NBA: wchodzimy w erę Oklahoma City Thunder ⚡️ Kevin Durant do Toronto Raptors

Dobry wieczór. Jesteśmy na finiszu kolejnego, wspólnie spędzonego sezonu NBA. Policzyłem, lubię liczyć, to mój trzydziesty trzeci rok odkąd maniakalnie śledzę tę ligę. Piętnasty w roli ojca prowadzącego GWBA…
Czy jestem zmęczony sezonem? Tak, ale to jest raczej znużenie wynikające z faktu, że wszystko już zostało powiedziane i przeanalizowane. Nie ma nowego materiału, odkryliśmy już całą mapę. Nie spieszno mi też do opisywania wydarzeń piątego meczu Finałów, bo mam poczucie, że wszystko co najważniejsze już Wam powiedziałem. Nie było zaskoczeń taktycznych, wszyscy na których stawiałem bądź nie stawiałem, zagrali adekwatnie do warunków.
Jestem ukontentowany jako typer (mam nadzieję, że Wy też). Dzięki kumulującej się przez lata codziennej pracy, doszedłem do zaawansowanego etapu zrozumienia praw rządzących meczami koszykówki i sam sobie udowodniłem, że dopóki pomarańczowa piłka jest gdzieś na świecie klepana, z głodu nie umrę. Betters donosi, że wczoraj stuknęliśmy go łącznie na prawie dziewięć tysięcy złotych. To dobrze, to znaczy, że mi ufacie ryzykując swój własny ciężko zarobiony hajs, a to chyba możliwie najwyższy komplement dla autora koszykarskich treści.

Dziękuję tym, którzy odwiedzają stronę regularnie, codziennie, 4-5 razy w tygodniu. To dzięki Wam nadal mam radość z pisania o koszykówce. Teraz przed nami offseason, który zwyczajowo poświęcam na naprawę zdrowia, poprawę formy. Nie mogę się doczekać kolejnego GWBA Campu i tego co przyniosą wakacje. Pora zwrócić się ku słońcu, naładować baterie itd.
Informacje transferowe oraz zbliżający się już niedługo Eurobasket to będą smaczne elementy, smaczne kąski tego lata. Czuję też, że w przyszły sezon NBA wejdziemy w zupełnie nowym układzie sił. Restrykcje finansowe są tak wielkie, że kluby muszą myśleć naprzód. Wierzcie mi na słowo gdy powiem: niejedna super gwiazda NBA zmieni klub w tym offseason. Pojawią się też nowe twarze, wśród graczy, Czytelników i grupie typera. Już się jaram, minimum dziesięć jednostek profitu miesięcznie albo śmierć. Niedługo zacznę nabór, ale potrzebna mi Wasza energia.
Patronów znów nie ma, może już totalnie się odkleiłem, może z deprywacji snu brzmię jak świr albo piszę kompletnie niezrozumiale dla niedzielnego kibica. Trudno, nie będę się przecież cofał, z drogi zawracał, bo jaki by to miało sens?
Pacers 109 Thunder 120 [2-3]
OKC są o krok od pierwszego w historii tego miasta mistrzowskiego tytułu NBA. W 2012 roku się nie udało, teraz powinno się udać.
- 40 punktów Jalena Williamsa 14/25 z gry 9/12 FT 6 zbiórek 4 asysty
Już półtora roku temu namaściliśmy go gwiazdą ligi, wieszczyliśmy pierwsze w karierze All-Star Game, dziś ten 23-letni chłopak stoi u progu największego z możliwych sukcesów w swojej branży i mam tylko nadzieję, że to mu wewnętrznego ognia nie przygasi. Idealne warunki fizyczne (196 cm wzrostu / 219 cm rozpiętości ramion). Żelazne płuca, bajeczna płynność, plastyka, koordynacja, motoryka, hemoglobina, taka sytuacja.
