NBA playoffs: nowojorscy zombie zagryźli Embiida | Doc Rivers to żywy Nikodem Dyzma

26

WTMW.

Melduję się z ośrodka wypoczynkowego na głębokiej wsi gdzieś między Poznaniem a Zieloną Górą. Nie pisałem wcześniej, bo internetu nie ma. Zaraz pojadę trochę bliżej zabudowań i jeśli uda się złapać dwie kreski, będzie lektura, do której gorąco Was zachęcam i zapraszam. Sponsorami dzisiejszego odcinka są: Michał Machał | Filip Dziuba | Bartek Mierzwicki oraz A.Kaznowski, dziękuję w imieniu swoim i Czytelników. BG

W tak zwanym międzyczasie z walki o tytuł wyeliminowani zostali Suns, Heat, Lakers i Pelicans, a Los Angeles Clippers po najwyższej porażce w historii klubu (93:123) już tylko raczej pozorują swój udział w playoffs. Phoenix (0-4) są źle skonstruowani i niezbilansowani, mocno ich ubodła kontuzja Graysona Allena. Z kolei ekipa Miami pozbawiona usług Butlera, Roziera, Richardsona i Jaqueza choćby stawała na rzęsach, mogła jedynie nadmuchać w trąbkę Bostonowi (1-4). Nie było z czego ciągnąć, pochwalmy Bama Adebayo, który oprócz fundamentu defensywy, w każdym meczu serii przekraczał 20 punktów, ale losów swego klubu nie odwrócił. Porażka 34 punktami w TD Garden ukazała różnicę klas pomiędzy obydwoma zespołami w ich aktualnym kształcie. Bohaterem serii nikt inny tylko Derrick White, autor 16, 38 i 25 punktów w trzech decydujących grach.

Lakers dzielnie się stawiali mistrzom (1-4) ale jak to mówił Abert Einstein: „tylko wariat oczekuje innych rezultatów robiąc wciąż te same rzeczy”. Identyczny lineup jak przed rokiem, drugi mecz przegrany w fatalnym stylu, na własne życzenie. Mecz piąty znów zacięty niezwykle (106:108) ale co? Końcowy sztych zadany przez tego samego Jamala Murraya (32 punkty 7 asyst) oraz pudłujący D’Angelo Russell, który sfrustrował fanów LAL już do tego stopnia, że razem z Darvinem Hamem powinien niebawem zmienić barwy klubowe. O bardziej chwiejnego strzelca trudno: 1/9 -> 7/11 -> 0/6 -> 4/8 -> 2/10 zza łuku. Denver to oczywiście marka, wobec której nie można pokazywać słabości. Zwęszą tak czy inaczej, wszelkiego rodzaju deficyty natury mentalnej, oszukiwanie w obronie czy zwyczajnie brak fizyczności zostają wyeksponowane. To się nazywa koszykarskie IQ sztabu trenerskiego oraz samych zawodników. Nuggets zmierzą się teraz z Timberwolves co wielu kibiców nazywa przedwczesnym finałem konferencji.

W drugiej parze na rywala czeka już młodzież z Oklahomy, bo gładkim laniu Pels (4-0). Niestety brak Ziona okazał się więcej niż widoczny, cała rotacja na centrze wyglądała podejrzanie, Ingramowi po części brakowało zdrowia, a po części to nie jest żaden lider, a kolega McCollum? To jest gracz kompetentny, tyle że semi gwiazda drugiej kategorii. Williamson w miejsce Valanciunasa czy nie wnoszącego nic Larry’ego Nance’a pewnie miałby sporo do powiedzenia jako piątka w tej rywalizacji, ale niestety, kontuzja. Szanuję, bo w tym sezonie, zwłaszcza po All-Star Weekend chłop mocno wziął się za siebie, schudł i poruszał po parkiecie o wiele płynniej niż zwykle.

