NBA: Jamahl Mosley nowym trenerem New Orleans Pelicans

A więc New Orleans Pelicans zatrudnili na stanowisku głównego szkoleniowca 47-letniego Jamahla Mosleya, którego przed kilkunastoma dniami zwolnili Orlando Magic. Większość z Was powie pewnie, że to nieporozumienie. Jak niby facet, który latami nie potrafił zaimplementować na Florydzie ofensywnego systemu zdolnego funkcjonować w realiach playoffs, ma odmienić losy organizacji w Nowym Orleanie. Na dodatek jeszcze pełne pięć lat kontraktu.
Dla mnie to świetne posunięcie ze strony Joe Dumarsa oraz jego podwładnego, GM-a Troya Weavera. Po pierwsze w Pelicans trzeba nareszcie zaprowadzić porządki na własnej połowie parkietu. Ci goście od lat zatrudniają furę talentu, ale ich ratingi i brak fundamentów defensywnych wołają o pomstę do nieba.
Tymczasem coach Mosley to przecież były koordynator defensywny, jako szkoleniowiec NBA pracuje od dwudziestu lat. Był asystentem George’a Karla w Denver, Byrona Scotta i Mike’a Browna w Cleveland, a także Ricka Carlisle’a w Dallas. Ostatnie pięć sezonów spędził w Orlando już jako head coach.
Obejmował tankujący projekt, który wygrał ledwie 22 mecze w sezonie 2021/2022. Do zespołu w kolejnych latach dołączali pierwszoroczniacy Franz Wagner i Jalen Suggs (2021), następnie Paolo Banchero (2022), Anthony Black (2023), Tristan Da Silva (2024) oraz Desmond Bane (2025) za „ciężkie pieniądze” sprowadzony z Memphis. Różnie im się wiodło, ale z poziomu dwudziestu zwycięstw, aspiracje klubu rokrocznie szły w górę, a ostatnie trzy sezony przyniosły drugi, drugi, oraz jedenasty rating defensywny!
I to jest właśnie konik Mosleya, defensywa! Zabrać rywalom rzuty za trzy, zabrać ofensywną zbiórkę, rozczłonkować i spowolnić. Wszystkie te elementy, z którym Pelicans mieli do tej pory największe problemy. W ekipie NOLA nowy pan trener będzie miał do dyspozycji następujący materiał ludzki (uszeregowani wedle poziomu zarobków):
- Zion Williamson
- Jordan Poole
- Dejounte Murray
- Trey Murphy III
- Herb Jones
- Kevon Looney
- Jeremiah Fears
- Jordan Hawkins
- Saddiq Bey
- Derik Queen
- Yves Missi
- Karlo Matkovic
Fura talentu, głębi i niezrealizowanych nadziei, potencjału i możliwości. Coś pięknego, idealny projekt do pchnięcia półkę wyżej, albo i dwie.
- Fears ma wciąż dziewiętnaście lat, mierzy 190 centymetrów wzrostu, niewiele mniej niż Jalen Suggs. Jest twardy, zadziorny, ale kompletnie nieukierunkowany.
- Derik Queen to środkowy zdolny grać na szóstym metrze, doskonale podaje, ma czucie piłki, kozłuje od kosza do kosza, ma fajny warsztat techniczny, ale w obronie zwyczajnie nie umie się ustawiać.
- Murphy III wyrósł na czołową strzelbę NBA, farbowaną pierwszą opcję, ale jego największy walor to wszechstronność defensywna i dobrze mu to będzie przypomnieć.
- Herb Jones na atakowanej połowie groźny jest tylko w wybrane dni, ale to gość, który kryje cztery pozycje. Boją się go obwodowi w całej lidze.
- Zion ma oczywiste problemy z poruszaniem się w obronie, ale wiadomo, że ofensywnie nie da się go zatrzymać w pojedynkę.
- Dejounte Murray wraca po kontuzji, w ataku chaotyczny i nieobliczalny, ale to rozgrywający atleta, który ma 210 cm rozpiętości ramion.
- Bey to w tym gronie weteran, pali tróje, bije się na desce, twardy profesjonalista.
- Poole to nieokrzesany, seryjny strzelec, który gra pod własne dyktando i nigdy nie wiadomo do czego jest zdolny.
- Hawkins jest długi, wszystko by do kosza rzucił, bo rzut ma miękki i znakomity, rasowy snajper bez obrony, przynajmniej jak dotąd.
- Missi i Looney to podkoszowe parowozy, silni fizycznie, skorzy do przepychanki, ale ograniczeni poza polem trzech sekund.