Chłop idzie na prawo nawet na kontakcie, najbardziej kocha iść na lewo. Hamuje, wychodzi w górę, rzuci zza łuku, trochę za wąsko obręcz widzi, ale hej (!) powtarzam, ten gość ma 23 lata. Jednak najlepiej wygląda u niego poruszanie bez piłki, ścięcia, bieg pasem bocznym, tranzycja. Mega zawodnik! Czterdzieści oczek to jego rekord kariery w playoffs, będzie miał co opowiadać wnukom!
Skoro cały zespół przeciwciał mobilizuje się do odcinania MVP Shai Gilgeousa Alexandra, J-Dub pozostaje w pojedynczym kryciu i słusznie traktuje to jak zniewagę. Pacers nie byli wczoraj w stanie wygenerować energii, która zmuszałaby Williamsa do pozbywania się piłki, więc atakował i efekt widzicie.
Thunder kontrowali przebieg meczu w pierwszej połowie w sposób jasny, czysty, klarowny. Kilkanaście punktów prowadzenia, w kulminacyjnym momencie chyba osiemnaście i ryzyko, że zaraz zawody zamienią się w blowout. Shai nie pozostawał bowiem w cieniu swego kolegi: 31 punktów 10 asyst 9/21 z gry. Indiana znów się bujała z decyzją, czy podwajać czy zostawić Andrew Nembharda samego. SGA nie czekał, grał swoje, uruchamiał kolegów. Wallace, Wiggins i Dort trafili 10/17 trójek i to było za dużo dla Pacers.
Dopiero w trzeciej ćwiartce energia zaczęła falować, na plac wstąpił TJ McConnell, który nie gra dużo, ale gdy już wchodzi na boisko, on nie zostawia niczego na potem. Sto procent energii wydatkowane przy każdym wjeździe, zmianie tempa, rzucie i próbie przechwytu. Ten filigranowy chłopak (185 cm) stworzył Indianie warunki do zwycięstwa (czy może raczej, do sięgnięcia po tytuł). To za jego sprawą na przełomie kwart goście ścięli deficyt do DWÓCH punktów!
A potem stała się rzecz niebywała, Thunder zwarli szeregi, przechwycili piłkę w czterech kolejnych akcjach i komfortowe prowadzenie w trzy minuty odbudowali z powrotem: 95-93 -> 113-97 na przełomie 180 sekund. Mówi się, że atak sprzedaje bilety, a obroną zdobywa się mistrzostwa i chyba coś w tym jest, nie? Od początku playoffs Thunder zdobyli 476 punktów po stratach rywala, a to najwięcej od 1997 roku, gdy zaczęto prowadzić tę statystykę.
Pascal Siakam ciągnął niezmordowanie (28 punktów 9/15 z gry 6 zbiórek 5 asyst 3 przechwyty 2 bloki) ale skoro drugim najlepszym strzelcem był McConnell (18 punktów 4 asysty) to nie miało prawa się udać.
Tyrese Haliburton – magik, którego cechy wolicjonalne (i nie tylko) doprowadziły Indianę na skraj ostatecznego sukcesu, po raz pierwszy w karierze playoffs, nie zaliczył ani jednego trafienia z gry. Zawody zakończył z dorobkiem 4 punktów 7 zbiórek 6 asyst 3 strat i 0/6 z gry. Nie forsował, szukał kolegów, ale jego pasywność i niemoc w pewnych momentach kosztowały zespół posiadanie. Akcje kończyły się forsowanym rzutem lub totalnym naciskiem OKC i stratą.
W sumie Thunder wymusili 23 straty, po których zdobyli aż 32 punkty!!! Trzy razy więcej niż rywale i tym się oba zespoły różnią przede wszystkim. Gospodarze w pierwszym spotkaniach byli zaskoczeni intensywnością, tempem który zaproponowali podopieczni Ricka Carlisle’a. Dziś już wiedzą wszystko. Drugi, kolejny mecz grają dwoma środkowymi (Holmgren, Hartenstein) wrócili do swoich systemowych ustawień i już sobie tytułu z gardła wyrwać nie pozwolą.