Clippers jak mówię, w kluczowym piątym meczu swój coroczny „disappearing act” odstawił James Harden (7 punktów 2/12 z gry) a razem z nim pod rękę szedł PG-13, autor 4/13 z gry. Mavs przesunęli nieco akcenty, zabrali floatery, piłka nie chciała siedzieć jak w niedzielę, więc szybko się mecz skończył. Szkoda słów. Awans do drugiej rundy LAC byłby aberracją. Load Manager pozostaje poza składem, a Tyronnowi Lue skończyły się pomysły. Szósty mecz dziś w nocy. Ten oraz Cleveland z Orlando, który mam nadzieję opisać dla Was jutro. Magicy wyrównali serię z 0:2 wyszli na 2:2, ale blok Evana Mobleya w piątym meczu znów wpędził ich w dołek. Dziś w nocy wszystkie ręce na pokład, jest szansa tym bardziej, że środkowy Jarrett Allen ma uraz żeber i nie trenuje.  Przejdźmy może do zmagań z dzisiejszej nocy. Gotowi?

Bucks 98 Pacers 120 [2-4]

Damian Lillard wrócił na plac i zważywszy na okoliczności nie wyglądał wcale źle: 28 punktów na szesnastu oddanych rzutach. Zacznijmy jednak od kibiców w Indianie. Faki i buczenie w stronę Milwaukee, gdy rzucali wolne słyszeli, że mają do kitu tatuaże, Gallinari musi iść do fryzjera, a Bobby Portis ma za duże oczy względem czaszki. Ktoś miał gwizdek, taki sam jak sędziowie, co wprowadziło nieco zamieszania. Komisarz zawodów musiał przez mikrofon grozić wyrzuceniem z hali, a nawet aresztowaniem, zanim się uspokoiło.

W pierwszej kwarcie rządził Tyrese Haliburton (10 punktów), narzucając ton, a przede wszystkim tempo gry, na którym zależało Indianie. Tajemnicą poliszynela jest, że Pacers mogąc biegać od kosza do kosza to dynamika, z którą lepiej się nie mierzyć. Niestety dla gości, tak właśnie było. Idąc wprzód Rivers zarządził więc pułapki / podwajanie Haliego na zasłonie. Wkrótce mecz totalnie wymknął mu się spod kontroli, okazało się, że Hali to jeszcze lepszy podający niż strzelec, więc szybko dobił do dziesięciu asyst, trójki poleciały w powietrze, a trener Rick Carlisle tak się ucieszył z upartości Doca, że w trzeciej kwarcie grał nawet Halim obok TJ McConnella. Przewagi generowały się same, dwaj rezerwowi: Obi Toppin i McConnell zdobyli odpowiednio 21 i 20 punktów. Och och och och och. Niech ktoś naprawdę zwolni tego gościa z obowiązku pracy.

Toppin przez całą serię był świetny, a TJ to wrzód na d%pie. Serio. Nie jest jakiś super w ataku, ale w obronie nieźle miesza [Rivers]

Kiedy trzeba było energetycznego kopa, Doc trzymał swoich pupili na placu. Andre Jackson i AJ Green zagrali po pięć minut w tzw. garbage time.

Zrobię wszystko co mogę dla tej organizacji. Sądzę, że możemy wygrać. Zrobię wszystko, żeby to zrobić ponieważ znaczy to dla mnie więcej niż myślę, że myślicie [Rivers]

Nikodem Dyzma jak żywy. Klejnot w koronie szkoleniowców, policzek w twarz, psia jego mać. Tegoroczny bilans z zespołem z pierwszej półki aspiracji mistrzowskich: 19-23. Tymczasem dla Pacers to pierwsza wygrana seria od dziesięciu lat. Chłopaki zapowiadają, że nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. W drugiej rundzie zmierzą się z nieumarłymi Toma Thibodeau. A propos…

Frustracje gości były widoczne, będzie kara dla Patricka Beverleya (6 punktów 5 asyst).

Knicks 118 Sixers 115 [4-2]

Po blamażu w końcówce piątego meczu, Knicks stanęli w obliczu niebezpieczeństwa. Obca hala, rywal podnoszący łeb, wizja siódmej gry, w której wszystko zdarzyć się może. Ciekawostką jest, że szefostwo Sixers było tak zdegustowane faktem, że nowojorscy kibice są tak głośni w ich własnej hali, że z wtórnego rynku skupili 2500 biletów, a następnie przekazali je przedstawicielom lokalnych służb mundurowych i pracownikom społecznym. Były też telefony do właścicieli karnetów, aby koniecznie stawili się na mecz. Mimo wszystkich tych zabiegów, trybuny były podzielone, pośród okrzyków je%ać Knicks, dało się słyszeć skandowanie pro nowojorskie. Nieźle.

