipie Pelikanów.

W pierwszej połowie byli z tyłu osiemnaście punktów, ale gdy zaczęło wpadać – popłynęli z nurtem. Czterdzieści dwie próby to znacznie ponad ich średnią. Bohaterem wieczoru Gordon Hayward (26 punktów 7 zbiórek) tym razem wspierany przez względnie skuteczny, a przynajmniej wywierający presję na przeciwnika obwód (Rozier i Graham 6/18 trójek) oraz bardzo potrzebnego dziś z ławki Milesa Bridgesa (20 punktów 4/6 zza łuku). Ten ostatni przy dobrym dniu nie kłania się nikomu.

orlando magic 90 houston rockets 132

Ała. Orlando zwija manele. Nieobecność Fultza, Fourniera, Isaaca, Gordona, Augustina (który już dawno jest w Milwaukee i mu Jordan Clarkson prawie kostki połamał) to strata nie do przebolenia. Na dodatek nieskuteczny, albo może raczej dobrze kryty Terrence Ross i oto macie obraz nędzy i rozpaczy. Rockets trafiali rzuty. Nawet John Wall na przekór pozostawiającym mu miejsce obrońcom dostarczył 3/4 z dystansu. Co ja mówię, PJ Tucker to aż pięć trójek przyfasował z rogów boiska. Mecz na dobrą sprawę był rozstrzygnięty po pierwszej kwarcie.

Broda? On już nie chce chyba niczego udowadniać, piętnaście punktów i trzynaście asyst to jego dorobek tego dnia. Oddaje o połowę mniej rzutów, nie pcha się też pod kosz. 0/0 rzutów wolnych po raz ostatni przytrafiło mu się dwa lata temu, w marcu 2019 roku.

brooklyn nets 110 memphis grizzlies 115

Obie ekipy grały dzień po dniu. Memphis byli u siebie, spali we własnych łóżkach więc wyglądali energiczniej. Dwanaście piłek zgarnęli z atakowanej tablicy, zaliczyli czternaście przechwytów oraz aż 27 punktów z szybkiego ataku.

Nets ma się rozumieć bez Irvinga, Duranta, Dinwiddie, ale wciąż na papierze wyglądali lepiej niż Memphis bez Jacksona Juniora, Moranta i Valanciunasa, który w przerwie został odsunięty od gry z uwagi na fakt, że w jego otoczeniu ktoś zaliczył pozytywny test na COVID. Tym samym wyparowała dominacja na tablicy, a do odrabiania 22 punktów straty przystąpił nikt inny tylko Caris LeVert. Chłopak jest maszynką do zdobywania punktów w grze izolacyjnej. W trzeciej kwarcie miał chyba 5/5 zza łuku, a całe zawody zakończył z najlepszym dorobkiem 43 punktów przy 15/23 z gry. Niestety jego straty oraz nieskuteczność Joe Harrisa w końcowych fragmentach nie pozwoliły na ostateczne odniesienie zwycięstwa. Już byli na prowadzeniu, już mieli gospodarzy na widelcu, ale ścisłą końcówkę zagrali jak amatorzy.

Trudno było patrzeć na karykaturalną mechanikę rzutu, odpuszczanego na dystansie, Brandona Clarke’a (21 punktów 8 zbiórek 5 asyst) ale to właśnie ten zawodnik akcją 2+1 ostatecznie pogrążył przyjezdnych. Wyróżnienia lecą także do De’Anthony’ego Meltona za zimną krew oraz dla Dillona Brooksa (24 punkty 19 rzutów) za konsekwencję w ataku.

utah jazz 131 milwaukee bucks 118

Kolejny faworyt na łopatkach, ale jak się w sobie nie zamknąć gdy z góry leci lawina? Jak się nie nawąchać gdy koks pada z nieba a ty jesteś bez maseczki w środku lasu? Jazzmani zaliczyli 25 trafień dystansowych przy 53 próbach. Dwadzieścia i pięć to rekord klubu, a fakt że aż pięciu graczy zaliczyło minimum po cztery trafienia zza łuku to rekord NBA. A byli to Royce O’Neal (6/8) Jordan Clarkson (5/12) Donovan Mitchell (4/9) Mike Conley (5/10) i Rudy… (żartuję) i Bogdan Bogdanovic (4/10).