- Matkovic to z kolei chuderlawy center rozciągający grę rzutami jak prime Porzingis, nie do utrzymania strzelecko na obwodzie.
Sporo jednostronności, ale też wiele ciekawych kierunków. Jest świetny obrońca pierwszej linii (Jones), dyrygent na piłce (Murray, docelowo Fears), movement shooter (Murphy), mocarna opcja do wyeksponowania w ataku (Zion), a także screenerzy i zadaniowcy mający to wszystko naoliwić i usprawnić.
Najwięcej roboty i największy potencjał ma z pewnością center Derik Queen, to jego trzeba będzie, może nie tyle nauczyć grać w koszykówkę, co jego talent lepiej wkomponować w dążenia zespołowe. Dwadzieścia jeden lat, 115 kg wagi, ball-handling, technika użytkowa wokół obręczy, przegląd parkietu na poziomie wykraczającym poza umiejętności przeciętnego środkowego w jego wieku. Przede wszystkim, Pelicans patrzą na jego pracę nóg i lekkość w ataku, koordynację ciała w kontrze czy przy minięciach. Zatrudniają Mosleya, aby te same atrybuty przełożył także na bronioną stronę parkietu, a jeśli mu się uda, Pels już wkrótce mogą być zespołem na poziomie tegorocznego Orlando.
Wyboru pierwszej rundy draftu w tym roku niestety nie mają, no i trudno. Moim zdaniem i tak mają więcej talentu niż trzeba w tym momencie. Kolejni ludzie, którzy są w stanie poczynić znaczący postęp to panowie Fears i Hawkins. Im także brakuje przede wszystkim defensywnego ukierunkowania, a całemu zespołowi defensywnej tożsamości. Tak to widzę i trzymam kciuki za nowy standard jakości pracy w Nowym Orleanie. Niechże ten udręczony klub nareszcie drgnie do przodu, jeśli chodzi o jakość.
Na koniec jeszcze, dlaczego aż pięć lat dla nowego szkoleniowca? Cztery czy pięć lat to trenerski standard w NBA. Nie od razu pojawią się sukcesy, trzeba czasu aby wkopać fundamenty, zweryfikować możliwości, przeprowadzić parę zmian kadrowych i stworzyć poprawnie funkcjonujący produkt. Wszelkie zarzuty odnośnie „talentów Mosleya” jeśli chodzi o ofensywę również będziemy mieli możliwość zrewidować, bo obecna kadra Pelicans oferuje z pewnością szerszy wachlarz kompetencyjny w tym zakresie. Sam jestem ciekaw co im z tego wyjdzie i czy złapią chemię z nowym szkoleniowcem. Let’s go!










Chciałbym napisać monster game Victora ale nie wypada to jest
Alien game!!!
Trója OT1 złoto
Czy będzie sweep Spurs z OKC?
Mam nadzieję że tak!
Alex Caruso nie uratował im dziś sezonu więc proponuję wizytę w najbliższym sklepie wędkarskim i udanych połowów oczywiście.
człowieku bez przesady xD
I co GWBA familia, mówiłem że w zdrowiu seria OKC-SAS będzie ucztą dla oka 🙂
Jeszcze niech lisek się wykuruje i mamy prawdziwą batalię. Być może najlepszą w tym wieku, a na pewno ikoniczną 🙂
Ciekawie
Jaram sie niesamowicie! Mimo wszystko 4-1 dla OKC to dobry prognostyk. Porażka tylko ich rozlosci i staną się jeszcze lepsi. Wemby drugiego takiego meczu nie zagra.
o ile zakład że zagra 🙂 Kondycyjnie da radę, bo widzisz, on chcę to wygrać i dopóki nie zemdleje to będzie cisnął na maksa. Daj mu zdrowie i mamy Wilta naszych czasów.
Caruso też nie 😄
Pozdrawiam
Prędzej Wemby powtórzy taki mecz, niż Caruso…
Caruso może i takiego meczu nie powtórzy, ale Shai tak słabego już raczej też nie. Nie trafiał nawet z dobrych pozycji.
Problem w tym, że Shai w poprzednich starciach ze Spurs w sezonie regularnym też nie błyszczał i nie ma w tym przypadku. Kapitalna obrona SAS nie tylko stara się go ograniczać, ale wybija z rytmu i ma wpływ na pudła nawet z otwartych pozycji, które normalnie SGA seryjnie zamienia na punkty.
