New York Knicks zdemolowali Cleveland, meldują się w NBA Finals!

19

0-163. Jeszcze nigdy w historii NBA playoffs nie zdarzyło się, aby zespół awansował dalej przegrywając w serii 0-3, a tak niestety dzieje się z Cleveland Cavaliers. A zatem czy New York Knicks mogą być pewni awansu do NBA Finals? Trener Mike Brown przestrzega przed „poziomem desperacji”, który może dziś Nowojorczyków powitać.

Hala uzbrojona, to znaczy wypełniona po brzegi. Cavs ponoć wierzą, to jest nie przestali wierzyć, w sukces. Za chwilę zaczną, widzę jak James Harden robi jakieś szpagaty przy linii bocznej, następnie widzę Jalena Brunsona. Ten ma zamknięte oczy, ręce złożone jak do modlitwy, pociera je jak pan Miyagi. Zdolność do koncentracji to kompetencja wielkich mistrzów i coś mi mówi, że dziś zobaczymy kolejne zderzenie mokrego, wojskowego pasa z gołą dupą…

Cavs vs Knicks [Game 4]

38:26 po pierwszej kwarcie prowadzą goście, którzy trzynaście punktów zdobyli szybkiego ataku. Oto macie „sense of urgency podopiecznych Kenny’ego Atkinsona. Najbardziej to mi szkoda kibiców, bo tu się nie da nic już zrobić.

Sprawa pod względem organizacyjno-taktycznym wydaje się rozstrzygnięta. Knicks uniemożliwili rywalom odpuszczanie kogokolwiek na obwodzie. Cavs w seriach z Toronto i Detroit lecieli na patencie z Mobleyem zaparkowanym w polu trzech sekund, ale tym razem się nie dało. W pierwszym meczu próbowali tego samego, ale gdy tylko Knicks postawili na lineup pięciu shooterów (jako jedna z nielicznych ekip NBA mogą sobie na to pozwolić) straty zostały odrobione w błyskawicznym tempie.

Następnie do pracy wziął się Josh Hart, który w poprzednich dwóch meczach wkleił Cleveland siedem trójek, a dziś robi raczej za playmakera. Nie ma więc leniwego stania i czekania, bo ten tempo kręci jak szatan, rzuca się po odbite piłki, jeździ kozłem, głowa podniesiona, szuka kolegów. Edit: Hart zdobędzie w tym spotkaniu 11 zbiórek 6 asyst i 2 przechwyty. Szacunek, bo to była mistrzowska odpowiedź wybitnego gracza zadaniowego.

Druga rzecz dotyczy tego, co Knicks zabrali Cleveland, a zabrali im przede wszystkim firmową grę pick and roll, na której obaj gwiazdorzy Mitchell i Harden zbudowali swe bogate kariery. Podsumujmy może, Spida to trzeci pick-and-rollowiec minionego sezonu NBA (za Luką i SGA). Hardena znajdziemy niewiele dalej, w pierwszej dwudziestce ludzi, którzy jako PNR ball-handlers zdobywali średnio najwięcej punktów w meczu. 

Rzecz w tym, że Knicks za sprawą doskonałej wszechstronności defensywnej na skrzydłach (OG, Mikal, Hart) im te akcje dwójkowe wycięli. Przejmowali zasłony lub udzielali pomocy na wysokości linii rzutów wolnych, czym wprawili Cavs w niewygody. Nie działały ani klasyczne pick and rolle z wysokim, ani te odwrócone, gdzie zasłony stawiali strzelcy, którzy następnie biegusiem lecący na łuk.

Wszystko to zostało systemowo ogarnięte i sprawiło, że ofensywa Cavs w ogromnym stopniu polegać musiała na izolacyjnych tańcach albo prób gry przez Evana Mobleya decydującego o piłce. Niestety kolega Evan, choć zarabia po 50 milionów dolarów rocznie, ani nie zademonstrował zdolności do gry jeden na jeden, ani jako facilitator, bo strat w czterech meczach popełnił tyle samo, co zaliczył asyst. 

Czwarty mecz był tego, o czym piszę, dobitnym potwierdzeniem. Krótko po rozpoczęciu drugiej kwarty oglądałem wjazd sam na sam z koszem Jose Alvarado, a następnie trójkę Deuce’a McBride’a (ależ on wysoko skacze przy tych próbach). Nowojorczycy zdobyli osiemnaście punktów z rzędu i można się było rozejść. 