Wiecie, tu chodzi o sympatię, którą budzą oba składy. Joel Embiid to zawodnik dominujący, ale doprawdy trudno się z nim utożsamić Janowi Kowalskiemu, a jego seria brudnych zagrań nie przysparza mu fanów. W każdym razie mecz trwał. Knicks skoczyli na gospodarzy jak przysłowiowa huzia na Józia. Zbierali wszystko po obu stronach, trafili pierwszych kilka trójek i po paru minutach prowadzili 22 punktami!

Tutaj ukłon w stronę Nicka Nurse’a który odważnie poszukał energii na ławce (to są właśnie elementy rzemiosła trenerskiego, których Doc Rivers nie stosuje w kolejnych zespołach, które przychodzi mu prowadzić) wprowadził Reeda, Batuma, Hielda i chłopaki odpalili. Pojawiła się trójka, zbiórka, prędkie przejście z obrony do ataku, krótkie sekwencje, ale pozwoliły Sixers nawiązać kontakt.

Bohaterami wieczoru trzej koledzy z uczelni Villanova. Donte Divincenzo odzyskał zaufanie trenera (zagrał wszystkie 48  minut) oprócz 23 punktów i 7 asyst jak wściekły siedział na biodrze Tyrese’a Maxeya. Josh Hart znów został przez Sixers postawiony w roli strzelca i zgadnijcie co? Wbił najważniejszą trójkę w karierze na 25 sekund do końca. Zawody zakończył z dorobkiem 16 punktów 14 zbiórek i 7 asyst.

Ofensywie liderował jak zwykle i nieodzownie trzeci z kumpli, czyli Jalen Brunson: 41 punktów 12 asyst. Trzeci to też rzędu mecz z dorobkiem 40+ oczek. Był także slam-dunk OG Anunoby (19 punktów 9 zbiórek) kolejny facet o żelaznym zdrowiu:

No cóż, kibice Sixers cieszą się przynajmniej, że kontrakt Tobiasa Harrisa właśnie dobiegł końca. W meczu eliminacyjnym Tobi zanotował 0 punktów i cztery zbiórki w czasie 29 minut. Rywalizację po stronie miejscowych zdominował Embiid, który mimo braków energetycznych kolejny raz malujących się w czwartej kwarcie, nie pozostawił ani kropli paliwa w baku: 39 punktów 13 zbiórek. Grał z kontuzją, to było widać. Dlatego złego słowa nie powiem (jedyny w historii MVP, który nigdy nie grał w finale konferencji).

Mamy pracę do wykonania w te lato. Wiemy, że Joel i Tyrese to genialny duet, od którego zaczniemy budowę nowej drużyny [Nick Nurse]

Z ciekawostek: Knicks wygrali sześciomeczową serię w sumie jednym punktem 650:649!

Dobrego dnia wszystkim! Bartek

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Kolejny sezon Doc R udowodnił oczywistą narrację, że pora porzegnać się po raz nty z koszykówką na poziomie NBA , a i tak zniknie i pojawi się w najmniej spodziewanym momencie jako szkoleniowiec zatapiajacy kolejną drużynę 🙈

    (20)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Randla powinni wysłać za rzekę i ściągnąć w zamian 4 kumpla z Villanovy, Mikala. Z jego końskim zdrowiem pasowałby jak ulał, a i rola drugiego czy trzeciego pewnie bardziej mu pasuje. Niską piątką z OG na środku niejednego by zamęczyli.

    (53)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Ten Beverley to jest taki cep… Facet zarabiający miliony dolców za „pokazy z piłką” z kilku metrów nie trafia w gościa w którego chciał trafić, tylko w bogu ducha winną kobietę.
    Mam nadzieję, że tu wleci kilkumeczowe zawieszenie.

    (23)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Dziękuję za artykuł 😁. Bartek a może napisał byś Twój ranking trenerów NBA ? Jakie skile pozycjonujesz wyżej i dlaczego ? Ja bym z chęcią przeczytał 😁.
    A dzisiaj Scott Foster sędziował i o dziwo było całkiem znośnie. Pozdro

    (21)
    • Array ( )
      Krótki Pączek 3 maja, 2024 at 16:28
      Odpowiedz

      Air Jordan w wieku 35 lat grał w play offach średnio po 42 minuty na mecz.
      Brunson ma 27 lat i średnią 44 minuty, więc nie przesadzajmy.