Gospodarze nie mieli w takim układzie wiele do powiedzenia. I tak się nieźle trzymali za sprawą dwójki swoich asów. Giannis i Middleton uzyskali do spółki 66 punktów 18 zbiórek i 8 asyst.

los angeles clippers 105 golden state warriors 115

Kolejny faworyt padł. Przy czym musicie wiedzieć jedno i nie chcę być wcale złośliwy: Clippers prowadzili w tym meczu różnicą 22 punktów. Wynik brzmiał 85:63 na krótko przed zakończeniem trzeciej kwarty gdy Warriors przypuścili szturm.

Co powiecie na serię 34:6?!!?! Co ciekawe, jeden jedyny raz Tyronn Lue przerwał grę by oprotestować decyzję sędziowską przy faulu Luke’a Kennarda. Co za tym idzie seria Dubs rozciągnęła się na kolejne kilka minut i ostatecznie wyniosła 52:18!!! Paul George choć sam rzucał bardzo skutecznie raz po raz zbierał w papę kolejne trafienia jak nie od Stephena Curry (38 punktów 11 asyst) to od Andrew Wigginsa, a mroczne duchy przeszłości w jednym momencie powróciły.

Obejrzyjcie sobie sami. Ja powiem tyle, w osobie Stepha jest zaklęta jakaś magia koszykówki, a bilans (5-4) aktualnie plasuje Warriors na piątym (!) miejscu w tabeli zachodniej konferencji.

chicago bulls 115 los angeles lakers 117

KCP i Davis poza składem stąd niewiele brakowało aby kolejna partyzancka bojówka złupiła Staples Center. Zach Lavine znów ostro naparzał, ale najważniejszego rzutu nie trafił. Byki nie dały się pobić na deskach, a gdy plac opuszczał dziadek Marc obrona podkoszowa kulała, z czego skwapliwie korzystał m.in. Wendell Carter Junior. Ostatecznie LeBron (28 punktów 7 zbiórek 7 asyst) siłowo doprowadził sprawy do pozytywnego końca, po raz pierwszy od jakiegoś czasu ofensywnie zaznaczył się Dennis Schroder (17/6 asyst) ale wciąż uważam, że jego miejsce jest wśród zmienników. Z powrotem przywitaliśmy też Alexa Caruso no i któż to nam się uaktywnił w ataku, czyżby Wesley Matthews (14 punktów 4/8 zza łuku)?

toronto raptors 144 sacramento kings 123

Mam szacunek dla ekipy Raptors. Kadrowo bardzo stracili na przełomie dwóch ostatnich sezonów, ale wciąż prezentują te mistrzowskie atrybuty, czyli wolę walki do końca i sportową ambicję. Bez Kyle’a Lowry trudno było grać – nawet z nim ciężko Raptors kreować atak w tym sezonie. Mimo iż wpadli w dołek przygotowany na nich przez Sacramento (19 punktów straty) w pierwszej kwarcie – nie tylko z niego wyszli, ale kolektywnym wysiłkiem, niejednokrotnie rzucając się za piłką na parkiet osiągnęli punktowy rekord klubu!

Dwadzieścia trójek, 44-26 przewagi na tablicach, 34 punkty Freda VanVleeta oraz Pascal Siakam (17/11/9) bliski triple-double. Nie do wiary, ale to dopiero drugie zwycięstwo Tamba Bay Raptors w tym sezonie.

Dobrego dnia wszystkim.