Akcja w czwartek znów przeniesie się do Indy, ale to goście znów będą zdecydowanymi faworytami. Co prawda nie ma jeszcze obsady sędziowskiej, ale intuicja podpowiada jedno nazwisko…. Scott Foster a.k.a. the Equalizer, czyli facet od wyrównywania serii. Napisałem wcześniej, że seria ma w scenariuszu zapisane siedem gier, ale dziś skłaniam się raczej do sześciu, zobaczymy.
Wróćmy do Haliburtona, co się stało? Anonimowe źródła donoszą o kontuzji nogi, mowa jest o naciągniętej łydce, a to dla koszykarza poważna przeszkoda. Każdy na tym etapie gra z urazami, ale łydka potrafi dać się we znaki szczególnie. Hali poruszał się sprawnie w drugiej połowie, ale układ boiskowy, jaki zaoferowali OKC nie sprzyjał szarżom, wręcz przeciwnie, zamknął go w boksie. W sumie, w 42 cząstkowych posiadaniach naprzeciw Dorta bądź Caruso, Hali oddał dwa niecelne rzuty…
Trzeba przyznać, że obrona Thunder w tym meczu to był majstersztyk, mam na myśli aktywne ręce, przecinanie podań, obronę obręczy, pomoc, rotacje. No widzicie, a mimo to Pacers drapali, straszyli doszli wynik i walczyli o swoje marzenia. Taka to już drużyna, niezłomna. OKC wyszło niemal wszystko w tym meczu, 15 przechwytów, 12 bloków, na najważniejszym meczu sezonu stanęli na wysokości zadania i nie zamierzają obracać się więcej za siebie. Oglądasz takie migawki i nie możesz wyjść z podziwu:
Co jeszcze? Pacers przegrali drugi mecz z rzędu po raz pierwszy od marca. Pierwszy raz w tych playoffs przegrywają też w serii. Myślicie, że jeszcze się dźwigną? Co będziemy typować w najprawdopodobniej ostatnim meczu 79. sezonu NBA? Stay tuned! Bartek Gajewski
Konto możecie już sobie założyć: https://www.betters.pl/GWBA wiedz, że rejestrując się na BETTERS wspierasz GWBA.
Kevin Durant do Toronto Raptors!
-> KD chce transferu do San Antonio, Houston lub Minnesoty, ale oni go nie chcą. Z całym szacunkiem dla dorobku Kevina, on nie wpisuje się w horyzont czasowy reszty kadry w/w klubów, które mądrze nie zamierzają dla niego wypruwać sobie fundamentów. Skończyło się fantazjowanie, pora zejść na ziemię. Żaden zespół o zdrowych korzeniach nie powinien nawet myśleć o sprowadzeniu KD z wszystkimi jego naleciałościami i gwiazdorskim resume.
-> Ponoć zespół Toronto Raptors oferuje w zamian RJ Barretta, Immanuel Quickleya, Jakob Poeltla i swój dziewiąty pick draftu. Oszaleli? Nie, oni są sprytniejsi niż nam się wydaje. Chcą wykaraskać się z kontraktów, które zaraz będą obciążeniem. Wiedzą, że z tymi chłopakami na tytuł nie mają szans, a jednocześnie chcą zobaczyć czy Scottie Barnes przy odpowiednim spacingu jest tym, za którego go mają, czyli franchise-playerem i na jak wielki progres go stać. Jeśli mnie pytacie, oni z niego chcą zrobić point-forwarda, serio.
Wyobraźmy sobie po czymś takim przyszłoroczny roster Toronto:
- Scottie Barnes / Jamal Shead
- Gradey Dick / Ja’Kobe Walter
- Brandon Ingram / Ochai Agbaji
- Kevin Durant / Chris Boucher
- Jonathan Mogbo










Czytam od lat, podziwiam Twoją wiedzę i zaangażowanie. A najwyższe uznanie że dalej chce Ci się toczyć to koło. Pozdrawiam
Taki roster Toronto starczy na play offy na wschodzie. Swoją drogą dziwię się, że np. z dwie „gwiazdy” z zachodu nie skrzykna się i nie przeniosą swoich „talentów” na wschód. Tam play off w zdrowiu murowany i teoretyczne szanse na puchar a na napakowanym zachodzie co najwyżej walka w play in.