@Admin czy my czasem nie zobaczyliśmy w tym pierwszym meczu już pełnego arsenału obu ekip? Myślałem że będą jakieś podchody, ciekawostki taktyczne, chowanie jakichś rozwiązań, ale mecz poszedł w taką stronę że trenerzy rzucili na plac chyba wszystko co mieli i na każdy sposób w jaki mogli, co osobiście mi się podoba.
Caruso na Wembym i Chet z pomocy to był dobry zamysł, chociaż widać że Wemby na tą pomoc jest gotowy i szybko oddaje piłę do rogów, z drugiej strony obrona SAS na SGA, prawdziwy majstersztyk, Stephen Curry treatment, każdy go przejmuje, granie strefy, kilka różnych typów obrony zobaczyliśmy używanych na przemian żeby wybijać go z rytmu. OKC za to inteligentnie gra akcje po lewej stronie, trzymając Wembyego z obrońcą w rogu prawej strony, żeby nie mógł pomagać w pomalowanym.
Wymowne było to jak coach Mike dał pograć Hartensteinowi z Chetem ile? 2-3 min? Mówię z pamięci, ale widać było jak szybko poszli w Caruso. Tylko, że nic to nie da finalnie. Nie zatrzymają zdrowego i wypoczętego Wemby’ego. Są za niscy, za mali, szybkim tempem nie ograją Spurs. Muszą go zajechać, wykorzystać na maksa czas w którym Kornet wchodzi na plac, a francuz odpoczywa. Muszą wykorzystać swój super głęboki skład. Jestem podekscytowany tym, co liga wymyśli, aby go kontrować. Tak samo jak wszyscy głowili się 30 lat temu z Shaqiem.
Oczami wyobraźni widzę jak ekipy będą ściągać graczy pokroju Ziona, PJ Tuckera, OG Anunoby. Wielka dupa, twardo stojący na nogach i mobilne ciało, to jest póki co jako taka odpowiedź na Wembyego. Tylko to łatwo powiedzieć, bo nie ma takich zawodników zbyt wiele, a jak są, to są ograniczeni czymś innym niż fizycznością. Bo znajdź zawodnika, z fizycznością jak Zion, obroną jak OG i IQ jak PJ Tucker. Do tego jeszcze musi stanowić zagrożenie za łuku, bo o trumnie będzie się mówiło niedługo królestwo Wembyego. Tak to widzę ja, oczywiście mogę się mylić.
Może KAT by pasował, gdyby tylko lepiej ogarniał w obronie, w sumie ogólnie wyzbył się swego ciapostwa.
Piękne czasy nadeszły dla fanów Spurs i po prostu sportu w NBA, a nie celebryctwa. Oby to zepsucie medialne było jak najdalej od jednorożca z Francji, a zdrowie się go trzymało. Pozdro!
Adminie – dużo pisałeś o tym, że Trey 3 może lecieć do Pistons. Kogo potencjalnie moglibyśmy dostać w NOP w zamian ? Czy to dobry deal dla Pistons ?
Grać z Wembym, to jakby grac z Inspektorem Gadżetem.
Albo Doktorem Octopusem…
A kogo interesuje jakiś podrzędny trener i klub parodia czyli pelikany gdzie opis kosmicznych finałów zachodu
Zdziwiony? Admin jeszcze nie przetrawił najlepszego meczu tegorocznych PO. Miejmy nadzieję że jest gdzieś w 3 kwarcie…+ 2 dogrywki to może do jutra coś wyskrobie…
Niedawno ktoś napisał w komentarzach że Alien siedzi w głowie Holmgrema. No to pa. On tam mieszka, opróżnia lodówkę, zostawia syf w łazience i do tego zalega z czynszem.
Majster nie pisze artykułów ale grupa NBA świrów ma się dobrze. Miło to widzieć(: De’Aaron Fox jeszcze wraca. GO SPURS!
Jalen Williams rok temu przedłużył kontrakt z Oklahoma City Thunder o 5 lat, a całkowita wartość tej umowy wynosi 287 milionów dolarów. Dla mnie na maksa przepłacony wiadać, że mu się już tak nie chce. Gwiazdą basketu bym go nie nazwał. Ciekawe czy udowodni że jest wart tego szmalu. Pierwszy mecz całkiem całkiem.
OKC gra streetball tyle ze 5-5. W tej parze mają malutko przewag indywidualnych. Nieprzypadkowo 1-5 w meczach. OKC nic nie wymyślą. Muszą trafiać jeszcze wiecej za 3. No I SGA nie zagra juz tak fatalnie. Choć wystarczy ze sędziowie pozwolą byić po łapach…
moim zdaniem na Victora jest tylko jedna droga dla OKC: wyfaulować. Może w tym sezonie się uda. Od przyszłego to będzie WEM-BA.