Ostatnie Wpisy

69 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Najlepszy bilans (Suns) pregrywa z najgorszym (Pistons), ach ten poczatek sezonu.
    Szkoda w Wizards Avdiji – Beal i Westbrook mogą sobie notować łącznie 60 punktów, 20 asyst i 20 zbiórek, ale jak widać zwycięstw im to za bardzo nie daje.
    Orlando wraca tam gdzie ich miejsce.
    Ingles skończył dzisiaj nie wystąpił i skończyła się jego seria 384 meczy pod rząd (najwięcej w lidze), ale Jazz sypnęli 25 trójek; najwięcej w ich historii.
    Curry pokazuje, że Clippers są mu nie straszni, dawać go na MVP 🙂

    (21)
    • Array ( )

      deni narazie niech sobie próbuje sam testować limity, mam nadzieje że ten imbecyl brooks chociaż tego nie popsuje i będzie młodego dobrze prowadził. oczywiście coach jak najszybciej do wymiany

      (1)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Admin miał racje pisząc przed sezonem że Dubs mogą wygrać z każdym przy dobrym dniu. Cieszę się bardzo, mam nadzieje, że Andrew zacznie grać tak agresywnie, a Kelly zacznie grać spokojniej ? Paschal to jest gość.

    (24)
    • Array ( )

      Każdy może wygrać z każdym przy dobrym dniu. Nie każdy ma jednak takich liderów jakich mają Warriors. Liderów w pełni zaangażowanych w życie drużyny, w budowanie swoich mniej utytułowanych kolegów, w dodawanie im pewności siebie. Nie tylko na meczu, ale na każdym codziennym treningu. To jest coś, czego nie da się wytrenować. Albo to masz, albo nie.
      Niby oczywiste, ale imho wielu topowych koszykarzy tego nie rozumie (Leonard, George czy choćby Irving).

      (2)
    • Array ( )

      Robi to co robił zawsze, ale wystarczyło, że zniknął na rok i proszę bardzo. W końcu wszyscy odzyskali wzrok. Przez ostatnie 2-3lata 80% komentarzy tu wyłącznie po nim jechało ?
      I prawidłowo niech to jeszcze chwilę trwa, bo jeśli Warriors powrócą do czołówki – zacznie się od nowa 😉 taka natura

      (45)
    • Array ( )

      Z tego co oglądałem mecze Wiseman ma trochę problem z faulami, dlatego stosunkowo krótko gra.

      (5)
    • Array ( )

      jechali bo się mu należało, bo zachowywał się jak rozkapryszona gwiazda!! machanie rękami, arogancja i kwestionowanie decyzji sędziowskich !! Trochę go pokarało, głupia kontuzja i posypało się ….. a wątpię że tym samą “trójcą” odzyskają misia!! Niezmienia to faktu, że chłop talent ma i dużo pracy to wkłada!!

      (-20)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Moze i Tray Young Ja Morant Kyrie Irving Sa wirtuozami basketu . Ale Stefan i jego gra to jest poziom wyzej nad nimi.Ogladam GSW tylko dla niego kwintesencja basketu

    (31)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Curry potrajany w pierwszej polowie a i tak swoje nawrzucal.

    Wiggins i Oubre… zupelnie bezbarwni dla mnie. nawet jak tam cos swojego ugraja.
    Green i jego apprentice Eric Pashal, robia robote.
    Wiseman ciekawy gracz i bedzie z niego pociecha.

    jakies no-namy (bazmore i ten drugi) tez swoje nawrzucali

    (9)
    • Array ( )

      Moim zdaniem akurat Wiggins i Oubre nie są bezbarwni, pierwszy całkiem nieźle wygląda jak na razie – niezła obrona i solidna opcja na punkty (w tym 40% za 3), drugi natomiast jak na razie ma kolor kupy.

      (5)
    • Array ( )

      Wiggins i Oubre, to powinni zostać wymienieni. Ci goście są po prostu za słabi na bycie starterami contendera.

      Randle, Hayward, Oladipo albo Sabonis – pierwsze z brzegu nazwiska, które wniosłyby więcej do zespołu i są wg mnie realne do pozyskania za powyższą dwójkę, z której po prostu nie będzie materiału na pierścień

      (-2)
    • Array ( )

      Warto odnotować, że przy wyniku 85:63 run Warriors odbył się gdy na parkiecie nie było Wisemana i gdy zszedł Oubre.