Koncertowo strzelał także Landry Shamet (16 punktów 4/4 zza łuku) czuć było rosnące luz i pewność siebie gości oraz totalny rozłam w obozie Atkinsona. Do końca meczu pozostawało około 35 minut, ale niektórzy kibice zaczynali się już zbierać do domu. Knicks grali fenomenalnie, kontrolowali każdą przestrzeń. Oni się palili do pracy, tylko czekali by piłkę zebrać i pogonić na kosz rywala.

  • 48:26 widziałem na tablicy wyników po przechwycie i rajdzie przez całe boisko Alvarado
  • 50:26 bo Mitchell znów forsuje, w tłoku gubi piłkę, leci kolejna kontra, niecelną trójkę dobija z góry Towns 

Operator pokazuje twarz Atkinsona. Facet już wie, że to koniec jego pracy w Cleveland. Edit: dziś otrzymaliśmy potwierdzenie, że jednak decyzją zarządu zostanie na kolejny sezon! No popatrz.

Do przerwy ekipa Knicks zaliczyła 26 punktów z kontrataku i to jest powód do przerwania meczu, to jest kompromitacja Cleveland. Po przerwie prowadzenie gości urasta do trzydziestu oczek, bo znów zdobyli chyba czternaście z rzędu (!!) Cavs przestali grać, Shamet penetruje wzdłuż linii końcowej, kończy wsadem, bo krycie jego próbował przejąć niedawny DPOY Mobley i się niestety spóźnił. 

Mitchell Robinson też kończy akcje z góry, każdy jeden w obozie Mike’a Browna punktuje. Atkinson w tym czasie rozgląda się po ławce, jakby szukał brakujących trzydziestu punktów. Szuka, ale nie znajdzie. No i dobra, tu nie ma czego analizować, ani przywoływać danych. To było bicie kotka za pomocą młotka i dobrze, że już się skończyło. To już bodaj JEDENASTA z rzędu wygrana Knicks w playoffs! Cóż za historia! 

 

James Harden kończy zawody z dorobkiem 12 punktów 2/8 z gry 2 asyst i 5 strat. Jak co roku, w grze eliminacyjnej, Brodacz gaśnie. Taki już jego urok i dajcie mu spokój. Na konferencji prasowej powie, że rozegrał solidną serię i sporo w tym prawdy. Cavs okazali się natomiast fatalnie skonstruowani i prowadzeni. Dwóch obwodowych bez obrony, dwóch wysokich bez rzutu, żadnego super atlety, żylastego, skrzydłowego szturmowca, który dałby im impuls, zmienił tempo ataku, uderzył taranem, za którym by może poszli. Wszystko ugładzone, przylizane jak fryzura Sama Merrilla. 

W każdym razie, to będzie, powinien być, ciekawy offseason dla Cleveland Cavaliers.

Krezus Mitchell jest uprawniony, według planu miał podpisać przedłużenie umowy, ale czy gwarantujesz jego maksymalny kontrakt? Co jeśli jednak nie podpisze, musisz go wytransferować zanim sam zażąda transferu albo za rok go rynek przejmie za frajer. Co w takim wypadku? Hardena, który ma opcję zawodnika w wysokości 43 milionów dolarów na przyszły sezon, należałoby na piłce zostawić, nie? Inaczej zespół zostanie z niczym. 

LeBron James chciał znów przyjść do Cleveland, ale patrząc na ten pierd%lnik, ja bym wolał zakończyć karierę. Co prawda, jak sądzę, LBJ by tej edycji Cavs mógł wymiernie pomóc, choć tak grającego Nowego Jorku i tak by nie przeszli. 

No dobra, więc co dalej? Pięćdziesiąt milionów rocznie dla Mobleya również zaczyna źle pachnąć i tu jest prawdziwie smakowity kąsek, jeśli chodzi o offseason. Mobleya powinny chcieć wszystkie liczące się marki w NBA. Osobiście żywię nadzieję, że Cavs nie są na tyle durni, aby Evana transferować przed Mitchellem. To tutaj szukałbym drogi do uzdrowienia kompetencji zespołu. Młode, sprawne po obu stronach koty, wszechstronność, wymienność pozycji, atletyzm, tego Cavs muszą szukać w pierwszej kolejności. Jeśli miałoby to usprawnić odpowiedni transfer bez zastanawiania pchałbym Tysona, Merrilla czy Strusa. Chłopaki fajne, ale to nie są, jak to się mówi: difference makers. 