      Wilt 60 lat lemu grał w sezonie rekordowe 48,5 minuty/mecz, bez cudów medycyny dnia dzisiejszego.

      (29)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Fajnie jest poczytać nawet po takiej przerwie, cieszę się że mimo długiego weekendu znalazłeś dla nas chwilę 🙂

    (14)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Finał NYK – Denver bym chciał najbardziej zobaczyć. Ale może też być Mavs.
    I jeszcze Riversa w Maccabi Haifa.

    (1)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Rivers w Maccabi po jednym sezonie leci do drugiej ligi izraelskiej, a tego raczej nie transmitują więc długo byś nie oglądał

      (3)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    W Miami muszą naprawdę solidnie przepracować sezon ogórkowy, podjąć prawdopodobnie trudne, ale odpowiednie i potrzebne decyzje żeby z trzonu tego składu w sezon lub dwa zrobić jeszcze ekipę mistrzowską. Ciekawe co z tego wyjdzie.

    (4)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    No i jak na zawołanie – Ham zwolniony. To teraz Bucks odprawiają Riversa i przygarniają go LAL bo skoro Lebron jest tam trenerem de facto i potrzebują tylko figuranta to nie ma przecież lepszej kandydatury niż Doc. Skisnąłbym na wieki gdyby naprawdę się tak stało.

    (29)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Bucks chyba aż tak nie są szaleni żeby opłacac 4 trenerów po jednym sezonie xD
      Ale chociaż kto wie, niech się to stanie xD

      (4)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Curry, LBJ, Durant Embiid i Booker – pierwsza piątka na igrzyska już out. He he
    Zaraz Kawhi wyleci, Bama już nie ma czyli ponad połowa USA team na rybach.
    Toppin niechciany w NYK, a tu proszę w Pacers całkiem nieźle daje radę. Dobrze, że chłop znalazł sobie miejsce gdzie pasuje bardziej.
    Idzie młode w NBA, zmiana warty na całego.
    Knicks grają mega prosty basket, zero finezji i taktycznych niuansów, ale walczą za dwóch i bez gwiazdy żadnej idą dalej. Generalnie dobrze się ich ogląda, momentami tylko strasznie pałują wciąż to samo.
    PO jak na razie rewelacyjne. Oglądam wszystko i jest git.
    Seria MT vs DN zapowiada się kozacko, podobnie jak IP vs NYK.
    BC vs CC/OM powinno być mocno jednostronne, ale liczę że sprawia się skazani na gilotynę jak William Wallace
    OKC mają przejebane z DM. Zabiją ich gabarytem, chyba że jednak ich zabiegają.

    (3)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Ale GM Knicks miał nosa żeby wyciągnąć Brunsona z Mavs. Trzymam kciuki za Knicks, żeby doszli do finału albo i wygrali ligę.

    (15)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    LBJ jest ok
    Ma w chuj rekordów itp.
    Ale jak wciąż macha łapami po faulach i leży w trumnie a przeciwnicy jadą 5 na 4 to jednak widać że to nie poziom nawet nie MJ tylko Donovana Mitchella💪, który obijany niemiłosiernie przez OM wstaje i walczy. Można go krytykować, że nie ten defence itp. ale serce do gry ma wielkie.
    Pozdro GWBA familia.

    (5)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Pytanie, czy Denver są w stanie wejść na wyższy poziom (Jokic najniższa skuteczność od 17 marca, Murray też słabo), a Minnesota utrzymać dyspozycję. Paradoksalnie Denver musi już teraz wygrać, bo z 0-2 i perspektywy wyrwania 2 gier u Timberwolves będzie szalenie trudne.

      Z drugiej strony wiele drużyn zaczynało od falstartu i trudno przesądzić coś więcej. Margines błędu jest jednak trochę mniejszy dla obrońców tytułu.

      (1)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    NY to taka drużyna na przekór z trendami, w dzisiejszych czasach. Zapierdzieleją. Zero gwiazdorzenia. kolektyw. Ale to się ogląda 💪💪💪😁

    (3)

Komentuj

Gwiazdy Basketu