      (1)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Ławka w Clippers póki co leży i kwiczy. Lou znacząco spuścił z tonu, Zubac zagubiony, Morris dopiero 2 mecz. Jak ławka się poprawi to, mam nadzieję, więcej takich kompromitacji nie będzie.

    (5)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Takie pytanie do admina, czemu piszesz nazwy druzyn z małych liter? Jeszcze jakieś tam ‘pacers’ czy ‘magic’ zboleje, ale Orlando, Indiana, Houston itd to są nazwy miast. To sie pisze wielką literą.
    Zwróć na to uwagę nastepnym razem, niby szkopuł, ale diabeł tkwi w szczegółach.

    (10)
    • Array ( [0] => administrator )

      Taki mam styl i tak mi się podoba.
      Nie wiem jaki diabeł i jaki szkopuł, ale zwracam baczną uwagę na formę przekazu i małe litery to taki mój znak rozpoznawczy dla regularnego czytelnika (o przepraszam) Czytelnika.
      Swoje imię też często piszę z małej litery.
      Mam nadzieję, że to przebolejesz.
      bartek

      (-26)
    • Array ( )

      Zajebiście piszesz, wręcz płyniesz, czuć ikrę. Bardzo fajnie się czyta twoje podsumowania. Na innych portalach są raczej jakieś mechaniczne notki, a tutaj czuć koszykarskie serducho.

      Pozdrówki 😉

      (10)
    • Array ( )

      ‘Taki mam styl i tak mi się podoba.’
      Ty tak na serio?
      To chyba musimy być wdzieczni, że Twoim stylem nie jest robienie dodatkowo jeszcze innych błędów ortograficznych, które się tutaj widziało w komentarzach, np. ‘jusz’, ‘teras’ albo ‘wogule’.

      Swoją drogą, to w książce też tak piszesz? Czy jednak uznałeś, że pisanie w taki sposób jest niepoprawne językowo?

      (17)
    • Array ( [0] => administrator )

      Gdy kupisz i przeczytasz książkę to zobaczysz jak piszę. Bez odbioru.

      (-24)
    • Array ( )

      Admin, poważnie, doceniam Twoją pracę, którą wkładasz w to aby przekazać jakieś informacje o NBA na tym portalu, ale czasem piszesz takie głupoty, że głowa mała.

      Powinieneś napisać coś w stylu: “Sorry, że tak pisałem i to zmienię aby było poprawnie po polsku.”, to nie, Ty musisz napisać jakąś bzdurę o tym, że to Twój styl i jeszcze prowokacyjnie napisać słowo “czytelnik”. Tekst abym sobie kupił książkę i sprawdził czy umiesz poprawnie pisać, to już zwieńczenie tego wszystkiego.

      Przyznaj się jak normalna osoba do błędu i pisz poprawnie zamiast robić specjalnie błędy, które argumentujesz taką bzdurą, że aż szkoda w ogóle gadać. Twoje dzieci prędzej czy później będą brały przykład z Ciebie i tego jak piszesz na tym portalu, a zresztą, powinno wystarczyć, że jak chcesz pisać dla innych, to powinieneś znać zasady ortografii.

      (17)
    • Array ( )

      Pod względem merytorycznym nie mam nic do zarzucenia i również lubię czytać te wpisy, opisy i podsumowania. Różnią się one od opisów konkurencji, mają w sobie dużo luzu i bardzo lekką formę.
      Pod względem technicznym to jeden wielki dramat, jak już niejednokrotnie w komentarzach pisałem.
      Co innego to styl autora, a co innego to błędy stylistyczne, gramatyczne i językowe, które zdarzają się w każdym (!) wpisie. Niektóre zadania nie mają sensu i nie wiadomo o co w nich chodzi. Znaki interpunkcyjne często stawiane są w złych miejscach lub nie są stawiane wcale.
      Często używasz wyrazów trudnych, których znaczenie zna niewielu, tak jakbyś chciał się pochwalić bogatym słownictwem. Słabo to wygląda w zestawieniu z taką ,, formą” pisania.
      Wystarczy przed zamieszczeniem przeczytać głośno i powoli tekst, lub dać komuś do przeczytania.
      Można nauczyć się lepiej pisać, można poprawiać swoje umiejętności. Nie przystoi autorowi książek i redaktorowi największego portalu o koszykówce w Polsce, tak kaleczyć polskiego języka.