Jak zespół swój zbudowali Knicks? Trochę inaczej niż Thunder czy Spurs, ale liczy się efekt. Żadnego z obecnych starterów nie wydraftowali. Wydraftowali w sumie jednego z jedenastu graczy rotacji. Płacą 50 milionów dolarów podatku od luksusu do ligowej kasy, pozbyli się wyborów draftu, ale pakę zebrali konkretną i jeśli dopisze im szczęście, mają realne widoki na mistrzowski tytuł. To będą pierwsze finały NBA w Madison Square Garden od 1999 roku. Pamiętasz, gdzie wtedy byłeś? Pamiętasz rzut Larry’ego Johnsona, gwiazdy mego dzieciństwa?

Za chwilę startuje kluczowy, piąty mecz między OKC i San Antonio. Thunder grają u siebie, ale znów bez Ajaya Mitchella, a występ J-Duba wciąż stoi pod znakiem zapytania. No cóż, nie chciałbym, aby kontuzje naznaczyły, wypaczyły tak mocną serię, ale takie już są realia sportowej rywalizacji. Niech wygra lepszy! Patronami odcinka zostali MKałużniak oraz Marek 04, dziękuję Panowie, dobranoc i/lub dzień dobry. BG

Move Josh, get out the way! LOL

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Historia lubi się powtarzać. Cztery spudlowane rzuty wolne Nicka Andersona z Orlando przeciwko Houston w pierwszym meczu finału Nba.
    I 0-4. Teraz to samo prowadząc w ostatniej kwarcie pierwszwgo meczu 22 punktami i przegrywając mecz i cała serię 0-4.

    (1)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    NYK mocno efemeryczny zespół, bez jaj – nie mają jakichkolwiek szans na wygranie serii czy to z OKC czy z SAS.

    (-12)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Skończcie już z tym bez szans. Rok temu OKC miało zjeść indiane w finale, a gdyby nie kontuzja haliego to kto wie jak skończylby się mecz nr 7.

      (6)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Pamiętam, pamiętam….i Johnsona i Houston a a najbardziej to Spree, który odbudował się w Knicks i miał wtedy piękne mecze!

    (3)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    „Zderzenie mokrego, wojskowego pasa z gołą dupą”
    co to jest za komentarz do meczu XD
    Mistrzostwo, wziąłeś mnie z zaskoczenia

    (15)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Pytania do Q&A może:
    Jak widzisz szanse Knicks w finale?
    Gdzie pasowałby Mitchell, skoro mówisz o posłaniu go w transferze?

    (5)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Szczerze nie mam pojęcia jak można twierdzić ze Broda zagrał dobrą serię. Inne mecze musiałem oglądać. Brak obrony był koszmarem. Do Allena i Mobleya bym nie miał takich pretensji. Oni jednak uzależnieni od dwójki Harden&Spida. Niestety takiej właśnie dwójki. Z ławy Schröder bardzo średnio. Nie umiem wyjaśnić jego kłopotów ze zdobywaniem punktów z wyjazdów.

    (3)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Deuce’a McBride’a Knicks w zasadzie też wybrali w drafcie, tylko rękami OKC. Thunder bardzo chcieli Robinsona-Earla i bali się, że Magic im go sprzątną z 33 numerem. Zaproponowali Knicks, że Ci wybiorą Robinsona-Earla z 32 i dostaną za niego 34 i 36 numer, ale że formalności trochę trwają to OKC wybrali graczy, których wskazali im Knicks. Btw. Z 34 Knicks chcieli Jakubaitisa „na później”, żeby został w Europie i nie musieli mu płacić tu i teraz i Deuca przez jego świetną obronę na piłce i mental walczaka.

    (1)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie bez powodu Mobley w kuluarach nazywany jest „18&8”
    Zrobić swoje i pora na CSa, zero ambicji i agresji sportowej

    (1)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    99 rok to był mój początek kibicowania Spurs.
    Słabo dziś grali w meczu nr 5, bez werwy i pazura. Wemby często przeplata monstrualne mecze z kiepskimi, jak ten dzisiaj. Do przerwy oddał tylko 6 rzutów i miał 1 zbiórkę. Już przed meczem wyglądał niemrawo. Spurs w meczu nr 4 i 5 to zupełnie odmienne drużyny.
    Profesor Caruso, nie zdziwię się jak w prognozowanym przeze mnie meczu nr 7 wyjdzie w pierwszej piątce.
    Pierwszy od dłuższego czasu słaby mecz Vassella.
    Mecz był absolutnie do wygrania.

    (1)

Komentuj

Gwiazdy Basketu