OKC wychodziło wszystko, a i tak nie było blow outu. W Indianie będzie 3-3, a w game 7 zobaczymy kto ma twardsze jaja.
Oby tylko łydka Haliego to nic poważnego.
Niby człowiek wiedział, ale się jednak łudził.
Stara radziecka anegdota:
Sołdat wraca do ZSRR z Niemiec na trofiejnym rowerze. Zatrzymuje go Polak:
– Ty, krasnoarmiejec, ile chcesz za rower?
– Dwa zegarki.
– Dobra, to daj się teraz przejechać, żebym sprawdził, czy nie skrzypi.
Ruski usiadł w rowie i czeka, a Polak nie wraca. Nagle sołdat wali się z plaskacza w czoło:
– Kak pakupił, tak papredał…
Indiana pobita własną bronią – tempem gry, energią, agresywnością, przy których OKC utrzymało precyzję zagrań. Był moment na skradzenie tego meczu jak G1, ale Haliburton chyba nie jest już do użytku na odpowiednim poziomie.
Są to piękne finały, nie zapomnę ich nigdy.
Nasze Legia-Start Lublin też ciekawe. Niesamowity 4 mecz w Warszawie, gdzie solidni i silni weterani z Lublina po prostu zawzięli się na zamordowanie Legii pod koszem. A jak się bracia zawzięli, to ustawiali do pionu swoich lokalsów Puta i Krasuskiego, a nawet samego Kamińskiego. Sprawdźcie sobie nazwisko Tyran de Lattibeaudiere. A po meczu wleźli w sektor kibiców gości, zmieszali się z Lubliniakami i zrobili sobie family foto – sielski obrazek bandy koszykarskich jamajsko-amerykańsko-belgijskich najemników zbratanych z polskimi fanami basketu, zachwyconych wspólnym dziełem rozwałki stołecznej drużyny. Można się bawić?
1. W poprzednim artykule napisałeś „Mój prywatny model zakłada 11 punktów przewagi Thunder”. Aha i wszystko.
2. Jak Hali będzie na 100%, to Indiana może wyrównać u siebie, nie widzę przeszkód. BTW ten McConnell jest niesamowity. Dzisiaj trochę sędziowie ciągnęli OKC, ale spodziewałem się tego, dalej uważam, że będzie 7 meczów.
3. Z Durantem może być jak z Cristiano Ronaldo parę lat temu, kiedy agent go wciskał każdej drużynie, która gra w Lidze Mistrzów, a nikt go nie chciał i skończył na saudyjskiej pustyni. Ronaldo miał wtedy 37 lat. Durant ma tyle teraz 🙂
Dzięki Bartku. Dokładnie przewidziałeś scenariusz 5 meczu, stawki weszły i to z dużym zapasem, brawo 👏
Dzięki Janek!
Tribute dla Forstera ze strony starego lisa R.Carlise już był dwa dni temu odnotowany więc kto wie.
W tej formie OKC nawet Foster nie groźny. Indiana fajne chłopaki ale swoją szansę zaprzepaścili w Q4 czwartego meczu.
Dzięki Bartek za kolejny sezon. Próbując dojść do tego od jak dawna odwiedzam twoją stronę, wychodzi mi, że od momentu pójścia do Technikum a dziś jestem 30 letnim facetem. Śmiało mogę powiedzieć, że dojrzewałem razem GWBA. Przeżywałem swoje Ups&Downs i Twoje również można było odczuć w tekstach które pisałeś ,.Ty nawet o tym nie wiesz, ale przez pewien moment odwiedzanie tej strony było dla mnie jak katapulta z szamba które mnie otaczało – odświeżałem stronę kilka razy dziennie w nadzieję na artykuł. Doszedłem do refleksji, że czytając twoje teksty przez tyle lat, znając twój styl, jesteś dla mnie jak dobry kumpel. Może to przez to,że jestem na portalu dłużej niż znam moich najstarszych znajomych którzy pozostali. Życie się toczy a GWBA cały czas mi towarzyszy. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się spiąć czasowo i dołączyć na camp by uścisnąć dłoń i podziękować za kawał roboty który wykonujesz dla nas tutaj – dzięki Bartek
Uważam, ze to co robisz ma dla wielu z nas duży sens. Dzieki
Świetny artykuł. Dzięki ⛹️♂️
Masz wiernych czytelników, wczoraj od rana do wieczora wchodziłem na stronę z nadzieję że będę mógł poczytać o gamę 6. Udało się przed samym spaniem.