      (7)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Dziś przeczytałem, że Kyrie nie grał wczoraj, ponieważ „nie miał ochoty”. To rzekomo jego słowa. Czyli w sumie nikt nikogo nie okłamał, bo to faktycznie powody osobiste. Szkoda, że Steve Nash nie mógł się do niego dobić, żeby poznać te ważne powody absencji głównego szamana swojej ekipy.

    (11)
    • Array ( )

      Irvingowi jego trzecie oko wyjawiło, że Seth ma koronkę, to się na mecz z nim nie stawił xD

      (1)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Dajmy sobie na wstrzymanie z tymi „kompromitacjami”, nie ma szans by przez cały sezon faworyci nie przegrali pojedynczych spotkań z niżej notowanymi ekipami. Problemem Lakers czy Clippers nie są pojedyncze wpadki, a regularna gra wszystkich zawodników z rotacji i właściwe rozłożenie sił.

    Strasznie nie podobał mi się rzut Lebrona na kilka sekund przed końcem meczu, taki zupełnie od niechcenia, przecież Bulls mogli to jeszcze wygrać ! Totalnie nieodpowiedzialne ! Chyba to jednak taki ostentacyjny gest, na zasadzie „patrzcie gdzie mam ten sezon zasadniczy”. Mimo wszystko mi się to nie podoba…

    (6)
    • Array ( )

      To i tak nic w porównaniu do sezonu, gdzie LA nawet nie weszli do Playoffs a król kręcił Space Jam, ewidentnie w trakcie sezonu. Jeśli te wszystkie scenki, typu rzucenie piłką z autu w tył tablicy i cała jego ówczesna forma, znajdą się np jako fragment w filmie to stracę do niego resztki szacunku 😉

      (5)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Admin przypomnij mi, co pisałeś na temat Jeremi Granta na początku sezonu? Że przepłacony i na pewno nie jest to zawodnik na pierwszą opcje?? ? ?
    A może coś mi się pomyliło ? ?

    (8)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Pamiętam jak admin hejtował Jeramiego Granta z pla offs, od tego momentu w sumie zacząłem oglądać nba. Od razu mi się spodobał chłopak i uważałem że w Denver jest nie wystarczająco doceniony. I proszę, w Detroit gra pierwsze skrzypce 🙂 Może mam nosa do tego sportu. Admin, weź mi powiedz: czy Derrick Rose zawsze pod presją tak tracił piłki ? Czasem się nie da na to patrzeć, playmaking ma na wysokim poziomie, rzuty dla mnie to jest magia jak można takie cuda robić ale drybling i kontrola piłki to leży u niego.

    (0)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak można w LAC zatrudnić takiego trenera jako Lou, no pytam się jak? Czy to jest jakieś pokłosie ruchu BLM? Takie równouprawnienie, bo poprzedni właściciel był rasistą? Nie jestem w stanie tego pojąć jak taki człowiek ma sterować drużyną złożoną z takich „charakternych” zawodników. Mieli już przecież gościa od klepania po plecach-Riversa, to wzięli jeszcze większego „ziomala”. I ten dzban nawet czasu nie weźmie, żeby Currego wybić z rytmu, tragifarsa…

    (10)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Dzieki za jak zawsze fajną relacje. Doceńmy to rodacy moi, bo nie wszedzie tak dobrze piszą o NBA, mało gdzie w sumie w ogóle piszą…

    (5)
  13. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Co za początek roku. Knicks wygrywają, Spurs rzucają za trzy… Tylko stare, dobre Clippers podtrzymują formę z zeszłego sezonu

    (22)
    • Array ( )

      Pumpkin, a kto ci kaze to cytać? 🙂

      Admin, dzięki za Twoją robotę, są osoby które doceniają wpisy z jajem.
      Suche fakty pisane poprawną polszczyzną są na wielu innych stronach 🙂

      (4)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    GSW gra poniżej możliwości próbując zaimplementować Wisemana i Oubre.
    Grając Looneyem i np. Lee wyniki byłyby lepsze.
    Oubre już teraz powinien prowadzić drugi skład bo nie może odnaleźć rytmu obok Stefana.

