NBA: czterdziestka piątka SGA, Wemby sieje t®óje, Cavaliers wciąż bez porażki

15

Sponsorami odcinka są… nie ma. Trudno, święto było więc przelewy nie przyszły, może dzisiaj coś przyjdzie, haha. 

Trochę jestem nerwowy, bo w niedzielę rozpocząłem 72-godzinną, oczyszczającą głodówkę, więc już połowa za mną. Wczoraj się cukier bujał i głowa bolała nieprzyjemnie, ale dziś już nie dolega. Ciało się wysmukla, a umysł wyostrza. Zupełnie jak u człowieka prehistorycznego, zmuszając go do wyjścia z jaskini i znalezienia pożywienia. Ślinianki pracują na 200%, a ja wiem, że jutro wieczorem zjem najlepszą kolację w swoim życiu! Tymczasem do dzieła, pięć meczów NBA odbyło się dzisiejszej nocy, zapraszam do lektury, B.

Cavs 119 Bulls 113 

Cleveland śrubuje rekord zwycięstw klubu na starcie sezonu, w tym momencie zaliczają 12-0 nie oglądając się na konkurencję. Widać coraz większe znużenie mentalne, kombinować muszą, czasem gra na dwóch wysokich nie przynosi rezultatów i trzeba skład obniżać, ale zespół to wydaje się kompletny, bo pięknie prezentuje się ławka rezerwowych. Mówię w szczególności o takich ludziach jak Caris Levert, Sam Merrill, Dean Wade czy Ty Jerome. Super solidni goście, którzy dziś znów odrobili to, co starterzy potracili / przeputali. 

Chicago grało krótką rotacją bez drugiego centra Jalena Smitha, sześciu chłopa przekroczyło 30 minut na placu, a Patrick Williams grał jako środkowy bez Vucevica na płycie boiska. Całościowo ambitny, energetyczny występ zespołu, któremu liderował Zach Lavine 26 punktów, ale siła rywala zbyt duża jednak. Donovan Mitchell autorem 36 punktów przy 7/16 zza łuku. Najważniejsza statystyka to jednak straty: 21-9 na korzyść Cavaliers. 

Wizards 92 Rockets 107 

Waszyngton to naprawdę jest szkolna organizacja. Alperen Sengun w zwolnionym tempie wykańczający kolejne akcje do rytmu 27 punktów i 17 zbiórek. Rookie Alex Sarr zostawiony przeciwko Turkowi samopas, radź sobie sam. Kyle Kuzma (18 punktów) wrócił czym mam wrażenie tylko dynamikę w szatni skruszył, bo zastępujący go młodziak Kyshawn George pod jego nieobecność naprawdę dobrze latał. Koniec końców Houston wygrało zbiórkę 58-34. 

Nie zagrał VanVleet, bo nie było takiej potrzeby. W pierwszej piątce wyszedł za niego atleta Amen Thompson. Ciekawie też wygląda rywalizacja o minuty na czwórce, Jabariego Smitha coraz bardziej podgryza waleczniejszy Tari Eason. Trener Ime Udoka porównał Easona do młodego Kawhi Leonarda. Fakt, jeden i drugi kradnie piłki z gracją i konsekwencją. 

Nets 107 Pelicans 105

Mecz, który nie wzbudził żadnych emocji pomimo wyrównanej końcówki. Interesuje Was czy jedziemy dalej? Wiemy już, że Zion Williamson wypada z gry na przypuszczalnie dwa miesiące, ale Pels chociaż Treya Murphy’ego (12 punktów 2/6 zza łuku) otrzymali z powrotem. Chłopak po miesiącu borykania się z naciągniętym ścięgnem udowym jest na limicie minut, ale jako rasowy strzelec przynajmniej strukturę gry nieco poprawia. Aktualnie zespół z Nowego Orleanu jest na szarym końcu jeśli chodzi o rzuty trzypunktowe, których nie ma komu oddawać, a rywale na chama stoją z nimi w środku pola. 

Brandon Ingram a.k.a. Snoop Dogg: pierwsza połowa 22 punkty, druga 2 punkty. Brooklyn zaczął słać podwojenia (czego zazwyczaj nie robi) i się pozmieniało. Bohaterem czwartej kwarty został Cam Thomas, w której zaliczył dziesięć oczek, w tym szaloną trójkę na 30 sekund przed końcem, sforując Nets na jeden punkt prowadzenia. Trener Fernandez o czas prosił, ale nie zdążył, bo Thomas był już w powietrzu, haha. Ben Simmons z ławki 12 asyst! Noah Clowney, którego i tak nie kojarzycie: pięć trójek. Ambicji Nowojorczykom nie brakuje, podoba mi się ich zaciętość. 

Clippers 128 Thunder 134

OKC gra bez centra i wciąż wygrywa. Tak się momentami rzucają na piłkę, że najbardziej doświadczeni rywale gubią orientację. Czasem gubią też coś innego. Niestety jesteśmy na tym etapie sezonu, gdzie pierwsze symptomy zmęczeniowe dają znać o sobie. Sporo chłopaków wypadło z kontuzjami, inni próbują rozkładać siły. Zauważcie co robi w kolejnych akcjach nasz dobry znajomy James Harden (17 punktów 11 zbiórek 9 asyst). Jakiś lewy layup, brak powrotu do obrony, oddana za darmo ofensywna zbiórka, po której wpadły trzy punkty oraz otwarty pas, którym obok niego przeszedł SGA. Wszystko w kolejnych sekwencjach pierwszej kwarty. Tyronn Lue zaraz potem zaprosił Brodę do siebie, na ławkę. 