Wkur.. mnie Bartek czasami, ale raczej częściej udaje Ci się mnie rozśmieszyć i zainteresować. Szacunek za wytrwałość i dyscyplinę w tworzeniu i pisaniu, nikt tak nie pisze o koszykówce jak Ty na polskiej scenie, i chyba nie tylko 👌
O meczu co najważniejsze zostało już napisane, więc nie będę się rozwodzić, ale…
porównuję sobie Kevina Duranta z Russelem Westbrookiem i pomijając słabo wyglądający ale jednak obiektywnie zdobyty tytuł tego pierwszego z GSW to dużo bardziej podoba mi się to jak u schyłku kariery wygląda Russ.
Gra fajną, swoją rolę w dobrym zespole, który przy pełnym zdrowiu i niezmienionym składzie ma w zasięgach finały konferencji, nie czopuje budżetu, jest lubiany w szatni i na trybunach, ma swoje duże momenty… No fajnie, fajnie!
Z drugiej strony Kev – rachityczny (i chyba toksyczny) gwiazdor o przebrzmiewającej świetności, z którego więcej szkody niż pożytku; wszyscy udają, że jest jeszcze coś wart, poklepują się nawzajem po ramieniu, ale ostatecznie kasę wykłada co najwyżej jakiś gruby frajer. I dalej będą się tak poklepywać i dalej jakiś zespół przypnie sobie tę kulę do nogi, i dalej Kevin nie doświadczy samorefleksji i nie pójdzie na ścieżkę „minimum dla weterana” by jeszcze coś fajnego i wartościowego w NBA pograć i jakieś plusy dodatnie wnieść. Smutne.
22 straty to jest wszystko w temacie. Nie dało się patrzeć na te ich xxx podania prosto w ręce OKC.
Nic nie ujmuję OKC są świetni, ale to Pacers bardziej przerżnęli ten mecz niż oni wygrali. Brak dokładności, brak agresji w ataku zwłaszcza u Haliego. Wiem, że jest pass first, ale powinien brac przykład z SGA i pchać się pod kosz częściej.
Ja też dziękuję za pisanie. Czasem nie ogarniam tych technicznych opisów zagrywek. Na mecz patrzę przez synergię zawodników oraz indywidualne popisy zawodników.
Obecnie też już mam trochę dość, ale te finały są niezwykłe 😁.
Myślę że Indiana już nie da rady wygrać kolejnego meczu.
Bartek czytam Cię od dawna i zgadzam się że pasja jest ważna, a jak koszykówka to najważniejsza 😉
Nieodgwizdany faul na Nembhardzie w początku pierwszej kwarty. Chwilę później Pacers byli już 10 w dpe i tak już zostało. Nie rozumiem dlaczego McConell został posadzony na ławkę jak było -2. Pacers mogli to wsiąść.
Ojcze Dyrektorze. 🙂
Niech będzie pochwalony….
Chyba głównie dlatego, że on robił już rękawami.
Nie zmienia to faktu, że powinien wrócić po 2-3 minutach na złapanie oddechu.
Dziś Start czy Legia?
Bartku myślę że nie powinieneś patrzeć na wspierających przez pryzmat każdego wpisu. To nie za pojedynczy wpis są te donejty ale za całokształt… ja chętnie wesprę nawet w wakacje bo mi się bardzo dobrze czyta i nie chciałbym stracić takiego dobrego źródła o mojej ulubionej dyscyplinie.. wspieram kiedy tylko mogę.. keep going…
Czy OKC celowo odpuści 6 mecz aby zostać mistrzem w swoim domu 😉 ?
W żadnym wypadku, kto przy zdrowych zmysłach ryzykowałby takie coś?