    (1)
    • Array ( )

      No tak jak mówiłem, co zawsze minusujecie. Nie ma publiczności i wpływów z biletów, nie ma presji. Load managament w tym sezonie będzie totalną normalką,

      (-1)
    • Array ( )

      Są bezpłciowi. To wydaje mi się, obym się mylił będzie (jest) trochę taka drużyna/mem. Kawhi nie nadaje się na lidera niestety jeżeli nie ma systemu wokół siebie, który pozwala mu rozwinąć skrzydła. Dziwię się, bo Jerry zawsze potrafił zbudować świetną drużynę. Na papierze w sumie nie wygląda to żle, ale nie sprowadzenie klasowego rozgrywającego, który odciążyłby liderów i usprawnił ruch piłki to ogromny błąd.

      (1)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    A Ci dalej o Rockets I Hardenie swoje. Ktoś z piszących widział ostatnio jakieś spotkanie rakiet. To nie chodzi o to że Hardenowi się nie chce, po prostu zmienił się system gry, oddaja o wiele mniej rzutów za trzy spadli z pierwszego na bodaj 20 miejsce. Więcej grają piłką, a w takim meczu Broda I tak swoje zrobił, co miał się żyłować w wygranym meczu na 30 pkt XD. I tak zaraz ktoś napisze, że w poprzednich meczach mu się nie chciało I też miał słabe liczby, to niech spojrzy na liste nieobecnych I statystyki grających. O to właśnie chodzi, żeby uruchomić innych graczy poza Hardenem. Pzdr?

    (-1)
    • Array ( )

      Oby to było wdrażanie w nowy system , tak jak mówisz, ale mi się wydaje, że to trochę taka postawa obrażonego dzieciaka,

      (2)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Cura to geniusz, zawodnik stworzony do gry zespołowej w przeciwieństwie do Hardena czy lilarda. S.C gdyby grał tal samolubnie jak dwaj wyżej wymienieni to miałby 5 6 mvp zasadniczego i zero pierścieni :p

    (0)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Jeśli Stephen Curry w wieku 32 lat jest “Nestorem” – czyli mądrym i doświadczonym starcem – to ja idę się odczołgać na cmentarz, bo mam całe 2 lata więcej…

    (0)
  18. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Witam Wszystkich. Od bardzo długiego czasu odwiedzam Waszą stronę która bardzo mi przypadła do gustu, robicie kawał dobrej roboty. Dzisiaj postanowiłem się zarejestrować bo i komentarze często są warte uwagi. Co do stronniczości to ja bym się jakoś bardzo nie napinał na admina za sympatię do LAL, każdy ma prawo mieć swoje sympatie klubowe, przytoczę tutaj chociażby np fakt, że bardzo profesjonalny dziennikarz jak Mati Borek otwarcie przyznaje że jest fanem Realu Madryt i jakoś nikt z tym problemu nie ma. Problem by był gdyby admin na siłę udawał, że sympati klubowych nie ma… Sam jestem od łebka fanem Bulls (to tak w kontrze do wpisu o sezonowcach ) . Co do Clippers to ktoś mądrze wcześniej napisał, że drużyna niby silna ale troche na łubu dubu zrobiona i zgodzę się co do faktu, że tam faktycznie potrzeba jakiegoś ogarniętego typa na 1 bo Kawhi i George pomimo fantastycznych umiejętności mają swoje “ułomności” i to zapewne znowu wyjdzie w playoffs. Co do pierwszego akapitu na temat zwycięstw przyjezdnych to tutaj bym nie szukał jakiejś wielkiej filozofii, brak kibiców i sporo przypadków losowych i efekt gotowy. Nie tylko w koszykówce atut własnego boiska co raz bardziej traci na znaczeniu. Pozdro dla Wszystkich.

    (1)

Komentuj

Gwiazdy Basketu