Jak wypadli i co robili Thunder w pierwszym spotkaniu bez centra? Shai zdobył rekordowe 45 punktów dokładając 9 asyst i 5 przechwytów – mówiąc na konferencji prasowej, że nie czuje się wyjątkowo, ot kolejny dzień w robocie. Najwyższy starter OKC na placu miał 198 cm. Wymusili 23 strat Clippers. 

Ci pozostali w grze do końca przede wszystkim za sprawą Normana Powella. Ten do przerwy miał dwa punkty na koncie. W trzeciej odsłonie zdobył osiemnaście, a w czwartej jedenaście oczek. Wychodził w górę w najmniej oczekiwanych momentach, taką moc poczuł. To dziesiąty mecz z rzędu, w którym przekracza granicę 20 punktów, fajny, atletyczny strzelec, stylem podobny do Cama Thomasa z BRK. 

Lue cały czas szukał sposobu na zwycięstwo, zdejmował wielkiego Ivicę Zubaca, skład obniżał i zaraz z powrotem podwyższał. Wrócili do gry jednak za sprawą przewagi gabarytów, Zubac zaliczył 22 punkty (i 14 zbiórek) ale dopiero kiedy zrozumiał, że nie może pod żadnym pozorem opuszczać piłki po złapaniu, haha. Thunder to naprawdę są łobuzy, ręce wkładają ci do kieszeni spodenek, walniesz jednego to zaraz doskakuje kolejny. 

Kings 96 Spurs 116

Sacramento rozgrywało trzeci mecz w cztery dni, wczoraj grali dogrywkę z Phoenix i było widać braki energetyczne. Stephon Castle (10 punktów 4 zbiórki 6 asyst) rośnie w oczach, ostał się w pierwszej piątce, broni, suplementuje Chrisa Paula na piłce, a gdy ten schodzi prowadzi grę jako pierwszy ball-handler. Devin Vassell mało widoczny z ławki, może dlatego, że wszystkie oczy obrócone są w kierunki wielkiego Victora Wembanyamy, autora 34 punktów 14 zbiórek 6 asyst 3 bloków przy 6/12 zza łuku! 

Kings nie mogli skorzystać z usług Malika Monka, który skręcił kostkę i będzie pauzował dwa tygodnie z haczykiem, a zastępujący go kolektywnie: Kevin Huerter, Keon Ellis i Keegan Murray zaliczyli łącznie 4/20 z gry. Idąc tym tropem, największym atutem ekipy San Antonio jest defensywa wszelkich akcji spot-up, w czym największa zasługa Wemby’ego oczywiście, lecz nie tylko, to systemowa rzecz. 

DeMar DeRozan przyjaźnie przyjęty w San Antonio, oklaskiwany, znów dostarczył regulaminowe 20+ punktów (21/8/6). Tylko wokół dzieje się dramat, w tym momencie Kings jako zespół notują 30.6% zza łuku, co daje ostatnie miejsce w NBA. 

Dobrego dnia, dzięki że wpadliście. 

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    No dobra 72-godzinna głodówka, ale jak konkretnie? Ograniczyłeś kalorie o połowę czy jak? Bo wiadaomo, że coś musisz jeść, w bajki nikt tu nie wierzy 😉

    (-16)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Jakie bajki?! Ludzie robią po kilka tygodni takie głodówki. Sam robiłem taką dwutygodniową a sąsiad nawet 3. tygodnie. Oby tak dalej admin.

      (-8)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      3 tygodnie? My z chłopakami robiliśmy takie głodówki po trzy miesiące! Wstawaliśmy o 2 rano, braliśmy gryza torfu i szliśmy umyć jezioro.

      (34)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Tu się nie ma co śmiać. Ojciec mojego przyjaciela zrobił miesięczną głodówkę w tym roku, mam wrażenie że głównie z ciekawości czy podoła 🙂 Takie pozytywne świry istnieją.

        (1)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Panie jakbyś wiedział że Cię po 2 tysiącach lat będą wspominać ziomki na portalu o jakimś dziwnym sporcie, który jeszcze nie istnieje. Nie skusilbys się ? 😉

      (13)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    A’propos Kyle Kuzmy. Można się z niego śmiać ale tylko on z aktywnych koszykarzy poza LeBronem jest na jednej liście z: Jordanem, Magiciem, LeBronem i D. Wadem 😉. Zacna piątka …. No i jest tam Ophra, Obama, JLo i cała inna plejada gwiazd lub pseudogwiazd.

    (0)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Co oni noszą w kieszeniach spodenek? Ja obstawiam, że:
    -Zion kanapki
    -Ben Simmons cegły
    -Luka fajki
    -Ingram nic bo ma dziurawe

    (4)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Są badania mówiące o tym, że głodowi są korzystne dla zdrowia, gdzieś tam widziałem jednak, że podobno najlepsze są powyżej 3 dni. Wtedy organizm się najlepiej „regeneruje” . Ja jednak żadnym znawca nie jestem, trzymam kciuki Bartek i sam się zbieram żeby spróbować 🙂

    (0)

Komentuj

Gwiazdy Basketu